Mentionsy Mentionsy
Scena Teatralna Trójki
Scena Teatralna Trójki

Tirso de Molina - "Zielony Gil". Rozmowa z reżyserem - Tadeuszem Kabiczem

04.10.2025 ·48 min 58 s

Słuchowisko w tłumaczeniu Juliana Tuwima, w adaptacji i reżyserii Tadeusza Kabicza.  Intryga, przebrania i miłosne pomyłki. Doña Diana, zdradzona przez ukochanego, postanawia się zemścić. W męskim przebraniu jako tajemniczy Don Gil przybywa do Madrytu, by wymierzyć sprawiedliwość Martinowi. Obsada: Agata Różycka, Arkadiusz Brykalski, Maria Kłusek, Wojciech Wysocki, Arkadiusz Janiczek, Ignacy Liss Po słuchowisku rozmowa z reżyserem.

Tirso de Molina. Zielony Gil. W tłumaczeniu Juliana Tuwima. Adaptacja i reżyseria Tadeusz Kabicz. Oto Madryt, Donio, Diano i nareszcie kres podróży. Więc wyjaśnij swemu słudze, jakie licho cię skusiło podjąć podróż niespodzianą. I tu jeszcze... W męskim stroju. Jaki powód niepokoju i pośpiechu, Donio Diano? Powiedz. Dobrze. Słuchaj więc, Quintano. Było to dwa miesiące temu. Sekundę. Ponieważ XVII-wieczna fabuła naszej sztuki jest niezwykle złożona, a farsowy wątek wykorzystujący motyw przebrania kobiety za mężczyznę został tu rozciągnięty do ekstremum, ja, Quintana, postanowiłem swą narracją pomóc naszym drogim słuchaczom połapać się nieco w tej zawiłej historii.

A zatem, jesteśmy w Hiszpanii. Rok między 1607 a 1613. Moja pani, Donia Diana, poznaje na moście Anzurę wajadolit pięknego młodzieńca, Don Martina de Ortega. Jak przebija piorun chmurę, a noc ciemną złoty świt, tak mnie przebił na Anzurę wzrok młodziana z wajadolit. Młodzi zakochują się w sobie, a Don Martin przysięga mojej pani, że ją poślubi. Lecz jego ojciec, Don Andrés, sprzeciwia się małżeństwu z ubogą szlachcianką i wysyła syna do Madrytu pod zmienionym nazwiskiem Don Gil de Albornoz, co ma uchronić kawalera przed zemstą porzuconej Diany. W stolicy Don Martin ma pojąć za żonę Donię Ines, córkę Don Pedra de Navidas.

A Donia Ines jest nie tylko i piękna, i młoda, sławnych krewnych majątenatów, ale jeszcze przynosi w posagu siedemdziesiąt tysięcy dukatów. Siedemdziesiąt tysięcy dukatów? Siedemdziesiąt tysięcy dukatów! Diana postanawia odnaleźć ukochanego i zemścić się na nim. We krwi mojej zakipiała, rządza zemsty za tę zdradę i nienawiść i pogarda za obelgę, za zniewagę, za ból dumy urażonej, za to, że się dzisiaj wstydzę siebie samej. Jak boleśnie kocham go i nienawidzę, bo i kocham jednocześnie. Diana rozstaje się ze mną u bram Madrytu i w męskim, zielonym przebraniu niczym ptak wlatuje do miasta jako

Mam krewnych u Królewskiego Dworu, a wśród nich wielu poważanych i zasłużonych ludzi, którzy, jeśli Pan zechce, udzielą o mnie szczegółowych informacji. Ośmielę się jednak zauważyć, że zbieranie tych informacji zajęły parę dni drogocennego czasu, który należałoby raczej poświęcić na utrwalenie naszej wzajemnej przyjaźni. Don Andres de Ortega cieszy się moim pełnym zaufaniem. Jeśli on poleca Cię, seniorze, żadne inne informacje nie są mi potrzebne. Oby ślub odbył się jak najprędzej, zanim się tu zjawi Diana i pokrzyżuje wszystkie moje plany. Jeszcze dziś pomówię z moją córką. Przygotuję ją do radosnej nowiny. Ines będzie dziś wieczorem w książęcym ogrodzie. Piękna to dziewczyna mój, młody przyjacielu.

A to nowina dla córki, bez pytania. Mój ojcze, czy mnie chcesz zabić taką decyzją? Małoż to w Madrycie jest ludzi majętnych, urodziwych i z wpływami u dworu. Trzebaż więc szukać szczęścia w Valladolid? Madryt jest morzem, a Valladolid małym strumykiem. Czyż nie bogatsze jest morze od strumyka? Kto to jest ten człowiek? Jak się zwie? Don Gil. Don Gil. Trzy literki i nic poza tym. Dziesięć tysięcy rocznej renty. Zresztą poznaj go, a zobaczysz jaki w tobie zachwyt wzbudzi. Wyobrażam sobie. Gil. Don Gil. Będzie dziś w książęcym ogrodzie. Pamiętaj. W tym samym czasie moja pani, Donia Diana, aby móc skutecznie realizować swój plan zemsty, zaraz po przybyciu do Madrytu, najmuje do służby pobożnego Caramancella.

Don Ricardo, zazdrosny o Donie Ines, wyzywa Dianę Gila na pojedynek. Chwilę później w ogrodzie zjawia się Don Pedro z Donem Martinem. Donia Ines wciąż jest oczarowana spotkaniem z moją panią. Ojcze, dobry, kochany ojcze, przepraszam cię za moje dzisiejsze zachowanie i dziękuję ci najgoręcej za uczyniony wybór. Don Gil jest uroczy, cudowny, rozkoszny, pełen wdzięku, dowcipu, uprzejmości, dobroci.

Zakochany Ines i Klara i zazdrośni Martin i Riccardo, a nawet skonfundowany Caramanchel. Gil jednak zniknął, ponieważ Donia Diana wynajęła dom obok Doni Inesy. Następnie jako niejaka Elvira zaprzyjaźniła się ze swoją rywalką, aby mieć nad nią kontrolę. Elvira, która jest łudząco podobna do Dona Gila, natychmiast zyskuje sympatię Doni Ines, o czym zaraz opowiemy. Ale najpierw uporajmy się z Don Martinem. Mam wrażenie, że coś zwęszył Don Martin i podejrzewa, co w zielonej trawie piszczy. Czujność jego zmylić trzeba. Donia Diana posyła mnie z listem do Martina.

Zostałam jego kochanką. Ale on wkrótce rzucił mnie i wyśmiał. Ach, Elviro, lekko myślna. W sumie to dość długa historia, więc streszczę ją Państwu. Fikcyjny Don Miguel, czyli Don Martin, porzuciwszy fikcyjną Elwirę, czyli Dianę, stara się teraz zdobyć Donie Ines wraz z posagiem, podszywając się pod Don Gila, któremu wykradł list polecający. Połączeni zdradą Miguela, czyli Don Martina, fałszywego Gila, Don Gil prawdziwy, czyli Diana, i Elvira, czyli Diana, przybyli do Madrytu. Niestety, Zielony Gil, czyli Diana, zakochał się w Elwirze, czyli Dianie, lecz bez wzajemności z jej strony, ponieważ ona jest zakochana w fałszywym Gilu, czyli Don Martinie.

Teraz wszystko rozumiem. Twoim ideałem nadal jest gil wąsaty, gil fałszywy. W tobie zaś kocha się gil zielony, gil prawdziwy. Oba gile dla Elwiry, a co dla mnie nieszczęśliwej? Nie płacz i nie posądzaj mnie o taką zachłanność. Dwóch jest Gilów i my dwie. Podzielimy się nimi. Staraj się o prawdziwego, zielonego, uroczego, bo on mało mnie obchodzi, a mnie zostaw fałszywego, wąsatego. Ach, Elwiro, jaki we mnie budzisz podziw. Będę twoją niewolnicą. Już nią jesteś, moja miła. Ja zaś jestem Gil, Elwira. Czego miłość nie wymyśli? Ja zaś jestem Quintana, pierwszy sługa Diany Gila Elviry i oto spotykam się z Don Martinem Gillem i wręczam mu list od mojej pani.

Przepadł posak i dziewica. Boże! Jakiś ty okrutny! I dla kogo? Dla szlachcica. I tak z rozpaczonego już Don Martina odwiedzam ja, Quintana, przynosząc mu jeszcze gorsze wieści na temat Diany z klasztoru. Więc nie żyję. Mizerere. Zmarła? Biedna. Rekwieskat. Tak. Zdradziłem ją, dręczyłem. Teraz karę moc niebieska zsyła na mnie. Ktoś by nie zgadł, że to odwet za aferę, którą wszczął. Czy Diana coś przed śmiercią powiedziała? Trzy sylaby. Don, Mar, Tin, umierając, zadźwierkało.

Dosyć! Anna plutł. Słuchaj, mówisz wyzionęła ducha. Wyzionęła. Zielonego? O, o, właśnie, coś takiego. Co? Widziałeś? Ażem zawył. Był zielony? Zielonkawy. Teraz wszystko się wyjaśnia. Gil jest duchem Diany. Właśnie. To duch mściciel. I masz wciąż te same plany? Z Donią Ines chcesz się żenić? Gdy już nie ma mojej Diany, Czemuż miałbym zamiar zmienić? Jeszcze wać pan się zastanów, bo gdzie czart, tam nie ma planów. Kościół nasz przeciw czartowi egzorcyzmy ustanowił. Pięćset mszy zakupię! Więcej! Tysiąc! Wszystko na nic, bratku, bo zwycięży na ostatku miłość jej i spryt dziewczęcy.

Gdy nie można prawdą, trzeba podłość kłamstwem łamać. Dianę w przebraniu Gila spotyka zakochana Klara. Ich rozmowę podsłuchuje Ines i, gdy słyszy, jak Gil nieopatrznie wyznaje Klarze miłość, ogarnia ją szaleństwo zazdrości. Rozpustniku lubieżniku, sprośny łotrzyj oszuście, kłamco i uwodzicielu, tak bezczelny w tej rozpuście, że już nawet w moim domu dybiesz zbóju na ofiarę? Czyśccy Turek, muzułmanin, że zakładasz sobie karem? Pokłamałeś już Elwirę, także ziółko warte ciebie. Okłamujesz mnie i Klarę, o ilu jeszcze nie wiem.

Nowe kłamstwo! Dwie osoby pomyliłaś. Wnet dowiodę. Diana przyznaje, że jest Elwirą, która pożyczyła strój od Gila, by się przekonać, kogo Ines kocha naprawdę. Gila czy Miguela? W tej samej chwili Karamanczel odnajduje u Ines Elwirę, której miał doręczyć list. W Elwirze rozpoznaje Gila i chce rzucić służbę. Na kaszkę, którą jedli na pustyni praojcowie Izraela? Na ząb świętej Augustyny i na kark Karamanczela? Mój pan w kiecce? Gil? W spódnicy? Baba, samiec, on i onna. To Elwira. I Czetonna.

Ale gdyby twój pan zjawił się tutaj we własnej osobie? Autorytatywną opinię moją o gdyby już wyraziłem. Niech się zjawi. Wtedy z niewysłowioną galanterią cofnę dymisję. Elvire obiecuje, że Gil zjawi się w ciągu godziny i wszystko wytłumaczy. W tym samym czasie Riccardo, aby ośmieszyć Gila, w zielonym przebraniu Gila, czeka pod oknami Ines, chcąc zabić prawdziwego Gila. Pod osłoną nocy zjawia się tam również, ubrany na zielono, Martin, który bliskiego błędu chce zdobyć serce Ines w stroju rywala. Walczmy z wrogiem bronią wroga. O, jak srogi za mą zbrodnię losu dekret. Martwej Diany widmo mściwe prześladuje mnie. A jednak żenić chce się.

Tak mi weź nie rozkazała Diana biedna. Idę się oświadczyć. Tak jest, w nocy pokryję mu. Wariat jestem, Gil Zielony. Ricardo w stroju Gila, widząc na ulicy Martina w stroju Gila, wyzywa go na pojedynek. Martin bierze go za ducha Diany. O rozpaczy. Widzę, widzę jako żywo martwej Diany zjawę mściwą. Diano! Diano, zamiast bić się, grozić, mścić się, wściekać, biesić, powiedz, Diano, jak cię wskrzesić? Carabanchel, widząc to, dochodzi do wniosku, że jest sługą ducha. Ksiądz skropidłem by się przydał. Tymczasem zjawia się, przebrana za zielonego gila, Klara, która chce ośmieszyć swą rywalkę Ines. Ricardo bierze ją za gila i wyzywa na pojedynek.

Ta również bierze go za gila i oskarża, że nie przyszedł na umówioną schadzkę. Pojawia się Diana, również jako zielony gil. Czwarty, piąty, szósty, siódmy, ósmy, setny, sto czterdziesty, gile, gile, same gile. Ricardo atakuje Dianę, ale w jej obronie staje ja, Quintana, i ranie napastnika. Caramanchel postanawia donieść arcybiskupowi o rozmnożeniu się Gilów. Guile! Guile! Same guile! To na ziemi, to w mogile! Trzeba wezwać łaski nieba! Wyższą siłę wezwać trzeba! Exorciso! Ja zaś, po zakończeniu bójki, informuję Dianę, że do Madrytu przybył jej ojciec, aby pomścić śmierć córki.

Znaglony Twoim rozpaczliwym listem przybył do Madrytu zemścić się na Don Martinie. Robi się już prawdziwe zbiegowisko. Straż miejska na polecenie ojca Diany aresztuje Martina w ubraniu Zielonego Gila jako mordercę Diany. Antonio, kuzyn Klary, pyta Martina Gila, czy żeni się z Klarą, jak obiecał. Czy ma skierować sprawę do sądu. Przyjaciele Ricarda rozpoznają w Martinie postroju mężczyznę, który zranił Ricarda. Martin tłumaczy, że to wszystko uczynił duch Diany. W ostatniej chwili moja pani ujawnia się jako Diana i ku radości ojca tłumaczy mu, że żyje. A list? List?

Bo chciałam zemsty twojej, lecz już wszystko wyjaśnione. Diana lituje się nad pogrążonym w obłędzie Martinie. On z miłości i z rozpaczy, że umarłam, stracił zmysły, lecz za chwilę je odzyska. Dość, Martinie! Chcesz być mężem moim? Martin, odzyskując zmysły, błaga Dianę, by go poślubiła. Błagam! A ty, Ines? A Ines, zrozumiawszy intrygę Diany, postanawia poślubić swojego Riccarda. Gdy mi wszystko wyjaśniła Donia Diana, do Riccarda mego wracam. Po konsultacji u biskupa wraca też Karaman Czer. Pax vobiscum! Pax vobiscum! Tak poradził arcybiskup. Precz szatanie!

Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.