Tym razem pora na coś poruszającego emocje. Krzysztof Żołądek, kłaniam się i kolejny raz zachęcam do czytania. Tym razem proponuję by sięgnąć po książkę Adama Hetmańskiego Syn pustyni, która ukazała się nakładem wydawnictwa Initium. Przeniesiemy się w świat fikcji, fantastyki i wszechogarniających piasków. Poza piaskami sporo też będzie gniewu, bowiem tytułowy Syn pustyni jest jedynym ocalałym z plemienia Lirmu. Po jego podobnych został już tylko popiół i cisza.
Księga była jak blask rozświetlający najmroczniejszą noc, jak skrzydła przynoszące lekkość nawet w najcięższych czasach. Jak rzeka, która poiła w chwilach, gdy sama woda nie wystarczała. Rzeka, która mimo zawiłości od setek lat prowadziła nas według woli Ojca do Jego ogrodów. Wszystko ma swój koniec. Nigdy nie sądziłem, że słowa te, ostatni werset całej księgi, mogą dotyczyć także nas, naszego plemienia, najstarszego ludu Lirmu, synów pustyni. Wrzaski moich braci ucichły. Zostałem sam. Wtedy właśnie przypomniał mi się ten werset. Zrozumiałem, że koniec właśnie nadszedł bez żadnego ostrzeżenia. Prosto z ciemności. Było ich dwóch. Jeden wysoki i barczysty.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.