W domu była przemoc i alkohol. Bóg uratował moje życie... [Na Werandzie Podcast #244]
Marlena Solon - graficzka i kolażystka, tworząca obrazy rodzące się w sercu podczas modlitwy. Członkini wspólnoty „Janki” w Krakowie. Dorastała w domu, w którym była wiara „gdzieś w tle”, ale też alkohol, przemoc, chaos i brak poczucia bezpieczeństwa. Z doświadczeniem wstydu, lęku i odpowiedzialności, która spadła na dziecko. Z obrazem Boga dalekiego - kogoś, kto „patrzy z góry”, ale niekoniecznie jest blisko. Do momentu, w którym „spotkała Jezusa jako człowieka” i rozpoczął się proces wychodzenia z ciemności krok po kroku...🎙️ W tym odcinku „Na Werandzie Podcast” rozmawiamy m.in. o:〰️ dorastaniu w domu z problemem alkoholowym i przemocy,〰️ wstydzie, lęku i poczuciu bycia „nie wystarczającą”,〰️ chaosie dzieciństwa i braku poczucia bezpieczeństwa,〰️ depresji i powrotach „ciemności” w dorosłym życiu,〰️ ucieczce w zamknięcie i izolację jako sposobie radzenia sobie z bólem,〰️ wspólnotach („Oaza”, „Janki” w Krakowie) jako miejscach realnego uzdrowienia,〰️ obrazie Boga jako sędziego i drodze do odkrycia Boga, który słucha i jest blisko,〰️ terapii i uzdrowieniu, które jest procesem, a nie jednorazowym wydarzeniem,〰️ wstydzie, który odcina od ludzi i prawdzie, która przywraca wolność,〰️ relacjach, które potrafią stać się „bożkiem” i zabierają miejsce Bogu,〰️ powrotach do Boga po odejściach i doświadczeniu: „On mi ufa… a czy ja Mu ufam?”,〰️ modlitwie wstawienniczej, która uzdrawia także tego, kto się modli,〰️ sztuce jako modlitwie i narzędziu, przez które Bóg dotyka serc,〰️ bezradności jako miejscu spotkania z Bogiem, a nie porażki,〰️ małych krokach wychodzenia z ciemności,〰️ wytrwałości, która nie polega na braku upadków, ale na wstawaniu,〰️ drodze od lęku do zaufania,〰️ odkrywaniu, że „noc ma swój koniec”, a „ciemność nie jest ostatecznością”.Na koniec Marlena modli się za tych, którzy przechodzą swoją noc i zostawia ciche przypomnienie:„Ciemność nie jest ostatecznością. A nawet w nocy świecą gwiazdy.”Jeśli coś w tej rozmowie dotknęło Twojej historii 🥹 pozwól, by dotknęło też kogoś obok. Wyślij ten odcinek choć jednej osobie i pomódl się za nią, tak jak Marlena modli się za nas wszystkich na końcu odcinka. ❤️🩹👤 Marlena Solon:Facebook: https://bit.ly/4qBb2uM Instagram: https://bit.ly/4azGuUq Dziękujemy, że pomagasz nam nieść dobro dalej! ❤️🏗 Razem możemy tworzyć więcej takich rozmów! BUDUJ z nami Na Werandzie Studio 👉 https://bit.ly/3zjupUzTutaj kupisz naszą książkę ❣️ https://bit.ly/41fpz5N 📖📚 Momentum Królestwa – Krzysztof i Maja Sowińscy📀 Najnowsza płyta Mai Sowińskiej – SEE YOU SOON LP 👉 https://bit.ly/4pfi0Wx 🎙 Nowe odcinki „Na Werandzie Podcast” w każdy poniedziałek o 8:00🔔 Subskrybuj i zostaw dzwoneczek – nie przegap nowości!
Na werandzie podcast powstaje dzięki waszemu wsparciu. Dziękujemy. Dzień dobry, dzień dobry. Na werandzie Podcast Godzina, ósma rano, Fundacja SOWINSKY. Bardzo serdecznie was witam. Poniedziałek to jest moment publikacji. Cieszę się, że się słyszymy i dzisiaj cieszę się, że jest ze mną Marlena Solon tutaj. Cześć, dzień dobry. Jesteś graficzką i koleżystką. Tworzysz kolarze na podstawie obrazów, które rodzą się w twoich myślach w trakcie modlitwy. Tak jest. I należysz do Wspólnoty Janki w Krakowie. Na początek takie hasło. Każdy dzień jest dobry, żeby zacząć od nowa. Żeby spróbować jeszcze raz. Noc ma swój koniec.
Marlena. Były takie momenty, w których my też jako dzieci byliśmy wykorzystywani do tego, żeby pożyczać pieniądze. Dostawaliśmy karteczki i gdzieś tam trzeba było pożyczyć od sąsiada, więc dla dzieciaka to było dość trudne. No więc nie było to łatwe, jednak ten Pan Bóg gdzieś był i w sumie już jako dziecko gdzieś tam z Nim rozmawiałam i mówiłam, że dlaczego?
Marlena. I to było trudne, bo to się wiązało z tym, że pojawiał się przemoc, że tata miał też umamy, że byliśmy najczęściej niewyspani, bo w momencie, kiedy tata przestawał pić, bo nie było pieniędzy, to był taki moment, w którym gdzieś ten alkohol schodził, więc to były takie bardzo trudne momenty. Oprócz tego kończyło się to tym, że w szkole też mi dokuczano, więc przychodziłam z jednego chaosu, z jednej ciemności, można powiedzieć, w drugą.
Więc zdecydowałam, że się wyprowadzę z mojego rodzinnego domu. Nie pamiętam bardzo zbyt dokładnie tego czasu, bo myślę, że to było tak dużo emocji, że gdzieś mam tylko takie lekkie wspomnienia, ale pamiętam, że wsiadłam do autobusu i pojechałam w rodzinne strony mojego taty, czyli w Bieszczady, do mojej babci, w której spędzałam każde wakacje i stwierdziłam, że chcę tam zostać, bo nie chcę wracać do domu, bo wiem, że jeśli zostanę, to nie przetrwam. Marlena. Marlena.
No i powiedzmy to wychodziło do pewnego momentu, kiedy przyszły studia, kiedy dalej się formowałam w oazie, ale powiedzmy przyprowadziłam się już wtedy do Krakowa. No i zaczęło się trochę inne życie. Dalej z Panem Bogiem, dalej byłam blisko Niego, ale zaczęły się pojawiać różne inne opcje. Zaczęłam zauważyć, że już ciężej jest mi się formować w oazie. Marlena. Znajduję uzdrowienie i znajduję wolność i to jest coś, co zyskałam dzięki oazie, że wiedziałam, że bez wspólnoty nie przetrwam i bez wspólnoty nie przeżyję i że wspólnota jest tym miejscem, w którym ja rzeczywiście wzrastam i poznaję samą siebie, ale też mam przestrzeń, w której ktoś powie spróbuj jeszcze raz albo poda mi rękę i podniesie.
I jak o tym myślę, to mam w sobie takie wzruszenie i zawsze zadaję sobie pytanie, ale czy ja mu ufam? Czy ja mu ufam na tyle, żeby uwierzyć w to, że on... Marlena. że nie mogę być pewna swoich decyzji, że nie mogę być pewna tego, że za chwilę się właśnie od niego nie odwrócę, że jedyne, czego jestem pewna, jedyne, co nigdy się nie zmieni, to jest jego miłość.
I to jest chyba taka rzecz, która zawsze mnie podtrzymuje, że to jest jedyna rzecz, której się chcę trzymać, że Nie chcę być pewna siebie, ale chcę być pewna tego, że On, pomimo tego, co ja robię, zawsze jest i wiem, że to jest prawda. I to mogę powtarzać bez zająknięcia, że On jest i że On się nigdy nie zmieni. Więc jak zaczęłam właśnie formację w Jankach, już po REO, to był rzeczywiście też taki czas odkrywania nowych przestrzeni, bo też ta formacja we wspólnocie była podzielona na trzy części, więc... Marlena.
Są momenty, w których Pan Bóg przychodzi z takim uzdrowieniem i to dzieje się tak wow, już jest, ale wiedziałam, że w moim życiu to nie działa, że ja potrzebuję jednak tej drogi i potrzebuję iść tą drogą i że być może potrzebuję na to uzdrowienie trochę więcej czasu, bo potrzebuję Mu zaufać i że On to wie, że On po prostu będzie powoli prowadził moje stopy dalej. Rzeczywiście ten okres w Jankach zaczął bardzo dużo zmieniać w moim życiu. Też pod takim względem, że zaczęłam odkrywać w sobie talenty, które mam i które on we mnie złożył. Właśnie na przykład to, że tworzę, to w ogóle dla mnie było takie... nazwanie siebie artystką było dla mnie nadużyciem. Marlena.
To już przestało mieć to jakieś znaczenie i rzeczywiście są momenty, w których dalej się zastanawiam, czy to, co robię, jest dobre i chcę robić to jeszcze lepiej i chcę w tym wzrastać i chcę się tego uczyć i chcę stawać się coraz lepsza w tym, co robię, ale odkryłam, zaczęłam odkrywać nowe przestrzenie w tej sztuce i w tworzeniu, że to, co tworzę, może być też modlitwą i że to, co stworzę, może być też na przykład modlitwą wstawienniczą, że te obrazy, które gdzieś pojawiają się w mojej głowie w trakcie modlitwy, Marlena. Marlena.
I nawet jeśli ta prawda jest trudna, to w nim ona przynosi pokój, w nim przynosi nadzieję, w nim przynosi wolność. I rzeczywiście gdzieś on zaczął mi to pokazywać. Ale to jest w ogóle kolejny moment powiedzmy jakiegoś takiego trudu, takiego znowu wejścia w ciemność. To był okres pandemii i wtedy zaczęła wracać depresja. To był czas, w którym rzeczywiście po raz kolejny, jak zostałam sama, Marlena. Names mentioned.
I to był taki moment, w którym stwierdziłam, dobrze, Panie Jezu, jeśli ja wierzę w tym, że to jest też znak od Ciebie, więc ja zacznę znowu posługiwać. I rzeczywiście, kiedy zaczęłam to robić, to był taki moment, w którym to uzdrowienie zaczęło przychodzić powoli. Marlena. Pokazał mi też jak bardzo, jak bardzo jest we mnie dużo wstydu. Takiego, który mnie odsuwa od niego, odsuwa mnie też od innych osób.
Bo w tamtym czasie rzeczywiście tacy moi najbliżsi przyjaciele, do których jestem ogromnie wdzięczna, zaczęli się po prostu martwić i zaczęli gdzieś tam też pokazywać, pytać co się dzieje i czy potrzebujesz pomocy i zaczęli to mówić wprost. I gdyby nie oni, myślę, że nie zaczęłabym też szukać pomocy na nowo. Marlena. Że popełniłam dużo błędów, pomimo tego, że no właśnie teraz muszę się wyplątać z tych wszystkich finansowych rzeczy, że wyplątać się właśnie jakoś z tej choroby, że oni są i że oni mnie przez to nie odtrącają i że dalej są. I to były takie momenty, w których właśnie w tej chorobie i w tej ciemności zobaczyłam, że jest światło, że ona mnie wcale nie definiuje, że właśnie w tym czasie, kiedy było najciemniej w moim życiu, jeszcze ciemniej niż za dzieciństwa,
Nie zawsze wiem, co robić, że cały czas się tego życia uczę, mimo tego, że jestem dorosła i będę się go uczyć pewnie jeszcze przez całe życie i pewnie popełnię jeszcze niejeden błąd, ale że cały czas mam tę perspektywę, że do niego mogę wracać, że jego właśnie miłość jest stała, że jego miłość jest wieczna i że on zawsze na mnie czeka. I chyba to, co jakoś teraz najbardziej odkrywam też w swoim życiu, No to to, że chcę mu służyć i gdzieś też, szczególnie przez modlitwę wstawienniczą, że też takie pragnienie modlitwy o uzdrowienie dla innych zaczęło gdzieś rodzić się w moim sercu, co było też dla mnie jakimś takim dużym zaskoczeniem, że też zaczęłam myśleć, ok, to co przeżyłam, ta moja historia, którą mam, Marlena. Marlena.
No muszę nad sobą pracować i jakoś radzić sobie z tymi wszystkimi emocjami, ale że robiąc to z nim czuję się szczęśliwsza, że robiąc to z nim czuję się wolna, że już nie nakładam na siebie aż takich... Marlena. Marlena.
Te wszystkie słowa pewnie powiedziałabyś komuś, kto właśnie tą noc przechodzi, co? Myślę, że tak. A chciałabyś się za takie osoby pomodlić teraz? Tak, myślę, że tak. No to dawaj. Panie, ja teraz chcę wołać o to, byś Ty przychodził do tych wszystkich ciemności, które przeżywamy. Marlena. Marlena. Marlena. Marlena.
Marlena. Marlena. Marlena. Marlena.
No i wierzę, że Pan Bóg dzisiaj chce dotknąć tego środka kręgosłupa, może jakieś właśnie zniszczone kręgi na skutek jakiegoś wypadku. I też kiedy mówiłaś o tym wychodzeniu z nocy, to zobaczyłem taki fioletowy, połuskujący płaszcz. Na początku mi się wydawało jakiś superbohater, ale potem zdałem sobie sprawę, że to może być szata liturgiczna, fioletowa. I może słucha nas jakiś ksiądz, który właśnie jest w takiej... Nocy to jest dla Ciebie. I Bóg Cię widzi i chce wyciągnąć Cię z tej nocy. Tak wierzę i dlatego się dzielę. Amen. Marleno, dziękuję Ci za Twoje świadectwo. Ja też dziękuję. Za modlitwę też. Wierzę, że ona przyniesie owoce.
Wylądowało tam w 2025 roku 11 nowych projektów modlitewnych. Marlena. Więc jeżeli potrzebujesz takiego czasu w swojej codzienności, aby się pomodlić, czy modlitwą uwielbienia śpiewaną, czy też modlitwą uwielbienia instrumentalną, to zapraszam Cię właśnie do subskrypcji SOWINSKY Music, gdzie ta modlitwa serca będzie się pojawiała. W tym roku także, jeżeli chcecie, możecie wesprzeć nas poprzez oddanie 1,5% podatku.
Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Marlena Solon - graficzka i kolażystka, tworząca obrazy rodzące się w sercu podczas modlitwy. Członkini wspólnoty „Janki” w Krakowie. Dorastała w domu, w którym była wiara „gdzieś w tle”, ale też alkohol, przemoc, chaos i brak poczucia bezpieczeństwa. Z doświadczeniem wstydu, lęku i odpowiedzialności, która spadła na dziecko. Z obrazem Boga dalekiego - kogoś, kto „patrzy z góry”, ale niekoniecznie jest blisko.
Do momentu, w którym „spotkała Jezusa jako człowieka” i rozpoczął się proces wychodzenia z ciemności krok po kroku...
🎙️ W tym odcinku „Na Werandzie Podcast” rozmawiamy m.in. o:
〰️ dorastaniu w domu z problemem alkoholowym i przemocy,
〰️ wstydzie, lęku i poczuciu bycia „nie wystarczającą”,
〰️ chaosie dzieciństwa i braku poczucia bezpieczeństwa,
〰️ depresji i powrotach „ciemności” w dorosłym życiu,
〰️ ucieczce w zamknięcie i izolację jako sposobie radzenia sobie z bólem,
〰️ wspólnotach („Oaza”, „Janki” w Krakowie) jako miejscach realnego uzdrowienia,
〰️ obrazie Boga jako sędziego i drodze do odkrycia Boga, który słucha i jest blisko,
〰️ terapii i uzdrowieniu, które jest procesem, a nie jednorazowym wydarzeniem,
〰️ wstydzie, który odcina od ludzi i prawdzie, która przywraca wolność,
〰️ relacjach, które potrafią stać się „bożkiem” i zabierają miejsce Bogu,
〰️ powrotach do Boga po odejściach i doświadczeniu: „On mi ufa… a czy ja Mu ufam?”,
〰️ modlitwie wstawienniczej, która uzdrawia także tego, kto się modli,
〰️ sztuce jako modlitwie i narzędziu, przez które Bóg dotyka serc,
〰️ bezradności jako miejscu spotkania z Bogiem, a nie porażki,
〰️ małych krokach wychodzenia z ciemności,
〰️ wytrwałości, która nie polega na braku upadków, ale na wstawaniu,
〰️ drodze od lęku do zaufania,
〰️ odkrywaniu, że „noc ma swój koniec”, a „ciemność nie jest ostatecznością”.
Na koniec Marlena modli się za tych, którzy przechodzą swoją noc i zostawia ciche przypomnienie:„Ciemność nie jest ostatecznością. A nawet w nocy świecą gwiazdy.”
Jeśli coś w tej rozmowie dotknęło Twojej historii 🥹 pozwól, by dotknęło też kogoś obok. Wyślij ten odcinek choć jednej osobie i pomódl się za nią, tak jak Marlena modli się za nas wszystkich na końcu odcinka. ❤️🩹
👤 Marlena Solon:
Facebook: https://bit.ly/4qBb2uM
Instagram: https://bit.ly/4azGuUq
Dziękujemy, że pomagasz nam nieść dobro dalej! ❤️
🏗 Razem możemy tworzyć więcej takich rozmów!
BUDUJ z nami Na Werandzie Studio 👉 https://bit.ly/3zjupUz
Tutaj kupisz naszą książkę ❣️ https://bit.ly/41fpz5N 📖
📚 Momentum Królestwa – Krzysztof i Maja Sowińscy
📀 Najnowsza płyta Mai Sowińskiej – SEE YOU SOON LP 👉 https://bit.ly/4pfi0Wx
🎙 Nowe odcinki „Na Werandzie Podcast” w każdy poniedziałek o
🔔 Subskrybuj i zostaw dzwoneczek – nie przegap nowości!