Kiedy ogromne tłumy zebrały się koło Jezusa, także jedni cisnęli się na drugich, zaczął mówić najpierw do swoich uczniów.
Ta końcówka XI rozdziału była dla nas takim spotkaniem z tym ułaj, biada, które Jezus wypowiedział do faryzeuszów, do uczonych w piśmie, do znawców prawa.
I dzisiaj słyszymy, że przychodzi też jakby końcówka tego słowa, w którym Jezus mówi przede wszystkim do swoich uczniów.
Myślę, że pamiętamy z Ewangelii, jak Jezus mówi, że wystarczy trochę zakwasu, żeby zakwasić trzy miary mąki.
I to jest właśnie ta postawa, którą Jezus piętnuje po raz kolejny na dokładkę mówiąc o tym, że te wszystkie rzeczy, które dzieją się w ukryciu będą ujawnione.
I teraz Jezus mówi, że to słowo, które zostaje wypowiedziane przez nas, wcześniej czy później stanie się słowem jawnym.
Jezus mówi, mówię wam przyjaciołom moim, nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało.
Jezus mówi dzisiaj do swoich uczniów.
Jak popatrzymy na tę historię Jezusa, to widzimy, że te trudne słowa, które wypowiada do faryzeuszów, kiedy pozwala jakby odkrywać im prawdę, kiedy stawia ich i konfrontuje ich z tymi rzeczami, które są trudne, demaskuje ich obłudę, to są wszystko te sytuacje, które na końcu doprowadzą do Jego śmierci.
Ale Jezus w ten sposób również ratuje czy próbuje ratować faryzeuszów.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Artur Pokrzywa OFMCap (Wrcoław)