Mentionsy Mentionsy
SHIR HADASH
SHIR HADASH

09.01.2026 Odwagi, On jest, nie bój się!

08.01.2026 ·14 min 11 s

Jan Kania OFMCap (Katowice)

Wczoraj słyszeliśmy początek tej całej sytuacji, mianowicie moment, kiedy Chrystus wychodzi z uczniami niby na odpoczynek, a jednak do tego odpoczynku nie dochodzi, lecz zamiast tego odpoczynku uprawionego przychodzi jeszcze więcej pracy.

Chrystus temu wszystkiemu zaradza i wreszcie możemy powiedzieć, że jest jakiś sukces.

Chwała ludów wobec cudu chleba teraz spada na tych uczniów, dlatego Chrystus robi coś, czego oni nie chcą.

Chrystus im pomaga, ale pomaga w sposób skuteczny, że siłą do tej łodzi wciska i teraz wyprawia ich na drugą stronę jeziora.

Chwała przychodzi na Chrystusa.

Oni nie są jeszcze gotowi, żeby mieć tą postawę, o której Chrystus powie później, że macie mówić słudzy, nieużyteczni jesteśmy, wykonaliśmy to, co do nas należało, nic więcej.

Jeszcze chwała, która jest tutaj, byłaby ich zniszczyła, dlatego Chrystus ich odsyła.

I teraz nie dość na tym, są odsunięci, miało być już tak dobrze, znowu jest niedobrze, znowu jest źle, bo przychodzi fala, przychodzi wiatr, który tam jest tak mocny, wiatr przeciwny i teraz oni są w środku jeziora, w środku, ani do tyłu, ani do przodu, z tej strony Chrystus ich wysłał.

Skoro tak, to pewnie mają pretensje do Chrystusa o tą całą sytuację.

Ale Chrystus ich do tego przymusił.

I teraz w tej całej sytuacji przychodzi Chrystus.

Jak sobie wyobrazić tego Chrystusa, który idzie po tym morzu, po tych falach, jak po zamarzniętym jeziorze?

Dlatego też to, co budzi się w ich sercu, to nie radość, że Chrystus przychodzi, tylko lęk.

Zaczęli krzyczeć, nawet nie przypuszczają, że w tym wydarzeniu jest Chrystus, jest On obecny.

To lud wybrany, kiedy Pan Bóg go posyłał, jak Chrystus dzisiaj apostołów posłał ich kiedyś z Egiptu, żeby przeszli przez morze Sitowia, bo tak jest nazwany Jamsów, morze Sitowia, to przechodzą po suchym lądzie.

I teraz Chrystus, który zwraca się do nich ze słowem odwagi, to ja jestem, nie bójcie się.

Żydzi, kiedy to słyszą, to biorą kamienie, żeby ukamienować Chrystusa.

uświadamiamy czy nie, to jest inna rzecz, ale ten lęk mnośmy w sobie i dlatego Chrystus wypowiada te słowa, nie bójcie się.

Chrystus wchodzi do łodzi i wiatr się ucisza, ale jest powiedziane, że Chrystus jak gdyby chce przejść obok nich.

też w lęku i idą do, raczej uciekają do Emmaus, że Chrystus jak gdyby chce iść dalej i oni go przymuszają i wchodzi z nimi do domu, jak tutaj do Łodzi.

Chrystus przechodził jak gdyby obok ślepca.

Chrystus, nie wiem, co by się stało, ale na pewno czekał na to, żeby ten ślepiec go przymusił, przynaglił, jak wiele razy w modlitwie, w naszym relacji z Panem Bogiem, że Pan Bóg chce być przynaglany.

nawołnicy, ale my możemy też bać się właśnie tego, obyśmy się tego bali, że Chrystus przejdzie obok, bo Chrystus chce być przymuszony, chce być zaproszony, chce być przynaglony do tego, żeby wejść do naszej łodzi.

To jest sposób działania Pana Boga, sposób działania Chrystusa w naszym życiu.

Chrystus przychodzi dzisiaj, żeby leczyć serca uczniów.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.