Mentionsy Mentionsy
SEN
SEN

Szkice z Cejlonu

14.07.2022 ·22 min 47 s

Zanurz się w kolorowy, podwodny świat razem z dziewiętnastowiecznym baronem von Ransonnet. Łagodne fale cejlońskich wód ukołyszą Cię do snu.

Każdy z nas widział cudowne fotografie podwodnych krajobrazów i filmy o rafach koralowych. Ale nie każdy z nas wie, że pierwszy raz możliwość oglądania podmorskich pejzaży pojawiła się już w XIX wieku za sprawą niezwykłego badacza oceanów, barona Eugena von Ransonnetta. Dziś wieczorem razem z Baronem udamy się w podmorską podróż. Ułóż się wygodnie, odpręż, rozluźnij mięśnie, zamknij oczy i powoli zanurz się w naszej opowieści. Eugen von Ransonnet urodził się w 1838 roku w arystokratycznej wiedeńskiej rodzinie.

Jego ojciec był urzędnikiem państwowym i zadbał o gruntowne wykształcenie syna. W wieku 11 lat Eugen był już studentem Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu. Nie poprzestał jednak na tym i poszedł studiować prawo. I tak to dzięki talentom i koneksjom już jako dwudziestolatek podjął swoją pierwszą pracę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Dla ciekawego świata i żądnego przygód młodzieńca była to wymarzona posada. Kiedy tylko trafiała się okazja, Ransonnet wyruszał w podróż. Im dalej, tym lepiej. Odwiedził Egipt, Indie, Japonię. Każdą swoją podróż dokumentował szkicami, z których wiele możemy dziś oglądać w muzeach.

Największą sławę przyniosły szkice z Cejlonu. Dlaczego? Zaraz się dowiesz. Bo na Cejlon, dziś znany jako Sri Lanka, Popłyniemy razem z Baronem. Jest listopad 1864 roku, kiedy Eugen von Ransonnet przybywa na wyspę Cejlon i zatrzymuje się w forcie Gall. Nastała pora deszczowa, co utrudnia przemieszczanie się, a zwłaszcza szkicowanie w plenerze, któremu to zajęciu Baron oddaje się z wielkim upodobaniem. Otaczająca go przyroda jest oszałamiająca. Polsuje zielenią i życiem. Oneśmiela to malarza, który z pokorą przyznaje, że nie potrafi oddać jej różnorodności w pełni, czy to słowem, czy rysunkiem.

Podczas swojej pierwszej wycieczki Eugen von Ransonnet wchodzi na oddalone o kilka mil od Galle wzgórze Wackville Hill. Widok rozpościerający się ze szczytu jest niezwykle malowniczy. Tereny rolnicze, jak to się często zdarza, przypominają piękny park. Rzeka Łakwiel meandruje przez ścielące się zielenią pola, od czasu do czasu znikając w cieniu drzew, wśród których królują wyniosłe palmy kokosowe. Podczas długich porannych spacerów Baron bacznie obserwuje otoczenie, a swoje obserwacje skrupulatnie notuje. Drogi, które są doskonale utrzymane, mają czerwony odcień i prowadzą przez jaskrawo zielone pola i zacienione gaje palm kokosowych i areka, platanów i bambusów, które z gracją chylą swe gałęzie nad ścieżką.

Von Ransonnet szybko orientuje się, że piękne gaje zamieszkują czarne małpki nizinne przez miejscowych zwane Kalu Waterloo. Zwierzątka z rzadka tu niepokojone nie boją się ludzi i mają w zwyczaju przyglądać się pieszym wędrowcom ze szczytów drzew. Teraz też z uwagą wpatrują się w dziwnego przybysza, skacząc po palmach. To palmy cukrowe, zwane tu kitul, z których wytwarza się ogromne ilości słodkiego soku. Po odparowaniu wody powstaje z niego brązowy cukier. Ziemia u stóp palm przykryta jest grubym dywanem pięknych krzewów lantana mixta, które rozprzestrzeniły się tak gwałtownie, że stały się utrapieniem dla rolników.

Wiele korzeni ma rudawy odcień. Dzięki temu tworzą ekspresyjny pierwszy plan na tle spokojnej, ciemnoniebieskiej powierzchni morza, które czasem widać poprzez ich splątaną sieć. A co kryje się pod wodą? Eugen marzy o tym, żeby móc się wybrać na podwodny spacer i, tak jak podczas swoich wycieczek po lądzie, szkicować widoki. W tej sytuacji do głosu dochodzi jego natura wynalazcy. Aby móc obserwować podwodne życie i jednocześnie je szkicować, Baron projektuje niewielką kopułę z żelaznej płyty w kształcie dzwonu o wysokości 90 i szerokości 75 cm.

Powietrze do dzwonu pompowane było przez rurę z wylotem nad powierzchnią wody, co pozwalało na długie, nawet trzygodzinne sesje szkicowania. Ransonnet, siedząc na drążku z nogami opuszczonymi na dno, mógł swobodnie przemieszczać się w poszukiwaniu najlepszych widoków. Szkice robił za pomocą miękkiego ołówka na zabarwionym na zielono impregnowanym papierze. Po skończeniu pracy wkładał rysunek do metalowego, szczelnego pudełka i wysyłał na powierzchnię. Tak powstawały pierwsze w historii podwodne szkice. Na ich podstawie Baron malował obrazy olejne.

Ransonnet wydał swoje prace wraz z obszernymi opisami w 1867 roku w dziele pt. Szkice ludności, życia zwierząt i wegetacji na nizinach i w górach Cejlonu oraz krajobrazów podwodnych blisko wybrzeża wykonane w dzwonie nurkowym. Ransonnet był więc pierwszym malarzem, który dosłownie zanurzył się w przedstawianym świecie. Od razu zauważył, jak ten świat różni się od tego na powierzchni. Zmienia się odczucie odległości i wielkości. Woda działa jak szkło powiększające, dlatego na przykład ryby wydają się nam większe niż w rzeczywistości i z tego też powodu mylnie oceniamy odległość.

Obrazy Rasonneta nawet dziś, gdy jesteśmy przyzwyczajeni do wspaniałych fotografii podwodnych, robią niezwykłe wrażenie. Dzieje się tak, ponieważ są połączeniem precyzji obserwacyjnej przyrodnika ze spojrzeniem artysty malarza. Poruszają dusze w subtelny sposób, oddając aurę i nastrój podwodnego świata. Współczesne zdjęcia przy całej swej doskonałości technicznej pozbawione są tego uroku. Podczas ich robienia wykorzystywane są silne lampy, aby wydobyć kolory, które w naturalnych warunkach są niewidoczne. W gruncie rzeczy te fotografie naprawdę nie pokazują rzeczywistości podwodnej, o czym może się przekonać każdy, kto kiedykolwiek nurkował.

Polują tu też piękne, czerwono-zielone papugoryby oraz pokolce pasiaste, cytrynowo-żółte z sześcioma czarnymi paseczkami. Baron Ransonnet spędził wiele godzin w płytkich i bezpiecznych wodach Fortu Gall, podziwiając, opisując i rysując cejlońskie rafy koralowe. Dołączmy do niego! Słońce prześwietla krystaliczną wodę. Świetliste linie, powstałe przez rozszczepienie promieni na małych falach, muskają piaszczystą powierzchnię płaskiego, zielonego dna i wdzięczne kształty korelowców.

W tym samym czasie pokolec strojny utrzymuje się tuż przy dnie, pozwalając nam podziwiać eleganckie, niebieskie i żółte pasy na swoim grzybiecie. Baron Ransonnet odkrył, iż małe oczka wodne na rafie koralowej, które powstają podczas odpływu, są doskonałym miejscem obserwacji. Krystalicznie czysta woda jest podczas odpływu tak spokojna jak akwarium, gdy tymczasem wysokie fale rozbijają się z hukiem na ostrych brzegach rafy w oddali.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.