JAN HOFFMAN - LIVE Z KANDYDATEM NA PREZYDENTA KRAKOWA
Czy Kraków da się jeszcze uratować przed urzędniczą bezwładnością, korkami i wiecznym pudrowaniem problemów? Jan Hoffman zapowiada, że tak.Ten live robimy w pełnej interakcji: pytacie o co chcecie, bez tematów tabu i bez taryfy ulgowej. Piszcie swoje pytania na czacie – przeczytamy ich jak najwięcej, bo to mieszkańcy, a nie politycy, powinni decydować o priorytetach dla tego miasta.
Dobry wieczór, zaczynamy pierwszy z prezydenckich live'ów. Pierwszym gościem na dzień dobry jest Jan Hoffman, obywatelski kandydat na prezydenta miasta Krakowa. I teraz tak, live'y będą jak najbardziej interaktywne, więc przede wszystkim będziemy moderować pytania, które dostajemy od was, a nie sami gadać i nudzić. Z Jankiem... Czyli nudzić będę tylko ja. Ty to powiedziałeś. A po drugie kolejne live'y, które są zaplanowane i potwierdzone, to tak, w środę o 20 będziemy mieć w studiu Michała Klimka z Konfederacji Korony Polskiej, w czwartek jesteśmy umówieni z Olą Owcą, z Aleksandrą Owcą z Partii Razem, a w przyszłym tygodniu wtorek i środa Michał Drewnicki Łukasz Gibała. Także zaczynamy. I zanim wpadną pytania na czat, to ja mam pierwsze takie.
Jeszcze Stany, tak. Natomiast fajny pomysł, podoba mi się, tylko pytanie, czy nie zostałaby uznana, czy sąd by jej nie zakwestionował. Jak wiemy, sąd tamtą strefę utrzymał. No to teraz pytanie, czy by nie uznał, że ona jest pozorna. Więc stąd wydaje mi się, że to rozwiązanie wokół plant. Jest takie, że można go bronić. Są referendum, pytanie o obszar planty, druga obwodnica, całe miasto, tak? Pytanie trzeba sformułować. Pytanie, czy da się to sformułować trzy wariantowo, czy dwu. Raczej pewnie byłoby wokół tego, czy pierwsza obwodnica, czy ten drugi wariant, nazwijmy druga obwodnica, tak żeby mieszkańcy to wybrali sobie. A czy byłyby tylko dwa warianty? Pierwsza i druga obwodnica? No pierwsza? No nie wiem, jaka byłaby to druga, bo mówię, jest nieopracowaną.
Chyba u aktywistów nie liczysz na głosy aktywistów. Ja liczę na głosy zdrowego rozsądku. Nie jestem cały czas chyba jeszcze zawodowym politykiem. No to mówię, że nie liczysz na głosy aktywistów. Cały czas, cały czas jeszcze jestem, nie czuję się jeszcze zawodowym politykiem, może to się zmieni po tych wyborach, więc startuję z tym, z takim programem, jaki uważam, że jest najlepszy dla Krakowa. Mówię to, co, czy taką przedstawiam wizję miasta, w jakim tym mieście chciałbym żyć, chciałbym, żeby cała moja rodzina mogła żyć i tak dalej, funkcjonować. Tutaj moi bliscy znajomi. Słuchajcie, to jest tak, że to jest live, gdzie gwiazdą są kandydaci na prezydenta, dlatego tak jak mówiłem,
Tak, no ale niestety nie odpowiedzieli, więc jeżeli chcą wpaść, dostali wiadomość, mają telefon, mają maila, my nie gryziemy, bywamy złośliwi, ale nie gryziemy. To ja będę bronił panią senator Piątkowską, jest godzina 8.10, no o której by dojechała do Warszawy potem wszyscy? Nie, bo to już teraz ostatni pociąg do Warszawy się zbliża, nie? No właśnie, no to musicie wcześniejszą godzinę zaproponować. Godzina jest do dogadania. Zaproponowaliśmy, że możemy w różnych. Panie Hoffman, co z zadłużeniem miasta? No właśnie, to była jedna z przyczyn, które podnosiliśmy jako impuls do referendum. Zadłużenie, jak pamiętacie, o 2 miliardy wzrosło prawie w czasie prezydentury Aleksandra Miszalskiego. My proponujemy, ja proponuję audyt finansów miasta.
Ja się rozmarzyłem, co byśmy zrobili za te 30 dni. Ja bym zatrudnił aktorki. Ale jak o to chodzi, to można sobie wejść na bib na umowy tych osób, które współpracują z miastem. Oni zarabiają małe pieniądze. Naprawdę małe. I to bym powiedział takie małe, małe, w ogóle nie... Nieadekwatne do tego, co wykonują. Bo pamiętam też ten moment tego sporu z Kraków 50-20, bo jak 20-50 wrzucałem, ile zarabiają ci, ile tamci, to gdzieś mi tam po cichu lajkowali. A jest też tak, że miasto musi informować w mediach o samorządy, prawda? No i ja, czy nie lepiej jest, żeby zostawić jakąś tę telewizję miejską, czy te nawet miejskie gazetki, które i tak każdy wie, że to jest propaganda, no ale jest wykonywany ten obowiązek informowania, a zrezygnować z dotowania
Nie wiem, Gazety Wyborczej, Dziennik Polski Press czy innych. To znaczy ja w ogóle uważam, że dotowanie zewnętrzne, może zacznę od tego, no to jest oddziaływanie na rynek, tak? Bo my konkurujemy ze sobą i powinniśmy konkurować na uczciwych warunkach. Jeżeli państwo płaci, czy tam miasto w tym wypadku, Czterem wybranym podmiotom, to jedną stratą jest to, że to w ogóle są sensownie wydane pieniądze z budżetu miasta, a drugą kwestią jest to, że wtedy te trzy pozostałe, czy te 17 pozostałych nie dostaje tych pieniędzy. No i jak ma konkurować, skoro oni już mają na wstępie na przykład przez jakieś umowy na reklamowanie, nie wiem, czegoś, czego nie trzeba reklamować, typu wodociągi, bo jakby przecież nie reklamowano wodociągów, to nikt by z nas nie korzystał z wodociągów, tylko sobie szamba domowe budował.
Z MPEC-u, tak? Nikt by nie korzystał, jakby nie reklama deszczówki, dokładnie. W deszczówce się kąpali. Jakbyśmy grzali ogniska w domu, rozpalali, a nie korzystali z MPEC-u do ogrzewania. MPEC nie wydał kilkudziesięciu tysięcy na tą czy inną, na ten czy inny portal, żeby się zareklamować, więc to w ogóle jest po prostu... Niszczenie rynku, bo ci, którzy są kreatywni, mają pomysły, w jaki sposób mogliby docierać ze swoim przekazem i po prostu robić fajny, jak dzisiaj powiemy, content, są w gorszej sytuacji niż ci, którzy po prostu na wstępie już mają opłacone biuro, opłacone koszty na koszty księgowości, na sprzęt i tak dalej. Więc po prostu to jest nierówna walka wtedy. I tutaj miasto tak naprawdę ułatwia kilku podmiotom zmonopolizowanie
Ja osobiście uważałem, że to promuje Kraków jakieś wydarzenia typu Sylwester na Rynku. Nie było wtedy jeszcze tych zakazów, prób zakazów fajerwerków. Tylko moim zdaniem to jest tak gigantyczna, mówiąc wprost, kasa z tego, że dlaczego miasto ma za to płacić, a przyjeżdża telewizja i tylko na gotowe. To jest opłacalne wydarzenie dla telewizji tak naprawdę. Ale z Sylwestrem jeszcze można by dyskutować, że jest konkurencja i że to nie do końca to jest taka superrechamada miasta, no bo jednak Sylwester jest w każdym mieście wtedy i to na całym świecie, ale już wianki nie. Ja pamiętam jako mały chłopak, jeszcze dziecko, te ogromne, gigantyczne wianki, co się tam działy, czy nawet już troszkę później.
No dobra. Co można realnie zrobić z problemem najmu krótkoterminowego? Czy realne są strefy wolne od Airbnb? Jeśli tak, to gdzie one by się znajdowały? Pyta Karolina. Airbnb to jest dla mieszkańców Starego Miasta problem. Natomiast z tych dwóch powiem, co mi się podoba w ustawie, co mi się nie podoba w tych założeniach. Ja nie mam zaufania do polityków samorządowych. Wyobraźcie sobie, że to Miszalski i jego grupa radnych będzie decydować o tym, gdzie wolno ten najem prowadzić, a gdzie nie.
Czyli generalnie Jest problem, to jako przewodniczący jedynki tej rady dzielnicy tutaj zgłaszany przez wielu mieszkańców. Sam to też widziałem chodząc po mieszkaniach w swoim okręgu, że no bardzo dużo jest tych kłódeczek takich tych na Airbnb, tych skrzyneczek, więc zjawisko jest powszechne. Ale z drugiej strony, jeżeli w danej kamienicy na przykład wszyscy mają taki model działania, no to traci na tym tylko branża hotelowa, no bo po prostu, więc oni będą najgłośniej krzyczeć, że to jest zły pomysł. Natomiast dlatego, żeby zachować jakąś taką proporcję pomiędzy jednak ograniczeniem prawa własności,
Czyli nie robiłbym zakazów tam, gdzie nikomu to po prostu nie przeszkadza. No a czy nie sądzisz, że może jest tak, Jeżeli mamy pierwszą dzielnicę ściśle wokół plant, ja już mówię ściśle wokół plant, gdzie tych mieszkańców niedużo zostało, albo powiedzmy jakaś Grodzka, Szewska, Floriańska, to tam nawet na te zgłoszenia, robiąc tam strefę wolną od Airbnb, no to trochę już by to było bezsensu, a może lepiej działać zanim się zacznie, czyli na przykład na Krowoz, żeby taką strefę zrobić. Znaczy, jeżeli chodzi o stare miasto, to... Czy zdarzał własny interes? No tak. No od początku chyba widać. Wydaje mi się, że największy problem, przynajmniej z punktu widzenia jedynki, nie jest wewnątrz plant, bo wewnątrz plant tak mieszka bardzo mało ludzi.
Złośliwości bym powiedział wręcz. Ja wiem, że to nie chodziło o taką czystą złośliwość, że nas dyrektor Franek mieszkańców nie lubił, tylko on miał jakąś swoją koncepcję, ale tak naprawdę takie utrudnienia dla kierowców, że na przykład w Hucie, tam gdzie nigdy nie było korków, powstawały korki, bo tuż przed przejściem dla pieszych jest zwężenie, które zaraz za przejściem się JAN HOFFMAN. JAN HOFFMAN. Kilkadziesiąt lat temu miasto piętnastominutowe i też super zaprojektowane z zapasem czasu do przodu.
No to, to wszystko jest psute przez decyzje urzędnicze, więc te zmiany, generalnie te zmiany z organizacji też ruchu i zwężenia też mi się nie podobały. Grzegorzecka aut, Huta bez zwężeń. Huta bez zwężeń. Trzecie. No strefa ograniczona. Strefa, czyli trzy. Mamy wszystko. A coś dobrego zrobił? Z honorem przyjął dymisję. Bo nie miałem jak odpowiedzieć, bo był na urlopie. A jednak. Nie dano okazji inaczej. Może Olimpus i wjechało i nawet nie dał radę odpowiedzieć. Mamy klikę kolesi w Radzie Miasta od 20 lat i kolesie, którzy nie mają ku temu kompetencji zasiadają w spółkach miejskich. Co zamierza Pan z tym zrobić? Z Radą Miasta nic nie zrobię, bo na to nie ma żadnego wpływu.
Zresztą ja w ogóle co do Rady to uważam, że powinni być radni zawodowi, którzy dostają być może więcej pieniędzy, niepopularne. To co powiem, ale za to mogłoby być ich znacznie mniej, a tak naprawdę rzeczywiście zajmowaliby się tym byciem radnymi na pełen etat, nie dorabiali sobie gdzieś tak, jak dorabiają teraz ci, że tak naprawdę, no bo to też jest tak, że raczej rodziny się nie utrzyma, więc czyli każdy z nich gdzieś tam musi pracować, więc tą pracę radnego, czy już nieważne jaką tą sobie dodatkową pracę, czy na rynku, Czy gdzieś w spółce Skarbu Państwa, czy spółce miejskiej, ale faktem jest, że muszą to łączyć z jakimś dodatkowym zatrudnieniem, więc potem tak naprawdę przychodzą, często nie przeczytają nad czym głosują, podnoszą ręce za tym, co akurat się dzieje.
To jest jeszcze fajne, jak są na głosowaniu się pojawią. No właśnie. Nawet w ciągu sesji widać, jak przecież nieraz dochodziłem z jakimś tematem, mówiłem do krzeseł, no to przynajmniej krzesła nie protestowały, więc może to i lepiej, ale jakieś ostrzejsze sformułowania miałem, no ale jednak chyba nie o to chodzi, nie? Więc tak naprawdę takie, robi się z tego taka szopka, że wszyscy, którzy wychodzą, teoretycznie powinni mówić do radnych i ich przekonywać, a tak naprawdę mówią tylko do tej kamery tam ustawionej, a jak jeszcze są już tacy politycy bardziej doświadczeni, Na rolkę do swojego aparatu, który akurat ten kolega z rady, który tam siedzi nakręci i wrzuci. I to w zasadzie nie ma w ogóle jakiegoś dialogu prawdziwego w związku z tym. Bo jak można kogoś przekonać jak go nie ma na sali. Więc to jest jedna kwestia.
Może tak jak tam był ekran na Bagateli, niestety nie tak dawno, może powinno się go przywrócić i tam na sesję Rady Miasta puszczać na stojki. Ile osób siedzi na sesji i napisać tak, to radni na których głosowałeś i nieobecnych tam wrzucać. Bo to jest skandaliczne, no przecież tam nieraz po prostu nikogo nie ma. Ten ekran chyba przez uchwałę krajobrazową poleciał z tego co pamiętam, ale tak, ale gdzieś można by to emitować. No to z tymi w Radzie Miasta. Ale drudzy, jeżeli chodzi o zatrudnienie, no to moim zdaniem nie powinno się pracować w tym samorządzie, w którym się jest radnym. Chociaż teoretycznie zakazu nie ma, no ale to jest po prostu bardzo zła praktyka, bo pobiera się pieniądze.
O co się ma targować ten radny, jak już dostał pracę? Dobrze, Janku, bo ja ten, ty bardzo tak ładnie, ja widzę tu, że aspiracje do wielkiej polityki, więc tak bardzo ładnie naokoło idziesz i w ogóle. Ja uściśle te pytanie, bo tak myślę, że widz, czy widz, co o to chodziło, tylko może się wstydzia spytać. Czy jak zostaniesz prezydentem, to koleś Bogusław Kośmider straci pracę? Jeżeli bym teraz odpowiedział tak, a potem go zwolnił, to on by wygrał w sądzie pracy, tak? Więc powiem tak, ja nie widzę merytorycznych przesłanek do współpracy z osobami powołanymi przez Aleksandra Miszalskiego, niektórymi tymi znanymi, które były. Ja nie rozumiałem przesłanek, którymi się kierowałem. O właśnie, no to w sens pozorajmy. A czy widziałeś przesłanki na przykład, żeby koleś Bogusław Kośmider zatrudnił kolesia Filipiaka?
O Bon Naleki pytałem. Czy to nie jest forma przekupstwa seniorów? To jest element szerszej koncepcji, którą prezentowałem. Ale polityk. Dlaczego? Ale nie, bo to jest element szerszej. Szanowny panie... Pozwólcie, że opowiem na około, że odpowiem na to trudne pytanie. A ty, kto tak Morawiecki na chleb odpowiadał? Jak ktoś przyjdzie i powie 500 zł dla seniora, to brzmi jak populizm. A tak naprawdę chodzi o to, że my chcemy zachęcić ludzi do tego, żeby tu płacili podatki, czyli de facto coś, co już robiło miasto. W jakimś mniejszym lub większym zakresie przez krakowską kartę i założenie było takie, żeby tą krakowską kartę podwyższyć próg wejścia, czyli nie tylko płacisz podatki, ale płacisz też za śmieci, bo tam nam dużo ucieka.
Nie, przepraszam. Jestem zameldowany na przykład w Zielonkach albo mam mieszkanie w domu jak, nie wiem, w Baranówce i w Krakowie mieszkanie i nie wiem, gdzie się zameldować. Gdzie płacić podatki? A znasz kogoś, kto mieszka w Baranówce? Tak słyszałem. Chociaż ja go znam. I teraz tak naprawdę ta osoba ma dom w Baranówce, mieszkanie w Krakowie. Akurat nie startuje do Rady Miasta Krakowa, więc nie ma motywacji, żeby się tutaj zameldować i płacić podatki, ale nam jako gminie to się opłaca, jakby on płacił tutaj w Krakowie podatki. Więc no po prostu i opłacałoby się, jakby był tu zadeklarowany do wyrzucania śmieci, no bo wtedy też mu się naliczy opłatę, więc mamy dwie opłaty do ściągnięcia z gościa, że się tak wyrażę.
No i teraz pytanie, konkurujemy załóżmy z tą gminą Kocmyrzów Lubożyca w przypadku Baranówki o tego jednego gościa, tak? No to czy go lubię, czy go nie lubię? Chciałbym, żeby on jednak był tutaj pod tym kątem w Krakowie, żeby płacił podatki. No ale muszę go czymś zachęcić. No nie każdemu dam mandat radnego miasta Krakowa. Więc muszę go zachęcić czymś innym. Ale to się może jednak w Kocmyrzowie nie podobać, że się wyciąga podatników do miasta, którzy mieszkają. Z pewnością. W Kocmyrzowie. Jeżeli ktoś mieszka na stałe, to nawet nie powinien deklarować, ale jeżeli ktoś gdzieś tam w rozjazdach jest trochę tu, trochę tam, to może się wtedy dopisać w Krakowie do miejsca zamieszkania i nam się to po prostu opłaca. Czy Janek Hoffman przyjąłby od Łukasza Gibały ofertę objęcia stanowiska wiceprezydenta ds. kultury?
No bo chyba w tą stronę, póki co, to powoli zmierza. Więc moim zdaniem trzeba częściowo, zawsze musi być też ta kwota wpływów, czyli na pewno to jakiejś częściowej komercjalizacji. Idealnie byłoby jakby miasto tam coś wybudowało, czy coś wyremontowało, no bo wtedy też na zyskach mogłoby czerpać. Ale tak naprawdę trzeba w tym, bez włożenia w ten czy inny sposób, czy prowadzenie jakiegoś podmiotu zewnętrznego, czy przez zainwestowanie kolejnych środków. Czy muzeum, które ściągało ludzi. Być może fantastyki. Nic się tam nie da zrobić. Na pewno to aż boli patrząc, jak ile tak naprawdę setek milionów, no może setek przesadzimy, ale dziesiątek milionów przynajmniej rocznie tam ucieka na tym, że nic się nie dzieje.
No tak jakbyśmy mieli, nie wiem, Zresztą zdarzają się takie sytuacje w Krakowie, że jakaś rodzina ma kamienicę, jest skłócona, nie ma pomysłu co z tą zrobić. Ostatni najemcy się wyprowadzili i stoi ruderek albo jest wynajmowana za grosze, mimo że de facto siedzą na żyle złota i nie potrafią z tego tak naprawdę czerpać korzyści, które by mogły normalnie czerpać. No to my jako gmina jesteśmy w tej samej sytuacji. W ostateczności, jeżeli już byśmy nie mieli środków na jakąś poważną inwestycję, nie chcieli wpuszczać inwestora, Jedyne co można by wtedy zrobić, to chociaż te puste przestrzenie, przecież tam są potężne budynki puste, wykorzystać, bo nie wiem, czy wy akurat na pewno wiecie, ale mogą nie wiedzieć widzowie wszyscy, miasto wydaje gigantyczne pieniądze każdego roku na najem powierzchni biurowych.
Może 15 pewnie już teraz milionów złotych, a KFK no nie ma takiego budżetu rocznego, żeby to zrobić, więc to po prostu ma to w zarządzie, nic się z tym nie dzieje, niszczeje. Z roku na rok to niszczeje. Myśmy nawet jako Rada Dzielnicy pierwszej kiedyś podjęli uchwałę właśnie, żeby coś z tym zrobić. To zadzwoniła do mnie Pani Dyrektor i mówi no, Okej, ale co ja mam z tym zrobić? Niech mi pan znajdzie na to pieniądze, nie? Bo to jest najlepiej po prostu jakby to było w zarządzie jakimś innym kogoś, innej jednostki miejskiej, która miałaby po prostu budżet, żeby to wyremontować. I znowu, wyremontowałoby się to, pewnie by to te miliony kosztowało na pewno, ale mielibyśmy reprezentacyjny budynek w centrum miasta, a i tak kiedyś przecież będziemy musieli to wyremontować, albo sprzedamy ze stratą inwestorowi, który wejdzie, żeby to remontować.
Gdyby się spełniło takie scenariusze... Nic nie rozumiem z tej odpowiedzi. No to dobrze, właśnie o to chodziło. Polityka. Nie, ale nie masz takiego wrażenia, że rzeczywiście troszkę ten, troszkę nie zaczął jeszcze kampanii być może? A czy ja powinienem tak serio recenzować kontrkandydatów? Ludzie pytają. Możesz powiedzieć, że nie pytają. To jest z czatem, bo Cię nie wypuścimy, jak nie odpowiesz. Była obiecana duża interakcja. Panie Janie, czy zwiększy Pan ilość miejsc do parkowania pośród blokowisk i dzikiej deweloperki? Bo wracam codziennie z pracy do domu i drżę o to, czy dam radę zaparkować samochód w promieniu 500 metrów. Tak i to jest, przepraszam, jeszcze ja bym to uzupełnił o to pytanie, że ja teraz jak mieszkam w centrum, z powrotem, no to nie mam problemów z parkowaniem.
W związku z czym, na obrzeżach paradoksalnie jest większy problem niż w centrum z tym, bo w centrum można bronić tych miejsc. Ale z drugiej strony też, ile razy mi się zdarzało jednak, masz inne doświadczenia, że jednak krążę cztery razy wokół kwartału, przy którym mieszkam, żeby znaleźć miejsce do parkowania. Więc tak naprawdę to jest problem powszechny. Myśmy jako Rada Dzielnicy przyjmowali walkę, walczyliśmy o każde miejsce. Ilekroć tam ktokolwiek przy jakiejkolwiek inwestycji próbował ściąć miejsce parkingowe, to myśmy opiniowali negatywnie ze względu na likwidację miejsc, na deficyt miejsc parkingowych. No ale wiesz, w centrum jest tak, nawet rzeczywiście krążysz wokół tego kwartału i powiedzmy, nie wiem, mieszkasz na Kremerowskiej, to w najgorszym wypadku przejdziesz na drugą stronę alei i zaparkujesz na Sienkiewicza, a na takich, tych nowych osiedlach nie masz gdzie przejechać, masz las za sobą albo pola.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Jan Hoffman przedstawia się i rozmawia o STC, jej wprowadzeniu i konsekwencjach.
Hoffman krytykuje STC i przedstawia propozycje dotyczące jej wprowadzenia.
Hoffman odpowiada na pytania i komentarze z czatu, m.in. o propozycje dotyczące STC.
Hoffman omawia temat audytu finansów miasta i krytykę Miszalskiego.
Hoffman dyskuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuwa o problemie braku miejsc do parkowania, szczególnie w nowych osiedlach, i o trudnościach w zachowaniu istniejących miejsc. Równocześnie omawia inwestycje w budynki, takie jak Wesoła, i propozycje rozwiązań, takie jak park&ride'ów.
Hoffman rozmawia o problemie oświetlenia ulicy Blich i propozycjach rozwiązania. Również porusza temat parkowania i kosztów pierwszej godziny w strefie A.
Kandydat na prezydenta krakowskiego miasta porusza kwestie departamentów, zatrudnienia i inicjatywy uchwałodawczej.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Ten live robimy w pełnej interakcji: pytacie o co chcecie, bez tematów tabu i bez taryfy ulgowej. Piszcie swoje pytania na czacie – przeczytamy ich jak najwięcej, bo to mieszkańcy, a nie politycy, powinni decydować o priorytetach dla tego miasta.