Mentionsy Mentionsy
Rynek Krakowski
Rynek Krakowski

Z Chicago do magla. Historia AMERICAN DREAM w PRL

03.03.2026 ·12 min 17 s

„Jak ja tu zacząłem pracować, to były trzy takie magle na osiedlu. Teraz zostałem sam”.Poznajcie Aleksandra Surowca – człowieka, który od 45 lat prowadzi magiel i, jak sam mówi, nie wyobraża sobie bez niego życia. To nie jest zwykła opowieść o prasowaniu pościeli. To historia o ogromnej determinacji, ucieczce z „klatki” PRL-u i poszukiwaniu wolności, która zaprowadziła go aż do Chicago.W tym materiale Pan Aleksander z rozbrajającą szczerością opowiada o:✅ Lekcji angielskiego w samolocie, która ograniczyła się do zwrotu „no smoking”.✅ Stresującej podróży taxi w USA, która kosztowała majątek✅ Powrocie do Polski w stanie wojennym – dlaczego rodzina była ważniejsza niż dolary?Złotych czasach maglowania, gdy pracowało się po 14 godzin na dobę i spało w zakładzie.Dziś Pan Aleksander prowadzi „magiel dyżurny”. Choć klientów jest mniej, on wciąż z tą samą pasją dba o to, by w szafach mieszkańców pościel leżała równo, a zarazki zostały wyeliminowane. To piękny portret rzemieślnika, który mimo 80-tki na karku, czuje się, jakby wciąż miał 60 lat – bo praca daje mu życie.Materiał powstał w cyklu, którego partnerem jest stowarzyszenie KRAKÓW DLA MIESZKAŃCÓW.

No i zapłaciłem te pieniądze, ucieszył się, no ja z kolei zmartwiony, czy mnie dowierzę, no. Ale ujechaliśmy, jakieś wiem, ze 40 mieli, mówi tak, że Jest okej? Powiedziałem na adres tego domu, nie? Mówi, o tak. Wyszedł z samochodu, wziął walizki i zaniósł do... tam nazywają... właściciel nazywają bossem, nie? No i zadzwonił, wyszedł ten boss i mówi, jest okej? Jest okej. No to podał mi rękę, ja podziękowałem, jego wyszedł szwagier i mówi, jest okej? Okej. I zaczęło się właśnie... Dalsza moja przygoda.

Wziął mnie szlagier i mówi tak, no to wiesz co, teraz musimy jechać załatwić kartę, która pozwala na pozwolenie na pracę. I dostałem tą kartę i zaczęła się praca właśnie na ulicy Eichland. I tam pracowałem właśnie przy zgrzewaniu takich zbiorników do wodoswagena. A później miałem pracę, i ta pracowała oczywiście Polak, był bosem, też się nazywał bos, jak u nas na przykład mistrz, kierownik. I tam pracowałem sześć miesięcy. I szlagier mówi tak, jak ci nie odpowiada, mówi to przyjdź do mnie do pracy.

Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.