Mentionsy Mentionsy
Rynek Krakowski
Rynek Krakowski

WIELKA AFERA z deweloperem w Krakowie. Jak jest naprawdę?

17.07.2025 ·21 min 33 s

Poranek, kominiarki, gaz, dźwig i samochody wywożone jak worki z ziemniakami. Brzmi jak scena z Kolumbii? A to po prostu Kraków – i konflikt między cukiernikiem a deweloperem. Czy właściciel został napadnięty przez "prywatne wojsko"? Czy policja faktycznie tylko stała i patrzyła? I co tak naprawdę wydarzyło się przy ulicy Strzelców? Ten materiał to opowieść o ostrym sporze sąsiedzkim. Zebraliśmy świadectwa obu stron. Kto ma rację? Oceńcie sami. 🔍 Zobacz, co dzieje się, gdy cukiernik walczy z deweloperem. 🧱 Spór o płot, wodę i... prawo do drogi pożarowej. 👊 Kominiarki, gaz i lawety kontra samowole, paczkomaty i studniówki. Przygotował Grzegorz Krzywak.

Filmik, który pojawił się w sieci kilka dni temu mocno was strigerował i poprosiliście nas, abyśmy go rozgryźli. No to cyk. Aby dobrze zrozumieć całe tło tej historii, to na samym początku spójrzmy na mapę. To właśnie tutaj, między osiedlem Prądnik Czerwony, a największym cmentarzem miejskim, cmentarzem batowickim, leży teren. Teren ten podzielony jest na dwie działki. Jedna działka należy do słynnej, znanej w Krakowie rodziny Michalskich. To między innymi tam znajduje się lokale Reduta, gdzie odbywają się stypy, studniówki, innego rodzaju imprezy okolicznościowe. Po drugiej stronie, na terenie dewelopera, trwa inwestycja deweloperska. Kilka bloków jest już wybudowanych, kilka będzie wybudowanych niedługo.

I właśnie na pograniczu tych dwóch działek niedawno odbyły się sceny niczym z gangsterskiego filmu. Na początku filmu, który został opublikowany na YouTubie, pan Michał Michalski opowiada o pewnym słonecznym poranku. Ten rozpoczął się nietypowo, bo od wizyty zamaskowanych mężczyzn, w asyście których ustawiono płot. Dzień dobry, pan jest odpowiedzialny tutaj za tą operację? Jestem właścicielem terenu, chcę wejść. Na jakiej podstawie? Przejęcia terenu. Przejęcia terenu? W 2025 roku w środku Europy grupa zamaskowanych mężczyzn w kominiarkach przejmuje teren?

To znaczy, to jest spór cywilny między dwoma osobami, które mogą sobie go rozwiązać w sądzie. Nie jest to miejsce czy czas na to, żeby on tutaj interweniował. No i stał tak sobie pan policjant z założonymi rękami, a dalej było jeszcze grubiej. Przyjechał dźwig w obstawie prywatnego wojska i wyszarpał moje samochody jak worki z ziemniakami. Bardzo jestem ciekaw, czy jakbym lawetą próbował odholować luksusowe fury pana Marka dewelopera, to policja również nie byłaby sprawa cywilnego. Tak, to były samochody pana Michała Michalskiego, które zostały w takim gangsterskim trybie usunięte z tego miejsca. No i jak pan Michalski podkreśla, spór między nim a deweloperem trwa już od jakiegoś czasu.

Jednym z głównych punktów tego sporu była między innymi woda. Niszczy nasz budynek i teren ciężkim sprzętem. Uszkodzili rurę z wodą za naszym licznikiem, puszczając wodę w kanał, wartą 75 tysięcy złotych o objętości trzech basenów olimpijskich. I oczywiście to my musieliśmy za to zapłacić. I pan Michał w swoim filmiku wyjaśnia także o co tutaj konkretnie chodzi. Deweloper jak zwykle na za małym terenie nastawiał za dużo bloków wobec czego drogę pożarową musiał wytyczyć na mojej działce. Żeby chronić swoje interesy musiałem zabezpieczyć ten fragment terenu ponieważ żadna instytucja nie chciała mi pomóc.

Ale tutaj jest pewne tło. Pewne tło, o którym część internautów wspomniała w komentarzach. Mieli oni spore wątpliwości co do tego, co się tam działo. Za chwileczkę do tych wątpliwości wrócimy, bo one są kluczowe. To, co zobaczyłem na filmiku, chciałem zweryfikować na miejscu. No i co? Zebrałem się, pojechałem na ulicę Strzelców i porozmawiałem z dwoma stronami tego sporu. Na początek pan Michał Michalski, cukiernik, czyli jedna strona płotu. Aha, i tu jest ta... Czyli dobra, żebym też jakoś zrozumiał. Tu jest ta granica działek.

To jest pana, to jest dewelopera. Tylko, że to jest służebność w dalszym ciągu. I to jest bardzo ważne, bo mamy dwie działki i na środku granice. I między tymi działkami, zgodnie z zapisami planistycznymi, powinna być droga w ramach służebności. To oznacza po prostu to, że krawędzie działek dwóch właścicieli składają się w trzymetrową drogę i każda ze stron daje po półtora metra. No i ta droga po prostu powinna być przejezdna. I to trochę zmienia tę całą sytuację. Zresztą na miejscu nieco zmieniło się nastawienie pana Michalskiego. Deweloper wtargnął na służebność bez uzgadniania.

Tego z nami pozbawił nas drogi dojazdowej. No właśnie. Już nie wtargnął na mój teren, ale wtargnął na służebność. No to zmienia nieco istotę sprawy. Ale pan Michalski opowiadając mi o perypetiach z deweloperem zaznaczył, że prób odholowania samochodów było już kilka. Firmy odmówiły takich działań twierdząc, że to są działania nielegalne, wobec czego deweloper odpuścił na ten moment. I ponowny atak miał miejsce 19, gdzie już lepiej zorganizowani ponownie zagrodzili teren i ponownie zaczęli już innym holownikiem specjalnie ściągniętym z poza Krakowa

Kiedy przez wiele tygodni te samochody nie były usuwane znowu włożyliśmy ulotki z prośbą o usunięcie. Zamiast usunięcia trzech dojechało kolejne sześć i zostały tutaj rozstawione blokując nam drogę przeciwpożarową. Ponieważ jest to nasz teren, musieliśmy coś z tym zrobić wreszcie i te samochody zostały odholowane. Każdy z Państwa pewnie nie chciałby mieć dziewięć wraków na swojej działce, nie swoich i widząc właściciela słyszeć cały czas, że tego nie odholuje. Tutaj dochodzimy do wątpliwości internautów, o których chwilę temu wspominałem. No bo wychodzi na to, że pan Michalski postawił te samochody nie na swojej działce, ale na działce dewelopera.

No i ten deweloper Aby udrożnić drogę pożarową, aby po prostu te budynki w końcu mogły iść na sprzedaż, no po prostu je usunął. No i to jest kluczowe. Usunął samochody pana Michalskiego, ale ze swojej działki, a nie z działki pana Michalskiego. Pan nie bronił swojego terenu, tylko terenu dewelopera na tym terenie służebności, tak? Wie Pan co, nie wiem czy tutaj taki wniosek bym wyciągał, ponieważ my przede wszystkim broniliśmy niezakłócenia funkcjonowania naszej firmy. Co dzień po ogrodzeniu terenu oczywiście miało miejsce, cały zakład pozbawiony wody.

Tutaj nie powinno się rozwiązywać spraw przy użyciu zamaskowanej, umięśnionej, prywatnej policji. Pan Michał, co nie powinno dziwić, jest wstrząśnięty właśnie tą formą, w jakiej deweloper postanowił odholować jego samochody. Powiem szczerze, jest to wstrząsające, jak widzimy, jak zamaskowani bandyci łażą po moim terenie. Szczerze mówiąc, byłem w szoku. Nie wiem, co tutaj odpowiedzieć. To jest tak absurdalna, abstrakcyjna sytuacja. Takie coś nie powinno mieć miejsca, tym bardziej A co na to wszystko deweloper? Państwo widzieli fragmenty filmów.

Wreszcie pojawiła się firma, która powiedziała, że je wywiezie, ale ze sobą przywieźli panów w ochroniarkach, bo czuli się z tym bezpieczniej. Bali się, że właściciele samochodów zrobią być może coś złego. Nie wiem, nie mnie oceniać. Nawet nie my jesteśmy zarządcą, który zlecił wywiezienie tych samochodów. No tak, jak słyszycie, dla dewelopera cel uświęca środki. No cóż, ja myślałem, że deweloper uderzy się w piersi. Powie, że to był o jeden most za daleko. Że to było głupie, że nie powinno się już powtórzyć. Nie, nie. Nic z tych rzeczy. Deweloper umył ręce i cieszy się, że tak czy inaczej, ale cel został w końcu osiągnięty. No dobra, to o co tak naprawdę chodzi panu Michałowi Michalskiemu, skoro już wiemy, że nikt nie wtargnął na jego teren i nikt nie usuwał jego samochodów z jego terenu.

Droga będzie nie połączona z drogą, która była dotychczas. Czyli to również jest zmiana sposobu. Będzie się gorzej po prostu tutaj jeździć, parkować. Nie będzie się dało prawdopodobnie. Z naszej posesji tracimy możliwość wjazdu na naszą służebność. Ale deweloper tutaj też odbija piłeczkę i twierdzi, że służebność drogi to już dawno, dawno temu zdeptał pan Michalski, budując na jej przebiegu samowolę budowlaną. Tak naprawdę to jest nasz teren, który udostępniamy sąsiadowi. Po drugiej stronie zgodnie z prawem mamy służebność terenu sąsiada, czyli tu jest nasza działka, po której może on jeździć. Odtąd w tą stronę

Jest działka, po której my powinniśmy jeździć i tu powinna być droga. Niestety jest tu samowola budowlana budynek. Tutaj jest skrzynka paczkomaty. My tak naprawdę nie chcemy, żeby on to rozbierał. My chcemy, żeby tutaj zmieściła się straż pożarna, jeżeli będzie taka potrzeba. Developer odnosi się także do tych zarzutów o marnowaniu wody, które były podniesione w filmiku pana Michalskiego. Jego zdaniem to także wyglądało zupełnie inaczej. Podobno cztery lata temu nastąpił wyciek wody podczas naszych robót. Raz mieliśmy sytuację, w której przez kilka godzin nie mieliśmy wody.

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.