Mentionsy Mentionsy
Rynek Krakowski
Rynek Krakowski

JERZYKI. Niezwykłe ptaki, które znikają w Polsce

17.08.2025 ·11 min 11 s

Jerzyki to ptaki, które ratują nas od komarów i meszek. A w Polsce mogą zniknąć.Ich życie od wieków związane było z naszymi katedrami, zamkami i blokami, ale dziś są ofiarą nieprzemyślanych remontów i termomodernizacji. Każdego dnia jeden jerzyk zjada tysiące owadów, a jednak ich populacja dramatycznie spada.Dlaczego?Co można zrobić, żeby nie przestały przylatywać do naszych miast z Afryki? O niezwykłych ptakach i ich fenomenalnym obrońcy, który uczy, że czasem drobny gest może uratować całe gatunki.Opowiada Monika Bogdanowska.

Magda od czasu do czasu do mnie dzwoni i mówi tak, wiesz, jeszcze ich nie ma, jeszcze ich nie ma, jeszcze musimy chwilę poczekać. W tym roku, kiedy zadzwoniłam do pana Adama, powiedział mi tak, byli zwiadowcy, zobaczyli, że jest zimno i polecieli. Czekamy dalej. O kim dzisiaj będzie mowa? Dzisiaj mowa będzie o Jerzyka. Jerzyki to są ptaki, które są jednymi z najbardziej niesamowitych, ale właściwie jakbyśmy wzięli kolibra i pelikana, moglibyśmy powiedzieć to samo, że jest to coś niesamowitego. Ale jeżyki mają faktycznie tyle cech niesamowitych i wyjątkowych, że myślę, że warto o nich opowiedzieć. Państwo na pewno je znacie, wiecie, że wyglądają, może troszeczkę przypominają jaskółki, ale mają takie bardziej sierpowato ustawione skrzydła i z reguły latają po niebie całymi szwadronami.

Po kilka, po kilkanaście gromadą, robią przy tym strasznie dużo pisku. Skąd one się w ogóle biorą i dlaczego akurat czekamy na nie z końcem kwietnia? Otóż proszę sobie wyobrazić, że jeżyki przylatują do nas z południowej Afryki, z Madagaskaru. Czyli przelatują przez cały kontynent afrykański do Europy. Po co? Po to, żeby tutaj założyć lęgi i dochować się młodych. To jest jedyny cel, dla którego przylatują na przykład do Krakowa, ale też dla którego przylatywały kiedyś w Tatry. Możemy powiedzieć nawet, że ludzie dla Jerzyków budowali katedry, budowali zamki, a potem bloki z wielkiej płyty.

Dlaczego? Dlatego, że jeżyki bardzo szybko się zorientowały, że takie różne szczeliny skalne w Tatrach gdzieś nie do końca są bezpieczne, ponieważ pojawiają się tam sokoły wędrowne. A sokuł wędrowny jest jedynym ptakiem, który jest w stanie dogonić takiego jeżyka. Jerzyki latają z niesamowitą, niewyobrażalną prędkością. No bo musimy wziąć pod uwagę, że mówimy o ptaszku, który waży 50 gram i ma rozpiętość skrzydeł 40 centymetrów. Jerzyk potrafi lecieć z prędkością nawet 160 kilometrów na godzinę. To jest nieprawdopodobne. Oczywiście to wymaga pewnych uwarunkowań, prądów powietrznych, ale niemniej jednak porusza się szybciej niż inne ptaki. Jerzyki lecąc z Afryki lecą na dość dużej wysokości.

On musi od razu wystartować i musi polecieć. Jerzyk z ziemi nie wystartuje. Dlaczego? Tu kolejna bardzo ważna cecha. Otóż Jerzyki, można powiedzieć, że nie mają nóg. Mają bardzo krótkie łapki i mają wszystkie paluszki w tych łapkach ustawione do przodu, w związku z czym nie są w stanie chodzić. W związku z tym nie mogą się wybić z ziemi, żeby wystartować do lotu. To jest ich największy problem. Jeżeli jest rusztowanie, to jeżyk wyjdzie z takiego otworka jakiegoś i spadnie na rusztowanie i już niestety nie podniesie się, nie jest w stanie przejść. Dlaczego chronimy jeżyki? Chronimy je dlatego, że są piękne, dlatego, że kochamy naturę, dlatego, że tak one nas lubią, że tutaj przylatują z Afryki, ale przede wszystkim dlatego, że są największym wrogiem.

Jest inżynierem szybownikiem. Studiował również automatykę, pracował w elektrowni atomowej w Niemczech. Jest umysłem ścisłym technicznym, ale kiedy skończył pracę, kolejne 30 lat na emeryturze poświęcił ochronie jeżyków. Pan Adam peregrynuje po całej Polsce, odwiedza samorządowców, odwiedza ministerstwa, pisze pisma, pisze do różnych ludzi, do różnych instytucji, żeby go wspomogli i żeby razem mogli z nim ratować siedliska Jerzyków. Niestety wszyscy co prawda kiwają głowami i mówią tak, tak, oczywiście pomożemy, pomożemy, a potem wszystko się kończy, bo nagle brakuje na przykład 20 tysięcy, żeby zamontować kilkanaście budek dla ptaków.

W miejscu, w którym na przykład wykonano ocieplenie i tych naturalnych otworków, w których one mieszkały, po prostu już nie ma. Zwracam na to uwagę, dlatego że oczywiście budynki musimy remontować, rusztowania musimy stawiać, ale pamiętajmy o tym, by robić to we właściwym czasie, czyli zanim jeżyki już Złożą swoje jajka w tych naturalnych otworach, gdzieś w czelinach ścian. I pamiętajmy o tym, że jeżeli już robimy docieplenia, zasłaniamy te wszystkie otworki, to żeby spróbować zamontować budki. Wszyscy na tym zyskamy, a jerzyki będą wiedziały, że przylatują do Polski, ponieważ mają tutaj swoich przyjaciół, no tak można powiedzieć, jak bociany. Pan Adam Gatniejewski, kiedy z nim rozmawiam, mówi, że

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.