Mentionsy Mentionsy
Rynek Hejterski
Rynek Hejterski

Nikt cię tak nie POUCZY jak FAJNOPOLAK

18.07.2025 ·16 min 45 s

🎓 FAJNOPOLAK – znacie go wszyscy. Wujek z imienin, który wie wszystko. Elita z Krakówka, która czuje się lepsza od „prowincji”. Inteligent z dwoma fakultetami, który swoją wyższość udowadnia liczbą krajów odwiedzonych na wakacjach i tym, że czyta „Wyborczą” od deski do deski. W tym materiale opowiadamy o typie idealnym fajnopolaka – nie jako metaforze, ale jako realnym spotkaniu z człowiekiem, który ucieleśnia wszystkie cechy tej osobliwej formacji. 📍 Kto to jest? 📍 Dlaczego nie poważa zwykłych ludzi? 📍 Dlaczego jego koszmarem jest Krzysztof Stanowski? 📍 I co przeraża go najbardziej? To materiał o oderwanych od rzeczywistości elitach – i tym jak rzeczywistość zaczęła się odgryzać. Komentuje Tomasz Borejza. Montaż i realizacja: Mateusz Jaśko. 🔔 Subskrybuj kanał. Będzie więcej o konflikcie „fajnej Polski” z Polską prawdziwą.

Fajnopolak to jest określenie, które na pewno kiedyś słyszeliście. Jest to też określenie człowieka, którego na pewno znacie, bo każdy z nas zna takiego człowieka. Nie ma imienin u cioci, żeby jakiś wujek nie okazał się fajnopolakiem, który z góry poucza wszystkich o tym, jak świat wygląda. Ale fajnopolak to jest też pojęcie, słowo, które znalazło się już nawet w słownikach. I ono tam oznacza takiego człowieka, który, żeby się czuć lepiej, to musi znaleźć kogoś, kto jest według niego gorszy. I w tym wypadku to jest taki gość, który swoją polskość definiuje w opozycji, w przeciwieństwie do czegoś, co postrzega jako taka normalna, prowincjonalna, zaściankowa, konserwatywna polskość. Znaczy, Fajnopolak to jest ten Polak światowy.

Pracowałam wiele lat na wojnach i przyznam szczerze, że obserwowałam na przykład negocjacje między warlordami czy wataszkami i tak. Zdystansowany do tego, co jest naszym charakterem narodowym, zdystansowany do Polski B i do tych wszystkich ludzi, którzy mniej wiedzą od niego. I niosący im kaganek o światy, pouczający jak świat wygląda. I ja wam chciałem opowiedzieć o takiej historii, ponieważ miałem ostatnio szczęście, szczęście badawcze, trafiłem na gościa, który jest typem idealnym fajnopolaka. No, to szczęście do mnie przyszło w lokalnej knajpie na moim krakowskim osiedlu, do której czasami zaglądam. To jest istotne, zaraz do tego A typ idealny to nie jest taki mój zbitek słów, to jest pojęcie wykorzystywane w badaniach społecznych.

Ono oznacza takie przedstawienie jakiegoś zjawiska, jakiejś osoby, kategorii ludzkiej, w której wszystkie ich cechy wyolbrzymia się, przerysowuje w taki sposób, żeby one się stały bardziej widoczne, żeby łatwiej było zrozumieć na czym polega Istota takiej sprawy. I w socjologii zakłada się, że taki typ idealny to jest coś, co w naturze nie funkcjonuje, że robi się to tylko w celu poznawczym, badawczym, lepszego zrozumienia rzeczywistości. A mnie tymczasem trafił się typ idealny fajnopolaka. Coś, co nie powinno w naturze występować, wystąpiło. I dzięki temu mogłem zauważyć kilka cech, które wyróżniają całą tę kategorię ludzką. Które są właściwe tym wujkom z imienin, którzy muszą całą rodzinę stawiać pod ścianą i tłumaczyć im, jak świat wygląda.

I że Balcerowicz stworzył najlepszy z możliwych światów. Bo właśnie mija 35 lat wprowadzenia planu Balcerowicza. Ta wygrana wojna o gospodarkę to było jedno z największych zwycięstw w wolnej Polsce. Jakie są to zatem cechy? Sprawa jest tutaj dość prosta. Kiedy trafi się na taki typ idealny, bo jest ich zaledwie kilka, one się rzucają w oczy i powtarzają każdego dnia obcowania z takim wspaniałym, oświeconym... Ciekawym świata i potrafiącym pouczyć o tym, jak świat wygląda fajnopolakiem. Otóż po pierwsze, taki fajnopolak to jest człowiek nie tylko wykształcony, ale także obnoszący się ze swoim wykształceniem. Więc jeżeli chodzi akurat o ten nasz typ idealny, to wygląda mniej więcej tak, że w takiej lokalnej knajpie toczy się dyskusja, w której jedni mówią mądrzej, drudzy mówią głupiej, ludzie się kłócą, ale tak naprawdę jak kiedyś byliście, a na pewno byliście w takim lokalu,

To nie chodzi o to, czy ktoś mówi mądrze i głupio, tylko chodzi o to, żeby sobie fajnie pogadać. No i siedzi taki typ idealny z boku, robi się coraz bardziej czerwony, coraz bardziej czerwony, aż w końcu wybucha, opowiadając ludziom, jak ten świat wygląda, a jak oni nie chcą słuchać, to woła. Musicie mnie słuchać. Ja mam dwa fakultety. Musicie mnie słuchać. No i fajnie, że ma te dwa fakultety, tylko jest taka rzecz, której tacy FAJNOPOLACY też nie dostrzegają. On w ten sposób próbuje pouczać ludzi, którzy czasami są mądrzy doświadczeniem życiowym, ale czasami to mają doktoraty, tylko się z nimi tak nie obnoszą. Bo nie mają potrzeby pouczania ludzi jak świat wygląda i wszystkich wokół siebie, tylko chcą sobie po prostu mądrzej lub mniej mądrze pogadać i odpocząć.

Więc kluczowe jest to, że taki FAJNOPOLAK to jest człowiek wykształcony i to, że posiada dyplom w jego mniemaniu oznacza, że wszyscy mają go słuchać i przestać mieć swoje opinie, po prostu przyjąć ten kaganek oświaty niesiony do nich przez polskiego inteligenta. Przy czym z tym jest taki problem, że ja osobiście np. znam i głupich profesorów, Bo my w demokracji liberalnej to tam nie chcemy nikogo poszarpać za bardzo, policja ma związane ręce, nikogo nie jest w stanie. No wie pan, trochę aż mnie nachodzi taka tęsknota za ZOMO. No i bardzo mądrych ludzi. Którzy tytułem profesorskim pochwalić się nie mogą. Czasami dlatego, że nie chcieli, czasami dlatego, że nie mogli, a czasami po prostu dlatego, że wybrali inną drogę życia. Ale ta przygoda wykreowała niejako mnie w internecie, zbudowała moją pewność siebie, by udowodnić mi, że naprawdę to jak wyglądasz wcale nie ma znaczenia jakim jesteś człowiekiem, tak?

Wiem, to brzmi tak jakby ci stary prawił kazania, ale tak naprawdę jest stary, wiesz o co chodzi. No więc rzecz w tym, że ludzie to wiedzą, więc ten argument z tych dwóch fakultetów to na nich działa zwykle tak średnio, szczególnie jak trafi na przykład na jakiegoś doktora, który uśmiechnie się tylko pod nosem. No i jak ludzie nie słuchają i nie poddają się tej przekonującej narracji, Fajnopolaka opartej o dwa fakultety, na przykład z politologii, no to fajnopolak się oczywiście w takiej sytuacji robi bardziej nerwowy. Znacie to z tych imienin u cioci, prawda? Ten wujek zaczyna radośnie, zawsze zaczyna radośnie licząc na to, że wszyscy pokiwają głową i powiedzą tak dokładnie tak jest. Tak właśnie Balcerowicz stworzył najlepszy z możliwych światów, Trzaskowski byłby najlepszym prezydentem, a Tusk to jest największy Polak w historii kraju.

Bo zwykle tak to właśnie. Mniej więcej przebiega. No ale jak ludzie nie słuchają i argument z wykształcenia nie działa, to pojawia się argument z czego? Z podróży. Ponieważ fajnopolak, żeby być fajnopolakiem, i nie mówię o tym akurat, ogólnie, to on musi podróżować. Podróże to jest od jakiegoś czasu taka świecka religia polskiej klasy średniej. Żeby żyć, to musisz jeździć. I oni, nie wiem dlaczego, zakładają, Że ci ludzie, których idą pouczać, na przykład w tych moich Bronowicach, to świata nie widzieli i świata nie znają. No bo zobaczcie, to jest też tak, że z jednej strony fajnie, że się lata do tych wszystkich Wietnamów, Azji, Afry i tak dalej, popatrzycie, jak się leci jak na wakacje. Spędzić gdzieś 2-3 tygodnie, nawet pojeździć, popatrzeć.

Ale siedział gdzieś i pracował przez lata, oglądając Anglię, Norwegię, Szwajcarię. Niemcy, czasami po kilka z tych krajów, bo przecież no właśnie takich ludzi poucza tam Fajnopolak. Czy takich ludzi w ogóle pouczają ci nasi krajowi Fajnopolacy? Najbardziej absurdalne pouczenie, które ja widziałem, było takie, no bo też muszę wam powiedzieć, nie ukrywam, że czasami w celach badawczych to lubię trochę poddenerwować i potestować reakcję naszego obiektu badawczego, naszego pana Fajnopolaka. Irytuje się go wyjątkowo łatwo. I najbardziej absurdalna sytuacja z tym pouczaniem, która mi się zdarzyła akurat w tej lokalnej knajpce z tym naszym panem fajnopolakiem, to była taka, że rozmawiam z kolegą o Bałkanach.

No i siedzi za mną ten fajnopolak już taki bardzo rozgrzany dyskusją, której nikt z nim nie chce toczyć, to zawsze jest frustrujące, no i krzyczy. W dupie byłeś, gówno widziałeś. Nie byłeś w żadnym Sarajewie, w żadnej Bośni i w Kosowie. Ja byłem, a ty w dupie byłeś, gówno widziałeś. No tylko rzecz w tym, że ten kolega, z którym wtedy rozmawiałem, to on na przykład był dwie tury w czasie wojny na Bałkanach. I tak sobie pomyślałem, że trudno o lepszy przykład tego, jak bardzo Ta nasza fajnopolska elita nie docenia tego, co o świecie wiedzą Polacy, ci zwyczajni, do których oni się odnoszą, jakby to jest dla nich przeciwwaga, bo ci wiedzę o życiu, o świecie i o tym, jak wszystko wygląda, zdobywali w sposób, który nie jest przez nich uważany za uprawniony, czyli jakby ten mój kumpel był tam dwa tygodnie na wakacjach w tym Kosowie, to by pewnie zostało uznane, że on o tym wszystko wie.

Ale że on tam spędził rok oddzielając wojujące czy walczące w czasie wojny domowej grupy etniczne, no to to już się chyba nie liczy. W ogóle nie ma założenia, że mogłoby się liczyć. No ale idźmy dalej, bo się rozgaduję. Zupełnie niepotrzebnie, bo nie jest to temat na rozgadywanie się na 40 minut, jak mi tu słusznie pan reżyser za kamery... Co jeszcze definiuje takiego Fajnopolaka? Definiują go np. wielkie przejmowanie się bieżącymi sprawami, np. takimi jak prawa kobiet. Kiedy o prawach kobiet było głośno, to wiadomo – Fajnopolacy na barykadzie musieli walczyć. Ale czy za tym, za tą deklaratywną walką o równość kobiet idzie coś więcej?

Bo jakbym całe życie spędzał z ludźmi, którzy są ode mnie głupsi, no to też bym się musiał raz na czas solidnie napić. No ale to też nie jest koniec, ponieważ nie chodzi tylko o to, że dyplom ma tutaj powodować, że wszyscy milkną i słuchają, co taki gość ma do powiedzenia i o to, że każda dyskusja, która nie idzie po myśli takiego fajnopolaka kończy się wymienianiem krajów, w których był i że on dzięki temu wie wszystko. Najlepiej jest tu jeszcze jeden element. To agresja. Ponieważ kiedy już nikt nie słucha, ani z tego powodu, Że gość ma dyplom. Ani z tego powodu, że odwiedził parę krajów jako turysta, no to oczywiście złość rośnie. No bo jak to jest?

Ja wiem wszystko, a te głąby mnie nie słuchają. Ja bym ich chciał oświecić. Oni by mogli skorzystać na tym, co mam im do powiedzenia. No a oni nie chcą mnie słuchać. No i tu agresja bywa posunięta bardzo daleko, bo zdarzyło się np. tak, że kiedy Pewien bystry, zaraz wam o nim opowiem, też mój kolega z tego lokalu wszedł w dyskusję z kolegą, typem idealnym fajnopolaka, to skończyło się tym, że ten się rzucił na niego. Znaczy fajnopolak, polska elita rzuciła się na polskiego chłopa z pięściami. A dlaczego to się tak musiało stać? No bo ten gość, na którego rzucił się fajnopolak, to jest największy koszmar każdego fajnopolaka. I to jest najważniejsza rzecz tej historii, cały jej morał, to jest to, czego ja się nauczyłem

Z obserwacji typu idealnego. Największy koszmar każdego fajnopolaka, czy to jest ten gość, czy to jest Adam Michnik, czy to jest Radosław Markowski, czy to jest ktokolwiek z tej elity rządzącej krajem, to jest taki facet albo kobieta, która... No jest z tej Polski, w opozycji do której oni się budują, z tej zaściankowej, konserwatywnej, prowincjonalnej, nie mający może dyplomów, takich jak oni, może nie odwiedzający tylu miejsc na świecie co oni, a może właśnie odwiedzający, tylko i tak nie pasujący do tego co mówią, który potrafi się odgryźć, potrafi zadać mądre pytanie i potrafi przeciwstawić tej całej opowieści, która zawsze jest taka sama, kontropowieść. I to trochę opowiada w ogóle aktualną historię Polski.

Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.