27. Kroniki Akaszy narzędziem pracy ze świadomością
W dzisiejszej rozmowie razem z Agnieszką Kozłowską rozmawiamy o tym, czym jest otaczajaca nas chmura energetyczna, zawierająca informacje o nas, jak wpływa ona na nasze życie i jak praca z tą energią może wpłynać na polepszenie naszego zycia tu i teraz? Omawiamy Kroniki Akaszy jako narzędzie terapeutyczne do pracy ze świadomością. Agnieszka jest mentorem duchowym, trenerem rozwoju osobistego, jasnowidzem, medium. Namiary na Agnieszke:www.poleuzdrawiania.comhttps://www.facebook.com/anielskiepolehttps://www.youtube.com/channel/UColku0yP7LQ77bhk8JfwtyA/videoshttps://www.instagram.com/pole_uzdrawiania/Namiary na mnie:https://www.instagram.com/rozmowy_z_universum/http://www.rozmowyzuniversum.pl/podcast.html
Hej, z tej strony Agnieszka Rozwól, a to jest podcast Rozmowy z Universum. Podcast, do którego zapraszam niezwykłe osoby, aby w każdym kolejnym odcinku dzieliły się one z nami swoją wiedzą, doświadczeniami, motywacją, a tym samym przyczyniały się one do wzrostu naszej świadomości. Głęboko wierzę w to, że poprzez te rozmowy razem uczymy się od siebie i podnosimy naszą globalną świadomość. Ostatnio zrobiłam sobie krótką przerwę od nagrywania, gdyż czułam, że muszę oczyścić głowę i poczuć, jakie tematy rezonują ze mną na ten moment oraz wziąć pod uwagę Wasz feedback dotyczący tego, które tematy chcielibyście razem ze mną zgłębiać. Z tego miejsca chciałam podziękować każdej osobie, która wysłała ten podcast dalej w świat, zostawiła komentarz i każdej osobie, która pisze do mnie prywatną wiadomość, dzieląc się swoimi spostrzeżeniami i odczuciami związanymi z tym, co usłyszeliście i jak to na Was wpłynęło.
Jesteśmy składową wszystkiego, co nas energetycznie otacza. Ale co to właściwie oznacza? Czym jest ta otaczająca nas chmura energetyczna, zawierająca wszystkie informacje o nas? Jak wpływa ona na nasze życie i jak praca z tą energią może wpłynąć na polepszenie naszego życia tu i teraz? Aby wgłębić się w ten temat zaprosiłam do rozmowy niezwykłą jasnowickę i medium Agnieszkę Kozłowską z portalu Pole Uzdrawiania. Agnieszka opowiada o swojej pracy terapeutycznej, o tym co i jak wyczytuje z tzw. Kronik Akaszy i jak w konkretny i namacalny sposób pomaga swoim pacjentom uzdrowić konkretne obszary ich życia.
Myślę też, że słysząc słowo medium czy jasnowiec, mamy swoje konkretne, dość stereotypowe asocjacje z tymi słowami. Agnieszka opowiada o tym, jak właściwie zaczęła się jej historia i udowadnia swoją osobom, że choć mamy różne dary i nie każdy z nas ma taką samą zdolność do np. widzenia więcej, to jednak każdy z nas tą zdolność ma i ją w sobie nosi. A już od nas zależy, jak bardzo jesteśmy w stanie się otworzyć na to, co niematerialne i pozazmysłowe. Ostrzegam Was, że rozmowa jest dość długa, ale ponieważ temat jest wciąż tak mało zgłębiony, nie postawiłyśmy tu jeszcze ostatecznej kropki. Dlatego jeśli jest coś, co Was fascynuje i chcielibyście bardziej zgłębić, to piszcie śmiało do mnie np. na maila lub na Instagrama Rozmowy z Universum albo do Agnieszki na pole uzdrawiania.
Wszystkie namiary na Agnieszkę jak zawsze w opisie tego odcinka. A teraz już zostawiam Was z naszą rozmową i życzę Wam miłego słuchania. Witaj Agnieszko, bardzo się cieszę, że zgodziłaś się zostać gościem mojego podcastu, strasznie się cieszę, że będziemy mogły porozmawiać, no i witam Cię u mnie w Rozmowach z Universum. Witam serdecznie, bardzo cieszę się, że mogłyśmy się spotkać, zobaczyć, także też mi jest bardzo miło. Słuchaj, dzisiaj poruszymy temat, myślę, taki bardzo, powiedziałabym, nazywany przez wielu może magiczny, taki wiesz, duchowość, spiritualność, też powiązany na pewno ze śmiercią, z naszą duszą, więc to jest temat, którego z jednej strony ludzie się może trochę obawiają, czują respekt, z drugiej strony właśnie uważają za taki magiczny, ale czy ja wiem, czy on jest taki magiczny?
Myślę, wydaje, że po prostu sami nadaliśmy mu takie znaczenie, bo mało jeszcze wiemy o tym, Czym jest nasza dusza? Skąd pochodzi? Co się z nią dzieje po śmierci? Także dzisiaj będziemy oswajać ten temat. Myślę, że ten czas też między właśnie listopadem, a tutaj końcem grudnia to jest dobry czas, żeby właśnie się douczać w tych tematach. Dlatego cieszę się tym bardziej, że jesteś moim gościem i no myślę, że nie mogłam sobie wymarzyć lepszego gościa na właśnie pogłębianie tych tematów. Zanim może przejdziemy dalej, jakbyś mogła się przedstawić, powiedzieć właśnie Kim jesteś, co robisz, jaka jest twoja historia i właśnie dlaczego ty dzisiaj jesteś tym gościem i dlaczego właśnie z tobą będę rozmawiać o tych tajemniczych kwestiach? No to tak zaczynając od początku, w zasadzie ja w chwili obecnej w środowisku pracy, w której jestem,
Jestem znana jako terapeuta, mentor duchowy, który poszerza na sesjach w pracy warsztatowej, poszerza świadomość pracy, kontaktu z własną duszą i zrozumieniu wszystkich tych ścieżek, które mamy tutaj wytyczone na planecie Ziemia. a których często nie rozumiemy, w których czujemy się często zagubieni i w których po prostu też nie umiemy siebie odnaleźć. Moja praca tak, faktycznie jest z pogranicza, w zasadzie ciężko ją przypisać do jakiejś takiej jednej określonej kwestii albo nurtu, albo pracy, bo faktycznie ja pracuję na Kronikach Akaszy, pracuję w polu energetycznym, jestem osobą jasnowidzącą, jestem medium,
Więc pracuję też ze zmarłymi i faktycznie param się różnymi narzędziami, darami, które pozwalają mi zobaczyć więcej. Zobaczyć tą historię życia, która na dany moment jest kluczowa dla danej osoby, która do mnie przychodzi i faktycznie zobaczyć, co tam się kryje. Jakie są splątane ścieżki? Dlaczego, w jaki sposób jesteśmy zablokowani? Dlaczego nie pamiętamy tego, co się dzieje albo nie umiemy tego zrozumieć, co się dzieje w naszym życiu? Więc wszystkie tak naprawdę zagadki z obszaru Mojej pracy, ale też tego środowiska, ale też tej przestrzeni, z którą się łączę, pozwalają w zasadzie mi tworzyć szerokie spektrum do tego, żeby pomagać osobom.
Natomiast jak się zaczęła moja ścieżka? Ja zdecydowanie przez, nie chcę powiedzieć połowę życia, ale przynajmniej dobrą jedną trzecią, nie uważałam się za osobę. Ani z darami, ani z jakąś ścieżką misyjną, która teraz bardzo mi się pokazała. Może nie chcę powiedzieć, czułam się jak przeciętna osoba, Ale faktycznie patrzyłam na siebie gdzieś tam jak na takiego robaczka, który próbuje się prześlizgiwać i iść do przodu. Natomiast faktycznie nie rozumiałam wiele z tych rzeczy, które się działy. Począwszy od bycia w rodzinie, począwszy od doświadczeń, które Od kariery, ścieżki, małżeństwa, rodzicielstwa i w zasadzie przechodząc przez te wszystkie etapy, jakie zazwyczaj większość z nas przechodzi, ja nie umiałam tego zrozumieć, ja nie umiałam się z tym pogodzić, ja czułam wewnętrznie bardziej, że jest coś więcej.
Że to tak nie może być, że my jak ten liść z drzewa nie jesteśmy w stanie na nic wpływać, nie jesteśmy w stanie w ogóle tego okiełznać, zrozumieć i faktycznie nakreślić innych naszych ścieżek życiowych. Niemniej jednak faktycznie nie wiedziałam gdzie szukać. Miałam epizody oczywiście jako mała dziewczynka z różkami, starocistkami, z osobami, które widziały więcej, więc faktycznie już mnie gdzieś tam ciągnęło w te tematy, uwielbiałam książki. Właśnie z pogranicza magii, fantazy, wszystkie te smoki. To mnie absolutnie od małego fascynowało. No niemniej jednak faktycznie te historie, duchy, no ja się tego bałam jako dziecko, więc zupełnie nie myślałam, że w tym jest jakaś historia, która będzie mnie później dotyczyć.
No i tak sobie rosłam. No i oczywiście jak to zazwyczaj jest, przynajmniej w moim przypadku było tak, że doszłam do pewnego momentu w moim życiu, W którym już faktycznie do takiej tak zwanej przysłowiowej ściany dotarłam, gdzie zaczęło mi się właśnie już nic nie układać. Nie miałam siły do tego, żeby iść tą ścieżką, którą do tej pory sobie wytyczałam i w którą bardzo wierzyłam i jakby też czułam, że to jest moja Moja ścieżka, że ja tutaj zrobię właśnie sukces, karierę i pracowałam przez dłuższy czas, przez w zasadzie całe moje życie w bankowości. Zrobiłam dwa fakultety na szkole głównej handlowej z zarządzania projektami.
No i poznałam oczywiście fantastyczne kobiety, bo to był warsztat przebudzający kobiecość. No i już się gdzieś tam zaczęły faktycznie pojawiać jakieś wizualizacje, które no trochę mnie przerażały, trochę nie wiedziałam w ogóle jak je umiejscowić. Jak je zdefiniować, bo ten nasz umysł wiadomo lubi te wszystkie określenia, tą całą logikę, więc on już próbował mnie już jakby wyciągnąć z tego stanu. Więc faktycznie wchodziłam, wychodziłam, ale to był piękny czas. No i później się w zasadzie szybko zaczęło to rozwijać, bo poszłam na kolejne kursy, na kolejne szkolenia, na kolejne warsztaty. W zasadzie trochę wsiąkłam jak gąbka w ten temat i zaczęła mi się poszerzać ta moja świadomość. Jeszcze może nie miałam odpowiedzi
Na te pytania, które już gdzieś tam urosły do Mount Everestu w moim życiu, ale już faktycznie jakiś spokój i taką Jakąś cząstkę siebie odnalazłam. No i tam oczywiście poznałam dziewczyny, które już czytały, tworzyły odczyty z Kronika Akaszy i w zasadzie to był pierwszy moment styczności z tym obszarem, z tą przestrzenią. Absolutnie mnie to bardzo zaintrygowało. Zaraz po warsztacie umówiłam się z tą osobą na sesję. Chciałam do niej przyjechać. Przyjechałyśmy, zrobiłyśmy. No to było niesamowite. Podróż zupełnie inna niż medytacja, niż wizualizacja, niż w ogóle medytacja prowadzona.
Na początku to była rodzina, znajomi, później znajomi znajomych. I faktycznie w którymś momencie już jakby doszłam do wniosku, że zrezygnuję z tej pracy etatowej, prowadzenia firm moich wprawdzie, ale nie z powołania tylko z pewnego rodzaju powiedzmy przymusu zapłacenia rachunków i utrzymania się na powierzchni. I zrezygnowałam z innych form zarobkowania i faktycznie weszłam w to. Miałam taką możliwość, partner mi to zapewniał, żeby się po prostu gdzieś tam w ten temat zagłębić. No i w zasadzie od 2014 jestem w stałym kontakcie już z kronikami, z pracą, którą zgłębiam, którą poszerzam, którą cały czas otwieram na nowe informacje.
Cały czas też jestem z dwupunktem związana. Między innymi właśnie poprzez kroniki wyszło, że mam dary, że przychodzą zmarli, że widziałam tych zmarłych, że się to potwierdzało, więc faktycznie to było dla mnie niesamowite, bo to też mi pokazało, że ja widziałam cały czas tych zmarłych, tylko bałam się, więc nie brałam tego pod uwagę w kontekście No i też nie miałam nikogo, kto by mógł mnie poprowadzić w tym obszarze, więc dopóki nie spotkałam się z kronikami, to w zasadzie moje życie było bardzo chaotyczne,
Trudne, bardzo mozolne, pragmatyczne i takie uwikłane, gdzie gdzieś tam moje emocje były wyznacznikiem tego, co dobre, co złe, natomiast kompletnie dla mnie niezrozumiałe. I Kroniki Akaszy faktycznie w tej przestrzeni, w której ja wchodziłam, łączyłam się, Zaczęły po pierwsze prostować te wszystkie moje zawiłe historie, pokazywać je zupełnie z innej perspektywy. No i też właśnie powodowały, że lądowałam bardziej. Osadzałam się w sobie i rozumiałam, że wszystko to, co doświadczałam, naprawdę miało wyższy porządek i sens.
No i dają mi takie poczucie, jakie ja nigdy nie miałam z żadną z żyjącą mi tutaj osób, licząc moich najbliższych, czyli rodzinę właśnie. No i faktycznie zaczęłam to wszystko układać powoli, przechodzić swoje własne transformacje, wchodzić swój własny rozwój, pogłębiać te wszystkie historie, no i uczyć się. Uczyć się w zasadzie przypominać sobie to, co już pamiętałam. To co już miałam w sobie, właśnie to mi pozwoliło do takiego otwarcia się też na to, żeby iść dalej i rozwijać to i pracować z ludźmi, bo to w zasadzie wcale nie było u mnie ścieżką jasną, że to ja robię po to, żeby pracować z ludźmi.
Fakt, że przysłaniało to przez całe moje życie taki cel, żeby faktycznie pomagać ludziom i to co ja w zasadzie robiłam, Miało na celu pomagać ludziom, czyli prowadzenie projektów, tamisyjność, prowadzenie firmy, czyli też pomaganie ludziom w realizacji ich pragnień. Natomiast to nie było. To było nadal z poziomu bardzo ego, z poziomu bardzo takiej Takiej ścieżki próby przetrwania i to faktycznie też nie dawała tej możliwości, więc ta przestrzeń, w której ja się znalazłam też dawała mi zupełnie inny wymiar. No i tym bardziej pokazała mi, że ci ludzie chcą, są przy mnie, przychodzą i to oni w zasadzie mnie na tą ścieżkę bardziej
Jakby pokierowali mnie na tą ścieżkę bardziej, bo ja jakby do końca nie uważałam, że czy jestem gotowa, czy powinnam to robić, czy w ogóle mam dary, czy nikogo w jakiś sposób nie popsuję jeszcze bardziej. Natomiast faktycznie ludzie mi od samego początku uczyli, też pomagali, prowadzili, wspierali, wierzyli we mnie i to też mi dawało ogromną siłę. No i oczywiście te istoty, z którymi się łączę. Poprzez właśnie Kroniki Akaszy też mnie prowadzili, to też oni wyznaczali mi kierunki, gdzie powinnam pójść, z kim teraz powinnam pracować, na co się otworzyć. No i za tym po prostu szła jakby, jak ja to mówię, przysłowiowa magia i cuda w moim życiu. I to w zasadzie od 2013 do chwili obecnej
A wiele osób by właśnie powiedziało, że ta bezpieczna droga to jest ta droga, którą znamy, prawda? Ta namacalna taka, taka gdzie mamy tą pracę, gdzie możemy właśnie opłacić rachunki, a w momencie, kiedy rzucasz się w nieznane i po prostu idziesz w coś, nie wiesz w co i nie wiesz, czy będziesz mógł z tego przeżyć, to to jest właśnie takie, że tam będziesz walczyła o przetrwanie, bo przecież będzie się liczyła, nie wiem, każda złotówka, każdy klient, A ty po prostu zaufałaś i chciałam się tutaj spytać może najpierw, czy łatwo było zaufać? Czy po prostu przyszło to naturalnie? Czy dużo miałaś obaw na początku, żeby puścić dotychczasowe życie i po prostu pójść w to, co czujesz wewnątrz? Wiesz co, to jest właśnie bardzo ważna kwestia myślę, bo ja w zasadzie mogę powiedzieć, że ja cały czas się uczę zaufania.
Dają nam dużo poczucia bezpieczeństwa. Czyli im bardziej jesteśmy przywiązani do tego, co zbudowaliśmy, im bardziej dostajemy profity, benefity z tego, co zrobiliśmy, nawet jeżeli tam coś nam uwiera, to jednak komfort życia, pieniądze, Materia jest tym, co jednak nie umiemy odpuścić albo przynajmniej poluzować na tyle, żeby zobaczyć, co jest na drugim końcu, no to my nadal mamy za dużo do stracenia, więc nigdy się na to nie odważymy. Czyli jeżeli komfort, w którym jesteśmy, jest zbyt duży niż dyskomfort, w którym jesteśmy, my nigdy, nie chcę powiedzieć nigdy, ale
To jest to, że my już nie mamy za co się złapać, nie mamy nikogo, dla kogo moglibyśmy być jeszcze jacyś, I zostajemy kompletnie z tym wszystkim sami. I naprawdę ostatnią rzeczą jaką myślimy to jest zapłacenie rachunków i praca i w ogóle jakiekolwiek obowiązki. Po prostu jakby przestajemy kontaktować trochę z tym światem i rezonować z tym, który nas otacza. I to jest trudne, bo to się łączy z właśnie często odrzuceniem, odwróceniem się naszych bliskich, zerwaniem często albo rozpadnięciem się naszych długoletnich relacji i biznesowych i przyjacielskich i związkowych.
Więc im bardziej jesteśmy w takim momencie, w którym nie mamy już nic do stracenia, Już nie było nasze, straciliśmy. Albo to co było, wydawało nam się, że jest nasze, straciliśmy. I jesteśmy w takiej no często właśnie tej fazie przegranej, poczucia ofiary, poczucia niesprawiedliwości. I często też ta depresja i te wszystkie stany się gdzieś tam pojawiają, często chorobowe. No to jest tym naszym właśnie zatrzymaniem, tą naszą ścianą. Do której ja doszłam i to nie była droga łatwa, bo ja też i musiałam skorzystać z pomocy psychologa i wielu terapii, bo kompletnie nie umiałam sobie z tym właśnie wszystkim co budowałam tak bardzo całe swoje życie poradzić, że to w zasadzie nie moje, że to mi się nie układa, że nieważne ile bym włożyła nic nie wyciągam.
Że wszystko to, co tworzę rozpada się na moich oczach. Więc miałam taką faktycznie próbę zawrócenia i wybrania jeszcze innej ścieżki, ale gdzie nie weszłam, tam mnie albo wyrzucano, albo nie pasowałam, albo nie realizowałam projektów firmy, albo misji firmy, albo się z tym nie utożsamiałam, albo nie umiałam tego utrzymać. Więc w zasadzie usiadłam i no to co teraz? To gdzie, jeżeli ja naprawdę już wykonałam Ogromną pracę i byłam w dziesięciu różnych pracach. Tworzyłam zupełnie nowe, niepodobne do siebie ścieżki. Byłam w branży zabawkarskiej, byłam w branży eventowej, byłam w branży reklamowej.
Tworzyłam oceny, biznesy, projekty, optymalizacje, pracowałam w bankach, pracowałam u siebie. Sprawdziłam każdą z dróg. I to nie było to. Więc myślę sobie, no pilotem, lekarzem już nie zostanę. Więc gdzie teraz? Jak teraz? Ja już nie miałam siły zaczynać od nowa. Bo to wszystko, co zrobiłam, pochłaniało ogrom siły, energii. Więc możesz sobie wyobrazić, jaka była moja frustracja i rozczarowanie w ogóle moją osobą, tym wszystkim, że nie odnajduję się w tym, co do tej pory zbudowałam. No i faktycznie przyszedł ten moment takiego kryzysu emocjonalnego, mentalnego, psychicznego.
Choroba mnie też zatrzymała. Rozpadło się wszystko i w zasadzie rozpadło się i też zaczęło. Więc w momencie kiedy ja utraciłam wszystko to co miałam, w zasadzie byłam wreszcie gotowa na to, żeby wejść na tą ścieżkę rozwoju, która mnie poprowadziła do tego co robię teraz. Ale to była bardzo trudna, żmudna Droga, no i to w samotności, bo nikogo przy mnie, no oprócz dziecka, które jednak wymagało mojej opieki niż ja jego, no nie było nikogo kto by mógł mnie wesprzeć, więc no nie jest to łatwa droga, myślę sobie, ale na pewno to jak się później z niej podniosłam,
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Namiary na Agnieszke:
www.poleuzdrawiania.com
https://www.facebook.com/anielskiepole
https://www.youtube.com/channel/UColku0yP7LQ77bhk8JfwtyA/videos
https://www.instagram.com/pole_uzdrawiania/
Namiary na mnie:
https://www.instagram.com/rozmowy_z_universum/
http://www.rozmowyzuniversum.pl/podcast.html