Top Gun 3 na filmowym horyzoncie. Komentarz Łukasza Muszyńskiego
Za niespełna 3 tygodnie minie 40 lat od premiery Top Gun - a już teraz pojawia się coraz więcej informacji o planach produkcji trzeciej części tego kultowego filmu. Jak czytamy na portalu Filmweb, Paramount oficjalnie potwierdził plany realizacji "Top Gun 3". Z kolei Tom Cruise ogłosił, że do kin wrócą dwie pierwsze części. Jest jeszcze jedna ciekawostka, Joseph Kosinski nie nakręci tej kontynuacji. O tym wszystkim mówił w Radiu RMF24 gość Marcina Jędrycha - Łukasz Muszyński, redaktor naczelny portalu Filmweb.
Tak się teraz zastanawiam, czy ten Top Gun 3 w ogóle jest potrzebny? No, jeżeli będzie tak dobry jak drugi Top Gun, Top Gun Maverick, to ja absolutnie już szykuję się do kina i obiecuję, że pojawię się przed wielkim ekranem więcej niż raz. Faktem jest, że Top Gun Maverick okazał się największym hitem kasowym w karierze Toma Cruza, człowieka, który należy do arystokracji Hollywoodu od ponad 40 lat, więc w wieku 60 lat, jeżeli ma się największy hit kasowy w karierze, który zarabia... To się długo czeka. Półtora miliarda dolarów na całym świecie i to jeszcze w epoce pandemii koronawirusa, kiedy kina wracają powoli do pełnej funkcjonalności, kiedy widzowie coraz rzadziej chodzą przed te wielkie ekrany, bo powoduje streaming, no to to jest wielkie wow, więc trudno się dziwić, że i wytwórnia Paramount i Tom Cruise chcą nakręcić trzecią część Top Gun.
No i wystrzelił ten ostatni pocisk i uratował dzień. Więc myślę sobie, że to trio na pewno powróci na ekran. No i pytanie, czy Tom Cruise będzie w stanie odpuścić sobie tytuł samca alfa i rzeczywiście zrobić miejsce dla młodego pokolenia? Jakoś trudno mi to sobie wyobrazić. Znaczy biorąc pod uwagę też to, w jakiej jest formie, jak wygląda to, nawet takie poszukiwanie jakby dla niego może trochę mniejszej roli w znaczeniu jakby tego właśnie samca byłoby chyba bardzo trudne. Bez dwóch zdań, ale Tom Cruise ostatnio też ewidentnie przejawia ambicje, żeby dostać wreszcie tego swojego pierwszego upragnionego Oscara za rolę, bo on ma na razie tylko jednego honorowego. No jak to w ogóle mogło się wydarzyć? Jak Hollywood mogło go przeoczyć? Zwłaszcza, że mówimy o człowieku, który przed kamerą dokonywał cudów, rzeczy niemożliwych.
Wykonywał sam numery kaskaderskie, na które inni aktorzy za jeden taki numer dostawali Oscara. Przypomnijmy chociażby Leonardo DiCaprio, mający mnóstwo świetnych ról na koncie, ale dopiero kiedy wystąpił w Zjawie i opowiadał w wywiadach, że pływał w lodowatej rzeźce, że jadł wątroby bizona, zgarnął tę statuetkę, no to Tom Cruise takie rzeczy to potrafił, może robić w nudny wtorek. Więc myślę sobie, że na pewno ma te ambicje, ma głód w sobie, żeby jeszcze coś pokazać Hollywoodowi, no i zgarnąć właśnie tę upragnioną statuetkę. Czy tu możemy jakoś pewnie patrzeć w kalendarz i zastanawiać się, jaka to może być kwestia, jeśli chodzi o premierę takiej trójki Top Gun? Czy to jest 2-3 lata? No pewnie coś takiego. Zobaczymy, ile jeszcze potrwa pisanie scenariusza.
Na razie nad nim pracuje Ewen Kruger, który też był jednym z autorów scenariusza Top Gun Maverick. Napisał również scenariusz filmu F1, wyreżyserowanego przez Josepha Kosińskiego. Ale coś czuję, że jeszcze przy tym projekcie palce będzie maczał taki etatowy współpracownik Toma Cruise'a Christopher McQuarrie, który nakręcił z nim kilka części Mission Impossible. Moim zdaniem Kto wie, być może to on właśnie zastąpi właśnie Josepha Kosińskiego. Tom Cruise go uwielbia, ma doświadczenie w kręceniu filmów, akcji, więc dlaczegoż nie miałby zająć stanowiska reżysera? To proszę pana, jeszcze jedna kwestia. Czy to trochę nie jest tak, że Hollywood idzie taką trochę krótszą i taką prostszą ścieżką zamiast wymyślać jakiś film, który będzie tak kasowy jak chociażby pierwsza część czy druga część?
Pierwsza część, na przykład Top Gun, to idą właśnie tym takim sequelowym śladem, że to łatwiej dokręcić sequel, bo już wszyscy wiedzą o co chodzi, więc trzeba tylko zrobić dobry scenariusz. Czy to nie jest trochę pójście na łatwiznę? No, ale to chodzenie na łatwiznę to Hollywoodu skutecznie od wielu dekad. Sequelioza jest, no myślę... Właśnie o tym myślę, że to jest takie coś, co jest standardne w tej chwili, jeśli chodzi o branżę filmową. Ale z drugiej strony, przypomnijmy sobie, że Top Gun Maverick był filmem, na który nikt specjalnie nie czekał. Sequel po 40 latach okazało się, że stał się wielkim, wielkim przebojem. Także tutaj jeszcze bym nie spisywał twórców na straty. Zobaczymy. Pytanie, czy dowiozą z jednej strony tak angażującą emocjonalnie historię, jaka była w drugiej części i czy będą w stanie jeszcze wyjść poziom wyżej, jeżeli chodzi o scenę akcji.
Przypomnijmy, że drugi Top Gun wkręcony był w prawdziwych myśliwcach. Tom Cruise na potrzeby tego filmu nauczył się pilotować myśliwce. Wysłał z wszystkich aktorów z Obslany również na kurs pilotowania myśliwców, żeby na przykład też umieli obsługiwać kamery wewnątrz kokpitów, żeby ten film wyglądał jak najbardziej realistycznie. Czy w takich czasach, w jakich właśnie żyjemy, tego typu historie, tego typu jakby pokazanie pewnej ciekawej strony związanej chociażby z pilotami, czy to jest coś, co też może być taką dobrą pożywką dla scenariusza w Hollywood? Czy to jest w ogóle ten kierunek, którym Hollywood też może pójść teraz? No myślę sobie, że w czasach, kiedy z każdej strony jesteśmy straszeni sztuczną inteligencją, kiedy mówi się o tym, że piloci też za chwilę nie będą potrzebni, no bo to przecież maszyny będą mogły operować bezzałogowymi myśliwcami, no to ten Tom Cruise, ostatni sprawiedliwy człowiek, który jest w stanie pokonać śmierć, no jest nam potrzebny, jest nam potrzebny, żeby udowodnić na ekranie, że człowiek potrafi, człowiek może.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.