"Próba sił wielkich mocarstw. Walka o Arktykę". Debata podsumowująca zmagania o Grenlandię
Norweskie służby specjalne przedstawiły coroczną ocenę zagrożeń dla kraju. Wywiad ostrzega, że Arktyka staje się centralnym obszarem rywalizacji mocarstw. Czy ostatnie groźby Donalda Trumpa o zajęciu Grenlandii i rosyjskie inwestycje w nową flotę lodołamaczy stawiają świat przed groźbą wybuchu globalnej wojny? Jak powinna zachować się Europa? Debatę prowadził Tomasz Terlikowski, a jego gośćmi byli Piotr Szymański z Ośrodka Studiów Wschodnich, Radosław Pyffel z Instytutu Sobieskiego oraz Olaf Hajnosz z Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego.
Czy rozwija się, czy się nie rozwija Grenlandia? Dwa, jeżeli chodzi o sytuację gospodarczą, mamy do czynienia ze stagnacją, ale sytuacja na wyspie ekonomicznej jest zależna w większości od połowów, czyli 95% wartości eksportu wyspy to jest sektor rybołówstwa i to jest też oś relacji z Chinami. Grenlandia ma swoje przedstawicielstwo w Pekinie, które zresztą obsługuje całą Azję, no bo Grenlandczycy nie mogą sobie finansowo pozwolić na utrzymywanie sieci takich przedstawicielstw. I tutaj jeszcze dwa zdania odnośnie Chin na Grenlandii, bo ten argument Trumpa można byłoby odnieść do różnych innych obszarów. No oczywiście największa chińska obecność jest w rosyjskiej części Arktyki, ale mamy stację badawczą na Svalbardzie, mamy stację badawczą na Islandii, natomiast Grenlandia na ten moment jest wolna od wpływów chińskich.
Ale też Grenlandczycy się na to nie godzą specjalnie, bo oni mówią, chcemy zachować nasze dobra środowiskowe. To jest nasza ziemia i my nie chcemy, żeby ją rozkopano. Ale tego też obawiają się Amerykanie trochę, że Grenlandczycy... Chcieliby jakiegoś rozwoju, żeby tam się coś działo, no bo na razie są zapleczem rybnym, tak, czy zależą od połowy ryb i to jest główna część ich gospodarki, ale wiedzą, jakie wielkie bogactwa kryje Grenlandia i że one będą mogły być eksploatowane i że ludzkość już dzisiaj, panie redaktorze i państwa, zainteresowała się tym obszarem. To już nie jest jakiś niszowy temat, tylko miejsce, w którym się krzyżują te interesy i mamy kilk... ile tam? 60 tysięcy, zdaje się, jest mieszkańców Grenlandii. którzy okazuje się, że siedzą na jakiejś beczce złota i zdają sobie z tego sprawę.
Po prostu zwiększa koszt tego procesu, tak? Po pierwsze, Grenlandia jest największą wyspą świata i też rozłożenie tych surowców, ono jest bardzo nierównomierne. To jest pierwsza sprawa. Drugim problemem jest też wątpła infrastruktura Grenlandii, tak? Poza największymi ośrodkami miejskimi, w stolicy chociażby Nuk, gdzie mieszka około 30 parę tysięcy osób, w Grenlandii transport odbywa się głównie za pomocą małych samolotów, łodzi motorowych. Nie ma tam po prostu żadnych takich arterii transportowych, które mogłyby posłużyć zmniejszaniu kosztu transportu danego wydobywanego surowca. To jest też bardzo duże wyzwanie, z którym Grenlandczycy się mierzą.
I pytanie, czy Grenlandczycy to wiedzą? Badania opinii publicznej pokazują, że Grenlandczycy nie chcą być częścią Stanów Zjednoczonych. Na wyspie odbywają się, jak na wyspę, ogromne protesty przeciwko polityce Donalda Trumpa. I tutaj też zmienia się obraz Danii w społeczeństwie grenlandzkim. Wiadomo, że on jest dwoisty. No bo to było też imperium kolonialne. Mamy dziedzictwo kolonialne, mamy trudne karty w historii dwustronnych. Ale z drugiej strony nastąpił teraz cud Donalda Trumpa i zbliżenie grenlandzko-duńskie właśnie w tle z tymi roszczeniami amerykańskimi. To, co widzieliśmy w ostatnich tygodniach, czyli wspólne oświadczenia premiera Grenlandi Jensa Frederika Nielsena i premier Danii Mette Frederiksen, gdzie premier Grenlandii mówi wprost, że na ten moment w tych uwarunkowaniach wybieramy Danię i jesteśmy częścią Królestwa Danii, którego integralność terytorialną należy respektować.
No to jeżeli się cofniemy cztery lata do 2021 roku, gdzie grenlandczycy mówili o trzystuleciu kolonizacji duńskiej i zapowiadali organizację referendum niepodległościowego. No to ta polityka amerykańska ma odwrotny skutek od, wydaje mi się, zamierzonej. No właśnie, a teraz przychodzimy do takiego momentu, tutaj padło takie zdanie, kto zagospodaruje tą sytuację i trochę wracamy, mam takie wrażenie, do tego myślenia, może już nie kolonialnego, ale z całą pewnością ...neokolonialnego, to znaczy mamy te 60 tysięcy, 60 kilka tysięcy Grenlandczyków siedzących na tej złotej, dobrze, roponośnej, gazonośnej i minerałonośnej wyspie i jeszcze ważnej strategicznie, no ale ktoś musi ich zagospodarować, bo oni sami...
No natomiast nie jest, znaczna większość z nich nie uważa, że po prostu zamiana, odłączenie się od Grenlandii celem, no tak naprawdę wpadnięcia w objęcia, w przyjacielskie objęcia Stanów Zjednoczonych byłoby Rozwiązaniem korzystnych z ich punktu widzenia, więc Grenlandczycy starają się niejako wybić elementami kulturowymi, tożsamościowymi, odwoływaniem do prawa międzynarodowego, ale wiemy, że te elementy polityki, one troszeczkę ustępują w tej dekadzie argumentom siły i to jest bardzo duże wyzwanie, z którym ten naród się mierzy. To jest jeszcze pytanie o innych graczy, tych mniejszych, ale to wcale niekoniecznie oznacza, że zawsze słabszych, bo mamy oczywiście wśród państw arktycznych, co padło.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.