Druga rocznica powołania rządu. "Jeszcze nikt nie miał tak bardzo pod górkę"
Mijają dwa lata od zaprzysiężenia rządu Donalda Tuska. Przedstawiciele partii koalicyjnych zapewniają, że ich współpraca ma się dobrze, choć Polska 2050 nie dostała dotąd funkcji wicepremiera. Według opozycji rząd nie radzi sobie w sprawach bezpieczeństwa i ochrony zdrowia. "Rząd nie najlepiej poradził sobie z wyzwaniem, którym były wyjątkowe okoliczności, czyli potrójne wybory w trakcie pierwszej połowy. Samorządowe, europejskie i prezydenckie. Jeszcze nikt nie miał tak bardzo pod górkę, nigdy nie było takiej kumulacji. To jest dziedzictwo nieszczęsnej konstytucji i późniejszych zmian, gdzie wszyscy coś majstrowali i tak się to ułożyło. Jednocześnie ten rząd miał poparcie czterech klubów parlamentarnych. Jeszcze nigdy nie było tak, żeby aż cztery kluby parlamentarne stały za rządem. To było wyzwanie, z którym rząd regularnie potykał się w trakcie kadencji" – przyznał w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim w Radiu RMF24 prof. Jarosław Flis, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Słuchajcie, Radia RMF24. Zbliża się druga rocznica powołania rządu. 13 grudnia się to stało, stąd złośliwi, głównie z opozycji, mówią o tym rządzie jako o koalicji 13 grudnia. Sam rząd określa się oczywiście datą wygranych i zwycięskich wyborów. Przedstawiciele partii koalicyjnych oczywiście zapewniają, że ich współpraca ma się dobrze zachowywać. Choć Polska 2050 żali się, że wciąż nie dostała funkcji wicepremiera. O co zabiega i co wynika rzeczywiście z umowy koalicyjnej. Sporo dzieje się także w innych partiach. Wybory na lewicy, na nowego przewodniczącego. Wiele wskazuje na to, że to będzie stary przewodniczący, czyli ten, który już był. Także wybory w Polsce 2050 w PSL-u.
Wiemy, że to może nie być łatwe, to znaczy widzimy, że za takim rozwiązaniem trzymają kciuki w partii razem. To znaczy w takim sensie, że jeśli lewica zostanie wchłonięta przez koalicję obywatelską, no to wtedy to będzie szansą dla Sandberga i całej tej ekipy, bo na razie ten ich długi marsz zapowiada się na bardzo, bardzo długi, patrząc na aktualne sondaże po nawet tej euforii w wyborach prezydenckich. Natomiast pytanie jest takie, co z tymi nowymi inicjatywami, to znaczy typu właśnie te inicjatywy samorządowe, co dalej z PSL-em, które przecież wcale się aż tak strasznie nie pali do tego, żeby się tam roztopić w jednej liście.
Widzieliśmy to już przed 2023 rokiem, że wszyscy z tych sił głównych, lewica PSL i Koalicja Obywatelska, każdy by chciał, znaczy te dwa mniejsze grupowania, żeby ta druga się połączyła z Koalicją Obywatelską, no bo wtedy dla niego będzie więcej tlenu, wtedy będzie więcej wyborców, których będzie można przycisnąć. I jak się to skończy, naprawdę trudno powiedzieć. Jest takie niebezpieczeństwo, że w takim cyklu z dwunastoletnim, powtórzy się sytuacja z lat 2007-2008. 2015, kiedy to najpierw była ostra mobilizacja, integracja partii, później lekko się to poluźniło, no i później już rozpuszczono konie i skończyło się masakrą, 15 punktów procentowych, 15% wyborców oddających głosy na partie podprogowe, no zupełne zamieszanie, mnóstwo nowych partii, w zasadzie wszystkie skończyły się, skończyły szybko, jako zupełne niepowodzenia.
w wyborach prezydenckich przychodzi taki moment wzrostu notowań. Widzieliśmy to w wyborach 2010 roku z Lewicą, która już się widziała jako trzecia siła wiosną 2011 roku. Widzieliśmy to z Hołownią, który przecież też po dwóch latach wyprzedzał w sondażach Koalicję Platformy Obywatelską. Wydawało się, że to będzie wszystko wywrócić się na drugą stronę. rzeczywiście jest taka możliwość, można sobie wyobrazić, że coś takiego się zdarzy, chociaż trzeba pamiętać, że to jest bieg naprawdę przez płotki, to znaczy taki start w wyborach parlamentarnych, bo to trzeba już nie wystawić jednego kandydata, który będzie miał masę ludzi, którzy mu organizują spotkania w Polsce, wieszają plakaty na...
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.