Decyzja RPP ws. stóp procentowych. "Panuje powszechne przekonanie, że jeszcze spadną"
Decyzją Rady Polityki Pieniężnej stopy procentowe pozostaną na tym samym poziomie. Główna referencyjna stopa to nadal 4 proc. W poprzednim miesiącu również nie było żadnych zmian. "Oczekiwania są takie, że stopy w tym roku spadną jeszcze o około pół punktu procentowego, może punkt, jeżeli nie dojdzie do wstrząsów, które spowodowałyby osłabienie polskiej waluty czy skok cen surowców. Jeżeli gospodarka będzie podążała po trajektorii, jaka była widoczna w poprzednich analizach i projekcjach NBP, to jest jeszcze miejsce na obniżki stóp procentowych. Międzynarodowy Fundusz Walutowy oszacował, że optymalna stopa procentowa dla naszej gospodarki wynosi mniej więcej 3,25 proc. Ona nie rozgrzewa gospodarki, czyli nie jest proinflacyjna, ani jej nie chłodzi" – informował w rozmowie z Michałem Zielińskim w Radiu RMF24 Ignacy Morawski, dyrektor centrum analiz SpotData i główny ekonomista Pulsu Biznesu.
Kolejna taka projekcja wykonana przez ekonomistów z NBP pojawi się w marcu i wydaje mi się, że wtedy może stopy jeszcze zostaną obniżone. Wait and see, jak mówił prezes Glapiński w obcym języku. Co to oznacza dla kredytobiorców? Albo inaczej, jak teraz się kształtują oprocentowania kredytów? Banki obniżają je troszkę, mimo tego, że stopy są na stałym poziomie, czy wręcz przeciwnie? Oprocentowanie kredytu zawsze jest zależne od dwóch czynników. Z jednej strony od stopy procentowej. NBP, a tak naprawdę od wskaźnika rynkowego WIBOR, od tego jak on się kształtuje na rynku, ale on jest bezpośrednio zależny od stopy NBP, więc w istocie jednym tym głównym czynnikiem, który wpływa na oprocentowanie kredytu jest stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego, a drugim czynnikiem są marże banków, czyli to ile bank żąda sobie ponad tą stopę, żeby pokryć swoje koszty i wygenerować zysk.
Mam na myśli to, jak wygląda ta sytuacja, jeśli chodzi właśnie o wzrost cen, o inflację i o stopy procentowe w Polsce i na tle regionu, naszych sąsiadów, tych krajów, które mają swoje waluty. Prezes Glapiński chwali się często, że polityka Rady była w tym okresie inflacji i później jej zwalczania bliska optymalnej. Jak nasi sąsiedzi z południa, Czesi, Węgrzy sobie z tym poradzili? Patrząc na cały nasz region, czyli Polskę, kraje Grupy Wyszehradzkiej, ale dodając do tego jeszcze Rumunię, Bułgarię i kraje bałtyckie, czyli szeroko Europa Środkowa, to my wyglądamy bardzo dobrze, wyjątkowo dobrze. Dlatego, że mamy wyjątkową kombinację wysokiego wzrostu gospodarczego i niskiej inflacji. To znaczy mamy wyższy wzrost niż średnia dla regionu, bo my się rozwijamy w tempie gdzieś 3,5% teraz, może zbliżymy się do 4%.
A średnia dla regionu to jest jakieś 2-2,5%. Więc rośniemy szybciej niż region, a jednocześnie mamy wyraźnie niższą inflację, dlatego że inflacja u nas jest lekko powyżej 2%, niedługo będzie 2%. W regionie średnio to jest około 3%. Więc naprawdę jesteśmy w dobrym punkcie makroekonomicznie. Oczywiście, jak to się przekłada na życie poszczególnych firm, ludzi, to bardzo zależy od kontekstu lokalnego. Ja też nie chcę ludziom wpychać do głowy na siłę optymistycznej narracji. Warunki makroekonomiczne bardzo różnie oddziałują na ludzi i firmy. Ale patrząc z lotu ptaka, jesteśmy naprawdę w idealnym punkcie. Rozwijamy się szybciej od średniej, przy niższej inflacji od średniej dla regionu. Więc Adam Klepiński ma rację, mówiąc, że ten punkt, w którym jesteśmy, to naprawdę taki złoty punkt.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.