Były szef BOR o ochronie Donalda Trumpa: To przejście z prezydentem w kordonie agentów było zbyt wolne
Procedura jest następująca. Jeżeli w otoczeniu osoby ochranianej, w miejscu czasowego pobytu, następuje sytuacja ekstremalna, musi się odbyć natychmiastowa ewakuacja VIP-a do miejsca bezpiecznego. W tym momencie miejscem bezpieczny był samochód opancerzony i to się stało - moim zdaniem - zbyt wolno. Co jest jeszcze szokujące? Pan prezydent Trump prowadzony przez agentów Secret Service doszedł do samochodu opancerzonego i jeszcze pozwolono mu na to, że stanął na stopniach i zupełnie odkryty - głowa, ręka - wymachiwał i nawoływał swoich zwolenników do walki. To jest dla mnie niepojęte i powinno zostać wyjaśnione – mówił w Radiu RMF24 generał Marian Janicki, były szef Biura Ochrony Rządu, który był gościem Piotra Salaka.