Mentionsy Mentionsy
Rozmowy w RMF FM
Rozmowy w RMF FM

Polacy z Dubaju dla RMF FM: Runął nam świat

11.03.2026 ·18 min 52 s

"Runął nam świat" - mówią Polacy, którzy zdecydowali się żyć na Bliskim Wschodzie. Często wyjechali tam wiele lat temu do pracy - mają mieszkania, swoje życie. Nie wyjechali tam dwa dni przed rozpoczęciem konfliktu, gdy obowiązywały ostrzeżenia. Dziś często są obiektami krytyki, żartów, a nawet hejtu. Oskarżani są o bezmyślność. "Kiedy tu przyjechaliśmy, było bezpiecznie, pracowaliśmy w Warszawie. Mąż otrzymał propozycję pracy w Dubaju. Przemyśleliśmy i skorzystaliśmy z tej oferty. Przez lata mieszkaliśmy spokojnie. Aż do teraz" - mówi w rozmowie z korespondentem RMF FM Pawłem Żuchowski pani Agata, która od 9 lat mieszka w Dubaju. Ma dwójkę dzieci. "Wyjechaliśmy do Dubaju, tak jak inni emigrują do innych miast na świecie" - podkreśla.

Czy twój pies zasługuje na zdrowe przysmaki? Tak, od Mersjo. Czy twój kot zasługuje na zdrowe przysmaki? Tak, od Mersjo. Wysokobiałkowe, bez dodatku cukru i zbędnych składników? Tak, od Mersjo. Z wysoką zawartością mięsa i witamin? Tak, od Mersjo. Mięciutkie i smakowite? Tak, od Mersjo. Dobre nawet dla wrażliwych brzuszków? Tak, od Mersjo. Wysokiej jakości przysmaki dla psa i kota kupisz na Mersjo.com. Mersjo. Dbamy o dobrą formę twojego pupila. A ja połączyłem się z panią Agatą, która od 9 lat mieszka w Dubaju wraz z rodziną. Dzień dobry. Dzień dobry panie Pawle, dzień dobry. Pani Agato, ta sytuacja zmieniła wasze życie i postawiło pytanie, co dalej? No bo sytuacja na Bliskim Wschodzie, w okolicy, no mocno odbija się także na życiu tych, którzy zdecydowali się przenieść do Dubaju i tam zamieszkać.

Panie Pawle, jak pan mnie pyta o przyszłość, to ja na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie powiedzieć panu nic konkretnego. Żyjemy od zeszłej soboty dosłownie z dnia na dzień. Było bezpiecznie, byliśmy swoim własnym życiem. No i to się skończyło. Na tą chwilę jesteśmy w domu i jest spokojnie. Natomiast co będzie dalej, to nie jestem w stanie na tą chwilę odpowiedzieć. Trochę nam runął świat. Tak jak Pan powiedział, jesteśmy tutaj 9 lat, więc przeżyliśmy już sporo, przeżyliśmy też covid tutaj, cały ten okres covidowy.

Więc wiedzieliśmy, ale tak jak mówię, w najgorszych naszych przemyśleniach i naszych rozmowach nie wyobrażaliśmy sobie tych pierwszych chwil. Potem jak te pierwsze najmocniejsze emocje opadły, no to teraz jest pytanie takie, co dalej? I my nie wiemy, panie Pawle, co dalej, bo my nie wiemy, gdzie to się skończy, kiedy to się skończy. Na tą chwilę dzieci mają ferie, dwa tygodnie, więc nie chodzą do szkoły oczywiście, nie mają też szkoły online. Mój mąż w poniedziałek ten wrócił do biura, jeździ do biura, tak jak zresztą zdecydowana większość ludzi, którzy tutaj mieszkają.

Czy zastanawialiście się może w rozmowach z mężem, czy wracać, czy zostać? Pani Pawle, to jest o tyle ciężkie, że oczywiście każda rodzina podejmuje tę decyzję dzisiaj w swoim gronie i na pewno w każdym domu jest taka rozmowa. Ale trzeba mieć też na uwadze to, jaki staż i jaki ośrodek życia jest już tutaj. My już jesteśmy tutaj kawał czasu. Moje dzieci to miejsce traktują jak swój dom. Tu się wychowały, znają tylko to życie. I podjęcie takiej decyzji, oczywiście gdyby to zagrożenie wzrosło i byśmy uznali, że to jest ten moment, to bez chwili wahania pakujemy walizkę, plecak i wracamy.

Jakby jest duży nacisk do tego, żeby wrócić do tej przestrzeni dyplomacji. Więc nas trzyma ta nadzieja przy życiu Panie Pawle bardzo mocno. Jak to się potoczy, to chyba nikt dzisiaj na całym świecie nie ma dlatego pojęcia. Kiedy teraz rozmawiamy, kiedy wygląda pani za okno, co pani widzi? Spokój? Jakiś niepokój? Latające rakiety? Czy dziś ten krajobraz jest inny niż ten sprzed kilku dni? Mam przed oknem podwórko, boisko z dziećmi biegającymi i grającymi w piłkę, jeżdżącymi na skuterkach, motorkach.

I to jest niesamowite, nawet jak wieczorem czy w ciągu dnia wyjdziemy na spacer, że jest taki niepokój. Ja mam ten niepokój non stop. Mam zciśnięte serce, kule w żołądku. Nawet jak się bawię z dziećmi albo coś organizujemy, jemy posiłki, to i tak ta kula moja jest, ale ludzie próbują żyć. Ludzie nie chcą dopuścić do tego, żeby... Proszę też wziąć pod uwagę, panie Pawle, że w Dubaju są ludzie, którzy uciekli już od jakichś wojen. Tu są Syryjczycy, tu są Palestyńczycy, tu są ludzie z Libanu, tu są dzieci, które już jakieś wojny i rakiety nad głową przeżyły. Koledzy z klasy mojego syna opowiadają o tym, że oni już to widzieli.

Dubaj był takim miejscem trochę magicznym. Przynajmniej tak można było wyczytać z tych wszystkich komentarzy ludzi, którzy byli w Dubaju. Ja nigdy w Dubaju nie byłem. Był takim miejscem też, które było na liście do odwiedzenia. Na liście wielu osób. Czy sądzi Pani, że to co się wydarzyło nieco ponad tydzień temu sprawi, że Dubaj nie wróci w najbliższych miesiącach, latach już do tego swojego turystycznego statusu? No właśnie, Panie Pawle, to jest pierwsza rzecz, którą widać, bo turystów nie ma. Ja mam przyjaciółkę, która jest przewodniczką po Dubaju, Polką.

Nie mówię o tych, którzy dwa dni przed wybuchem wojny, mimo ostrzeżeń, pojechali, ale tych, którzy po prostu wybrali sobie Dubaj za miejsce do życia. Wie pan co, ja nie czuję się na siłach, żeby przekonywać kogoś do moich wyborów czy do wyborów tych innych Polaków, którzy tutaj są. To jest każdego indywidualna decyzja. Każdy, jeżeli byłby na naszym miejscu, dostałby propozycję pracy, podjąłby inną decyzję, no to ja też bym to szanowała. I wydaje mi się, że takie przekonywanie kogoś do tego, że No ja tu żyję normalnie. To i tak nie da tego pełnego obrazu tej drugiej stronie do tego, jak to wygląda, bo to jest też takie trochę polskie, panie Pawle, prawda, że jeżeli Polacy

Pani Agato, zatem życzę, by na Bliskim Wschodzie zapanował pokój i żebyście tam byli po prostu bezpieczni i mogli żyć tak jak chcecie. Bez krytyki, bez hejtu, bez komentowania tego, że wybraliście życie po prostu tam. Dziękuję panie Pawle, pięknie.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.