Mentionsy Mentionsy
Rozmowy w RMF FM
Rozmowy w RMF FM

Kamena Rally Team triumfuje w Dakar Classic! Historyczny sukces polskiej załogi

29.01.2026 ·16 min 33 s

Zespół Kamena Rally Team zapisał się złotymi zgłoskami w historii polskiego motorsportu. Kierowca ciężarówki Tomasz Białkowski, pilot Dariusz Baśkiewicz i mechanik Adam Grodzki triumfowali w legendarnym Dakar Classic w kategorii ciężarówek, pokonując nie tylko rywali, ale i własne słabości oraz ekstremalne warunki pustyni. Opowiedzieli o tym w rozmowie z dziennikarzem sportowym RMF FM Cezarym Dziwiszkiem.

Tomasz Białkowski, kierowca zespół Kamena Rally Team. I Darek Baśkiewicz, nawigator rajdowy. I brakuje chyba mechanika, co? Tak, dziś nie ma z nami Adama Grodzkiego, naszego mechanika. A to prawda, że Adam Grodzki w ogóle zaczął temat z ciężarówką? Tak, tutaj Adam jest miłośnikiem takiej starej kolekcji ciężarówek, którą posiada. Jest zakochany w tych dużych, ciężkich, starych pojazdach i to on w nas zaszczepił właśnie tą ideę, żeby wystartować w Dakar Classic. Dakar Classic wygraliście jako pierwszy zespół w historii. To jest pierwsze polskie oczywiście zespół w historii, to jest bardzo duże osiągnięcie. Słuchajcie, jak to było na początku? Kiedy w ogóle zaczął się ten temat, że możecie wystartować?

Bo wiemy już od kogo się zaczął. Tak, i właśnie ta osoba, czyli Adam, poznaliśmy ją przy okazji Dakaru właśnie, dwa lata wcześniej. Przez ten czas gdzieś to wszystko rozkwitało i ten punkcik się zaczynał pojawiać, że Adam chce jechać na Dakar. My oczywiście chcieliśmy dużo wcześniej, ale jakoś tak razem połączyliśmy w końcu siły i ustaliśmy, że okej, jedziemy. I tu pojawił się taka problem, zagadka, czym pojechać. Adam ze względu na to... Słyszałem, że trzeba było wypożyczyć, tak? Tak, Adam ze względu na to, że jest właśnie miłośnikiem tej starej motoryzacji ciężarowej, no to udało nam się pozyskać taki kontakt do firmy Deroy, to jest w ogóle też człowiek historia Jan Deroy, który wielokrotnie wygrywał Dakar, a na ten moment prowadzi firmę jego syn i buduje właśnie nadal auta rajdowe.

Ciężarowe oczywiście. No i padł właśnie pomysł, żeby wystartować Dafem od Deroya. Wyczytałem, że ciężarówka została wypożyczona z muzeum w Eindhoven? Tak, zgadza się. Ta ciężarówka na co dzień, nie tylko ta, ponieważ tam projektów budowy tych ciężarówek było więcej, można je podziwiać, oglądać, a my dostaliśmy taką szansę, że mogliśmy ją lekko odkurzyć z tego kurzu z muzeum i ruszyć do Arabii Saudyjskiej na Dakar. Co ciekawe, ta ciężarówka jest taką oddzielną, własną, posiada historię. ponieważ są tam zainstalowane dwa silniki. Jan de Roy skonstruował taki pojazd, żeby mieć napęd na obie osie. Zamontował dwa silniki, stąd też bardzo potężna moc tej ciężarówki i jej wyjątkowość.

Stąd też nazwa The Bull, Byk, ponieważ ta struktura, ta budowa jest taka bardzo masywna i przypomina bardzo mocno właśnie Byka. Silnik z przodu, z tyłu? Jak to wygląda? Tak. Holenderska marka DAF. Holenderski zespół, który buduje te pojazdy. No i DAF miał zawsze ten problem, że nie miał napędu na cztery koła. Więc konstruktor Jan de Rooy wymyślił, że zamontuje po prostu dwa silniki i przedni silnik napędza tylną oś, a tylny silnik napędza przednią oś. bo Holendrzy są bardzo zafascynowani tą motoryzacją ciężarową, więc to był jego punkt honoru, żeby wystartować właśnie DAF-em w Dakarze. Jaką pojemność mają te silniki?

Jeden jaką, drugi jaką? 12 litrów, 12 litrów, rzędowa szóstka. No to solidnie. I jaką to moc wyciąga w sumie koni mechanicznych? W najlepszych czasach ten konkretny egzemplarz miał nawet 1200 koni i około 4000 Nm, także kolos. Nie chcę zgadywać, jakie mieliście spalanie na rajdzie Dakar. 60 litrów. 30 litrów jeden, 30 litrów drugi. I 600 litrów mieliśmy zawsze paliwa na pokładzie. No ale to już właśnie udowadnia też, jakim przedsięwzięciem jest rajd Dakar, też jak bardzo kosztownym. Ile musicie rzeczy załatwić, żeby wziąć udział w takiej imprezie. która trochę trwa.

No tak, jest to na pewno bardzo kosztowny sport, ale zawsze przy okazji chociażby takich wywiadów dajemy się poznać naszym słuchaczom i zawsze jest możliwość dołączenia do naszego zespołu, bo my już planujemy kolejny Dakar. Ale planujecie, czy będzie? No, odbyć się odbędzie, ale czy my będziemy, no to my planujemy. Dobra, czyli jeszcze nie na 100% wasza obecność, tak? Tak, tak, tak, ale już zawsze tak słyszałem od kolegów starszych, starzem w Dakarze, że jak ostatni dzień jest Dakaru i to oni już planują start w kolejnym. I trochę nie mogłem w to uwierzyć, ale potwierdzam, ostatni dzień Dakaru i my już myśleliśmy, jak to zrobić, żeby tu być kolejny raz.

Darku, powiedz w takim razie, czym się różni Dakar od Dakaru Classic? Bo to jest charakterystyczna rywalizacja. To jest pytanie, które się pojawia. Normalny Dakar polega na dwóch prostych hasłach. Start i meta. Czyli kto najszybciej odszedł do mety, ten wygrywa. W naszej konkurencji jest troszeczkę inaczej. Nie jest wcale łatwiej, ponieważ ilość kilometrów jest bardzo zbliżona do normalnego Dakaru. Różnica polega na tym, że organizator przejeżdża naszą trasę wcześniej i zakłada nam taki idealny ślad, taki idealny czas przejazdu tej trasy i my mamy przez cały ten odcinek jechać identycznie, jak on to sobie założył. Czyli w każdym miejscu mamy być o tej minucie i o tej sekundzie, tak jak to sobie organizator wyznaczył.

Stąd jest to bardzo trudne. Liczy się precyzja, nie za klapki na oczy jak najszybciej. No dobra, klapki na oczy oczywiście nie z perspektywy kierowcy, tak? Zgadza się, ale oczywiście nawigacyjnie jest to identyczny rajd jak w Dakarze, więc również się nawigujemy na otwartych przestrzeniach przy tej trudności, że jeszcze musimy być tam w określonym czasie. Ale jedziecie tę samą trasę? Nie. Dakar Classic ma troszeczkę, że tak powiem lżejszą trasę, ponieważ te niektóre samochody, ta technologia w tych latach wcześniejszych była inna, więc w tym momencie ta trasa jest delikatnie łagodniejsza, co nie znaczy, że wolniejsza. No i oczywiście jest jeszcze etap, gdzie trzeba pokonać wydmy, który w tym roku robiliśmy to po raz pierwszy, a dodatkowo, dodatkowym utrudnieniem właściwie, czy może później zaletą, było to, że właśnie jechaliśmy 10-tonową ciężarówką przez przeszło 100-metrowe wydmy.

No i mieliśmy też jakieś awary związane z elektrycznością. W pewnym momencie zgasły nam wszystkie urządzenia pokładowe, cała magistrala z prądem po prostu się wyłączyła. Ale poradziliśmy sobie chwilkę przed odcinkiem. Jesteśmy też osobami, które kochają motoryzację, więc też jest nam łatwiej po prostu coś naprawić. Mieliśmy Adama, który też ma ogromne doświadczenie, jak są zbudowane te starsze pojazdy, więc daliśmy radę. Ale nie mieliście tak, że na przykład zgubiliście trasę w pewnym momencie? Mieliśmy, to przyznaję, że mieliśmy sytuację, gdzie gdzieś odjechaliśmy, ale tutaj na szczęście sobie poradziłem. Tutaj też muszę przyznać, że trzyosobowy zespół pomaga, bo jednak zapamiętujemy więcej szczegółów, tym bardziej, że jadąc gdzieś źle i się orientując o tym, musimy wrócić do miejsca, gdzie wiedzieliśmy, że było jeszcze poprawnie, więc to jest bardzo trudne na tak dużych, otwartych przestrzeniach.

Następnym urządzeniem są to już wektory kierunku, na które się kierujemy. I oczywiście wszystkie te informacje dostaję dosłownie 10 minut przed startem. Jest to roadbook, w którym mam zapisane jak mamy jechać. I te wszystkie informacje są w tej książce zebrane i nie mamy nic więcej. Więc tak naprawdę jest to zbiór informacji, które trzeba odpowiednio przeczytać w odpowiednim tempie. i przełożyć na kierowcę. W tym przypadku z Tomkiem ścigamy się już kilkanaście ładnych lat, więc my potrafimy ze sobą rozmawiać bez słów, więc tutaj to też ułatwia zadanie. Sądzę, że jest to na pewno najtrudniejsze wyzwanie dla nawigatora, jeśli chodzi o rajdy. No to jest rajd Dakar. I jechaliście jako po raz pierwszy, jako ruki.

Więc bardzo jestem ciekaw, jak znosiliście warunki atmosferyczne. No bo ile było stopni? Tak mniej więcej na słońcu? Na słońcu około 35, co powodowało, że w kabinie było 60. Ale wyobraźmy sobie, że jesteśmy ubrani w kombinezon tak jak na narty, w kask, rękawiczki, buty i wsiadamy do tak rozgrzanej kabiny. Oczywiście jeszcze rano, kiedy żeśmy startowali tą dojazdówkę, często 200-300 kilometrów, temperatura powiedzmy o 2 w nocy była jeszcze znośna tak o 13 jak byliśmy w środku w kabinie po prostu ktoś nam zaczynał podkręcać ten nasz piekarnik aż do momentu zachodu słońca to były takie najcięższe godziny

Faktycznie byliśmy przygotowani fizycznie, bo też pracujemy nad sobą, nie tylko nad pojazdem, ale my musimy być też sprawni fizycznie i zdolni do odporności na takie wysokie temperatury. Też byliśmy chwilę wcześniej w Arabii, już zaczęliśmy się oswajać z tą temperaturą, przyzwyczajać do niej. To też na pewno dużo ułatwiło. Czyli na pewno o nawodnienie nie pytam, ale ciekaw jestem, jak wy się tam na przykład odżygaliście na miejscu, bo to jest tak, że ktoś wam dostarcza catering? To jest specjalna dieta pod takie warunki, jakby nie było ekstremalne? Bardzo fajnie rozwiązał to organizator, ponieważ na każdym biwaku mieliśmy specjalny namiot cateringowy, gdzie codziennie rano mieliśmy pyszne śniadanie. No z obiadów to rzadko korzystaliśmy, bo z reguły byśmy gdzieś tam na pustyni.

Ale po powrocie ciepły posiłek, kolacja i ogólnie był ten namiot czynny 24 na dobę, więc obojętnie, o której się wróciło, czy zaczynało dzień, to zawsze mogliśmy sobie zjeść coś ciepłego, czy przygotować kanapki, nawet gdzieś tam na drogę wrzucić do auta. No i woda i takie rzeczy, wszystko mieliśmy pod dostatkiem. Tak jak mówiliście, trzyosobowa załoga. Roman Wilhelmi w Czterech Pancernych mówił, że załoga musi być jak pięść, jak jedna pięść. No tutaj oczywiście bez dwóch palców może, ale domyślam się, że zasada jest taka sama, że musicie się bardzo wspierać, szczególnie w takich warunkach, już w trasie. Tak, zespół musi być ze sobą bardzo zgrany, ponieważ tutaj tych sytuacji jest bardzo dużo. To też powoduje różnego rodzaju napięcia.

W naszym przypadku mamy to już bardzo daleko za sobą, mamy to przepracowane. Adam był dla nas osobą nową na pokładzie, stąd też zastanawialiśmy się, jak to będzie jechać w trójkę, ale okazało się, że bardzo fajnie też, bardzo dużo nam pomagał w trakcie, bo w momentach, gdy po tych długich odcinkach, a zaznaczmy, bywały odcinki, które miał powyżej 900 kilometrów. Zmieniał Tomka za kierownicą w momencie, gdy już zjechaliśmy z odcinków i wracaliśmy na biwak. To był też taki moment, żeby chwilę odpocząć. Więc bardzo fajnie uważam, że się zgraliśmy i ta pięść taka solidna nam się zbudowała. Przebiła mur. No właśnie, mur z napisem sukces, który już czujecie, że wam coś dał.

Nigdy jeszcze ciężarówka w Classico nie wygrała stage'u. Czyli 41-letnia ciężarówka pokonała dole, tak? Nie, nie. To tutaj musi pokonała inne ciężarówki to raz, a dwa pojazdy, które startowały w klasyku, czyli około 70 jeszcze kolejnych pojazdów po prostu terenowych, czy to Mitsubishi Pajero, czy Porsche, czy inne konstrukcje, te, które kiedyś już startowały w Dakarze przed rokiem 2000. No to proszę Państwa, co może DAF zrobić? Warto czasami poszperać, jak się szuka auta. Jakie macie plany? Na koniec zapytam. Tak, jesteśmy w trakcie już cyklu naszego normalnego rocznego. W tym roku Puchar Świata w rajdach terenowych Baja.

To rajd Baja Kiedy i Gdzie? Koniec sierpnia, Baja Poland. Zawsze ta data jest jeszcze taka zmienna, ponieważ kalendarze się tworzą, ale jak tylko będzie dostępna, to na pewno słuchacze będą o tym wiedzieć, bo to jest święto off-roadu w Polsce, największa impreza i z miejsca serdecznie zapraszamy. Tomasz Bełkowski, kierowca. Pozdrawiam. I Dariusz Baśkiewicz, pilot. Dziękujemy, pozdrawiamy. Dziękuję bardzo panowie i powodzenia. Dziękujemy. Dzięki.

Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.