Potęga morza w muzyce
W audycji mówililiśmy o odniesieniach do morza w literaturze i muzyce
Ja jestem raczej człowiekiem nizinnym i daleko mam i do gór, i do murza, a wciągnie mnie i tutaj, i tutaj, chociaż chyba bardziej wolę morza, ujawniając rąbka prywatnych upodobań. No właśnie, ale gdybyśmy mieli wspomnieć o tych rosyjskich wątkach, czy wątkach morskich u kompozytorów rosyjskich, to jakie dzieła byś tutaj wymienił? Jednym z takich najważniejszych jest potężna, właściwie można powiedzieć monstrualna, symfonia Antona Rubinsteina, wielkiego przyjaciela Polaków. Jednego z pierwszych kompozorów, który zrozumiał sonatę bemol Chopina i grywał ją namiętnie. To jest Symfonia Ocean, którą on napisał na początku lat pięćdziesiątych jako jeszcze bardzo młody człowiek, koło trzydziestki, a którą później przepracowywał dwukrotnie. I ten utwór pięcioczęściowy pierwotnie rozrósł się mu do siedmiu części i trwa siedemdziesiąt minut.
Tak, ale też jest niezwykle lubiana przez kompozytorów następstwo tonacji. Nawet preludium deszczowe Chopina, jeżeli ono jest deszczowe. No właśnie. Operuje tą opozycją cis, mol i dezur i wszystko się kończy w sposób taki bardzo podniosły. Natomiast istota tego utworu polega z jednej strony na odkrywczości harmonicznej. Tu się już pojawiają elementy skal, tu już wychodzimy poza system dur, mol, bo jeżeli mówimy cis, mol, e-dur, to tak, ale tam są, nie wiem, skale całotonowe. I przede wszystkim niezwykła instrumentacja, bo niby późno romantyczna, ale zupełnie nowatorska, wiele kameralizacji i takie niezwykle sensualne uwrażliwienie kompozytora na samo brzmienie. To można powiedzieć taki utwór francuski z ducha, bo Francuzi są bardziej brzmieniowo uwrażliwieni i zwracają takiej uwagi na formę muzyczną jak np. Niemcy.
Tutaj mamy coś takiego niezwykłego, ale kiedy sobie tak myślałem o tej rozmowie w Wiatru z morzem, to przyszła mi na myśl zupełnie inna kompozycja, która powstała 2-3 lata po Holendrze Tułaczu, mianowicie Barkarola Fryderyka Chopina. Powiązana przynajmniej, jeśli chodzi o tytuł, chociaż nie wiemy do końca, Jakie były rzeczywiste intencje kompozytora powiązane z Wenecją, z wenecką laguną, pieśń weneckich gondolierów. To dwanaście ósmych, kołyszące metrum, pojawiające się w dwóch charakterystycznych tematach, ale sercem tego utworu jest być może w ogóle najwspanialszy w kilka taktów, jakie Chopin napisał, czyli dolce sfogato, dolce i na powietrznie. No właśnie. Określenie lubiane przez kompozytorów, włoskich kompozytorów operowych, a tutaj no jakby mamy tak jakby w soczewce pokazany żywioł morski, raczej spokojny, kołyszący i nagle gdzieś ten wiatr jednak w owym sfogato, ten żywioł powietrza w każdym razie.
No jak powietrze, to wiatr. Bardzo spokojne, bardzo takie, nie wiem, erotyczne chciałoby się nawet powiedzieć, ale może coś tutaj na rzeczy było. Myślisz, że Debussy i tak właśnie tym epizodem Barcarolli tutaj się w jakiś sposób zainspirował, czy to tylko porównanie? To byłaby hipoteza bardzo odważna, ale z drugiej strony wiemy, że Barcarolla była jednym z tych utworów, w którym się szczególnie Ravel, ale Debussy na pewno też bardzo przyglądał, więc właściwie to takie Dezdur z kolei, które u Debussy'ego w morzu wgrywa dużą rolę, to jest to kulminacyjne Dezdur w czwartej balladzie Chopina, pisanej równolegle prawie do Barcarolli, więc ten Chopin u Debussy'ego siłą rzeczy jest Obecne, pomijam, dwanaście etiud, które napisał później.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.