Mentionsy Mentionsy
Rozbitkowie Pacyfiku. Podcast historyczny
Rozbitkowie Pacyfiku. Podcast historyczny

Potęga morza w muzyce

20.07.2025 ·58 min 5 s

W audycji mówililiśmy o odniesieniach do morza w literaturze i muzyce

Natomiast nie zaglądamy w głąb morza. Natomiast Grzegorz Fittelberg chciał zajrzeć w głąb morza. Udało mu się? Myślę, że mu się udało. Myślimy tutaj o kompozycji W głębi morza. To jest ostatnia poważna kompozycja napisana przez Fittelberga, wydana w 1914 roku i właściwie od tego momentu Fittelberg już większych kompozycji nie pisał. Całkowicie skoncentrował się na karierze Ale to jest potężna, ogromna partytura, którą właściwie można ująć w takim schemacie A-B-A' przy czym najciekawsza z muzycznego punktu widzenia jest właśnie ta część A, ten początek, który ilustruje morską potęgę, taki majestatyczny temat podawany właściwie w unisonie, stopniowo się rozwija na tle bardzo ciekawej harmoniki, jest taki tryton C-Fis bardzo długo przytrzymywany, czyli taki diabelski trochę interwał.

To jest taka, można powiedzieć, długo-oddechowa fraza, która nabiera mocy. To jest takie wielko-oddechowe crescendo, które prowadzi do kulminacji i też można powiedzieć, że mamy tam rodzaj jakiejś burzy. Zresztą rzecz ujęta w tonacji Hamol, morza już inspirowanej pierwszą częścią Morza Debisiego. Tutaj już był czas, żeby tę partyturę poznać. Filatberg zresztą wcześniej już morzem dyrygował, morzem Debisiego, więc te analogie jakieś są, ale w zasadzie jest to utwór zupełnie niezależny. Przy pierwszym słuchaniu można nawet pomyśleć, że jest dosyć nudne, ale to jest rzeczywiście taka jakby wielka fala wzbierająca stopniowo, zyskująca na sile i potem następuje część środkowa, która jest chyba związana z właściwym tytułem, bo mamy chyba jakąś ilustrację, domyślamy się tylko, bo nie ma tutaj żadnego programu podanego przez Fittelberga, ilustrację jakichś morskich żyjątek.

Pojawia się takie skercando i takie dziwne Dziwne, wesolutkie tematy. W tym jeden z tematów, taki opadający, to jest jeden z podstawowych tematów pierwszej części Symfonii Pastoralnej Beethovena. Być może to jest zbieżność, a być może nie. Przyglądając się temu utworowi, z jednej strony można by snuć jakieś analogie. Pięć lat wcześniej, przed Fittelbergiem, wybitną też, jakby nie patrzeć, morską kompozycję skomponował Sergiusz Rachmaninow. Myślę tutaj o Wyspie Umarłych. To jest ekfraza symfoniczna słynnego obrazu Becklina. Ale utwór utrzymany w tonacji A-mol w metrum 5-4, bardzo rzadkim. Wspaniała ilustracja takich powolnych fal. To jest bardzo spokojne morze. To jest taka cisza morska beethovenowska jeszcze, ale w zupełnie nowym, modernistycznym wydaniu. I te fale rachmaninowowskie mogą nasuwać pewne skojarzenia z tą wielką falą Fittelberga, z tych części skrajnych tego morza.

Poematu. Fittelberg też, mamy dowody, że dyrygował poematem Rachmaninova jeszcze zanim skomponował swój wielki obraz w formie uwertury. To określenie sugeruje jakby Fittelberg, który wcześniej komponował poematy symfoniczne, próbował się tutaj wypisać z takiej muzyki programowej, bardzo ściśle dookreślonej, ale jednak ta muzyka jest na tyle sugestywna, że rzeczywiście co się tam dzieje w środku możemy sobie wyobrazić. Słuchając Wittelberga, słuchając Debisiego, słuchając Rachmaninowa, nie sposób też nie wspomnieć o takiej wielkiej metaforze, którą moderniści wypracowali, właściwie Maurycy Maeterlenck, Mare Tenebraru. Ciemnego morza, które jest wielką, niepoznawalną tajemnicą, której człowiek nie jest w stanie zgłębić i czuje się przy niej niezwykle taki malutki. Do nas, do Polski Mare Tenebrarum przeniósł Stanisław Przybyszewski, ale jednocześnie także Tadeusz Miciński, który był ważnym poetą dla Fittelberga, bo on pisał pieśni do słów Micińskiego.

I niewykluczone, że to jest moje takie domniemanie, trudno to udowodnić, że ten obraz w formie Uwertury Fittelberga jest w jakiś sposób zainspirowany przez rozdział Mare Tenebrarum z wielkiej, fascynującej powieści Micińskiego Nietota. Księga tajemna Tatr. W Księdze tajemnej Tatr obserwujemy też morze, ale to morze oblewa, jest usytuowane u stóp Tatr. Pamiętaj o legendzie, że morskie oko przecież jest połączone pod ziemią z Bałtykiem, prawda? Z pewnością stąd Ten pomysł na zupełnie nową geografię wziął się w głowie Wnicińskiego. I niewykluczone, że to Mare Tenebrarum, ten rozdział niezwykle meandryczny, w jakiś sposób wpływał jednak na wyobraźnię Fittelberga, bo i on, i Szymanowski w nietocie się zaczytywali.

Później ta nietota zniknęła całkowicie z horyzontu polskiej kultury. Dzisiaj jest uważana za jedno z najważniejszych powieściowych dokonań młodej Polski. Lektura bardzo hermetyczna, ale fascynująca, polecam. I Państwu być może słuchając w głębi Morza Fittelberga warto sobie o tej powieści przypomnieć, a może ktoś z Państwa wpadnie na wreszcie jakieś takie tropy interpretacyjne, które pozwolą udowodnić tę hipotezę, że może istnieć jakiś związek genetyczny obu tych dzieł.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.