Mentionsy Mentionsy
Rodzicologia
Rodzicologia

#92 Dlaczego dzieci przeklinają?

08.06.2026 ·21 min 13 s · 9 rozdziałów · 1 sponsor

Z ust pięciolatka pada przekleństwo. Głośno. Przy gościach. I rodzic zamiera.Większość dzieci prędzej czy później testuje brzydkie słowa - bo chłoną język z otoczenia, sprawdzają granice i obserwują reakcje dorosłych. W tym odcinku Ola tłumaczy, dlaczego to zupełnie normalny etap, co kryje się za tym zachowaniem i jak reagować spokojnie - bez nakręcania i bez kary, która i tak nie działa. Plus: co powiedzieć, gdy dziecko powie „ale ty też tak mówisz!"Jedno zdanie, które warto zapamiętać? Posłuchaj do końca.

0:38 · Orsalit 1

Orsalit to medyczne nawodnienie przy gorączce, biegunce i wymiotach. Dzień dobry, witajcie w kolejnym odcinku naszego podcastu. Standardowo prosimy o subskrypcje, lajki, komentarze, gwiazdki na Spotify. Słyszałam, że na YouTubie też jest jakaś nowa opcja hype, że jak się da łapkę w górę, to potem jeszcze wyskakuje, czy chcesz zhypować ten film, czyli go wybić. Więc jak wam wyskoczy taka opcja, to też możecie kliknąć, że chcecie. Chyba przyboomerzyłem, bo nie wiem, nie widziałem czegoś takiego jeszcze. Więc będzie nam bardzo miło, jeżeli nas wyhypujecie. Dokładnie. A nawiązując do tematu dzisiejszego odcinka, moglibyśmy powiedzieć jak nasz syn, czyli na Z. Będzie zajebiście? Czy zajebiście to przekleństwo? No to jest dyskusyjny temat w naszym domu.

1:45 · Sponsor programu 3

Że to soczyste słowo na K może być i wyrazem zdenerwowania, i radości, i ekscytacji. I zdziwienia. I obrazy. Więc rzeczywiście ten język jest bardzo barwny. I no głupotą byłoby udawać, że tych przekleństw w tym naszym słowniku nie ma. Więc prędzej czy później dzieciaki z tymi słowami się zetkną. Czy to w domu? Nagle się okazuje, że dzieci nas przełapują na jakichś przekleństwach, choć nam się wydawało, że my, to nigdy w życiu. No właśnie, no właśnie, to by się tak wydawało, a ostatnio ci się zdarzyło. To prawda, to prawda, posypuję głowę popiołem. Mogą się z tymi słowami zetknąć w przedszkolu, szkole, na podwórku, wśród rówieśników, ale też no pamiętajmy o tym, że dziś nasze dzieci żyją też trochę w tym świecie online'owym i tam również te słowa mogą się pojawiać.

Czy to w filmach na YouTubie, czy w grach na forach. Czy wiesz, takie słowo może się pojawić równie dobrze na stacji benzynowej, jak pójdziesz z dzieckiem, bo ktoś się potknie albo rozleje sobie kawę. Pamiętam, jak wy wróciliście z meczu na Stadionie Narodowym i się pytałam Franka, jak było, jak tam, opowiadaj. Pan prowadził kwiaciarnię, on tyle kwieci z tych słów używał. A Franek na to z taką pełną powagą, jako pierwsze przemyślenie z tego meczu, co tam się wydarzyło, powiedział, mamo, słownik przekleństw został zaktualizowany. To jest fakt, nie tylko jego słownik przekleństw jest zaktualizowany, ja również dostałem update. No dobra, ale skoro już wiemy, że dzieci uczą się tych przekleństw wszędzie, czy uczą się, usłyszą je wszędzie,

To co to dzieciom daje? No bo nam dorosłym, co daje dzieciom to przeklinanie. Czemu one przeklinają? Bo my dorośli przeklinamy jak się wkurzymy, no bo jakby nam to rozładuje napięcie, tak? Albo jak jesteśmy z zachwytu, że jak nasze dziecko coś pięknie zrobiło, mówimy o jak zaje fajnie coś zrobiłeś. Znaczy nie mówimy, myślimy sobie. Ale czy te dzieci już mają taki mechanizm, że one wiedzą, że jak powiem sobie to słowo na K, to mi będzie lżej w życiu? Wiesz co, ja myślę, że to nie jest na takim poziomie świadomości, że sobie podejmują tą decyzję. Jak sobie tak powiem, to mi będzie lżej. Natomiast język pomaga nam w ekspresji, w wyrażaniu tych swoich emocji. I tak jak powiedziałeś, nam dorosłym też czasami to pomaga. Jak się walniemy małym palcem okan stołu i sobie powiemy ojej, to nie działa to tak samo jak słowo na K. Gdzieś te przekleństwa bardziej nam pomagają uwolnić te swoje emocje.

4:21 · Reakcje dorosłych na przekleństwa dzieci 2

I dzieci często mają podobnie. To jest fakt. Natomiast mam takie poczucie, że dużo częściej tam chodzi jednak o coś innego. Po pierwsze oczywiście o naśladowanie dorosłych. Umówmy się, jeżeli coś jest z tej takiej sfery zarezerwowanej dla dorosłych, no to jest to bardzo ciekawe. Więc zakazany owoc smakuje najlepiej. Generalnie wszyscy chcieliśmy dorosnąć, dopiero później okazało się, że to jest pułapka. Dokładnie. Więc to zwiększa tą atrakcyjność, że gdzieś to robią tylko dorośli. Dzieje się też tak, że kiedy w grupie rówieśniczej dzieciaki przeklinają, bardzo często robi to wrażenie na kolegach czy koleżankach. Wiesz, że wtedy uuuu... Kolejne dzieci powtarzają po tym pierwszym prowodyrze, więc ten prowodyr czuje się w pewien sposób wyróżniony.

I podobnie też reagują dorośli. Może nie naśladują i nie powtarzają, ale też reagują często w taki sposób duży. Więc tam jest albo czasami się zaśmiejemy, Bo nie umiemy się powstrzymać. Albo gdzieś zareagujemy od razu jakimś takim bardzo dużym zdziwieniem czy złością. Generalnie dzieci widzą, że te przekleństwa są takimi słowami, które mają dużą moc. Wywołują bardzo duże reakcje w innych. No a jeżeli masz kilka lat, to bardzo zależy ci na tym, żeby mieć tą moc jakąkolwiek, wiesz, wpływania na otoczenie. To jest po prostu coś niesamowicie ekscytującego. Więc jeżeli widzą, że to działa na innych w jakikolwiek sposób, to robią tego więcej I częściej. Więc bardzo ważne też, pewnie będziesz później mnie pytał o to, co z tym zrobić, no to tu już mamy taką pierwszą wskazówkę i podpowiedź, że te reakcje nie mogą być przerysowane.

6:28 · Rozważania nad reakcjami i zasadami użycia przekleństw 6

To co z tym zrobić? Karać za to przeklinanie? Znaczy karać, no, upominać, wytykać, ej, miałeś tak nie mówić. Wiesz co, jeżeli to się dzieje pierwszy raz, to czasami możemy trochę zaryzykować i udać, że nie słyszymy, no bo nie będziemy mieć wtedy tego takiego efektu wow, Że to działa. Że to działa. Natomiast nie jest to sposób na dłuższą metę, szczególnie w tej takiej pierwszej fazie, żebyśmy gdzieś te przekleństwa ignorowali. Więc to, co możemy zrobić, to na pewno w ogóle zapytać dziecko o to, czy ono wie, co to słowo znaczy. Bo dla nas dorosłych to słowo, tak jak ja dzisiaj zaczęłam nasz odcinek, powiedziałam, to jest brzydkie słowo. I nam się często tak wydaje, że jest brzydkie, niecenzuralne, że nie wypada. Natomiast pamiętajmy o tym, że dzieci nie mają tej wiedzy.

One widzą, że to jakoś działa, że to wywołuje jakiś efekt, natomiast nie wiedzą, co te słowa znaczą i jakie mają nacechowanie. I bardzo często, kiedy my dzieciom wytłumaczymy, że jest to takie słowo, które jest uznawane za niemiłe, niekulturalne, które może łatwo sprawić innym przykrość, które może sprawić, że inni nas negatywnie ocenią, Bardzo często to wystarcza. Czyli dzieci mają wtedy takie poczucie, ok, to ja nie chcę robić tych brzydkich rzeczy. I gdzieś się z tego wycofają. Natomiast to na pewno nie jest to rozwiązanie dla wszystkich, bo bardzo często to rzeczywiście nie wystarczy, bo a, to ja tym bardziej chcę robić te niefajne rzeczy, no bo bycie takim łobuzem jest czymś, co mnie jakoś pociąga i chcę, żeby właśnie... To przede wszystkim daje wyróżnienie w grupie, nie?

Dokładnie, dokładnie tak. Więc druga rzecz, którą możemy zrobić, to jest tak jak powiedziałam, pokazać, że nie do końca działają na nas te słowa. To jest coś, na co my nie mamy wpływu w grupie rówieśniczej, no tam jest dynamika grupy, więc nie powiemy innym dzieciom, nie reagujcie. Natomiast my dorośli niekoniecznie musimy ignorować, ale możemy zareagować z takim dużym spokojem. Nie chcę, żebyś tak mówił, nie podoba mi się to, prosiłam cię, żebyś tak nie mówił. Jeżeli my ten temat mamy omówiony wcześniej, to nie jest tak, że my za każdym razem musimy teraz robić dziecku wykład taki, wiesz, moralizatorski, bo umówmy się, dzieciaki przestaną nas bardzo szybko słuchać. Wszyscy byliśmy na tym etapie życia, gdzie rodzice do nas coś mówili, a my wpuszczaliśmy jednym uchem i wypuszczaliśmy drugim. Więc wtedy już wystarczą te krótkie komunikaty, które z jednej strony wyznaczają tą granicę, ale z drugiej strony pokazują, że nas dorosłych to nie rusza, nam się to nie podoba, ale też nie jest jakimś pilotem w rękach dziecka do wywołania w nas dużej reakcji emocjonalnej.

Dokładnie. Więc jeżeli widzę, że dziecku rzeczywiście te słowa pomagają wyrazić to, co ono czuje i z czym się mierzy, to to jest rzecz, którą ja mogę nazwać, że tak, masz rację, ja widzę, że to Musiało wywołać w tobie bardzo dużą złość, że to naprawdę cię zachwyciło. Pamiętam, że jak ty chodziłeś do technikum, już byłeś młodym dorosłym, można by było powiedzieć i gdzieś też... Umownie, umownie. Gdzieś też nauczyciele wam zwracali uwagę, żebyście się wyrażali, to wy wprowadziliście wtedy takie słowo jak epickie. Epickie? Tak, szukaliście różnych zastępstw w internecie, znaleźliście słowo epickie, które wam się bardzo spodobało i to jest dobry trop. Wy wtedy na to wpadliście sami, jestem z was bardzo dumna, natomiast tym młodszym dzieciom my po prostu możemy to podpowiedzieć.

Jakie możemy mieć zastępstwa dla tego słowa. No i tak, nasz syn, który aktualnie uwielbia słowo zajebiście, na co ja jakoś nie mam zgody, szczególnie kiedy to się pojawia w dużej częstotliwości. No więc Franek teraz mówi, było na Z. Aż bym powiedział na Z. No i my wiemy o co chodzi, on wie o co chodzi, ale ja jestem spokojna, że gdzieś to słowo nie pada. Ale też Lawrence Cohen w książce Rodzicielstwo przez zabawę proponuje, żeby używać w ogóle takich bardzo abstrakcyjnych słów. Jak Wichajster. Jak Wichajster na przykład. Albo Credence. Albo Credence. Natomiast on też tam proponuje pewien paradoks. Ja akurat nie jestem zwolenniczką tej metody, natomiast dzielę się.

W związku z tym on mówi o tym, że dziecko będzie mówić to słowo, no bo teraz to słowo będzie na liście zakazanych. Czyli możesz przeklinać, możesz mówić kurwa, ale nie możesz mówić kabanos. Czyli te przekleństwa stracą według jego atrakcyjności, no bo już są dozwolone, a tym zakazanym owocem będą słowa neutralne. Potem otwiera taki kaziu lodówkę i mówi tato, ale chce kuwa zamiast kabanos. Więc on proponuje pewną taką technikę paradoksów. Zostawiam to do przemyślenia naszym słuchaczom. Możecie dać znać w komentarzu. Myślę, że każdy ma potknięcia w życiu, nawet taki autorytet. Czy wy jesteście w teamie Laurence Cohen, czy wy jesteście w teamie Mamologia i jednak nie chcecie aż takich paradoksów. Jednak kabanosy można. No dobra, teraz myślę, że to jest taki najważniejszy fragment tego odcinka.

12:49 · Techniki i paradoksy w użyciu przekleństw 9

Jak z całości odcinka jakiś rodzic miał przesłuchać jakiś fragment, to to jest właśnie ten. Co jeśli dziecko wyciąga argument taki potężny i mówi, mamo, tato, ale ty też tak mówisz, a dzieci uczą się przez naśladowanie. I co my wtedy mamy zrobić? Najważniejsze, żebyśmy nie zaprzeczali, ani żebyśmy nie mówili tego, co my prawdopodobnie słyszeliśmy w dzieciństwie w różnych okolicznościach, czyli co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie. W różnych konfiguracjach to zdanie może padać. Nie mówimy tego, nie zaprzeczamy, no nie róbmy z dziecka głupka po prostu. Jeżeli to rzeczywiście pada z naszych ust, to to jest niezaprzeczalny fakt. Natomiast ja jestem za tym, żeby wtedy powiedzieć prawdę właściwą dla nas, czyli my... Są różne prawdy.

Prawda jest pojęciem względnym, niczym czas. Chodzi mi o to, że każdy z nas może mieć trochę inny pogląd. Zobacz nawet na naszym przykładzie, gdzie zdarza ci się przeklinać. Nasze dziecko to słyszy. Natomiast ty mówisz Frankowi wprost, że starasz się to robić w zaciszu własnego domu czy też samochodu. Nie przeklinasz w stosunku do innych osób. To jest ta twoja prawda, że trochę przekleństwa służą ci do komentowania rzeczywistości nie ludzi, tylko jakichś takich okoliczności bardziej i dbasz jednak o to, żeby ktoś wobec tego twojego słownika nie poczuł się niekomfortowo, więc dzieje się to za zamkniętymi drzwiami.

Moja prawda jest znowu trochę inna. Ja mówię o tym, że tak zdarza mi się przeklinać. Rzadko, bo rzadko. Natomiast rzeczywiście są takie sytuacje, gdzie faktycznie te moje emocje są takie duże, że ja jakoś bardzo potrzebuję to podkreślić. I faktycznie powiem wam, że to, że ja to robię rzadko, zawsze robi na wszystkich wrażenie. W takim sensie, że oni wiedzą, że skoro ja przeklnęłam, to to już jest duża sprawa. I tak też mówię mojemu dziecku, że czasami faktycznie, zobacz, te emocje sprawiają, że ja już nie kontroluję tego, co mówię. I nie jestem z tego dumna. Pracuję nad tym. Ale ja nie mówię, że pracuję. Ty nie mówisz. Rozbieżne komunikaty. Ma rozbieżne komunikaty. Jestem ciekawa, który będzie jego za jakiś czas. Czyli będzie jeszcze inną prawdę. Po psychologicznemu mówimy, co się zinternalizuje, czyli co tam w środku stanie się jego właściwą prawdą.

Wiem, że nie lubisz, jak używam takich trudnych słów, no ale słuchacze mogą lubić. Tak. I co? Nie będę im tego zabierać. Wszyscy czekają na internalizowanie. Na internowanie. I wiesz, to też jest fajne, że dzieci widzą, że ludzie mają różnie. Natomiast zobacz, że w tym moim patrzeniu na przekleństwa i twoim jest pewna spójność. Obydwoje uważamy, że dobrze jest nie robić tego publicznie, dobrze jest nie robić tego w komunikacji z innymi osobami, bo rzeczywiście społecznie jest to uznawane za niekulturalne i nietaktowne. I to jest ta wspólna prawda, którą dostaje nasze dziecko. Ale znam też rodziców, którzy powiedzą, to są słowa zarezerwowane dla dorosłych. Nie dla dzieci. Czyli co wolno wojewodzie, tylko innymi słowami. Tylko innymi słowami, nie?

Natomiast okej, jeżeli to jest czyjaś prawda, okej. Możecie ustalić, że w dniu osiemnastki wasze dziecko będzie mogło zacząć przeklinać. Natomiast mimo wszystko jest dla mnie ważne, żeby się przyznać, powiedzieć tak, masz rację, ja to robię, bo... No, no, no. Albo pracuję nad tym, albo bo już jestem po osiemnastych urodzinach. Natomiast, żeby pokazać dziecku, że tak, masz rację w tym, co widzisz i w związku z tym. No dobra, przyjmijmy, że nasz Kazik ma jeszcze jedną prawdę, którą mówi, że i mama i tata nie ma racji, ja mam swoją prawdę, jednak przeklina w tych miejscach publicznych. Wchodzi do przedszkola i mówi, dzień dobry, kulwa. No i wszyscy są wtedy, okej. To jest rzeczywiście trudne, bo o ile dzieje się to w zaciszu naszego domu, no to my możemy się stosować do tych wskazówek, o których powiedziałam wcześniej.

No i to jest trochę nasz problem, tak? My cierpimy, nie? Dokładnie. Natomiast jeżeli to się dzieje w miejscu publicznym, no to my się czujemy też zawstydzeni tym, że inni ludzie to słyszą. Trochę zażenowani i nie wiemy, gdzie się schować. Bardzo łatwo się w rodzicach uruchamia taka myśl, inni pomyślą, że jestem niekompetentnym rodzicem, inni pomyślą, że źle wychowuję moje dziecko, że gdzieś od razu traktujemy to jako taki wyznacznik tego, jakimi jesteśmy rodzicami, co nie jest prawdą. Dzieci się uczą różnych rzeczy, w związku z czym popełniają błędy. I to, co jest dla mnie ważne, to żebyśmy my Dalej reagowali spokojnie, czyli żeby nas nie odpaliło to, że są gapie wokół nas.

Czyli zbroja przeciwko ludzkości? Dokładnie, zbroja przeciwko ludzkości. Ja się skupiam tylko na moim dziecku, bo mam w głowie, że ci wszyscy ludzie, którzy są wokół, oni się mają zająć sobą. Jeżeli oni się czują zażenowani, oni, że jak to tak można. Trzeba byłoby im powiedzieć takie słowo na S. Niech sobie z tym radzą, z tymi swoimi emocjami. Jeżeli to słyszą inne dzieci, niech tam, na pewno tam są jacyś dorośli, którzy się tymi dziećmi zaopiekują. Tak jak na meczu, na którym byłeś ty, to ty odpowiadałeś za to, żeby jakoś to poukładać w głowie naszemu dziecku. Naszą rolą jako rodzica. Musiałem zrobić indeks po prostu tych przekleń, żeby sobie je uporządkować. Naszą rolą jako rodzice jest zaopiekować się naszym dzieckiem.

To znaczy, że my w tym momencie skomentujemy to, co się wydarzyło. Zależnie od tego, co zrobiliśmy wcześniej. Czyli ja mówiłam, że ten pierwszy raz możemy zignorować, drugi wytłumaczyć znaczenie tych słów, trzeci wyznaczyć już granice, zaproponować jakieś zastępstwo za to słowo. Zależnie od tego, na którym my jesteśmy etapie, w ten sposób zareagujemy. Natomiast myślę sobie, że można to zrobić w ten sposób, że my powiemy stop, nie zgadzam się na takie słowa i być może w tym miejscu, w którym jesteśmy, to będzie koniec tej rozmowy, bo musimy iść dalej, chcemy iść dalej, nie będziemy wiesz w przedszkolnej szatni tutaj robić wykładów, I dziecko po prostu ubierze buciki i pójdzie. Jeżeli to się dzieje w sklepie... Wiem od rodziców, z którymi spotykam się w gabinecie, że takimi najtrudniejszymi przekleństwami są przekleństwa wobec trochę rodziców, nie?

Wiesz, że dziecko ci mówi... Ty mówisz dziecku na przykład... Nie kupię ci musztardy, no. Nie kupię ci musztardy, a ono ci na to... No, no, no, nie? No ale to już chyba coś innego nie gra, nie? Tak, natomiast mówię o tym dlatego, że nie sklep jest momentem na to, żeby prowadzić tam, wiesz, długie dyskusje i akcje, wychowanie. Natomiast absolutnie nie możemy tego zignorować. No nie, bo co innego jest, jak ktoś powie, o zajebista musztarda, a co innego spierdalaj matka, nie? Dokładnie. Więc my nie możemy tego zignorować. Zdarza się, że rodzice to robią w obawie, że jeżeli oni Postawią granice w tym miejscu, to ta złość dziecka jeszcze bardziej eskaluje, jeszcze bardziej wybuchnie, usłyszy coś gorszego, zrobi się jeszcze większa awantura i w związku z tym przykujemy uwagę jeszcze większej ilości osób.

19:49 · Ignorowanie przekleństw jako błąd wychowawczy 1

Natomiast ignorowanie w tym momencie jest bardzo dużym błędem, dlatego że dajemy dziecku takie ciche przyzwolenie na to, żeby robiło tak częściej. Więc bardzo ważne jest to, żeby w takim momencie powiedzieć, hej, nie zgadzam się, żebyś tak do mnie mówił, I jeżeli dziecko tam dalej kontynuuje tą jakąś dyskusję, przepychankę słowną, a my nie mamy teraz na to zasobów, energii i nie czujemy, żeby to było miejsce właściwe do takich rozmów, to my możemy powiedzieć, teraz na ten temat nie będę z tobą rozmawiał, wrócimy do tego tematu. Natomiast ja swoją postawą, stanowczością w głosie wyznaczam tą granicę. I nie bójmy się tego robić, dzieci potrzebują tych granic. Tak, no to już wielokrotnie padło w tym podcaście, że to jest największy problem rodzicielski, że nie mamy granic. Że trudno nam je jakoś wyznaczać.

Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.