Reportaż: Pogorzelcy
2 stycznia w Sławkowie, w powiecie będzińskim, spłonęły dwa obiekty mieszkalne przy ulicy Zagródki. Był to dom oraz przylegająca do niego przyczepa typu holenderskiego. Dach nad głową straciły dwie osoby – matka i syn. Tymczasowego schronienia udzieliła im bliska rodzina. To jednak rozwiązanie doraźne – „na teraz”. Co dalej? W miniony weekend zakończyły się prace związane z uprzątnięciem pogorzeliska. W pomoc zaangażowało się wiele osób. Pogorzelcy wciąż są w szoku, ale nie tracą nadziei ani wiary w ludzi. Reportaż „Pogorzelcy” autorstwa Wojciecha Paculi.
W miejscu, gdzie pogorzelisko, rozmawiam z panem Dariuszem. Co mam powiedzieć? Był dom, są zgliścia. Teraz nie będzie nic, bo ekipa sprząta to pogorzelisko. Tak. Psa muszę jutro uśpić. Koty wystraszone. Przybłąkały się, dokarmialiśmy je. Niektóre były w domu, niektóre na zewnątrz. Popatrzyłem sobie trochę w czoło. Ale zierzęta przeżyły. Tylko psa jutro muszę uśpić. Nie, nie wyjdzie na pewno. Nie wiem, patrzyłem, tylko jak się dopali. W tej chwili, jak mi wetrenarz powiedział, że muszę psa uśpić, to samo uczucie. Bez radości. A jak doszło do tego pożaru?
Mamy nie było w domu. Ja siedziałem obok w domku i wujek otworzył drzwi. Mówi, Darek, dom mamy się zaczyna palić. To było około 20. Wybiegłem, zobaczyłem w oknie, przyszło mi tylko, że zwierzęta są w środku. Powiedziałem, że mamy, nie ma. Otworzyłem te drzwi, wyleciałem do środka, gdzieś w wanience stało 5 litrów wody, chciałem to gasić, na przód, no tutaj jak pan widzi, no trochę się przypaliłem i czekałem po prostu na straż. Nie mogłem wykręcić telefonu, nie wiedziałem numer, po prostu, no nie wiedziałem co mam zrobić. No oczywiście, no trzeba, trzeba, no trzeba, nie inaczej, no. Macie gdzie spać na razie, zdaje się u rodziny, u znajomych. Tak, tak, tak. No ale to jest stan tymczasowy.
Miasto wspomogło, czyli to jest decyzja burmistrza Sławkowa. Tak. Za kilka dni będzie posprzątane, może wrócą te zwierzęta też. Te zioneta cały czas się tu kręcą. One teraz uciekły, jak cała akcja jest. Wiadomo, obcy ludzie zaczęły się schodzić, schodzić, pomału, pomału. I tych kotów się zrobiło mnóstwo. Ale no co, każdy chce żyć. Nie zostaliśmy sami i rodzinę mam też z panią, przyjaciół i nawet co dawno robiłam w kargo. Moja zwierzchniczka też przyjechała zaraz w sobotę, bo my zostali tak jak i za przeproszeniem te najpotrzebniejsze rzeczy.
Podziwu. Aż się serce kraje, że tacy ludzie są dobrzy. Dla mnie to jest taki szok bardzo pozytywny. Tak bym to powiedział. Że te ludzie tak pomagają nam. Chcą pomagać. Wierzę w ludzi i tyle. I całe życie wierzymy. Chociaż dostajemy nieraz po tyłku. Wrócę do sformułowania. Najgorsze za wami, a najtrudniejsze przed wami. I damy radę. Z ludźmi dobrymi damy radę. Dziękuję Bogu. że mam taką rodzinę, takich przyjaciół, znajomych, mieszkańców Sławku, że to jest coś nieprawdopodobnego, żeby trzeci dzień, czy czwarty, który to dzień, no tydzień dzisiaj, że tyle pomocy mamy.
Chcą wrócić w to miejsce. Tak, tak, tak. Chcą wrócić w to miejsce. Jak najbardziej. To, co się stało, to się już nie odstanie. Teraz musimy myśleć o tym, co można zrobić, żeby było lepiej, żeby poprawić sytuację tej rodziny. Kawę, herbatę. Także zaraz poczęstujemy Bigosem. Szwagier, co jego żona, no. Oni wszystko pomagają nam. Bardzo dobry człowiek. Wiele firm przedsiębiorców włącza się w tą pomoc. Nade wszystko teraz najbardziej potrzebna jest ta fizyczna. Max Pięta, Urząd Miasta Sławków. Zorganizowany. że tak powiem, łańcuszek ludzi dobrej woli, w tym także firmy, Urząd Miasta, mógłbym wymieniać, tak? Sławkowiacy słyną z tego.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.