Reportaż: Urodziny Radia
Już od 98 lat Radio Katowice informuje, bawi, uczy, jest też drugim domem dla wielu z nas. Magdalena Pańczyk pytała dziś pracowników rozgłośni o ich pierwsze doświadczenia, emocje i...lata pracy..
Radio Katowice obchodzi swoje 98. urodziny. Za nami więc niemal wiek pełen historii, emocji i niezapomnianych głosów. Z tej okazji sięgamy do wspomnień naszych radiowców, którzy dziś wracają do swoich pierwszych kroków za mikrofonem. To opowieści o ważnych chwilach, wzruszeniach i rodzącej się miłości do radia, która prowadzi ich do dziś. Jako pierwsza swoją radiową historią podzieli się redaktor naczelna Radia Katowice Ewelina Kosałka-Pasja. Pamiętam od czego się zaczęło, bo to w sumie zmieniło moje życie. Dosłownie, kiedyś mi się wydawało, że chciałabym być dziennikarką prasową i pisać recenzje filmowe do gazety. I postanowiłam zacząć chodzić na warsztaty prasowe, dziennikarskie do Pałacu Młodzieży.
Ale z racji tego, że musiałam na nie czekać długo, a przed była pracownia dziennikarstwa radiowego, no to już mówię, dobra, przejdą te radiowe, no i będę te prasowe i później pójdę w tym kierunku. I wtedy pani Ewa Maj podczas jednych z warsztatów zabrała nas na wycieczkę do radia. I pamiętam to krok po kroku. Weszliśmy przez te szklane drzwi. Wtedy oprowadzał nas Marek Ciepliński, zaprowadził nas do studia kameralnego. Powiedział, żebyśmy usiedli. Przyciemnił światło i włączył historię fikcyjnego lądowania kosmitów. Taką audycję dokumentalną. No i wtedy to poczułam, że absolutnie już nic innego tylko radio.
Na samym początku myślałem, że zostanę tutaj na miesiąc, żeby zrobić praktyki, zaliczyć je na studia. A jestem już 12 lat. Uwielbiam kontakt ze słuchaczami. Uwielbiam taki szeroki wachlarz możliwości, które stwarza radio. To znaczy, można i mówić do mikrofonu, ale można tworzyć, można jechać w teren, można poznawać ludzi. To jest praca dla ludzi ciekawych świata. Mnie się wydaje, że ja do takich ludzi należę. Nie usiedziałbym przy biurku za ekranem komputera, chociaż oczywiście taką pracę żmudną też mamy, bo to jest i montaż i przeszukiwanie tematów. Natomiast, no tak jak mówię, tutaj można działać wiele na różny sposób i za to kocham radio.
O swoich początkach w radiu opowie teraz Ewa Niewiadomska. Pamiętam, że moje wyobrażenie radia, jak to powinno wyglądać i co ja chciałabym robić... Realizuje się właśnie teraz w moim życiu, czyli ponad 25 lat minęło od tego czasu, kiedy weszłam do tego radia z niepokojem, z dużą ciekawością, aby robić na początku rzeczy, które były gdzieś zupełnie obok mnie. Bo to nie zawsze tak jest, że w pracy dziennikarskiej można od razu dostać ten ukochany temat, jakim dla mnie jest kultura. Więc przez kilka lat czytałam serwisy informacyjne, chodziłam na nocne dyżury, byłam reporterką dziennikarską. Pamiętam jakieś kompletnie dla mnie kosmiczne nagrania np. o pociągach spóźniających się, o zalodzonych torach kolejowych.
Wtedy już czułam, że to jest zadanie nie dla mnie, że ja muszę po prostu zapraszać naszych słuchaczy na premiery teatralne. do NOSPR-u, że to będę umiała robić. Natomiast taką reporterkę z krwi i kości, taką prawdziwą, która mówi o codziennym życiu, powinna była zostawić innym i tak też się stało. No i mam to szczęście, że dzisiaj mogę do Państwa mówić o tym, co kocham najbardziej, czyli o muzyce, malarstwie, teatrze. Dzień dobry piękni ludzie. Dziś wypadałoby także powiedzieć szczęść Boże, bo to czwarty dzień grudnia 2025 roku. 98. urodziny Radia Katowice i oczywiście Barbórka. Tradycyjnie rozpoczynamy pobudką wraz z Orkiestrą Górniczą KWK Staszic.
Orkiestra tuż pod batutą Grzegorza Mierzyńskiego. W skrócie oczywiście, bo pewnie historia jest długa, jak ty w ogóle w radiu się znalazłeś i dlaczego? Dlaczego ty o to pytasz w ogóle? Jestem bardzo ciekawa i myślę, że słuchacze również. Dlaczego teraz? Why now? Bo mamy urodziny 98. Okej, dobra, to z tej okazji. Bartek Gruchlik. Radio było zawsze moim wielkim marzeniem. Od najmłodszych lat nagrywałem na stare kasety magnetofonowe różne dziesięce głupotki, ale to można powiedzieć, że były pierwsze programy radiowe. A tak na poważnie to zaczęło się na studiach. Ja w ogóle nie wierzyłem w swoje możliwości i w pokonanie własnych ograniczeń, ale kolega mnie namówił do wzięcia udziału w studiu radiowym Egida, czyli w studenckiej stacji radiowej, a ponieważ
Ja się dosyć sporo interesowałem muzyką, jeździłem do Szkocji na saksy i stamtąd zawsze w walizce przywoziłem, no gdzieś tak półwalizki płyt. No jak ja przyszedłem z tymi płytami, a koleżanki i koledzy to mieli jakieś tam MP3-ki, No to zrobiłem wrażenie. Przyjęli mnie i z kolegą Andrzejem przy okazji pozdrawiam. Przez jakiś czas prowadziliśmy wspólnie audycję. Później trafiłem do Radia Katowice na praktyki. Trafiłem na ówczesną szefową programu studenckiego Serwus, a obecnie redaktor naczelny Radia Katowice Ewelinę. Wtedy kosałkę, teraz kosałkę pasję. Ewelina, dzięki za wszystko. I tak to się zaczęło. Radio kocham nad życie.
Miałam oczywiście takie, powiedzmy, reporterskie skoki w bok do telewizji, którą też bardzo lubię, ale jednak radio to jest ten magiczny świat, świat dźwięków, mój świat, mój sposób na życie. Pewnie, że zdarzają się takie momenty, kiedy mam dość i mówię, no nie, chyba trzeba poszukać innej pracy, ale to trwa chwilę, bo bywają takie okresy, kiedy tych obowiązków jest bardzo dużo, mało się śpi, dużo się pracuje w tempie olbrzymim. No i przychodzi taki moment, że siadam zmęczona i mówię, no nie, mam dość, ale trwa to chwilę. Potem przychodzi pomysł na nagranie albo kolejny dyżur, no i ta taka chwilowa niechęć przechodzi. Łukasz Łaskawiec. Pracowałem kiedyś w administracji na uczelni, więc też to była ciekawa przygoda.
Pracowałem też w firmie, która projektowała, tworzyła aplikacje mobilne, bankowe, więc też bardzo fajne zadanie, ale jednak ten kontakt bezpośredni z ludźmi, I przekazywanie im informacji, dbanie o to, żeby rzeczywiście dowiedzieli się czegoś o świecie, że możemy ich kształcić, bo to jest też nasza rola, nasza misja. To jest chyba najciekawsze, co możemy robić. I to, że nie pracujemy w godzinach od do, czyli od 7 do 15, tylko w różnym trybie, pozwala nam naprawdę fajnie zorganizować sobie czas. Tutaj nawiązuje się znajomości, przyjaźnie, chyba jak w każdym miejscu pracy, ale Radio Katowice jest magiczne. To były lata 90., kiedy przyszedłem do radia. To już szmat czasu, ale rzeczywiście pamiętam te schody w takiej edukacji dziennikarskiej.
Najpierw jako reporter, wpisywanie informacji, potem już żywa antena. No i tak to się zaczęło i tak trwa do dziś. Najmocniejszą stroną radia to jest chyba ta zaraźliwość, to znaczy chodzi o to, że jak przychodzi się tutaj i jest już zaangażowanym, jest powiedzmy sobie pełną gębą już takim dziennikarzem albo prezenterem, no to już z tego trudno wyjść i ta zaraźliwość polega na tym, że radio przekłada się też na dom, dom przekłada się na radio, no i niestety to jest taki rodzaj pracy. Na pewno miłość. Miłość z wyboru. Jestem wierny tej miłości. W radiu nie brakuje oczywiście potknięć, to po pierwsze, bo służba w takich przestrzeniach czysto informacyjnych to po pierwsze, ale przy reportażu trzeba umieć odczekać.
A więc nagrywa się długo, czasem wraca się do bohatera nagrania. To zajmuje miesiąc, dwa. Reportaż to król gatunków dziennikarskich, a trzeba się z tym zmierzyć, ale to daje najwięcej satysfakcji. A czy rodzina nie powiedziała kiedyś, oj Wojtek, ty ciągle w tym radiu albo o radiu myślisz? Może na jedna, ale rozumiem, to partnerstwo z radiem i nie jest zazdrosna. A wyobrażasz sobie życie bez radia? Teraz już nie. Nie, nie wyobrażam sobie życia bez radia, bez Radia Katowice. Ja nigdzie indziej nie pracowałam. Ja w ogóle nie wiem, jak wygląda życie poza radiem i bez radia i chyba nie chciałabym się o tym przekonać. Jeszcze urodzinowo dla Radia Katowice Orkiestra Górnicza Polskiej Grupy Górniczej KWK Staszic.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.