Tego się nie zapomina | Aleksandra Skrago
Podczas minionych wakacji na drogach Warmii i Mazur było 177 wypadków, w których zginęły 24 osoby, a 213 zostało rannych. W jeziorach utonęło 16 osób.Liczby, statystyki, a za nimi kryją się ludzkie tragedie, zrozpaczone rodziny, ale także dramatyczne przeżycia ratowników. O tym, jak sobie radzą z sytuacjami i emocjami, które zostają w nich jeszcze długo, opowiedzieli nam strażacy ochotnicy z Barczewa.Aleksandra Skrago zaprasza do wysłuchania reportażu pt. „Tego się nie zapomina”.
No to chyba to najbardziej zostaje nam w pamięci, przynajmniej myślę, że tutaj chyba każdy z nas takie same ma odczucia. Tutaj też na szczęście przy takich dużych w razie potrzeby takiej strażacy są też objęci jakąś opieką psychologa, także tutaj mamy wsparcie w Państwowej Straży Pożarnej, także jak jest taka potrzeba i osoby gdzieś tam, które potrzebują wewnętrznie jakiejś takiej pomocy, porozmawiania, no to taką pomoc mamy zapewnioną. Ale to tak naprawdę to nam się odkłada dość mocno moim zdaniem, no bo to jeszcze, jeżeli utkwiło w głowie i jesteśmy w stanie ze szczegółami opowiedzieć wypadki, które wydarzyły się kilka lat temu, no to myślę, że to gdzieś głęboko w nas siedzi. Aczkolwiek na co dzień nie dajemy po sobie poznać, bo chyba jesteśmy jedyni z nielicznych, którzy muszą po prostu się z tym zmierzyć i tutaj nie mamy zbytnio możliwości i wachlarzu takiego, żeby gdzieś tam się załamać.
Naszą misją jest to, żeby skutecznie udzielić tej pomocy, a później rzeczywiście gdzieś to może gdzieś tam nas siedzieć. Kierujący samochodem osobowym marki Skoda jadąc w kierunku Warszawy najechał na tył naczepy pojazdu ciężarowego, który stał na pasie awaryjnym. Pojazdem osobowym podróżowały trzy osoby dorosłe i jedno dziecko. Dorośli ponieśli śmierć na miejscu, natomiast dziecko zostało przetransportowane do szpitala. Przeżywałam, generalnie mój pierwszy wypadek śmiertelny było to czteroletnie dziecko. I mój mąż wtedy stwierdził, mówi, ty już nie będziesz jeździć, bo przeżyłaś coś takiego. I nie wiem, jak to ja robię, że ja za parę dni nie pamiętałam, nawet teraz nie pamiętam, jak to dziecko miało na imię, ale trzeba być gruboskórnym, tak jak to mężczyźni są, bo ja mam czterech synów.
21-letni motocyklista stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na przeciwny pas i uderzył w dwie 6-letnie bliźniaczki, które szły lewą stroną drogi. Obie dziewczynki zostały przetransportowane do szpitali, jedna z nich przy wykorzystaniu śmigłowca lotniczego pogotowia ratunkowego. My generalnie znamy się i wiemy, kogo na co stać. Jadąc często do wypadku, kiedy wiemy, na przykład mamy zgłoszenie, choćby na przykład mieliśmy taki wypadek na 595, że pięć osób poszkodowanych, dwa samochody, dwójka dzieci, trójka dorosłych, no akurat tutaj trafiliśmy na rodzinę i mieliśmy dwójkę dzieci, no to od razu już w samochodzie już sobie posegregowaliśmy temat, że Agnieszka zajmujesz się dziećmi, od razu dzieci, no izolacja tam do samochodu, jeżeli tylko będzie stan.
Dlatego bardzo mnie to dziwi i my się z tym mierzymy na co dzień. Później walczymy długo, więc myślę, że grom z tych osób, które nagrywają Być może będą mieć jakieś skutki uboczne, jeżeli chodzi o swoją głowę. Przed nami kilka gorących dni, które zachęcają do wypoczynku nad wodą. Pamiętajmy jednak o zasadach bezpieczeństwa, apelują policjanci. Od początku sezonu w wodach Warmii i Mazur utonęło już 29 osób. Czy osoby, które zginęły na wodzie, rzeczywiście były świadome tego? Bo uważam, że używki, alkohol, narkotyki i inne substancje powodują to, że dochodzi do jakiegoś takiego rozluźnienia I myślę, że zawojowały świat te osoby, nie? I gdybyśmy zrobili analizę taką... Tak, tak, włącza się nieśmiertelność.
To samo, co się dzieje za kierownictwem samochodów. Myślę, że tutaj gdyby były zrobione, a myślę, że są takie analizy, czy osoby były trzeźwe, czy osoby nie brały narkotyków, no to będzie to bardzo mały odłamek takich zachowań. Tak, oczywiście, bo wiecznie pada stwierdzenie, że po badaniach wyszło, że no niestety osoby, które utonęłyby pod wpływem alkoholu i tutaj, jeżeli by zrobił statystyki, to pomijając dzieci, które na jeziorach nad morzem utonęły, to większość prawdopodobnie już jest pod wpływem alkoholu. Tutaj może być wysportowany, a zdarzały się przypadki, tak samo jak i nurkowie, czy amatorzy, czy profesjonaliści.
Dojechaliśmy na miejsce zdarzenia, to bardzo chyba szybko nawet nam się udało jego wydobić i tak naprawdę chyba z półtorej godziny walczyliśmy resusytację krążeniowo-oddechową. No ale niestety nie udało się tej osoby uratować, więc ten czas tak naprawdę i jeszcze mieliśmy chyba uczniów ze szkoły, też tam skok był nad Arem kiedyś. Nie, to nie był skok. On szedł generalnie, a tam jest w jednym miejscu duży uskok. On badał grunt. A badał grunt, no i też w miarę szybko został wydobyty, no ale niestety ten czas dojazdu Czas dojazdu plus ten element poszukiwania tej osoby, to już te kilkanaście minut jest pod wodą. No i najgorzej to właśnie jest, jak młode osoby widzimy.
W wyniku tego tragicznego zdarzenia śmierć na miejscu poniósł pasażer, 37-letni mężczyzna oraz dwuletnie dziecko. 35-letnia kierująca tym pojazdem trafiła do szpitala. Do tej pory pamiętam swój pierwszy wypadek, z którego trzeba było wyciągnąć chyba dwie osoby na kaplitynach. Do tej pory pamiętam muzykę i co się wyśledziło na telefonie tej osoby. Była piosenka wtedy tatu słynną, Nas nie gonięto, a dzwoniła partnerka tej osoby, która zginęła w tym wypadku. Więc to utkwiło do tej pory. I to niezależnie od tego, jak przepracujemy chwilę po, no to te flashbacki będą nie do końca życia. Myślę, że tego się nie da zapomnieć. To są takie sceny, że... Najgorsze to są dzieci, ale też to jest reakcja rodziny, która jest na miejscu wypadku.
Pracuję w rejonie jako ratownik medyczny w Wisztynku. I wczoraj rozmawiałem z osobą, która była na tym wypadku w Włocławkach, tym takim słynnym ostatnim. Dziecko i jego... Strażak wojskowy, tak. I znam bardzo dokładnie relacje z samego wypadku, od osoby, która kierowała działaniami ratowniczymi, jeżeli chodzi o ratownictwo medyczne i reakcje osób, które pojechały do tego sprawcy wypadku, więc nie ma opcji, że to się zapomni generalnie. Z tego ujęcia i z tej perspektywy osoby, która tego wszystkiego słuchała, no to mając na uwadze, że gdzieś tam każdy z nas ma swoje dzieci, jest to przełożenie, co byśmy zrobili, jakbyśmy zareagowali, gdyby to dotknęło nas.
I ze strony właśnie tych ofiar wypadków, czy też ze strony sprawców, to człowiek po prostu analizuje i tego się nie zapomina. Dodatkowym minusem jest to, że czasami przyjeżdżamy na zdarzenie, gdzie udział biorą nasi znajomi. I to jest taki dodatkowy element, bo to chyba też dłużej zostaje nam w pamięci gdzieś. No to przykład. Nowotwarta szesnacka, świeżo po remoncie. Przecież byłeś na wypadku, gdzie nie poznałeś członka Twojej rodziny. No tak, kudzyna swojego dokładnie, to też. Nie ma opcji, czy to się zapomni. Możemy przepracować, jak najbardziej, jeżeli chodzi o bieżące rzeczy. Ale to jest tak, że w głowie każdego z nas musi to zostać, czy musi, na pewno zostaje. A to, o czym Agnieszka mówiła, że mężczyźni są bardziej gruboskórni itd.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Podczas minionych wakacji na drogach Warmii i Mazur było 177 wypadków, w których zginęły 24 osoby, a 213 zostało rannych. W jeziorach utonęło 16 osób.
Liczby, statystyki, a za nimi kryją się ludzkie tragedie, zrozpaczone rodziny, ale także dramatyczne przeżycia ratowników. O tym, jak sobie radzą z sytuacjami i emocjami, które zostają w nich jeszcze długo, opowiedzieli nam strażacy ochotnicy z Barczewa.
Aleksandra Skrago zaprasza do wysłuchania reportażu pt. „Tego się nie zapomina”.