Mentionsy Mentionsy
Reportaż Radia Lublin
Reportaż Radia Lublin

Monika Malec "Szelest łąki"

17.11.2025 ·23 min 31 s

Elżbieta Gnyp to artystka malarka, nauczycielka młodego pokolenia artystów, która zmarła pod koniec października. Przez wiele lat była prezeską Zamojskiego Towarzystwa Renesans. Dzięki niej Towarzystwo posiada unikatowy zbiór "Leśmianowej Kolekcji Sztuki" złożony z dzieł podarowanych przez artystów biorących udział w wystawach dedykowanych poecie Bolesławowi Leśmianowi. W zbiorze tym znajdują się również obrazy Elżbiety Gnyp. Poezja Bolesława Leśmiana miała ogromny wpływ nie tylko na jej malarstwo, ale również na jej przemyślenia o życiu i losie. 

Już widać, że głęboki. W łopuchu czy po krzywie świerszcz dzwoni przeraźliwie. Rozpoznaj, że w ciemnocie czy wróbel tkwi na płocie. Kształt wszelki wybrnął z cienia, Lecz nie chcę mieć imienia, Chcę snom się jeszcze przydać. Nie widać nic, a widać. Ja też zrobiłam taką wystawę zatytułowaną Nie widać, nic a widać. To też jest fragment tekstu Leśmiana.

Przyszła sama nieskończoność, by popatrzeć w mą zieloność. Popatrzyła i odejść nie chciała z powrotem. Ja rozpoczęłam taką akcję przywołującą osobowość Leśmiana w 2006 roku, korzystając z licznych wtedy okoliczności związanych z Leśmianem, ale też i z bardzo osobistych pobudek, że wydawało mi się, że ktoś tak wyjątkowy, bardzo trudny oczywiście wtedy, trudny w odbiorze i teraz trudny w odbiorze, nie mówię, że to jest osobowość łatwa, nie, odwrotnie. ale była osobowością taką zapomnianą, zagubioną, może czasami dobrze było nie wspominać, ze względu na przykład na pochodzenie.

No różne są motywacje, w różnych sytuacjach jesteśmy i w różnych uwarunkowaniach też społeczno-politycznych jesteśmy. I myśmy zaczęli jako Zamojskie Towarzystwo Renesans, którym mam przyjemność kierować, taki program Wracam, wracam po długiej rozłące Leśmian. I zaczęliśmy od cyklu wystaw, od sympozjum wspominającego, pokazującego Leśmiana. Leśmiana poeta i Leśmiana rejenta. I pokazaliśmy ludziom tutaj w Zamościu, że ktoś taki był. Kiedy on był? Dlaczego jest ważny i dlaczego o nim mówimy? I minęło wiele lat od tamtego czasu, Zamość się bardzo zmienił, społeczeństwo się zmieniło, młode pokolenie przyszło, więc odkrywa tego Leśmiana zupełnie inaczej.

Zrobiliśmy bardzo dużo wystaw. zbiorowych, międzynarodowych, które są dedykowane do poezji Leśmiana za każdym razem do innego tytułu, czy tomu wiersza, czy nawet myśli wiodącej, bo jest łąka, jest malinowy chruśniak, jest napój cienisty, jest dziejba leśna, są dwa światy. Efektem tych wystaw międzynarodowych, w których brali udział nie tylko twórcy zamojscy, ale z całej Polski zapraszałam wyjątkowe osoby, nikt nie odmówił i z wielką przyjemnością podejmowali trud, co nie było proste, bo był podany konkretny temat i prace miały powstać w danym okresie, a nie jakieś z lamusa, że może one popasują do Leśmiana. Niektóre wynikały z poezji Leśmiana, taki był sens tego.

Więc ten Leśmian tak się troszkę rozlał po Polsce. Troszkę się udało też sięgnąć po Włochy, Francję, Niemcy, Ukrainę, Rosję, Bułgarię, co też nie było proste, bo przecież jeszcze do niedawna nie była to taka poezja, która była tłumaczona na liczne języki. Tłumaczenie tekstu, tak trudnego tekstu Leśmiana, też nie należało do łatwych wyzwań, więc wydaje mi się, że sporo zrobiliśmy, żeby przybliżyć mieszkańcom postać, osobowość, no i oczywiście twórczość, bo to najważniejszą sprawą było powrót do tej twórczości.

Ten pomysł łąki mógł się rodzić tutaj. Leśmian w 1922-1935 roku w tym okresie mieszkał w Zamościu w kamienicy w Centralce. To okna jego też wychodziły na płaszczyznę zieloności, więc tam była przestrzeń niemalże do skokówki pokryta zielonością łąk. Najprawdopodobniej było to czystą inspiracją albo być może, że jego wyobraźnia była taka, że jak patrzył to widział zupełnie inny świat. Bo to też można tak odczytywać te teksty. Ale co mnie osobiście inspirowało, ja pochodzę z Zamościa, moja babcia mieszkała przy ulicy Młyńskiej niedaleko łąki i całe moje dzieciństwo to jest łąka.

A poza tym pochodzę z takiej rodziny, że u mnie się dużo czytało, więc... Mama czytała oczywiście Simbada i różne czarowne słowa, które też wpływały na wyobraźnię przecież dziecka. Oprócz tego, że się słyszało słowa, to się wyobrażało jakąś sytuację, jakąś scenę, o której te słowa były. Moja mama kiedyś pracowała w drukarni zamojskiej, której okna, bo to było w tej oficynie pałacowej, więc niedaleko, gdzie pracował Leśmian i miał swoją kancelarię. No i ten skromny, aczkolwiek bardzo elegancki mężczyzna przechadzał się, przecież idąc do swojej kancelarii, przemierzał okna, w którym pracowała przy maszynach takich drukujących.

Jest jeszcze coś, co jest fascynujące w poezji. Leśmian bardzo dużo opowiada kolorem, opisuje barwą różne zjawiska. Nie wiem, czy pani to zauważyła. On opowiadał, że się stodoła czerwieni, albo czubki drzew fioletowieją z jakiegoś tam powodu, albo gwiazdy coś oświetlają i wpadają i się odbijają. albo cały świat się odbija w wodzie i z tych bezkształtów wychodzą kształty, albo odwrotnie. Poezja jest tak barwna i tak dużo jest tego koloru, że czasem, jak to zauważam, bo oczywiście doszłam do tego z czasem, że przecież on opisuje tak bardzo barwnie, że nie dużo muszę malować, że bardzo dużo mi też podpowiada, jak patrzeć na to.

No Leśmian był tym pasjonatem, myślał, że natura jest taką zdobyczą, takim fenomenem tego świata, że człowiek nigdy do tej natury nie zaingeruje, że ona przetrwa, że ona cały czas będzie tak samo albo coraz bardziej zachwycać, albo zniewalać, bo i potęgą zniewala i straszy. No to w tym się właśnie bardzo pomylił, bo się okazuje, że człowiek potrafi wszystko też i zniszczyć i zniszczyć. Nie wiele jest przykładów, ale w tych tekstach Leśmiana cały czas taka jest afirmacja, taki zachwyt bezwzględny niemalże tym, co nas otacza. Więc wydaje mi się, że to zależy czego szukamy. Możemy też szukać człowieka i naszej rozmowy z tym człowiekiem.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.