Mentionsy Mentionsy
Reportaż Radia Lublin
Reportaż Radia Lublin

Monika Malec "Cztery pory roku"

31.08.2026 ·41 min 6 s · 9 rozdziałów · 1 sponsor

Jerzy Kubina to artysta który po niemal 40 latach spędzonych w Nowym Jorku powrócił do rodzinnego Zamościa. Jest absolwentem ASP w Krakowie i uczniem profesora Jana Szancenbacha. Poszedł w stronę malarstwa abstrakcyjnego, które jest dla niego przestrzenią pełną: pamięci, refleksji i emocji. Lata spędzone w Nowym Jorku i Paryżu są dla niego doświadczeniem bez którego nie byłby dziś takim artystą jakim jest. Osoby mówiące w reportażu: artysta Jerzy Kubina, mama artysty, Izabela Winiewicz -historyczka sztuki i kuratorka wystaw, Jerzy Kuśnierz- emerytowany archeolog  Muzeum Zamojskiego w Zamościu, Franciszek Maśluszczak - artysta.Fot.MM

13:17 · Akademia i kariéra artystyczna 1

Zupełnie inne miałem oczekiwania i inną motorykę działania w tym mieście. Także od pierwszego dnia zacząłem szukać takich rozwiązań, które by mnie wprowadziło na rynek sztuki. Nie szukałem jakichś tam głupich prac czy coś. To było trudne, ale ten Michał mi też dużo pomógł. Bo miałem dzięki niemu mieszkanie za darmo, bo jego ojciec był bardzo bogaty, także Michał był bardzo dobrze wyposażony. Tam w tym jednym z jego domów dał mi pokój. Mogłem malować, on mi też w piwnicy zrobił pracownię. No i było super, bo miałem tą możliwość przebywania od początku w takiej normalnej scenerii, nie emigranta takiego totalnego. To była dzielnica drug dealerów, a w tym czasie bardzo niebezpieczna, ale w sumie fajna, bo to było niedaleko takiego parku Trajana i tam było dużo różnych takich miejsc fajnych.

31:05 · ojciec 3

Gdzie jest twoje studio? Ja mówię w Paterson. No i oni weszli tam do tego mojego studio i byli w szoku. I od razu ten mówi słuchaj chcesz w naszej grupie być? Chcesz być naszym artystą? Mamy dla Ciebie propozycję. Jedź z nami do Paryża. Ojciec powiedział, że nam kupuje galerię całą w najlepszej dzielnicy paryskiej i będziesz miał wystawę indywidualną. Obiecujemy Ci, że będziesz miał wszystko to, co tu, lepiej nawet. Sponsorujemy Cię totalnie na cały rok. Katalog, adiutantów, którzy będą Ci pomagali, studio. Mi się aż wierzyć nie chciało. Bilet za darmo. Mówię, no dobra, no to jadę z Wami.

Miałem piękne studio w Paryżu na Porte de Clignancourt, dzielnica antyków. Bardzo piękne miejsce. To była fabryka baterii kiedyś. Ich ojciec kupił całą fabrykę baterii i każdy ich artysta miał tam swoją dziuplę. Wielkie studio, studio gigantyczne miałem, ale każdy miał swoje. I tam za taką żelazną bramą robiliśmy sobie co chcieliśmy. A miejsce takie ekspozycyjne, oni zrobili kościoła, zrobili galerię też piękną. Także wszystko stało się niesamowite i zaczęło się prawdziwe życie, takie jakie powinien mieć artysta, takie na topie, poznawanie ludzi.

Później miałem dylemat, czy wracać, bo oni chcieli, żebym ja został, ale ja jakbym został, to bym stracił green cardę. A poza tym wydawało mi się, że oni nie są na tyle profesjonalni. To wszystko była impreza. To była piękna, niekończąca się impreza. Ale tak jak to impreza, nie? W pewnym momencie człowiek już zaczyna mieć dosyć tych spotkań, tych restauracji, tego zgiełku. No i też widziałem, że oni tak bardzo już nie dawali mi pieniędzy. Także ja zacząłem być też niespokojny o to, bo oni mieli masę ludzi, których opłacali. Masę. Samych artystów było pięciu. Ojciec ich sponsorował. A wiesz, no wszystko jest fajnie, ale chodziło też o to, żeby mieć jakiś kapitał wypracowany, pieniądze, które można

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.