Mariusz Kamiński "Cena ocalenia"
Poznajemy losy żydowskiej rodziny Ricerów, która w czasie okupacji ukrywała się w okolicach Kurowa. Śledzimy ich dramatyczną walkę o przetrwanie, miejsca schronienia oraz postawy osób, które niosły im pomoc mimo ogromnego ryzyka. Szczególną rolę w tej historii odegrał Mosze Ricer, któremu wsparcia udzielały trzy polskie rodziny ze wsi Płonki: Piechowie, Kowalikowie oraz Figlowie. To też spojrzenie na lokalną historię Holocaustu, ukazujące determinację w dążeniu do ocalenia życia w obliczu prześladowań. W audycji głos zabierają: Rozalia Marianna Kruk z domu Figiel, Jacek Figiel, Zenon Piech, Michał Kowalik Stanisław Łowczak, dawny mieszkaniec wsi Olszowiec i jego syn Sławomir , Teresa Kamińska z Płonek. W audycji wykorzystano fragment nagrań z Diną Rotsztein z domu Ricer – z Archiwum Ośrodka Brama Grodzka Teatr NN.
Tutaj, a z tamtej strony pan zasiada i tam sobie tak gadać. Już wyjaśniam. Proszę? Słyszy mnie pan, czy nie? Tutaj na Płonkach Żyd był ukrywany w czasie wojny. Coś pan wie na ten temat? Jego nazywali Krupnik, Skorowa. To o tego chodzi. No, Krupnik, tak. U Figla, u Piecha, pod lasem. Po wojnie się później mówiło o tym, że oni go przetrzymywali? No szum był taki, że trzymały tego. On się bojał, to ludzie zaczęli skarżyć to, że to trwający Żydów tu, to jest tak, zmieniały to tu, to tam. Pana pytam, bo pan tu najstarszy.
Słyszałem tylko tyle, że musi tam gdzieś mieszkał. Kazał mu jechać i coś tam przywozić, ale żydowskie mienie jak wziąłeś, to tak jakbyś w karę śmierci. Przecież to tak było za takie coś. I mój dziadek chyba nie chciał tego ryzykować i... Ja słyszałem, że był dopóki... Bo tu w pałacu na początku wojny to był jakiś tam sznegiel, mieszkał, co zarządzał, a potem tu zrobili szpital wojskowy dla tych frontowców, no i oni zaczęli się krzątać po wsi, no i dziadek bojał się, że tu przychodzili, nieraz przyszli do nas i ponoć dlatego przeniósł się do Figla tam, czy tam do Kowalika, tego to ja nie powiem dalej, gdzie tam był.
Przez miesiąc Dina błąkała się od stogu do stogu, śpiąc w sianie i mrozie. W połowie lutego 1943 roku, skrajnie wyczerpana, wróciła do Olępina do brata. Nie nacieszyli się sobą długo. Gdy Niemcy zaczęli przeszukiwać gospodarstwa w poszukiwaniu ukrytego zboża, właścicielka domu kazała im uciekać. Mój dziadek mieszkał do 1936 z Figlami w jednym domu na Starowsi. Bo Figla ojciec i mojego dziadka ojciec ożeniły się tam u... O konia chyba? No i jako szwagry tam mieszkali w jednym miejscu.
I później też mieszkali niedaleko w sumie? No później też mieszkali niedaleko, no i Figiel właśnie... Z dziadkiem utrzymywali dobre kontakty, właśnie ten Wacek Figiel. No to był mojego dziadka brat. Wacek, Figiel. Ten, który ukrywał. Tak, tak, tak. My nie mieszkaliśmy ze stryjami po sąsiedzku, tylko przecież to jak Skórowa wracał nieraz do ludzi, chodził na piechotę, to po zakupy, to do kościoła, to tak nieraz tam coś opowiadał. Coś tam było, że na kłodzie one zostały zamordowane i właśnie jest ten wątek, ale to tylko tak z opowieści, że tego właśnie Mośka Pawelec z Kłody przywiózł w Betce wozem, tylko nie do Stryja Figla, tylko do Samorków, do naszej tej rodziny, tylko że oni nie chcieli, bo tam też były małe dzieci, troje.
A pośrodku tam był w tym czasie, z tego co z opowiadania, to był sołtysem za Niemców, Żaba Kostek. To było niebezpieczne, a Żaba Kostek to był prawie sąsiadem. Sołtys był, a do Sołtysa czasami tam Niemcy przyjeżdżali. I stryjo Samorek nie chciał się zgodzić, żeby go przetrzymać. Nie wiem jak to było, że go skierowali tam do tych naszych, do Łacka stryja, do Figla. No ale to też przecież to troje małych dzieci było u tych stryjów. Najstarszy Heniek to trzydziesty piąty, ciotka trzydziesty chyba jakiś siódmy czy ósmy, no i ten Stasiek najmłodszy, co zmarł niedawno tam, no co tam mieszkał.
Jedne chcieli zabić. Po zamordowaniu matki i brata to Gajdowie podtrzymywali Dinę na duchu. Mimo rozpaczy zabrała to, co zostało po najbliższych i opuściła bezpieczną dotąd zagrodę na łąkach. Stanisław Gajda odprowadził ją do Płonek. Tam, pod opieką trzech gospodarzy, Figla, Kowalika i Piecha, wciąż ukrywali się jej ojciec i młodszy brat.
Ja się urodziłem w 1941 roku. Ojciec miał Jan, a matka miała Marianna na imię. To gospodarstwo to było złączone po prostu w jednym kawałku. W sumie było 12 morgipola u nas. No tam dzisiaj jest tylko słup elektryczny i jakieś krzaki przy drodze. Tak. Teraz tam były budynki drewniane wszystkie, po trzechomarne. Gdzie on się ukrywał na terenie gospodarstwa? Czy rodzice coś mówili, w którym miejscu? Mosiek. Do mnie to tak nie mówili. Zresztą to była tajemnica, bo... Małe dzieci, no wszystko powiedzą, także to nie było powiedziane, tylko później u nas jak była taka sytuacja, że trzeba było z domu uciekać, bo Niemcy tego, no to poszedł do Figla, albo do Figla, albo do Piecha, bo zaufanie musiał ojciec mieć do Piecha, tylko tam u Piecha to no ten pałac co był w Bronicach i tam Niemcy byli i to było bliziutko i on się bał Piech tam utrzymać go.
I później od Piecha tutaj do Figla, bo było blisko, bo tam nie można było. Ale jak był u Figla, to dowiedziałem się, że tam u Figla była bieda. To, że matka nawet jeść nosiła temu Żydowi. Moja matka nosiła do Figlów jeść. I on sam tylko była. Nie było z nim tego syna i córki, co żyli, zostali. A gdzie byli? A te dzieci, to ja nie wiem, gdzie oni się przechowywali. Rodzinę Figlów i Piechów łączyły też jakieś relacje rodzinne. A wy jako rodzina Kowalików też jakoś byliście spokrewnieni? Nie, nie. To było jako koleżeństwo, jako po prostu Piech. Niedaleko nas mieszkał, na Starej Wsi, przed Staleniem, czyli sąsiady jak gdyby.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Poznajemy losy żydowskiej rodziny Ricerów, która w czasie okupacji ukrywała się w okolicach Kurowa. Śledzimy ich dramatyczną walkę o przetrwanie, miejsca schronienia oraz postawy osób, które niosły im pomoc mimo ogromnego ryzyka. Szczególną rolę w tej historii odegrał Mosze Ricer, któremu wsparcia udzielały trzy polskie rodziny ze wsi Płonki: Piechowie, Kowalikowie oraz Figlowie. To też spojrzenie na lokalną historię Holocaustu, ukazujące determinację w dążeniu do ocalenia życia w obliczu prześladowań.
W audycji głos zabierają: Rozalia Marianna Kruk z domu Figiel, Jacek Figiel, Zenon Piech, Michał Kowalik Stanisław Łowczak, dawny mieszkaniec wsi Olszowiec i jego syn Sławomir , Teresa Kamińska z Płonek. W audycji wykorzystano fragment nagrań z Diną Rotsztein z domu Ricer – z Archiwum Ośrodka Brama Grodzka Teatr NN.