Mentionsy Mentionsy
Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka
Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka

Raport o książkach – Dyptyk amerykański, cz. 2: „Ten Wielki Gatsby” F. Scott Fitzgerald

27.10.2025 ·59 min 52 s · 1 rozdział · 1 sponsor

W tym odcinku „Raportu o książkach” zapraszam na drugą odsłonę dyptyku amerykańskiego – opowieść o Wielkim Gatsbym, a właściwie powinnam powiedzieć „Tym Wielkim Gatsbym”, bo taki właśnie tytuł nosi nowy przekład najsłynniejszego dzieła Francisa Scotta Fitzgeralda.Wielki Gatsby to jedna z najbardziej obecnych w popkulturze postaci literackich. Ale czy ta ogromna popularność bohatera Fitzgeralda przyczyniła się do powszechnego rozumienia tej wielowymiarowej, zagadkowej powieści? Powieści, która – mimo że objętościowo skromna – swoim rozmachem literackim prowokuje ciągle nowe odczytania.Żadna z postaci „Tego Wielkiego Gatsby’ego” nie daje się łatwo rozszyfrować. Zagadkowy narrator prowadzi czytelnika na granice świata rzeczywistości i nierzeczywistości.To powieść o Ameryce lat 20. ubiegłego wieku, o wielkich marzeniach i wielkich aspiracjach. O świecie, w którym rządzą pieniądze, ale nie każdy pieniądz jest przepustką do amerykańskiego snu. Bo wbrew deklaracjom Ojców Założycieli w Ameryce wolność i równość darowane są tylko wybrańcom.A może „Ten Wielki Gatsby” nie jest powieścią tylko o Ameryce? Być może najważniejsze proroctwo Fitzgeralda dotyczy piekła, które miało rozpętać się w Europie w trzeciej i czwartej dekadzie XX wieku?Gatsby opowiada też ponadczasową historię o pragnieniu miłości i próbie odzyskania przeszłości, a także o wielkiej samotności.Fitzgerald to postać złożona i bardzo niejednoznaczna. Pytanie: czy tropy biograficzne powinny komplikować odczytanie jego literackiego dzieła?Prowadzenie: Agata KasprolewiczGość: Maciej ŚwierkockiKsiążka: „Ten Wielki Gatsby” F. Scott Fitzgerald / przekład: Maciej Świerkocki / Wydawnictwo Officyna---------------------------------------------Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ ⁠https://patronite.pl/DariuszRosiak⁠Subskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠➡️ ⁠https://dariuszrosiak.substack.com⁠Koszulki i kubki Raportu ➡️ ⁠https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/⁠ [Autopromocja]

Dzień dobry, przy mikrofonie Agata Kasprolewicz zapraszam na raport o książkach. W tym odcinku zapraszam na drugą odsłonę dyptyku amerykańskiego. Opowieść o Wielkim Gadsbim, a właściwie powinnam powiedzieć tym Wielkim Gadsbim, bo taki właśnie tytuł nosi nowy przekład najsłynniejszego dzieła Francisa Scotta Fitzgeralda. Wielki Gatsby to chyba jedna z najbardziej obecnych w popkulturze postaci literackich, ale czy ta ogromna popularność bohatera Fitzgeralda przyczyniła się do powszechnego rozumienia tej wielowymiarowej, zagadkowej powieści?

A może ten Wielki Gatsby nie jest powieścią tylko o Ameryce? Być może najważniejsze proroctwo Fitzgeralda dotyczy piekła, które miało rozpętać się w Europie w III i IV dekadzie XX wieku. Gatsby opowiada też ponadczasową historię o pragnieniu miłości i próbie odzyskania przeszłości, a także wielkiej samotności. Fitzgerald to postać złożona i bardzo niejednoznaczna. Pytanie, czy tropy biograficzne powinny komplikować odczytanie jego literackiego dzieła. O tym wszystkim już za chwilę porozmawiam z Maciejem Świerkockim, autorem nowego przekładu tego wielkiego gadzbiego.

Moim gościem jest Maciej Świerkocki, wybitny tłumacz i pisarz, autor przekładów między innymi poezji Williama Butlera Yeatsa, prozy Jamesa Joyce'a, Johna Irvinga, Cormaca McCarty'ego, Jacka Kerouaca, Patti Smith, Richarda Flanagana, a także, a może przede wszystkim, dziś przede wszystkim, Francisa Scotta Fitzgeralda. Dzień dobry, panie Macieju. Dzień dobry Pani, dzień dobry Państwu. Ja właściwie powinnam powiedzieć, że to ja goszczę u Pana, bo jesteśmy w Łodzi i jesteśmy w jednej z łódzkich kawiarni, w których taki pogłos Państwo słyszą. Piękne wnętrze, takie bardzo wiosenne, trochę niepasujące do jesiennej aury.

Dużo było literatury irlandzkiej niedawno. W raporcie o książkach Ulyssesa Jamesa Joyce'a nie było, chociaż może Państwo pamiętają, odwiedzaliśmy taką magiczną księgarnię w Dublinie, gdzie jest Ulises w każdym możliwym chyba tłumaczeniu. Ale o książce nie rozmawialiśmy, nie rozmawialiśmy też na pewno o Ulisesie w kontekście łódzkim, więc ja myślę, że to nie jest, panie Macieju, nasze ostatnie spotkanie. Mam taką przynajmniej nadzieję. Ale teraz może już czas, żeby porozmawiać o tym wielkim Gatsbym. Dokonał Pan nowego tłumaczenia, nowego przekładu tej najsłynniejszej powieści Francisa Scotta Fitzgeralda.

Kto jest jedyny w swoim rodzaju, powiedzmy, a wydaje się, że Gatsby taki był i jest. No i ostatecznie po naradach z redaktorami, z wydawcą pozostała ta, czyli troszkę nowa wersja, no bo to jest tylko jedno słówko więcej. Ten dzisiejszy odcinek raportu o książkach o Francisie Scotcie Fitzgeraldzie, o jego największym dziele, najsłynniejszym dziele, ten Wielki Gatsby, to jest tak naprawdę drugi odcinek takiego cyklu amerykańskiego. W zeszłym tygodniu rozmawialiśmy o debiutanckiej powieści Anioły Denisa Johnsona. Rozmawialiśmy z Krzysztofem Mayerem, który jest tłumaczem Denisa Johnsona.

No taki dyptyk oparty na ogromnym przeciwieństwie, no bo z jednej strony Fitzgerald i Johnson to są na wskroś amerykańscy pisarze, z drugiej strony na wskroś różni pisarze, różni względem siebie. To, co na pewno ich bardzo różni poza długą listą przeciwieństw, to jest to, że Dennis Johnson, mimo że jest pisarzem, czy był pisarzem docenionym, tłumaczonym na wiele języków, tłumaczonym przecież również na język polski, mam wrażenie i chyba się nie mylę, jeśli powiem, że jest gdzieś na peryferiach takiego powszechnego myślenia o amerykańskiej literaturze. Natomiast Francis Scott Fitzgerald, a szczególnie wielki Gatsby,

jest bardzo obecny. To jest właściwie, mam wrażenie, sława, która gdzieś w ogóle wyszła poza granice tej powieści, poza dyskusję literacką. I tak się zastanawiam, czy to jest w ogóle dobrze dla tej powieści, czy to, że ten Gatsby jest tak obecny w kulturze, w popkulturze, w filmie, w sztuce, w rysunku, no nie wiem, wszędzie właściwie. Czy to w ogóle się przyczyniło do naszego rozumienia Fitzgeralda i tego, co on chciał powiedzieć w tej powieści? Trudno odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie, bo z jednej strony popkultura, jak wiemy, ma tendencję do spłycania tych dzieł z wyższej półki, które wciąga w swój nurt, ale wciąga już wszystko właściwie.

Powód? Została wynajęta na ślub i wesele. Jak się pani domyśla, kogoś ważnego i bardzo zamożnego. No więc właśnie trochę w takich czasach żyjemy i w tym sensie jakby tego typu zachowania, czy tego typu postawy ludzi bogatych, wywodzących się z klasy próżniaczej, że też użyję klasycznego sformułowania socjologicznego, że te ich zachowania i postawy nie tylko nie uległy zmianie, ale być może nawet się nasilają. O tych współczesnych tropach w odczytywaniu tego wielkiego Gatsby'ego porozmawiamy za chwilę, ale ja chciałabym jeszcze do tych początków wrócić, bo wielki Gatsby, Fitzgerald, no to są takie hasła wywoławcze, jeśli chodzi o myślenie o amerykańskiej literaturze, o amerykańskiej kulturze.

Właściwie ktoś mógł nigdy nie czytać tej książki. Ktoś nawet może nie znać na dobrą sprawę nazwiska autora, ale... Wielki Gatsby, no to jest hasło, które natychmiast wywołuje lawinę skojarzeń. To jest hasło, które nie jest zawieszone gdzieś w próżni, tylko jednak funkcjonuje w takim dobrze rozpoznanym kontekście. Ale to nie oznacza, że Fitzgerald natychmiast po opublikowaniu Gatsbiego stał się popularny, stał się sławny. Zdaje się, że ta popularność i rozpoznawalność i wielkie uznanie dla tej powieści przyszło dopiero po śmierci autora. No chyba tak. Powieść miała tam kilku swoich zwolenników, m.in. Edmund Wilson, krytyk i przyjaciel. Fitzgeralda dobrze się o niej wyrażał i dobrze o niej pisał, ale jak to często bywa w historii literatury, autor musiał opuścić ten padł.

Trochę i może warto powiedzieć, że pomimo swojego plebejskiego chyba pochodzenia, bo właściwie w przypadku Gadsbiego wszystko, co mówimy, należałoby opatrywać słowami typu chyba, zapewne, być może. Trudno mieć całkowitą pewność co do zarówno ocen, jak i faktów. Mimo tego plebejskiego pochodzenia Gadsby zachowuje się chyba najbardziej po rycersku ze wszystkich męskich bohaterów tej książki. Rzeczywiście, chyba, być może, wydaje się, że to są takie zwroty, które często towarzyszą dyskusji na temat tego wielkiego Gatsby'ego i zamysłu autora, Francisa Scotta Fitzgeralda, faktycznie żadna z głównych postaci

Nie daje się łatwo rozszyfrować ani tytułowy Gatsby, ani narrator, który być może jest w ogóle najbardziej zagadkową postacią. Ale to, co wiemy na pewno, to to, że powieść jest osadzona w rzeczywistości lat dwudziestych Ameryki, wschodniego wybrzeża. Jesteśmy na Long Island, jesteśmy w Nowym Jorku, jesteśmy... Na Manhattanie tam są takie fragmenty, kiedy właściwie możemy sobie odtworzyć mapę Nowego Jorku, bo bohaterowie przechadzają się konkretnymi ulicami, konkretnymi alejami Central Parku na przykład. To jest rok 1922, a więc to jest świat, w którym Fitzgerald żył.

Przypomnijmy, powieść ukazała się 100 lat temu, w kwietniu roku 1925. I lądujemy w takim miejscu, które, niech mnie pan poprawi, jeśli się mylę, ale chyba jest wytworem wyobraźni Fitzgeralda. Chociaż jest to, tak jak już wspomniałam, mocno zakorzenione i w geografii Nowego Jorku, Long Island i też w specyfice lat dwudziestych, to jednak East Egg i West Egg, czyli te dwie części, takie dwa osiedla, na Long Island, w którym zamieszkują wszyscy główni bohaterowie, to jest miejsce, które przynależy tylko i wyłącznie do krajobrazu literackiego. No to czy one mają swoje odpowiedniki w rzeczywistości?

Tak, jak zresztą wiele elementów tej powieści, bo znajdziemy w niej przecież też trochę ech autobiograficznych. Chociaż te na przykład aspekty życia Fitzgeralda, o których myślę są jakby trochę rozdzielone pomiędzy różnych bohaterów. Trudno tutaj mówić o jakimś port parol Fitzgeralda, ale on nawet mieszkał przez jakiś czas na Long Island przecież też. Po ślubie zaraz z Zeldą. Zresztą dzięki temu poznał też trochę to środowisko, tak. Wie Pani, no może Hamptons to są dzisiaj modniejsze troszkę miejsca na przykład niż Istek i Westek, ale Long Island ciągle też jest i te rejony tak podnowojorskie to ciągle są miejsca, które w jakimś sensie świadczą o statusie posiadaczy domów na tych terenach, czy stałych mieszkańców, bo czasami to są po prostu domki letniskowe, posiadłości.

Więc zupełnie jest tak, że wszystkie te czy topograficzne, inaczej powiem, trochę bardziej uczenie, wszystkie toposy i troposy z tej książki są dziełem wyobraźni. Nie, one w większości przypadków mają swoje przynajmniej korzenie w rzeczywistości, jak najbardziej. Ale jak Fitzgerald o tym miejscu pisze? To jest taki przykład, opis, no właśnie, opis East Egg i West Egg to jest taki jeden z pierwszych przykładów, bo to jest zaledwie trzynasta strona, kiedy ten opis się pojawia. Przykładów tego, co Fitzgerald robi z językiem, co robi również z wyobraźnią czytelnika, który może być trochę zaskoczony, bo mamy tutaj powieść wydawałoby się realistyczną i nagle pojawiają się takie obrazy, z którymi trochę nie wiadomo, co zrobić.

Dla stworzeń bezskrzydłych natomiast zjawiskiem bardziej zastanawiającym są różnice dzielące łez i istek pod każdym innym względem niż ich wielkość i forma. No właśnie. Ciekawy fragment, przyzna pan. Wielkie dwa jaja, które wyrastają nagle z Long Island. Trochę nie wiemy. Ja przynajmniej miałam taki moment zawahania, o co tutaj tak naprawdę chodzi. A potem wiadomo, że to są po prostu dwie części, dwa osiedla, które mają ogromne symboliczne znaczenie. Do tego symbolicznego znaczenia za chwilę dojdziemy. Ale opis, no taki chyba też pokazujący to, co w ogóle Fitzgerald robi z nami, z czytelnikami, to co on robi z metaforą, to co on robi też z tą taką zabawą właśnie przenikania się rzeczywistości z nierzeczywistością. Jak najbardziej, bo pani wspomniała o takim rzekomym czy powierzchniowym realizmie tej powieści, ale Fitzgerald chciałby być jak najdalszy od realizmu, przynajmniej rozumianego w takich kategoriach historyczno-literackich.

To jest pytanie, które Fitzgerald zadaje w tej powieści. No tak, i odpowiedź sugerowana oczywiście brzmi dość smutno, znaczy teoretycznie i tam, nie wiem, ojcowie założyciele piszący konstytucję i tak dalej. Amerykańskie marzenie miało być dla każdego, tak, wolność, demokracja i sprawiedliwość dla wszystkich. Tu widzimy oczywiście najrozmaitsze konflikty, widzimy ksenofobię, widzimy niechęć wobec, no właśnie, imigrantów, bo nie użyła pani tego określenia, Alcinowi Przybysze, to są imigranci po prostu. Oczywiście, tak. Więc w związku z tym natychmiast możemy ten temat rozciągnąć na zjawisko sięgające dziś daleko poza Stany Zjednoczone. Borykamy się z tym właściwie na całym świecie, z problemem w stosunku, że tak powiem, gospodarzy do przybyszów, do imigrantów.

No właśnie, więc na pewno ci są wykluczeni. Imigranci szczególnie z tych biedniejszych obszarów Europy, czyli Europa Wschodnia, Włochy wtedy, Grecja, południowcy jednym słowem, Europa Południała, Żydzi. Mniejsza już stosunek samego Fitzgeralda do tej grupy etnicznej czy do tego narodu, ale antysemityzm w Stanach istniał, istnieje i pewnie będzie jeszcze istniał i ustami swoich bohaterów i ich zachowaniem Fitzgerald daje również temu wyraz. To jest druga grupa. Te żydowskie postaci, które pojawiają się na kartach tego wielkiego Gadsbiego, przynależą jakby do tych wykluczonych i pogardzanych. Dalej kobiety oczywiście, prawda? I jeśli przyjrzymy się tutaj kobiecym postaciom, no to zauważymy, jak seksistowski jest to świat, mówiąc współczesnym językiem, jak bardzo zdominowany przez patriarchat.

Tom jest, no nie wiem, największym rywalem chyba Gatsby'ego, no bo ożenił się z Daisy, kobietą, którą za... Wszystkie pieniądze świata próbuje Gatsby odzyskać. Tom z Daisy mieszkają właśnie na East Egg, czyli w tym miejscu, które symbolizuje tą starą Amerykę, stare pieniądze. I Tom jest postacią, myślę, że bardzo ważną. On w pewnym momencie w rozmowie z narratorem wchodzi w taką dyskusję polityczną i mówi do niego, nasza cywilizacja się sypie. Mówi gwałtownie Tom, Tom jest w ogóle takim bardzo gwałtownym, umięśnionym, dużym mężczyzną obdarzonym, jak to pisze Fitzgerald, okrutnym ciałem, no bo kiedyś był sportowcem, teraz tę energię sportową próbuje na inne rzeczy pewnie przekuć.

I on się tutaj odnosi do pewnej książki, która jest historyczną książką o charakterze antysemickim, o charakterze takim, który później niestety spełnił najczarniejsze sny Europy. Ale to było później, prawda? To było dopiero w latach 30., kiedy na dobre rozpoczęła się II wojna światowa w 1939 roku. Fitzgerald pisze tego wielkiego gadzbiego w roku 25, czy w 25 ta książka jest opublikowana. Pan pisze o tym w swoim posłowiu, że to nosi w sobie taki ten niepokój nadchodzących dopiero czasów, czy to zagrożenie nadchodzących dopiero czasów nazizmu, faszyzmu, holokaustu, tej całej tragedii II wojny światowej.

To, że Fitzgerald nie mógł o tym wiedzieć, a jednak o tym pisał, no czyni z tej powieści dzieło o charakterze nieco proroczym, prawda? No trochę tak było. Udało się, choć brzmi to bardzo ponuron, ale udało się chyba Fitzgeraldowi powiedziałbym jakby dobrze rozpoznać te czynniki, które zadecydowały o przemianach polityczno-społecznych. W Stanach Zjednoczonych trochę mniej oczywiście akurat, prawda? Ale w Europie zadziałał ten sam mechanizm, no tyle tylko, że w Stanach nie udało się doprowadzić do... do dyktatury, znacznie bliżej było już na przykład w Anglii, prawda, gdzie działał słynny faszysta Mosley, do którego internowano zresztą na początku wojny i tak dalej. Więc ta fala nienawiści, niechęci, o których mówiliśmy przed chwilą, postaw silniej w tym sensie przewaliła się właśnie jakby przez Europę, choć ostrzeżenie Fitzgeraldowe, jego ostrze tego ostrzeżenia było oczywiście wycelowane w serce Ameryki wtedy przede wszystkim, tak.

Ale lada moment runie i jest to oczywiście bardzo niekorzystne i bardzo niebezpieczne. I warto chyba się wsłuchiwać w te ostrzeżenia, między innymi Fitzgeraldowe, po to, żeby zapobiec, bo jakaś zmiana musi nastąpić, ale oczywiście może być to zmiana na lepsze, a może być to zmiana na gorsze. W każdym razie jedno jest pewne, że należy spróbować przynajmniej tę demokrację naprawić. Jak na razie przynajmniej za oceanem idzie to tak sobie. No właśnie, te przywołane słowa Toma, który wykrzykuje, nasza cywilizacja się sypie, czyniąc aluzję do tej książki, której autor był propagatorem Eugeniki, tezy o wyższości białej rasy nad rasami kolorowymi, ale to zawołanie, które... No tak naprawdę odnosiło się do tego, że zbyt wielu obcych przekracza granice Stanów Zjednoczonych, że za kolorowo, zbyt różnorodnie dzieje się w Ameryce.

Ktoś to też robił wcześniej. Całe struktury, można mówić o całych strukturach funkcjonujących w tym obszarze. W strukturach, nie powiem się tego słowa, do pewnego stopnia mafijnych. To były miliony ludzi. W ogromnym kraju to oczywiście jest jakby kropla w morzu, ale kiedy przekroczy jakąś masę krytyczną, no to staje się to uciążliwe dla innych. No i wtedy wkraczają populiści w rodzaju Trumpa i robią właśnie to, co robią w tej chwili. To niezupełnie należy do tematu, znaczy nie o tym pisze Fitzgerald. Ale jeśli chodzi o samo zjawisko, no to jest analogiczne do sytuacji sprzed, no powiedzmy tych 100 lat, kiedy powstała opowieść i kiedy też mieliśmy do czynienia z taką masową imigracją. Jak Pani doskonale wie, Amerykanie zresztą wprowadzali w różnych czasach bardzo różne obostrzenia dotyczące na przykład liczby imigrantów, którzy mogą danego roku wjechać do kraju, których można przyjąć.

no co można z jednej strony nazwać ostrożnością, ale z drugiej strony można też traktować jako dyskryminację, prawda, na przykład niektórych grup etnicznych narodów czy grup religijnych. Ciekawe jest też to, jak spojrzeć na przesłanie tego wielkiego Gatsby'ego w zderzeniu, czy też w porównaniu z biografią i takimi tropami biograficznymi samego Francisa Scotta Fitzgeralda. Tak jak powiedzieliśmy dotychczas, to jest opowieść o tym, jak ta Ameryka która chce bronić swojego prawa do rozdzielania tego amerykańskiego snu przed migrantami, broni się przed nowym, broni się przed ludźmi, którzy chcą tego awansu.

Mówiliśmy o tym, jak Fitzgerald proroczym okiem też w latach dwudziestych potrafił dostrzec zagrożenia, które się rzeczywiście istniły dopiero pod koniec lat trzydziestych, na początku lat czterdziestych. Jak to się ma do samego Scotta Fitzgeralda? Bo ta jego biografia jest skomplikowana, prawda? Pan chyba napomknął o tym, że różnie, różni biografowie piszą. W opowieściach o Fitzgeraldzie pojawiają się przecież zarzuty o antysemityzm. Pojawiają się inne też zarzuty. Kim jest tak naprawdę Fitzgerald? Tego na to pytanie nie umiem odpowiedzieć. Tego nie wiemy. Możemy się tylko domyślać na podstawie jego spuścizny, w tym na przykład epistolograficznej, no i relacji współczesnych.

Ale to na pewno była, jak pani słusznie zauważyła, skomplikowana postać. Wydaje mi się, że na przykład właśnie z podobnymi aspiracjami jak Gadsby, znaczy Fitzgerald poniekąd dawał wyraz swojej pogardzie dla tych właśnie wyższych wars, dla amerykańskiej klasy wyższej milionerów, ale z drugiej strony jego życie wskazuje na to, że dość chętnie bywał przez nich goszczony, że zależało mu na ich aplauzie, że chętnie przebywał w ich towarzystwie. Natomiast jego niechęć wynikała z tego, że właśnie zawsze był też traktowany trochę jak te grupy wykluczonych, które już tu wcześniej wymieniałem. Znaczy, zawał sobie sprawę z tego, że nigdy nie zostanie zaakceptowany jako jeden z nich. No to jest też punkt wyjścia samej opowieści, fabuły, bo pierwsza miłość Fitzgeralda o imieniu Ginevra, 16-letnia dziewczyna, z którą chciał się ożenić, będąc chyba 20-letnim mniej więcej już młodzieńcem, nieco od niej starszym, pochodziła z podobnie wysokiego i dobrego rodu jak Daisy Faye.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.