Mentionsy Mentionsy
Rap Story
Rap Story

Kay Flock i jego droga od milionów do więzienia!

03.09.2024 ·36 min 6 s · 7 rozdziałów · 1 sponsor

Jeśli jesteś fanem rapu, zwłaszcza nowojorskiej sceny drillowej, to ten odcinek Rapstory jest właśnie dla Ciebie! Dziś zagłębiam się w pełną kontrowersji, wzlotów i upadków historię jednego z najbardziej intrygujących młodych raperów – Kay Flocka. Opowiem Ci o jego życiu, począwszy od trudnego dzieciństwa w Bronxie, przez pierwsze kroki w muzyce, aż po dramatyczne wydarzenia, które na zawsze zmieniły jego karierę i życie. Dowiesz się, jak gangsterski styl życia wpłynął na jego twórczość, jakie były kulisy konfliktów z innymi raperami, a także jakie były najważniejsze momenty jego kariery, takie jak hity „Brotherly Love” i „PSA”. Omówię również problemy z prawem, które doprowadziły do głośnego aresztowania w 2021 roku, a także wpływ, jaki miało to na jego muzykę i przyszłość kariery. Czy Kay Flock ma szansę na powrót na szczyt po wyjściu na wolność? Jakie są prognozy dotyczące jego obecnej sytuacji prawnej? Nie przegap tej wyjątkowej historii, która pokazuje, jak cienka jest granica między sukcesem a upadkiem w świecie rapu. Subskrybuj mój kanał, zostaw komentarz i daj znać, o jakim raperze chciałbyś usłyszeć w kolejnych odcinkach!

0:00 · Wprowadzenie i opowieść o Kay Flocku 6

Trzy, dwa razy. Zanim przejdziemy do mięcha, muszę was zapytać. Ile razy słyszeliście, że ktoś zaczyna od zera, a kończy na szczycie? No właśnie, milion razy. Ale historia, którą dziś opowiem ma nieco inny smak. Bo, co powiecie na to? Facet zaczyna od zera, pakuje się w niezłe bagno, ale zamiast utonąć jak przystało na porządnego gangstera, nagle staje się gwiazdą rapu, a potem... Znowu nurkuje w kłopoty. Ale tym razem to bagno jest już tak głębokie, że trudno powiedzieć czy uda mu się wypłynąć na powierzchnię. Mówimy tutaj o Kay Flocku. Jednym z najgorętszych i zarazem najbardziej kontrowersyjnych raperów młodego pokolenia. Ale chwila chwila, Kay Flock? Pewnie niektórzy z was teraz pytają, kim do cholery jest Kay Flock?

No to słuchajcie, bo to historia, którą naprawdę warto poznać. Wyobraźcie sobie dzieciaka z Bronxu, który zamiast grzecznie chodzić do szkoły, wolał ganiać po osiedlu z kumplami. I to nie była jakaś tam zwykła paczka przyjaciół od gry w piłkę, nie. To była banda, która bardziej przypominała dziką hordę niż szkolną ekipę. Ale nasz bohater nie był tylko zwykłym ulicznym gagatkiem. Ten chłopak miał w sobie coś więcej. I to nie byle jaki. Młody Kay Flock, bo tak zaczął tego nazywać, zaczął rymować, kręcić się w kręgach nowojorskiego rapu i szybko stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych twórców na lokalnej scenie drillowej. Teraz pewnie pomyślicie, okej, już to gdzieś słyszałem. Ale nie spieszcie się z tym okej, bo ta historia ma wiele więcej zwrotów akcji niż dobry thriller, bo wiecie,

Kay Flock to nie tylko raper, a przede wszystkim uliczny wojownik, który znalazł się na celowniku zarówno fanów, jak i policji. Chłopak za nim jeszcze stał się gwiazdą. Był podobno tak dobrze znany na ulicach, że jego imię szeptano z respektem. A to nie przez jego muzykę, a przez to, że był postrzegany jako ktoś, kto nie boi się konfrontacji. I kiedy mówimy konfrontacji, a nie mamy tu na myśli zwykłych sprzeczek, na ulicach Bronxu Kay miał swoją własną reputację, a ta była twarda jak beton, po którym chodził. Ale wiecie co jest najciekawsze? Ten dzieciak z ulicy, który miał więcej wrogów niż fanów, nagle zdobył uznanie za swoje muzyczne dzieła. Jego utwory takie jak Brotherly Love czy PSA eksplodowały na scenie drillowej, a jego nazwisko zaczęło być wymieniane obok takich gwiazd jak Pop Smoke, a wszystko to w niesamowicie krótkim czasie.

Nie boję się nikogo, bo kto by się bał chłopaka z Bronxu? To słowa samego Kay Flocka, które doskonale oddają jego podejście do życia. On nie tylko rymował o brutalnej rzeczywistości, on nią żył. I to tak intensywnie, że czasem aż trudno było odróżnić, gdzie kończy się jego muzyka, a zaczyna prawdziwe życie. A to życie nie było usłane różami, bo tak jak Kay szybował na fali sukcesu, tak szybko zaczął wpadać w coraz większe kłopoty. Drill, gatunek muzyki, w którym się specjalizował, to coś więcej niż tylko rytm i słowa. To surowa opowieść o życiu na krawędzi. I właśnie tym życie Kay Flocka się stało. Ciągą jazdą po bandzie, bez zapiętych pasów, a w tej jeździe nigdy nie brakowało zakrętów, wypadków i zdarzeń. W pewnym momencie stał się tak popularny, że jego koncerty bardziej przypominały uliczne zamieszki niż występy muzyczne.

Jego energia przyciągała tłumy, ale i wywoływała niepokój. Policja nieraz musiała interweniować, a wśród fanów panowała mieszanka euforii i strachu. Jak mówił jeden z jego dawnych przyjaciół, Kay Flock to nie tylko raper, to ktoś kto żyje tą muzyką. Ktoś kto bierze swoją uliczną rzeczywistość na scenę. A jeśli myślicie, że to już wszystko, to jesteście w błędzie. Bo prawdziwe zaskoczenie dopiero przed wami. Jak każdy rasowy bohater dramatycznej historii miał swoje wzloty i upadki. Kiedy wydawało się, że już złapał swój sen o sławie, rzeczywistość znów go dogoniła. I to z całą brutalnością. Więc drodzy słuchacze, zapnijcie pasy, bo ta historia ma wszystko. Talent, sławę, upadek i tajemnice, które sprawiają, że opowieść o Kay Flocku jest niczym najlepszy gangsterski film.

A co dokładnie się wydarzyło? O tym już za chwilę, a tymczasem witam ponownie w Rap Story, czyli podcaście, w którym opowiadam wam historie związane z muzyką rap. A wy w zamian za te historie zostawiacie w tym momencie subskrypcję, lajka i komentarz z propozycją na kolejny film. Już? Jeszcze nie? Uprasza się o kliknięcie lajka teraz. Tak. Oraz oprasza się o nieregulowanie odbiorników. Pozostanie na 19.90 FM. I zaczynamy. Rozdział pierwszy. No więc. Nie zaczyna się zdania od więc. Dobra. Gdy już poznaliśmy smak rapowej kariery Kay Flocka i zobaczyliśmy jak jego historia jest pełna zakrętów, czas cofnąć się o kilka lat i zrozumieć jak to się stało, że ten młody chłopak z Bronxu w ogóle trafił na tą niebezpieczną ścieżkę.

4:21 · Rozpoczęcie karierę jako rapper 6

Bo wiecie, każdy, nawet najbardziej zadziorny gangster ma swoje początki. I nie zawsze są one takie, jak można by było sobie wyobrazić. Zacznijmy od miejsca, które na zawsze ukształtowało Kay Flocka. Bronx. A konkretnie jego południowa część. I teraz pewnie myślicie... O, to pewnie jakieś kolorowe kamienice, wesołe dzieci bawiące się na ulicy i starsze panie, które plotkują na ławeczkach. No, jesteście w błędzie. Bronx, a zwłaszcza jego południowa część, to bardziej jak niekończący się odcinek Walking Dead. Tylko, że zamiast zombiaków są tam gangi, bieda i przemoc, której się nie wymyśli nawet w najbardziej chorym horrorze. A teraz wyobraźcie sobie dorastanie w takim miejscu. Kay Flock, a właściwie Kevin Perez przyszedł na świat w rodzinie, którą ciężko nazwać typową.

Jego matka samotnie wychowując syna próbowała utrzymać dom w kupie, ale Bronx nie ułatwiał jej tego zadania. Życie w tej dzielnicy to była wieczna walka o przetrwanie. Kay od małego widział rzeczy, które dla większości z nas pozostaną na zawsze obce. Już jako dzieciak wiedział, że jeśli chcesz przetrwać na ulicach, to musisz być twardy. Nie, wróć. Musisz być cholernie twardy, bo inaczej zjedzą cię na śniadanie i nawet nie popiją herbaty. Od małego był otoczony przez przemoc i chaos. Wychodząc na podwórko widział nie dzieci grające w piłkę, ale kolesi, którzy zamiast piłki mieli pistolet za paskiem. Tu na Bronxie albo uczysz się być twardy, albo kończysz się jako ofiar. Nie ma trzeciej opcji. Mówił kiedyś Kay Flock w jednym z wywiadów. I tak też było. Jego młodość to nie były szkolne przedstawienia i rodzinne obiady, ale ucieczki przed gangami i nauka życia na krawędzi.

Rodzina Kay Flocka nie była liczna, ale za to była skomplikowana jak wybuchowa mieszanka. Jego matka, która starała się trzymać wszystko w ryzach, była jednocześnie jego największym wsparciem, ale i tą osobą, która czasami po prostu nie dawała rady ogarnąć tego całego chaosu. Ojca w zasadzie nie było, ani w domu, ani w życiu Kevina. Tego brakującego ojca, Kay, szukał na ulicach w starszych chłopakach, którzy pokazali mu jak przetrwać w miejskiej dżungli. Ale wiecie, że Bronx to takie miejsce, gdzie mentorzy od razu uczą cię jak trzymać broń, a nie jak odrabiać lekcje. Chłopak miał w sobie coś więcej, coś, co odróżniało go od innych dzieciaków z Bronxu. Już jako młody chłopak odkrył, że ma talent do rymowania. To nie była jakaś tam fascynacja rapem. To była ucieczka, sposób na wyrażanie tego wszystkiego, co kotłowało się w jego głowie.

Kevin zamiast uciekać w przestępczość, uciekał w muzykę. No dobra, może nie do końca uciekał od przestępczości, ale na pewno dodawał do swojego życia ścieżkę dźwiękową, która z czasem stała się jego paszportem. Do świata rap. Ciekawostka, o której mało kto wie. Kay Flock swoją pierwszą piosenkę napisał, zanim jeszcze nauczył się poprawnie pisać. Brzmi nieprawdopodobnie, prawda? No ale tak właśnie to wyglądało. Kevin rymował na podwórku, zlepiając słowa w wersy, które miały w sobie więcej autentyczności niż niejeden dojrzały raper. I chociaż jego teksty na początku były proste, to miały w sobie coś, co przyciągało uwagę. Brutalną szczerość i doświadczenia, których wielu dorosłych nigdy nie przeżyje. Bronx nauczył mnie, że świat nie jest miejscem dla słabych. Jeśli chcesz coś osiągnąć, musisz to sobie wywalczyć.

To jedno z bardziej znanych zdań, które Kay Flock powiedział na temat swojego dzieciństwa. Te słowa idealnie oddają to, co Kevin przeżywał każdego dnia. I to właśnie ta walka, ta nieustanna wojna o przetrwanie uczyniła z niego artystę, którego muzyka bije na głowę wielu rówieśników. Ale jak to często bywa, kiedy masz taki talent i jednocześnie tkwisz po uszy w gangsterskim życiu, to prędzej czy później dochodzi do punktu, z którego nie ma odwrotu. Kay, chłopak, który miał w sobie pasję do muzyki, musiał zmierzyć się z wyborem. Kontynuować drogę, którą podpowiadało mu serce, czy poddać się temu, co dyktowała ulica. Skoro już wiemy w jakich warunkach dorastał Kay Flock i jakie piekło musiał przejść zanim jeszcze zaczął myśleć o muzyce czas wejść w kolejny rozdział tej niesamowitej historii.

Zamiast oldschoolowych beatów i breakingu na kartonach, pojawił się drill, mroczny, agresywny i pełen gniewu. I to właśnie ten styl muzyki przyciągnął młodego Kevina. Drill rap, którego korzenie sięgają Chicago, dotarł na wschodnie wybrzeże i zaczął zarażać młodych raperów swoją surowością i brutalnym realizmem. Młody Kevin zobaczył w tym stylu coś, co idealnie odzwierciedlało jego własne doświadczenia. No bo jak tu nie zauważyć podobieństw między codzienną walką o przetrwanie na ulicach Bronxu, a tym, co słyszał w utworach takich jak Teo, Chief Keefa czy Lil Durka? Ale zanim zaczął nagrywać własne kawałki, musiał jeszcze wymyślić dla siebie ksywę. I tutaj na scenę wchodzi Kay Flock. Pseudonim, który stał się jego znakiem rozpoznawczym. A co oznacza ta ksywa? No cóż, Flock to slangowe określenie kogoś, kto przyciąga tłumy, kto jest liderem, jest bardzo pewny siebie.

10:24 · Kontrowersje i popularność 7

A Kay to po prostu skrót od jego imienia Kevin, w sensie konkretniej to po prostu jego pierwsza itera. Ale nie dajcie się zwieść prostocie tej ksywy, za nią kryje się cały styl życia. Kay Flock to nie tylko raper, to facet, który ma na sobie całe brzemię ulicznego życia, a jego ksywa jest jak pieczęć gangsterskiego świata, z którego pochodzi. Jego pierwsze utwory nie były od razu hitami, ale miały w sobie coś, co sprawiało, że ludzie zaczęli go zauważać. Pierwszym kawałkiem, który zaczął robić szum w sieci było F.T.O. To był prawdziwy manifest, surowy, szczery i pełen wściekłości. I wiecie co? To nie była tylko muzyka, to było świadectwo życia na krawędzi. Słuchając F.T.O. można było poczuć, jakby się tam było, na tych ulicach, gdzie każdy dzień to walka o przetrwanie. Ale Kay nie zatrzymywał się na jednym kawałku.

Zaczął wrzucać kolejne tracki na Soundcloud i YouTube, a jego popularność rosła z każdym dniem. Utwory takie jak Ob Spotter czy Brotherly Love zaczęły zdobywać tysiące odsłon, a Kay zyskał miano jednego z najbardziej obiecujących młodych raperów w nowojorskiej scenie drillowej. Jego styl był surowy, ale miał w sobie coś co przyciągało ludzi. Prawdę. I teraz ciekawostka o której mało kto wie. Kay Flock był jednym z pierwszych raperów na scenie drillowej, którzy postanowili wrzucać swoje utwory bezpośrednio na platformy streamingowe bez czekania na jakieś kontrakty czy umowy z wytwórniami. To był ruch typowy dla kogoś kto nie lubi tracić czasu na biurokrację i chce od razu rzucić swoje karty na stół. Nie czekam aż ktoś mi pomoże. Biorę sprawy w swoje ręce, mówił Kay Flock, a jego determinacja zaczęła przynosić efekty.

Kay nie zaczął swojej kariery od wielkiego kontraktu, ani błyszczących teledysków. Zamiast tego wziął mikrofon, dorzucił do tego swoją uliczną reputację i stworzył muzykę, która była tak samo twarda jak on. I to właśnie ten autentyczny, surowy styl sprawił, że chłopak nie tylko zaistniał na scenie rapu, ale stał się jednym z najbardziej charakterystycznych głosów. A to dopiero początek, bo wiecie, kiedy Kay Flock wszedł do gry, to nie miał zamiaru zejść z boiska. Teraz czas na nieco mroczniejszą stronę jego życia, bo wiecie, Bronx to nie tylko miejsce narodzin hip-hopu, ale też twarda szkoła życia, gdzie gangsterskie reguły pisane są kulami i krwią. Kay Flock, jak się domyślacie, nie przeszedł przez ten etap swojego życia suchą stopą, wręcz przeciwnie, wskoczył w to po uszy.

Bronx, jak już wiemy, to nie jest miejsce dla mięczaków. Kay od najmłodszych lat był związany z lokalnym gangiem Bloods, a to już samo w sobie mówi wiele. W Bronxie przynależność do gangu to nie wybór, to konieczność jeśli chcesz przetrwać. Gang to nie tylko grupa ludzi, to rodzina, której nigdy nie miałem. I teraz wyobraźcie sobie taką scenkę. Młody Kay Flock, jeszcze zanim w pełni wszedł na scenę rapową, musiał codziennie walczyć o swoje. Blood to gang, który znany jest z brutalności i bezkompromisowości. Kay szybko nauczył się, że żeby przetrwać trzeba być jeszcze bardziej bezwzględnym.

To, co widział i przeżył na ulicach znalazło swoje odbicie w jego muzyce. Jego teksty brzmiały tak, jakby były wyciągnięte prosto z kroniki kryminalnej. Brutalne, pełne gniewu i autentyczności, które wyrażały życie w miejscu, gdzie każdy dzień to walka na śmierć i życie. Ale bycie członkiem gangu to nie tylko brutalne życie na ulicy. To także konflikty, które przenoszą się na scenę muzyczną. A Kay miał w tej kwestii sporo na koncie. I teraz, jeśli myślicie, że te konflikty to była tylko jakaś tam rapowa rywalizacja, no to się grubo mylicie. Tutaj w grę wchodziła prawdziwa nienawiść. Napędzana nie tylko różnicami muzycznymi, ale przede wszystkim przynależnością do różnych gangów. Jeden z najgłośniejszych bifów Kay Flocka dotyczył rapera z Harlemu, który miał równie twardą reputację jak on. Social media zrobiły swoje, a napięcia między nimi rosły do takiego stopnia, że internet dosłownie huczał od spekulacji kto pierwszy pociągnie za spust.

No i nie ma się co dziwić, bo w świecie rapu, zwłaszcza drillu, bify to coś więcej niż tylko wymiana słów, to często preludium do prawdziwych ulicznych porachunków. Kay Flock mając za sobą całą armię swoich ziomków z Bloods nigdy nie odpuszczał i zawsze był gotów stanąć do walki, zarówno na scenie jak i na ulicy. Ludzie mówią, że to tylko muzyka, a dla mnie to całe życie. Powiedział Kay Flock w jednym z wywiadów, kiedy zapytano go o jego zaangażowanie w gangsterskie sprawy. I rzeczywiście, jego muzyka była odzwierciedleniem jego codziennego życia, pełnego zastraszania, przemocy i walki o przetrwanie. Jego reputacja w cudzysłowie Bad Boya przyniosła mu zarówno wielu fanów, jak i wrogów, którzy tylko czekali na jego potknięcie. Jednym z najbardziej nieoczywistych aspektów życia Kay Flocka była jego umiejętność balansowania na granicy.

Z jednej strony był raperem, który zyskał popularność i uwielbienie fanów, a z drugiej był twardym gangsterem, który nigdy nie zapominał o swoich korzeniach. I... i leci samolot. Dobra, jedziemy dalej. I choć wielu mógłby myśleć, że to tylko image, Kay był autentyczny aż do bólu. Żył tak jak rapował, a rapował tak jak żył. To była jego siła, ale też największa słabość, bo w tym świecie każda zła decyzja mogła być tą ostatnią. Ciekawostką, która może was zaskoczyć jest fakt, że Kay miał całkiem sporo propozycji, aby porzucić gangsterskie życie i skupić się na karierze muzycznej. Wytwórnie muzyczne widziały w nim ogromny potencjał i próbowały go odciągnąć od Bronxu, oferując mu kontrakty, które mogły zmienić jego życie. Ale Kay Flock, jak to Kay Flock, nigdy nie chciał się sprzedać.

16:27 · Sukces i kłopoty 5

W przypadku Kay Flocka... Ty no, minutę temu leciał samolot. W przypadku Kay Flocka odpowiedź jest prosta – nie. Jego gangsterskie życie i muzyka to dwie strony tej samej monety, które razem tworzą obraz człowieka, który wybrał swoją drogę, choć wiedział, że może ona prowadzić do zguby. Ale jak to się stało, że gość, który jeszcze niedawno wykrzykiwał swoje wersje gdzieś na rogu ulicy, nagle stał się gwiazdą nowojorskiej sceny rapowej? Wszystko sprowadza się do jednego, przełomowego momentu, kiedy to muzyka zaczęła mówić za niego głosiej niż cokolwiek innego. Zacznijmy od tego, że Kay miał w sobie coś, czego brakowało wielu innym. Nieustępliwość i autentyczność i ten specyficzny Bronxowy styl, który nie pozwalał przejść obok niego obojętnie.

Sukcesy te nie wzięły się znikąd. Kay wiedział, że żeby wejść na wyższy poziom musi otaczać się ludźmi, którzy podzielają jego wizję i energię. I tutaj na scenę wchodzą Dougie B. i B. Love. Ci dwaj. To nie tylko jego ziomkowie z Bronxu, ale też artyści, którzy w podobnym czasie zaczęli zdobywać popularność. Ich wspólne utwory stały się manifestem nowej fali drillu, która wstrząsnęła całym Nowym Jorkiem. Brotherly Love to właśnie efekt tej współpracy. Brutalny, surowy i pełen energii utwór, który pokazał, że Kay Flock to nie tylko samotny wilk, ale część większej watahy. Utwór ten to był hit, który dosłownie eksplodował na platformach streamingowych. Można by powiedzieć, że to właśnie wtedy świat na dobre usłyszał o Kay Flocku. Brotherly Love to nie tylko zwykły utwór, to była esencja tego czym jest drill.

Wręcz przeciwnie. PSA to był prawdziwy bęger, który z jednej strony pokazał, że Kay Flock to nie tylko jednorazowy fenomen, ale artysta z dużym potencjałem na dłużej. Numer ten utwierdził go w roli jednego z najważniejszych głosów nowej fali nowojorskiego drillu. P.S.A. to było jako ostrzeżenie dla wszystkich, którzy jeszcze wątpili w jego talent. Teraz nie było już żadnych wątpliwości, że Kay to ktoś z kim trzeba się liczyć. Ale wiadomo, że jak to w życiu bywa, sukces przyciąga zarówno fanów, jak i problemy. Kay doświadczył tego na własnej skórze. Im większa stawała się jego popularność, tym więcej problemów zaczęło pojawiać się na horyzoncie. Z jednej strony miał za sobą miliony odsłon na YouTube, z drugiej rosnące zainteresowanie mediów i organów ścigania. Bo wiecie, kiedy stajesz się sławny, wszyscy nagle zaczynają interesować się twoim życiem, od tabloidów po policję.

A w przypadku Kay Flocka to zainteresowanie nie zawsze było pozytywne. Jego nagły wzrost popularności przyniósł ze sobą ogromną presję. Media zaczęły go śledzić, fani oczekiwali coraz więcej, a raper musiał odnaleźć się w świecie, który nagle stał się o wiele bardziej skomplikowany. W momencie, kiedy wchodzisz na szczyt, każdy chce Cię z niego zrzucić. I to była prawda. Każda jego decyzja, każdy krok, każdy nowy utwór były analizowane i komentowane na wszystkie możliwe sposoby. Ale Kay nie zamierzał odpuścić. Jego gangsterska mentalność mówiła mu, że skoro już zaszedł tak daleko, to nie może się cofnąć. Nawet gdy świat się zmieniał, on nadal pozostał sobą. Autentyczny do bólu, lojalny wobec swoich ludzi i nieustraszony w obliczu wyzwań. To właśnie te cechy sprawiły, że jego hity stały się czymś więcej niż tylko kawałkami muzycznymi.

stały się manifestem jego życia. A fakt, że Brotherly Love i PSA zdobyły tak wielką popularność, tylko potwierdził, że Kay Flock nie jest chwilowym fenomenem, ale artystą, który zostanie z nami na dłużej. I choć wzrost popularności przyniósł ze sobą nowe wyzwania, Kay nie zamierzał zwalniać tempa. Jego kariera nabierała rozpędu, a każdy nowy kawałek tylko umacniał jego pozycję na scenie. Ale jak to bywa, im więcej się wspinasz, tym bardziej niebezpieczna staje się gra. Doskonale o tym wiedział, ale nie zamierzał odpuścić. Przecież od początku szedł pod prąd, więc dlaczego teraz nagle miałby zmieniać kurs? Jak mawiał... W tej grze nie ma miejsca na strach. Albo grasz na 100%, albo odpadasz. I Kay Flock grał o wszystko co miał. Chłopak, który niedawno piął się na szczyt muzycznej kariery, nagle znalazł się w samym centrum rocznej historii, która na zawsze zmieniła jego życie.

22:30 · Rozwój muzyczny i konflikty 1

16 grudnia 2021 roku. To data, która wstrząsnęła światem rapu i zmieniła życie Kay Flocka na zawsze. Tego dnia na ulicach Nowego Jorku doszło do tragicznego incydentu, który przeniósł go z list przebojów do sal sądowych. Oscar Hernandez, młody mężczyzna, został zastrzelony w biały dzień. Z początku nikt nie wiedział kto za tym stoi, ale szybko pojawiły się doniesienia, że podejrzanym jest nie kto inny jak Kay Flock. Wideo z monitoringu, które krążyło po sieci, pokazuje jak Kay Flock spaceruje ulicą Harlemu, W pewnym momencie przeszedł obok barbershopu, z którego wyszedł Oscar. Dochodzi do wymiany słów, a chwilę później pada strzał. Hernandez pada na ziemię, a Kay odchodzi z miejsca zdarzenia. To było coś, czego nikt się nie spodziewał. W jednej chwili Kay stał się nie tylko rapowym idolem, ale też człowiekiem oskarżonym o morderstwo.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.