Mentionsy Mentionsy
Rap MATTers
Rap MATTers

Victory Lap Tedego | Kurt Rolson (Tede Special, part 19)

03.01.2026 ·24 min 39 s

Patronite: https://patronite.pl/brakkulturypodcastNapiwek dla horrego: https://tipply.pl/@horrypazKoszulki Brak Kultury: https://pretext-rec.pl/shop/brak-kultury-x-pretext/SPIS TREŚCI: https://docs.google.com/spreadsheets/d/1kjXqjA13Py7pTb_SUhFt_YhIeBLm02K4GhjI9sdxcOs/edit?gid=0#gid=0Dobre artykuły znajdziecie na: https://brakkultury.pl/Autor grafiki: https://www.instagram.com/man1eq/Oprawa graficzna: https://www.instagram.com/szarnowski/Intro: Michał Tomasik (Audiosynteza.pl)horrypaz na Instagramie: https://www.instagram.com/horrypaz/Grupa na FB: https://www.facebook.com/groups/RapMATTersPodcast/Fanpage: https://www.facebook.com/rapmatterspodcast/Instagram: https://www.instagram.com/rapmatterspodcast/Twitter: https://twitter.com/MateuszOsiak_Discord BK: https://discord.gg/AsSk3Z68vt

Siemanko, to Chory Pas i Matt, a przed wami dziewiętnasty odcinek TD Special. Jesteśmy przy trzynastym solowym albumie TD'ego w roku 2014, czyli wtedy, gdy wychodził Kurt Rolson, kolejny dwupłytowy album nagrany po znakomicie przyjętym eliminati. Omówimy też przy okazji kurort Rolson i w sekundkę wspomnimy o rzeczach z Grzechem, które też wtedy wychodziły. Pytanko numer jeden. Chory, spędziłeś kiedyś weekend w Mielnie albo byłeś w ogóle? Przejeżdżałem, bo się do Łeby jedzie przez Mielno chyba, żeby te wydmy oglądać.

Może i tak. Przejrzałem na pewno, ale żeby coś tam robić, imprezować, na plaży siedzieć, no nie, bo ja takich rzeczy nie robię, jak wiadomo. Chorze tylko siedzi, smutny, na plaży i ogląda gwiazdy, żadnych imprez, żadnego alkoholu i na pewno nie utożsamiasz się pewnie z kawałkiem swag, koks i dupy. Nie, niestety nie. Tajski boks bardziej, ale dupy, koks to nie. Jaki smutas generalnie dzisiaj. No dobra, jak ci się wracało? Fantastycznie, kurwa, w niebo wzięty byłem. Ale to tak przez trzy numery, a później weszły te trapowe i już mi się mniej podobało. Nie, tak poważnie bardzo dawno nie słuchałem. Oczywiście kupiłem, jak wyszła się, jarałem w chuj. Dużo tekstów pamiętałem, ale dużo lepszy powrót niż do Eliminati, bo muszę tu spropsować pana ser Michała, bo...

bo wydaje mi się, że się kurwa nauczył troszkę lepiej miksować, no bo miałem te zarzuty do Eliminati właśnie, że jest takie płaskie, nie ma góry, nie ma dołu. Tutaj brzmi to muzycznie, w sensie technicznie, realizatorsko brzmi dużo lepiej. Mniej to się zestarzało niż niektóre rzeczy na Eliminati. Bity tłuką wszystkie, nawet te trapowe, jeśli mi się nie podobają, czy tam new schoolowe. No, Michu poprawił się bardzo, a TD jest w takiej formie, jak był w dobrej formie na Eliminati, tak tutaj też jest. Czyli dobrze mi się wracało, tak. Tak, mi się wracało równie dobrze. Rzuciłem taki take pod koniec odcinka o Eliminati, że jak dobrze pamiętam, to Kurt Rolson będzie lepszy i generalnie jest.

Tam co prawda jest tutaj kilka gwiazdek do tej mojej wypowiedzi, o których... powiem deczko później, ale tak, to jest Tede znowu w doskonałej formie. W ogóle bardzo dużo rzeczy o Tede z tego okresu powiedzieliśmy już w tamtym odcinku, więc nie chcę może bardzo powtarzać tego samego, o składaniu rymów, o tym, że tutaj też doszło jakieś aliteracje, bo w Fame Lover mamy kolejny koncert, konkret, komplet Jestem Content, to bardzo fajne zbitki, które gdzieś tam się przydarzają, nie tylko w tym kawałku. Natomiast udało się też to demo wyeliminować tutaj dużo rzeczy, o których mówiliśmy przy okazji Eliminati, bo tak jak właśnie jedną rzeczą był miks tych bitów, tak wydaje mi się, że tutaj Tede już... Dobór po prostu jest lepszy. No, ale też Tede nie szuka aż tylu wrogów, jak szukał tam.

Więc jest to, trochę tak sobie liczę w głowie, zliczam minuty, ale jest tego naprawdę bardzo dużo, o tak powiedzmy. I jak ktoś wtedy się jarał mocno, no to miał się czym czym jarać. I kurde, myślę, że tak słowem kończącym to możemy powiedzieć, że to się bardzo dobrze zestarzało i warto to docenić, jak na to brzmienie, które miało prawo się właśnie zestarzyć w chuj. No lepiej niż Eliminati, nie? Tak, totalnie. No ciekawe teraz, jak będzie z tym w Vanilla Highs, bo nawet jestem na takiej fali, że mógłbym, wiesz, jutro pewnie nasłuchać się i nagrać kolejny podcast. Robimy to. Nie. Nie, bo Maniek nie zdąży okładki zrobić. To jest jedyna przeszkoda.

Dokładnie. Dobra, to finalnie ile dla Kurta? No właśnie tak jak powiedziałeś. Pierwsza? Naprawdę dziewięć, nie? Bym dał. Druga bardziej sześć. No piętnaście na dziesięć to słabo trochę dać, ale no... Kurwa, nie wiem... Poprzednio dałem 8 na wtedy, 6 na dziś, tak? Eliminati, 7. No to nie, tu 8 bym dał. Tak całościowo niech będzie 8. Ode mnie 9 na 10 za pierwsze, nawet powiedzmy 9,5, za drugie 6, czyli jak dobrze policzycie matematycznie, tylko musicie to wykombinować, wychodzi 8 na 10, ale to 8 na 10 jest większe niż 8 na 10 dla Eliminati. Bo Eliminati dostało u mnie punkt za ważność tego albumu.

Kurt Rolson już nie jest przełomowym albumem, ale takim bardzo długim Victory Lap. Też dowiezionym, o to też może miałem to w głowie, że... Był sobie Tebe, który pewnego razu nagrał Eliminati, które się okazało, że jest wielkim powrotem na scenę. Wydał trzy godziny muzyki, bo były 17 mixtape'ów, blendtape'ów i wszystkich tape'ów innych świata. Był na takiej fali wznoszącej. I nie było łatwo wydaje mi się, że nagrać kolejny album, który będzie znowu takim mocnym klasykiem. Mógł równie dobrze wrzucić, jakby nagrał taką płytę jak samo drugie CD z Kurta Rolsona, to bym się nie zdziwił zupełnie, bo Eliminati mogło być jednym strzałem, a on jednak poszedł na tej fali i zrobił bardzo dobry run.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.