Mentionsy Mentionsy
Rap MATTers
Rap MATTers

NAJGORSZY PEZET W HISTORII | PEZET - MUZYKA POPULARNA

03.12.2025 ·23 min 6 s

Patronite: https://patronite.pl/brakkulturypodcastNapiwek dla horrego: https://tipply.pl/@horrypazKoszulki Brak Kultury: https://pretext-rec.pl/shop/brak-kultury-x-pretext/SPIS TREŚCI: https://docs.google.com/spreadsheets/d/1kjXqjA13Py7pTb_SUhFt_YhIeBLm02K4GhjI9sdxcOs/edit?gid=0#gid=0Dobre artykuły znajdziecie na: https://brakkultury.pl/Autor grafiki: https://www.instagram.com/man1eq/Oprawa graficzna: https://www.instagram.com/szarnowski/Intro: Michał Tomasik (Audiosynteza.pl)horrypaz na Instagramie: https://www.instagram.com/horrypaz/Grupa na FB: https://www.facebook.com/groups/RapMATTersPodcast/Fanpage: https://www.facebook.com/rapmatterspodcast/Instagram: https://www.instagram.com/rapmatterspodcast/Twitter: https://twitter.com/MateuszOsiak_Discord BK: https://discord.gg/AsSk3Z68vt

Dokładnie. Taka telenovela kryminalna. I bardzo normicki serial, tak jak normicka jest ta płyta, bo to muzyka popularna PZ to jest płyta dla dziewcząt, dla chłopców, dla matek, dla kierowców, dla wszystkich, ale nie dla obcujących z rapem, jak kiedyś rapował Mess, trochę oczywiście pomyliłem ten cytat, ale Jest to nowy Miłosz. Jest to muzyka dla Przemków Rudzkich tego świata. Jest to album niedowieziony na każdej płaszczyźnie, co boli, bo omawialiśmy niedawno muzykę poważną Pezeta jako album taki mistyczny wręcz album, który wpisał się na stałe złotymi zgłuskami w historię polskiego rapu, a ten...

najchętniej wykreśliłbym z tej historii. Co śmieszne, to nie jest jedyny album Pezeta, który chętniej bym wyrzucił z kart historii, ale... Każdy po rozrywkowej, Boże. Ale ciężary od A do Z, jak dla mnie. No nie, no PZ się naprawdę cofa w rozwoju, bo dla mnie poziom tej płyty to jest no kurwa nieakceptowalny po prostu, tak jak powiedziałeś, no nic się tu nie spina. To jest, to brzmi jakby gościu, no kurwa gościu nagrał poważną i klasyczną, no to umie pisać, umie rapować przede wszystkim, albo umiał, a tutaj to brzmi jak jakaś demówka. gościa, który naprawdę nagrywa i pisze swoje pierwsze teksty w życiu i wybiera jakieś kompletnie z dupy type bity z YouTube'a 2025, wbija z czapką do tyłu, how do you do fellow kids i ja też chcę rapować, nie?

I A to, co on rapuje, już nawet pomijając to, co rapuje, przecież to jest, kurwa, nie wiem, dorosły facet, takie ma przemyślenia z podstawówki, ale sposób rapowania, sposób podawania, przede wszystkim rymowania jest dramatycznie słaby, nie przystoi i mając PZ-a za jakąś tam legendę, za autora jednych z najlepszych płyt, które znamy na pamięć, No po prostu nie wypada, nie przystoi. Dla mnie to jest skandaliczny poziom i ja nie chcę tego więcej słuchać. To jest okropnie zła płyta. Naprawdę pod każdym względem, od bitów do nawijki, rymy, sens, koszmar, koszmar. Wydaje mi się, że to cofanie się w rozwoju, czy ta...

miłoszyzacja rapu PZ wynika z tego, że on serio już nie chce być hip-hopowy i skierował się bardzo do środka, do wszystkich ludzi, którzy nie słuchają hip-hopu, ale chcą sobie posłuchać jakiejś muzyczki, która totalnie nie angażuje. bo dużo z tych tekstów, oprócz tego, że zdecydowana większość, no to są bardzo proste przemyślenia, tak jak mówiłeś, albo są to niesamowite suchary, bo on rzuca, no to może gdzieś tam zaraz przejdę do tych rzeczy. Pierwszy wers na płycie to ma blizny na sercu i blizny po cięciu w całkiem ciekawym temacie, który mógłby rozwinąć o tych rodzicach i tak dalej. Da się to fajnie opowiedzieć, to jest tylko wers rzucony o tym. A później to są jakieś takie dziecinne porównania, że mam coś tam jak coś tam, a ona coś tam jak coś tam i to jest kurwa cała płyta, nie?

fantastyczne i tam nie ma, wiesz, podwójnych w środku, czy to jest jakiś zabieg, który ma to napędzać, wiesz, i tak akcentować, nie, to są, kurwa, jedyne rymy w tych, nie, raz na czas idę srać, coś takiego miał i później filmowe, nie, jeszcze dodał, no to taki wewnętrzny jeden był, no nie, no nie, nie, nie, nie. Zresztą w ogóle już tam wrzucając wszystkich tych gości do jednego wora, każdy z nich jest lepszy niż PZ, żaden nie jest dobry tak naprawdę. Taki moment, gdzie ja trochę się budzę, jeśli chodzi o rap, to jest wejście Kaza Bałagane w planie B z dwuwarsem, po co pokazuje jeszcze ćwiczenia na brzuch, jak ty robiłaś sobie lipo, a nie trening za dwóch. Wreszcie mamy coś backowego, coś śmiesznego, cokolwiek jakiegoś i podane w jakiś tam sposób.

Wiesz co, całkiem zgrabnie zarapował Mata, tylko też są troszkę takie bzdurki, znaczy zgrabnie, lepiej od PZ-a po prostu. Nie ruszam się ze szczytu, bo za długo byłem na dole. No Mata, proszę cię, jakim, kurwa, dole, już bez jaj. Fajny wers, ale jakoś tam się szanujemy trochę z takimi głupotkami. Podbijam, też mam to wypisane tam w ogóle, Żeby nie było aż tak negatywnie. Są tutaj jakieś fragmenty, nawet w tym kawałku. Powiedzmy, że ten początek w planie B ma sens. Refren nawet jeszcze jest skoczny. Tylko, że PZ tego nie ciągnie, tylko potem ucieka w pustosłowie. I to w pustosłowie, to wodolejstwo, to jest esencja tej płyty.

Chce grać główną rolę jak jakiś aktor, chce być najlepszy, chce być najdroższy jak Mbappe, chce być coś tam jak ktoś tam. No ja pierdolę, to nawet na WBW by nie przeszło. Ludzie, zlitujcie się. Kolejna rzecz, bo tych rzeczy irytujących tutaj jest naprawdę bardzo, bardzo dużo i można się pastwić i zamierzam to robić. Są te kawałki o ruchaniu, bo generalnie PZ rucha. Słuchajcie, rucha bardzo, tylko on chyba tylko mówi, a nie wiem, co to robi, bo on jest wyprany z testosteronu. Naprawdę mógłby sobie jakiś cykl wrzucić albo pójść na siłownię trochę, nie wiem. Rucha, ale się wstydzi. Tak to wygląda generalnie. On tutaj pozuje na takiego dużego playera, ale no jak Oscar rapuje o ruchaniu, no to sam wystawiasz dżupę, żeby i ciebie wyruchał.

Jakby serce gdzieś wyszło i odeszło na zawsze. Chryste, Panie. Ale świetnie to przeczytałeś, naprawdę. Dziękuję. Myślę, że nawet lepszym flow niż PZ, wiesz? Jest też nawet taki... Jest taki współczesny beat, takie próbowanie pójścia w jakieś... Zaraz ty mi pewnie powiesz, jak pamiętasz ten beat, tylko sobie znajdę, który to jest. Pierwszy track, o, pierwszy track. To jest przecież pójście w nowoczesny rap, tylko że kurwa znowu nie ma charyzmy. A jak nie ma charyzmy, to nie ma nic. To też nie powiem, żeby to był dobry bit. No i tutaj też jest taki... Nie, nie, nie. Nie jest dobry, ale jest współczesny. Aha. Czyli z założenia, jak jest współczesny, to nie jest dobry. Okej.

Co do przyjęcia płyty, nie wiem, na Inter jakiś chłop dał bardzo dużo, chyba 8 na 10, ale tam Rafał... Rafał Samborski, recenzując przejście z kolei z Ironem, wspomniał, że się totalnie nie zgadza i uważa muzykę popularną za najgorszy album PZ, a także gdzieś tam... No, Rate Your Music jest poniżej dwóch na pięć. No to właśnie to przyjęcie jest dobre, ale pewnie właśnie nie w środowiskach hip-hopowych, bo... Jest dobre tam, gdzie ma być dobre. Tam, gdzie on chciał, żeby było dobre, to jest dobre. No właśnie, no właśnie, no właśnie, tak. No nie wiem, tak naprawdę tę płytę, żeby nie dać najniższej oceny, albo żeby go nie porównywać z wujkiem Salomu Złoczy, z Żuromem, ratuje jedynie to, że jest to jakoś tam zrealizowane, że to nie jest raper, który wypada w kółku z bitu, który...

rapuje sobie, a bity sobie, to nie ma tej chałupniczości tutaj. Czy dla mnie nadal brzmi amatorsko, PZ brzmi amatorsko, na nie jego podejście do rapowania, wiesz, na tej płycie. Ale rozumiem, o czym mówisz. No, bo jest to na jakimś poziomie, zrealizowane na jakimś poziomie. Co nie zmienia faktu, że cringuje przez całą długość albumu, no ten odsłuch boli i chce się rzygać od niego. I no fatalne jest. Dla mnie to jest 1 na 10 i Nic się tu nie broni, mam nadzieję, że niczego już tej płyty nie będę słyszał nigdy w życiu. Tak, zgadzam się, 1 na 10 też i to jest, to będzie w tej playliście naszej najgorsze płyty, bo to jest, jak miesiąc temu rozmawialiśmy na Discordzie, czy gorsza płyta, bo wyszły tego samego dnia problemu, czy PZ-a, no to to jest inna liga w ogóle, nie, te dwie płyty.

Totalnie, totalnie. Mimo, że problemu nie była za dobra, nie? Nie była za dobra, ale była jakaś. Da się tam czegoś słuchać tutaj. Wydaje mi się, że nie da się słuchać niczego. Także no, ocenki wystawione, ale jeszcze sekundkę poświęcimy na przejście EP, czyli na... Na co? Na archiwalne nagrania, praktycznie w stu procentach, poza wołaniem z Eldo, które zostało dograne później. PZ na bitach Irona. Jak bardzo archiwalne to jest, przepraszam? Która trwa 20 minut. Nie wiem, czy to gdziekolwiek było napisane, no ale w moim świecie to 2007 rok, więc to ma 18 lat. Okej. I jest to, mogę zacząć, że to w moim świecie, no kurde,

Słuchajcie, widzowie, okazuje się, że PZ kiedyś potrafił pisać, że jest to emocjonalny chłopak i nie jest to jakieś tam nie wiadomo jakie, super poetyckie, ale wydaje mi się, że jest, że to jest jednak PZ potrafiący pisać ładnie, opisujący historię, jeśli to w ogóle można nazwać historią, ale te wersy takie opisujące te... relacje, że chłop gdzieś ucieka, bo w jego idealnym świecie jest tak, a nie inaczej. Są te one-linery, które też są oczywiście bardzo, jak te myśli PPL, bo ten kawałek był tam pewnie w całości przepisywany wers po wersie. Natomiast podobają mi się takie love songi, uwielbiałem je kiedyś, to wszystko, że możemy gadać do rana, rozumiesz mnie, jemy wspólne śniadania, należysz do mnie, to nie kwestia posiadania.

Ryby może nie są wybitne, ale słucha się. Fajnie też jakieś takie dojrzałe rzeczy, że jesteś ze mną nawet, gdy mamy kryzys, bo pamiętasz tak jak ja, że to jest tylko kwestią decyzji. No i ten twist na końcu tutaj, tak jak... na albumie nie miał sensu, to tutaj to, że w moim innym świecie planujemy przyszłość, ale teraz nie macie, chyba właśnie wyszłaś, no to jest naprawdę zgrabnie napisane. Beat mi się podoba, rap mi się podoba, takiego PZT naprawdę lubię i mógłbym słuchać. Kurde, no ja miałem trochę problem, bo za każdym razem słuchałem tej płyty po tej głównej płycie i oczywiście jest lepsza, nie? Ale no mam wrażenie, że to wyszło jako taka troszkę tania zagrywka na sentymencie i PZ mi tutaj brzmi nie jak ten PZ Wyż z Poważnej czy Klasycznej, tylko brzmi jak PZ, który się nasłuchał tamtego PZ-a, nasłuchał się Eldoki,

albo jakiegoś atmosfery i chce teraz pisać emocjonalne teksty, bo właśnie jest w drugiej klasie liceum i z dziewczyną mu się nie układa. Trochę tak to brzmi. Może dlatego, że traktuję te dwie płyty jako jeden projekt, bo tak słuchałem jedno po drugiej. No co do bitów, kurde, no to nie są PZ-owe bity, bo to nie jest ten fajny Iron, wiesz, z małolata, tylko ten troszkę późniejszy, który faktycznie brzmiał troszkę jak bieda wersja Nuna. Takie mam wrażenie, że to są nie Ironowe, a takie podrabiane Nunowe rzeczy, bo tu gdzieś jest drzewny sampelek wokalny, tutaj jakaś gitarka, wiesz, taka solówka na gitarze, która ma być też emocjonalna i taka progresywna, ale taka, wiesz, duża, nie?

I tak... Wolałbym chyba, żeby Eldoka płytę nagrał na takich bitach, niż żeby zrobił to PZ i nie wiedziałem, wiesz, kiedy to było pisane, nagrywane, myślałem, że to teraz, a to są archiwalne, okej, nie sprawdzałem tego, więc... Ale to nie jest tak dobry PZ, jak był, wiesz, na poważnej i klasycznej jednak, nie? Ani na rozrywkowej nawet, bo wtedy Haslerem był, nie? Zdecydowanie. Eldo tutaj też w ogóle bardzo dobrze wypada, więc jak najbardziej podbijam. Trochę się bałem, że Eldo będzie bardziej zardzewiałe, a tutaj naprawdę daje radę. Kurde, ja tak właśnie nie wiem do końca jak traktować te kawałki, bo to nie są odrzuty, tylko archiwalne rzeczy. PZ miał taki etap takiego romantyka i to pisanie, jak nie wiem, w zimnym.

No to jest trochę gimbo numer, ale jakbym go słuchał 20 lat temu, to podobałoby mi się. To taki trochę PZ z emocjonalnymi miejscami, bo jest taki emo tutaj w niektórych... momentach, ale mi ta płyta na zasadzie kontrastu z tamtą działa bardzo dobrze, bo nawet... Pod tym względem tak, mimo wszystko tak. Przypomina mi. Okazuje się, że nawet jak on rapuje refren po prostu, to nie jest jakiś śpiew, jakiś szept, jakiś kur... nie wiadomo co, tylko zwykły rap sprawia, że da się go słuchać i że jest... Bardzo fajne. Plus jakieś takie te patenciki na malowanie tych małych scen, że nie wiem, jeden klucz do tego pustego mieszkania, gdy wracasz do mnie w myślach podczas sprzątania.

No na pewno jest to rzecz, z którymi mnóstwo nastolatków by się utożsamiało. No i taki romantyczny pezet, to był pezet, którego ja lubiłem kiedyś, bo tak jak mówię, to w moim świecie to zapętlane było u mnie często dość. No ja tak jak mówiłem miesiąc temu, jak gadaliśmy o poważnej, jakoś tam wielkim fanem PZ-a nigdy nie byłem i po tych dwóch płytach nie zostanę. Natomiast za to takie nasiągane siedem. No ja piąteczkę. No i dobra. Także dziękujemy widzowie, że dotrwaliście do końca swoje ulubione porównania Pezzetta z albumu. Możecie wypisać w komentarzach, na pewno wszyscy się razem pośmiejemy. Za chwilkę odniesiemy się do czatu i na razie.

Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.