"Wyższe sfery" Mariusza Staniszewskiego. Powieść czy dokument o elitach Wrocławia?
"Przez kilka ładnych lat pracowałem jako dziennikarz śledczy; część opowieści, które wtedy słyszałem jest zawarta - choć w formie przetworzonej - w tej książce"
ale nie da się opisywać, znaczy trudno jest opisywać świat, którego się absolutnie całkowicie nie zna. Bo to wtedy bardzo łatwo o fałsz. Czasami to widzimy w powieściach na przykład Kościoła, prawda? Raczej jest to wyobrażenie o Kościele niż rzeczywistość i wtedy widzimy tą sztuczność. Życie redakcji w latach dziewięćdziesiątych i na początku lat dwutysięcznych... Właśnie, bo tam nie padają daty, ale można oczuć, że to... Ja bym tego wyraził, że to nie są lata dziewięćdziesiąte aż tak bardzo, czyżbym się pomylił? To jest przełom lat dziewięćdziesiątych, dwutysięcznych, gdzieś tam początek lat dwutysięcznych. Tam jest taka historia, takie spotkanie na przykład z właśnie patologiem, z którym pamiętam, rozmawiałem dłuższą chwilę i ta wymiana zdań jest w zasadzie, ona mi tak głęboko utkwiła w pamięci, że nie mogę mu uwierzyć w to, co ten człowiek mówi i tak naprawdę...
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
"Przez kilka ładnych lat pracowałem jako dziennikarz śledczy; część opowieści, które wtedy słyszałem jest zawarta - choć w formie przetworzonej - w tej książce"