Wojna handlowa USA–Chiny wchodzi na poziom militarny
Rywalizacja USA i Chin to już nie spór o cła, lecz wojna o technologię i dominację militarną. Marek Budzisz ocenia, że rozstrzygnięcie zapadnie w ciągu najbliższych trzech lat.Rywalizacja między Pekinem a Waszyngtonem przestała być sporem o cła i taryfy. Dziś stawką jest kontrola nad technologiami i surowcami, które decydują o przewadze militarnej.Weszliśmy w fazę wzajemnych sankcji. To już nie tylko gospodarka, ale element gry strategicznej– mówi Marek Budzisz, ekspert Strategy & Future, w rozmowie z Radiem Wnet.Realizacja chińskiego planuWedług Budzisza obecne decyzje Pekinu, takie jak ograniczenie eksportu metali ziem rzadkich czy zaprzestanie zakupów soi ze Stanów Zjednoczonych, to część większego planu.Chińczycy kontrolują około 90 procent produkcji magnesów i 85 procent zdolności do rafinacji surowców ziem rzadkich. To kluczowe nie tylko w produkcji mikrochipów, ale też w przemyśle wojskowym. Mówimy o realnym narzędziu nacisku– podkreśla.Decyzja o wprowadzeniu licencji na eksport metali ziem rzadkich, zdaniem Budzisza, ma dwa cele: z jednej strony to polityka „dziel i rządź” wobec partnerów gospodarczych, z drugiej – sygnał, że Pekin może całkowicie zablokować dostawy surowców o potencjale militarnym.Wskaźnik referencyjny, który ogłosili Chińczycy, to 1,1 procent. W praktyce oznacza to pełną blokadę w tym segmencie– mówi analityk.Uderzenie w chińskie produktyStany Zjednoczone odpowiadają w podobny sposób. Ograniczają sprzedaż najbardziej zaawansowanych mikrochipów do Chin, by spowolnić rozwój ich technologii wojskowych.Obie strony działają selektywnie, ale zdecydowanie. Chcą osłabić zdolności militarne przeciwnika. Wojna handlowa eskaluje i potrwa jeszcze kilka lat– ocenia Budzisz.Ekspert zwraca uwagę, że wszystkie te ruchy są elementem przygotowań do spotkania Xi Jinpinga z Donaldem Trumpem.To nie jest trwała zmiana kursu, tylko próba ustawienia pozycji negocjacyjnych. Pekin położył jedną kartę na stół, ale Xi ma ich znacznie więcej– mówi.Zmiany dostawcówJedną z takich kart była decyzja o zaprzestaniu importu soi z USA. Chiny przeniosły zakupy do Argentyny, co uderza bezpośrednio w amerykańskie rolnictwo i regiony, które stanowiły zaplecze polityczne Trumpa.To cios w środkowe stany, bastion rolnictwa i wyborców „Make America Great Again”– zauważa Budzisz.Jego zdaniem decydujący moment tej rywalizacji nastąpi w ciągu najbliższych trzech lat.To wtedy rozstrzygnie się wyścig o kontrolę nad sztuczną inteligencją. Kto zdominuje ten obszar, ten będzie dominował również militarnie– tłumaczy.Kto jest gotowy?W ocenie Budzisza czas działa dziś raczej na niekorzyść Pekinu.Ameryka nie jest jeszcze w pełni gotowa na eskalację, ale system sojuszniczy USA się przekształca. Europa będzie w tym nowym układzie odgrywać inną rolę, co Chińczycy dobrze widzą. To przyspiesza bieg wydarzeń– dodaje.W rozmowie padł też wątek Ukrainy. Ekspert przyznał, że jej bogate zasoby metali ziem rzadkich, szczególnie na Donbasie, mogą w przyszłości stać się elementem gry surowcowej.To jednak perspektywa kilku, może kilkunastu lat. Natomiast obecna rywalizacja chińsko-amerykańska rozstrzygnie się wcześniej– mówi.Na pytanie o sens debat o bezpieczeństwie w Polsce, Budzisz odpowiada: – Politycy muszą słuchać, bo to oni będą podejmować decyzje i tłumaczyć je obywatelom. W sprawach bezpieczeństwa partyjna legitymacja nie ma znaczenia. Zagrożeni jesteśmy wszyscy, niezależnie od tego, na kogo głosujemy.
kierowników placówek, które też te decyzje nie bronią się z punktu widzenia kompetencji i zdolności do reprezentowania Rzeczpospolitej. No przykład Waszyngtonu jest tutaj najbardziej uderzający, ale podobna sytuacja moim zdaniem jest w Kijowie, podobna w innych miastach. Może i zaskoczyłem pana redaktora tym pytaniem, ale to tylko wstęp, rozbiegówka do najważniejszych pytań, a to najważniejsze pytanie to jest możliwy zwrot w polityce Chin. wobec Rosji i taka informacja trochę potwierdzona, trochę nie, że nagle Chiny przestaną kupować rosyjską ropę. Donald Tusk mówi, no to byłaby duża zmiana. Jest jakaś potencjalna możliwość dużej zmiany wokół polityki rosyjskiej?
To już gołym okiem przecież widać. No i coraz więcej decyzji będzie podejmowanych w państwach takich jak Polska, czyli w państwach frontowych czy wschodniej flanki NATO. Więc w tym sensie politycy muszą być przygotowani, bo to oni będą... i podejmowali decyzje i będą musieli uzasadnić te decyzje obywatelom Rzeczpospolitej. Tu nie będą mieli swobody, tu muszą nie tylko się konsultować, ale też być może przekonywać wyborców. I liczy pan, że przekona któregoś z polityków PiSu do takiej wizji? Tak, liczę, że przekonam, ale to nie jest zarezerwowane tylko dla polityków PiSu. Mam taką samą nadzieję, że przekonamy jako Strategy and Future polityków Koalicji Obywatelskiej czy polityków PSL-u.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Rywalizacja USA i Chin to już nie spór o cła, lecz wojna o technologię i dominację militarną. Marek Budzisz ocenia, że rozstrzygnięcie zapadnie w ciągu najbliższych trzech lat.
Rywalizacja między Pekinem a Waszyngtonem przestała być sporem o cła i taryfy. Dziś stawką jest kontrola nad technologiami i surowcami, które decydują o przewadze militarnej.
Weszliśmy w fazę wzajemnych sankcji. To już nie tylko gospodarka, ale element gry strategicznej– mówi Marek Budzisz, ekspert Strategy & Future, w rozmowie z Radiem Wnet.
Realizacja chińskiego planu
Według Budzisza obecne decyzje Pekinu, takie jak ograniczenie eksportu metali ziem rzadkich czy zaprzestanie zakupów soi ze Stanów Zjednoczonych, to część większego planu.
Chińczycy kontrolują około 90 procent produkcji magnesów i 85 procent zdolności do rafinacji surowców ziem rzadkich. To kluczowe nie tylko w produkcji mikrochipów, ale też w przemyśle wojskowym. Mówimy o realnym narzędziu nacisku– podkreśla.
Decyzja o wprowadzeniu licencji na eksport metali ziem rzadkich, zdaniem Budzisza, ma dwa cele: z jednej strony to polityka „dziel i rządź” wobec partnerów gospodarczych, z drugiej – sygnał, że Pekin może całkowicie zablokować dostawy surowców o potencjale militarnym.
Wskaźnik referencyjny, który ogłosili Chińczycy, to 1,1 procent. W praktyce oznacza to pełną blokadę w tym segmencie– mówi analityk.
Uderzenie w chińskie produkty
Stany Zjednoczone odpowiadają w podobny sposób. Ograniczają sprzedaż najbardziej zaawansowanych mikrochipów do Chin, by spowolnić rozwój ich technologii wojskowych.
Obie strony działają selektywnie, ale zdecydowanie. Chcą osłabić zdolności militarne przeciwnika. Wojna handlowa eskaluje i potrwa jeszcze kilka lat– ocenia Budzisz.
Ekspert zwraca uwagę, że wszystkie te ruchy są elementem przygotowań do spotkania Xi Jinpinga z Donaldem Trumpem.
To nie jest trwała zmiana kursu, tylko próba ustawienia pozycji negocjacyjnych. Pekin położył jedną kartę na stół, ale Xi ma ich znacznie więcej– mówi.
Zmiany dostawców
Jedną z takich kart była decyzja o zaprzestaniu importu soi z USA. Chiny przeniosły zakupy do Argentyny, co uderza bezpośrednio w amerykańskie rolnictwo i regiony, które stanowiły zaplecze polityczne Trumpa.
To cios w środkowe stany, bastion rolnictwa i wyborców „Make America Great Again”– zauważa Budzisz.
Jego zdaniem decydujący moment tej rywalizacji nastąpi w ciągu najbliższych trzech lat.
To wtedy rozstrzygnie się wyścig o kontrolę nad sztuczną inteligencją. Kto zdominuje ten obszar, ten będzie dominował również militarnie– tłumaczy.
Kto jest gotowy?
W ocenie Budzisza czas działa dziś raczej na niekorzyść Pekinu.
Ameryka nie jest jeszcze w pełni gotowa na eskalację, ale system sojuszniczy USA się przekształca. Europa będzie w tym nowym układzie odgrywać inną rolę, co Chińczycy dobrze widzą. To przyspiesza bieg wydarzeń– dodaje.
W rozmowie padł też wątek Ukrainy. Ekspert przyznał, że jej bogate zasoby metali ziem rzadkich, szczególnie na Donbasie, mogą w przyszłości stać się elementem gry surowcowej.
To jednak perspektywa kilku, może kilkunastu lat. Natomiast obecna rywalizacja chińsko-amerykańska rozstrzygnie się wcześniej– mówi.
Na pytanie o sens debat o bezpieczeństwie w Polsce, Budzisz odpowiada: – Politycy muszą słuchać, bo to oni będą podejmować decyzje i tłumaczyć je obywatelom. W sprawach bezpieczeństwa partyjna legitymacja nie ma znaczenia. Zagrożeni jesteśmy wszyscy, niezależnie od tego, na kogo głosujemy.