Syn Anny Walentynowicz: nie wiem, kto leży w grobie mojej mamy
Janusz Walentynowicz mówi wprost, że po 16 latach od katastrofy smoleńskiej nadal nie ma pewności, kto naprawdę został pochowany w grobie Anny Walentynowicz. W rozmowie wraca do identyfikacji ciała w Moskwie, późniejszej ekshumacji i do wieloletnich prób uzyskania odpowiedzi od prokuratury. Najmocniej wybrzmiewa jedno pytanie, które – jak przyznaje – zadaje od lat bez skutku.
Były pokazywane, pojawiały się informacje, że prawdopodobnie trzy osoby przybyły, że zostały odwiezione do szpitala. Udziwiłem się, że może moja mama jest jedną z tych trzech osób, a potem okazało się, że to jakieś fejki. A wieczorem przyszedł pan Maria Boistowa, informując o tym, co się stało i pytając, czy ja będę chciał Jechać do Moskwy na identyfikację. No i tak to mniej więcej było. I pojechał Pan. Pojechałem, tak. Pojechałem razem z żoną i z Turką. No nie zapomnij Pan tych momentów.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Janusz Walentynowicz opowiada o katastrofie samolotowej w Smoleńsku i rozmawia o planach na dzisiejsze rocznicę.
Janusz Walentynowicz opisuje proces identyfikacji i podkreśla niezgodności w wynikach. Rzucił wątpliwości na temat prawdziwości identyfikacji.
Janusz Walentynowicz opowiada o znaczeniu matki w swoim życiu i jak ona wpływała na jego etykę.
Janusz Walentynowicz krytykuje polityków i ich podejście do sprawy identyfikacji. Podkreśla brak szacunku dla śmierci.
Janusz Walentynowicz opowiada o swoim doświadczeniu podczas identyfikacji i o swoim pojeździe do Moskwy.
Janusz Walentynowicz opowiada o reakcjach innych osób i wspólnej modlitwie na rocznicę katastrofy.
Rozmowa kończy się gratulacjami i podziękowaniami. Janusz Walentynowicz dziękuje za rozmowę.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Janusz Walentynowicz mówi wprost, że po 16 latach od katastrofy smoleńskiej nadal nie ma pewności, kto naprawdę został pochowany w grobie Anny Walentynowicz. W rozmowie wraca do identyfikacji ciała w Moskwie, późniejszej ekshumacji i do wieloletnich prób uzyskania odpowiedzi od prokuratury. Najmocniej wybrzmiewa jedno pytanie, które – jak przyznaje – zadaje od lat bez skutku.