Saryusz-Wolski o SAFE: „To mechanizm kontroli i budowy superpaństwa”
Presja czasu, nerwowe komunikaty rządu i spór o to, kto będzie trzymał rękę na dźwigni polskich zbrojeń. Dr Jacek Saryusz-Wolski, doradca prezydenta Karola Nawrockiego ds. europejskich, przekonuje, że w SAFE chodzi nie tylko o pieniądze, ale o polityczną kontrolę nad obronnością. I że tempo, które narzuca premier Donald Tusk, „wygląda podejrzanie”.„Podejrzana presja czasu”Saryusz-Wolski zaczyna od kwestionowania samej ramy, w jakiej rząd stawia dyskusję. Jego zdaniem presja „teraz albo nigdy” ma przykryć to, że na stole jest alternatywa: krajowy mechanizm finansowania, który – w narracji Pałacu – nie wciąga Polski w długie zobowiązania polityczne i prawne wobec Brukseli.Bardzo podejrzana jest ta presja czasowa, którą wywiera premier Tusk– mówi Jacek Saryusz-Wolski.
A z nami jest już zapowiadany gość, dr Jacek Saryusz-Wolski, doradca do spraw europejskich prezydenta Karola Nawrockiego, także były wieloletni eurodeputowany z Prawa i Sprawiedliwości. Dzień dobry, panie ministrze. Dzień dobry, witam. Zacznijmy od wielkiej dyskusji wokół SAFE. Wczorajsze spotkanie najpierw prezydenta Karola Nawrockiego z panem prezesem Adamem Glapińskim, także z generałami wojskowymi. Późniejsze rozmowy z premierem Donaldem Tuskiem. Mamy taki komunikat. Premier Donald Tusk mówi o tym, że Nie mamy czasu na kombinacje. Polska i polskie firmy czekają na pieniądze z programu SAFE. Mówi o tym, że jeżeli prezydent zdecyduje się na odrzucenie tej wielkiej pożyczki z Unii Europejskiej, to będzie niewybaczalny błąd. I co panie ministrze pan na to?
Bardzo podejrzana jest ta presja czasowa, którą wybiera premier Tusk. W tej chwili na stole leży alternatywa wobec bardzo groźnego, niebezpiecznego programu, sejfu unijnego. Poza tym bezpiecznego sejfu polskiego, opartego, krajowe pożyczki, opartego aktywa Narodowego Banku Polskiego. Może w dużym skrócie, dlaczego ten sejf unijny jest nie do przyjęcia? On jest nie do przyjęcia. Po pierwsze, on stanowi element kontroli nad zbrojeniami i obroną przez Unię Europejską, poprzez mechanizm warunkowości i mechanizm uznaniowej wypłaty.
Stanowi element budowy superpaństwa. Jest sprzeczny z traktatami, które zakazują Unii Europejskiej finansowania jakichkolwiek spraw wojskowych. Tyle ze strony Unii. Z punktu widzenia Konstytucji Polskiej jest sprzeczny z tą rekonstytucją, ponieważ zakazuje nasza Konstytucja przekazywania komukolwiek poza Polską na zewnątrz. Jakichkolwiek wpływów na decyzje, jakichkolwiek decyzji dotyczących bezpieczeństwa i obronności. Narusza również prerokatywy prezydenta jako zwycięska sił zbrojnych. To jest drugi aspekt. Trzeci aspekt jest wojskowy. Bardzo poważnie ten program ogranicza swobodę wyboru.
I nawet gdyby ten program unijny był idealny, a nie jest, to samo to, że zawiera mechanizm warunkowości i uznaniowości i uzależnia od decyzji zewnętrznych względem Polski, by zasługiwał na odrzucenie. Mamy teraz argumenty jeszcze przeciwko tej alternatywie Pałacu Prezydenckiego, alternatywie prezydenta Karola Nawrockiego. Rząd mówi tak, wielu generałów popiera propozycję, która ma płynąć z Unii Europejskiej. Podobnie, że częściowo sektor prywatny, jeżeli chodzi o polskie zbrojenia. Chcą i czekają już na te pieniądze, mają nadzieję, że one przyjdą szybko.
Pojawia się też taki argument, że mówimy o tym, że oprzemy się o technologię, o sprzęt zagraniczny tutaj ze strony Unii Europejskiej, ale to samo robimy na przykład, jeżeli chodzi o sprzęt amerykański, a jak popatrzymy dzisiaj na tę dynamikę wydarzeń geopolitycznych, to wcale nie musimy mieć pewności, że O, że na przykład Ameryka tak bardzo przyjdzie z pomocą, jeżeli będzie bardziej zaangażowana na przykład w konflikt na Bliskim Wschodzie, czy w cały ten spór o hegemonię z Chinami. Jakby pan minister na takie argumenty odpowiedział? To jest fałszywa narracja, bo po pierwsze, tu nie chodzi o to, czy się zbroić, czy nie zbroić, bo obie strony sporu mówią tak. I tu nie chodzi o to, czyj sprzęt kupować, tylko o to, czy mieć swobodę wyboru.
Czy z Polski, a też już taki mamy. Czy spoza Unii Europejskiej, a mamy już doświadczenia i istniejące, dokonane wybory, które determinują coś, co się nazywa interoperacyjnością. Sprzęt różny w pola walki musi z sobą współgrać, ale mamy pełną swobodę, czy będzie koreański, amerykański, australijski, japoński, czy francuski, czy niemiecki. Także to jest wersja, która daje pełną swobodę. A wersja unijna to jest przymuszenie do zakupów sprzętu, który niekoniecznie nam odpowiada z punktu widzenia interoperacyjności, niekoniecznie jest z najwyższej technologicznej półki i niekoniecznie jest po najbardziej korzystnych cenach.
Per facet ne fas. To wszystko jest bardzo podejrzane i bardzo szkodliwe i dlatego inicjatywa prezydencka zmiera do tego, żeby to zatrzymać. To Panie Ministrze, jeszcze pozwolę sobie na jedno pytanie, takie poza już kwestiami SAFE, ale też częściowo, które dotyczy Unii Europejskiej, bo ciśnienia Ormus, ta wojna, którą obecnie obserwujemy na Bliskim Wschodzie, to 20% tego przepływu światowego, jeżeli chodzi o Oropę, zresztą nie tylko, też gaz. Prezydent Donald Trump mówi tak, jeżeli Iran zdecyduje się zablokować, całkowicie zaminować cieśniny Ormus, uderzymy z dwudziestokrotną siłą. Jakie to wszystko, jak pan sądzi, jak rozwinie się sytuacja na Bliskim Wschodzie i jakie tutaj powstają ryzyka, jeżeli właśnie chodzi o jakiś taki globalny kontekst w bezpieczeństwie energetycznym.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Presja czasu, nerwowe komunikaty rządu i spór o to, kto będzie trzymał rękę na dźwigni polskich zbrojeń. Dr Jacek Saryusz-Wolski, doradca prezydenta Karola Nawrockiego ds. europejskich, przekonuje, że w SAFE chodzi nie tylko o pieniądze, ale o polityczną kontrolę nad obronnością. I że tempo, które narzuca premier Donald Tusk, „wygląda podejrzanie”.
„Podejrzana presja czasu”
Saryusz-Wolski zaczyna od kwestionowania samej ramy, w jakiej rząd stawia dyskusję. Jego zdaniem presja „teraz albo nigdy” ma przykryć to, że na stole jest alternatywa: krajowy mechanizm finansowania, który – w narracji Pałacu – nie wciąga Polski w długie zobowiązania polityczne i prawne wobec Brukseli.
Bardzo podejrzana jest ta presja czasowa, którą wywiera premier Tusk– mówi Jacek Saryusz-Wolski.