Mentionsy Mentionsy
Radio Wnet
Radio Wnet

Ryszard Zalski: Tajwan nie zaistniał w rozmowie Trump-Xi. Amerykanie nie chcą problemów

30.10.2025 ·13 min 49 s

Nastroje społeczne na Tajwanie Zbliżenia czy też aneksji przez Chiny chce 2-3% populacji Tajwanu. Ponad 60-70% nie chce tego i czuje się Tajwańczykami. Także ewidentnie z badań wynika, że Tajwańczycy są nieprzychylni Chinom, nie chcą żadnej współpracy. Mało tego, ja kiedyś wymyśliłem taką teorię wiele lat temu, że gdyby dać Tajwańczykom możliwość wyboru, to przypuszczalnie by woleli przynależeć do Japonii, bo te oba kraje są bardzo blisko powiązane mentalnie. I kiedyś znalazłem badania opinii publicznej z 15 lat temu, z których wynikało, że mając opcję taką do wyboru Chiny czy Japonię, Tajwańczycy znacznie bardziej woleliby być częścią Japonii niż Chin. A wynika to z tego, że byli kolonią japońską przez pięć dekadtłumaczy Ryszard Zalski w rozmowie z Magdaleną Uchaniuk.To było pierwsze spotkanie prezydenta Trumpa i przewodniczącego Xi od 2019 roku i tak naprawdę mieli trochę sprzeczne interesy, bo Amerykanów bardziej obchodziły kwestie gospodarcze, jak cła i zakupy różne ze strony Chin, a Chińczyków poza kwestiami ewentualnie gospodarczymi, także polityczne, czyli oni liczyli także na to, przed spotkaniem to było podnoszone kilka razy, że Stany Zjednoczone miałyby, jak to powiedzieć<Że miałyby nie popierać dążeń niepodległościowych Tajwanurelacjonuje gość "Odysei Wyborczej".

Powiem szczerze, myślę, że nikt tego tu nie zauważył. Strona chińska mówi tak od zawsze i to jest całkowicie normalne. Gdyby powiedzieli coś innego, to byłoby dziwne. Także jest to absolutnie status quo anty. I tak jak mówię, przeciętni Tajwańczycy nie żyją tego typu sprawami. Jest to jakby rytuał. Oni stale to powtarzają, więc na nikim to nie robi wrażenia. Co jednak jest może ważniejsze i może, nie wiem, w Polsce pewnie w mediach o tym nie mówiło się dużo, natomiast w światowych i szczególnie na terwanie tak. Mianowicie, co ciekawe, przed samą wizytą w Stanach Zjednoczonych w Tajmie pojawiły się dwa artykuły i to pewnie nie był przypadek, że akurat przed wizytą, przed spotkaniem obu przywódców. Mianowicie jeden napisał...

I w dwóch zdaniach wyjaśni, to jest taka bajka przyjęta przez Kuomintang na Tajwanie. Co jest nieprawdziwe, bo ten konsensus nie istniał, ale jest powtarzany przez Kuomintang i ma dotyczyć tego, że obie strony mają mieć własną wykładnię jednych Chin, czyli że niby Chiny własną, a Tajwan własną. I ten właśnie wojskowy w Tajmie podkreślił, żeby Stany Zjednoczone zmusiły Tajwan do przyjęcia tej optyki. Co jest o tyle nierealne, że z definicji, z punktu widzenia Chin, Tajwan jest ich częścią, nie jest samodzielnym bytem, więc jakiekolwiek określanie przez Tajwańczyków siebie jako odrębny byt, jest bezzasadny, bo z punktu widzenia Chin on nie istnieje niezależnie, więc ta cała ideologia właśnie konsensusu 1992 jest właśnie taką fatamorganą, ale jednak w tajmie został ten artykuł opublikowany i to wszystko przed samą wizytą sprawiło takie wrażenie rzeczywiście, jakby Stany Zjednoczone może powinny zaakceptować punkt widzenia Chin.

Wiele bombowców miało wlecieć w przestrzeń powietrzną Tajwanu, to z kolei informacje z 27 października, że... To jest chyba propaganda. W każdym razie Tajpej to zdementował. Czemu biorą się cały czas takie informacje i te symulowane ćwiczenia konfrontacyjne, które mają pojawiać się w pobliżu Tajwanu? No tak, to jest walka, to co się mówi, tak jak lawfare, warfare. Kolejny etap walki powiedzmy z Tajwańczykami, czyli osłabienie ich zawzięcia, osłabienie oporu. Teraz podobno parę dni temu pojawiło się jakieś badanie opinii publicznej, z którego miało wynikać, że 50% Tajwańczyków nie broniłoby swojego kraju. No tego typu właśnie akcje, jak te wiadomości o bombowcach, o tym, o jakichś innych aspektach, czy powiedzmy, czy poparcie, którego Tajwańczycy mają udzielać albo nie udzielać obronie kraju, to wszystko są kolejne dążenia do osłabienia nastawienia Tajwańczyków.

Także To należy tylko rozpatrywać w tym kontekście właśnie kolejnego starania się upokorzenia czy zniszczenia. sprzeciwu czy buntu Tajwancieków przeciwko Chinom. Ale to tak naprawdę, w moim uczuciu, to nie ma większego znaczenia. Natomiast jest inna rzecz ciekawa. Ja rozmawiałem tutaj z pilotem F-16 i on mówił, że oni mają na przykład zabronione, jak przylatują koło Tajwanu mośliwce chińskie, to Tajwanciecy mają po pierwsze zabronione kierowanie na nich celowników. To znaczy, jeśli Chińczycy na przykład kierują na nich celowniki, to jest wykrywane przez ich radary. to Tajwańczycy nie mają prawa robić tego samego. Mało tego, w takiej sytuacji mają natychmiast wracać do bazy. I to mi mówił osobiście. I oni się czują poniżeni, ci piloci tajwańscy, bo mówią, że po prostu ich rząd niestety... No ktoś takie dyspozycje wydaje, prawda?

Dokładnie. Mało tego, to jest jeszcze wiadomo, to jest sprawa wiadoma, że Amerykanie dysponują, jakby oni wydają ostatecznie zielone światło na odpalenie tych rakiet. Także nawet gdyby władze tajwańskie chciały... to na tych F-16 rakiety będą odpalane dopiero, kiedy zezwolą na to Tajwancikom Amerykanie. Także tak naprawdę to jest taka trochę... Taka fikcja, to całe latanie wokół Tajwanu, bo Tajwańczycy niewiele mogą zrobić. Po pierwsze i rząd nie chce przeciwdziałania, a po drugie chyba Amerykanie tym bardziej nie chcą, bo nie chcą tutaj problemów. A jak te nastroje właśnie wśród społeczeństwa? Mówi Pan tutaj o pilotach, wcześniej o tych badaniach, które niezbyt korzystnie stawiają Tajwańczyków, jeżeli chodzi o taki patriotyzm i bronienie swojej ojczyzny. Jak te nastroje? Jakby Pan ocenił, jak Pan rozmawiał?

Dla mnie w tej chwili z badań wynika, jeśli spojrzymy na same liczby, że około 60 do 70% jest przeciwne zjednoczeniu czy współpracy z Chinami w obecnej postaci. Chińczykami czuje się chyba 2 do 3%, znaczy Chińczykami czuje się trochę więcej, natomiast zbliżenia czy też aneksji przez Chiny chce 2 do 3%. Ponad 60, około 70%. Nie chcę tego i czuję się Tajwańczykami. Także ewidentnie z badań wynika, że Tajwańczycy są nieprzychylni Chinom, nie chcą żadnej współpracy. Mało tego, ja kiedyś wymyśliłem taką teorię wiele lat temu, że gdyby dać Tajwańczykom możliwość wyboru, to przypuszczalnie by woleli przynależeć do Japonii, bo oba kraje są bardzo blisko powiązane mentalnie.

I kiedyś znalazłem badania opinii publicznej z 15 lat temu, z których wynikało, że mając opcję taką do wyboru Chiny czy Japonię, Tajwańczycy znacznie bardziej woleliby być częścią Japonii niż Chin. A wynika to z tego, że byli kolonią japońską przez 5 dekad. I co jest jeszcze ciekawsze, mimo że byli kolonią, to tak naprawdę mają bardzo dobre stosunki, oba kraje się uwielbiają. non-stop Japończycy przyjeżdżają na Tajwan, Tajwańczycy jeżdżą, właściwie każdy tutaj, jak do Mekki, był w Japonii, mnóstwo ludzi się tego języka uczy i oba kraje bardzo, bardzo blisko ze sobą współżyją, współpracują i myślę, że gdyby doszło do jakiejś blokady czy inwazji, to mam wrażenie, że Japonia byłaby znacznie bardziej zainteresowana i kto wie, czy nawet nie aktywniejsza od Stanów Zjednoczonych, no bo dla nich to jest kwestia przeżycia, bycia lub nie.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.