Mentionsy Mentionsy
Radio Wnet
Radio Wnet

Relacja Radia Wnet: Garść ziemi, cedr i zboże. Symboliczne dary dla Leona XIV w Bejrucie

02.12.2025 ·5 min 10 s

Bezpośrednia relacja Krzysztofa Skowrońskiego z Bejrutu: „Przygotowujemy się do mszy świętej. To największe zgromadzenie Libańczyków od wizyty Jana Pawła II”.W Bejrucie trwają przygotowania do mszy świętej, która ma zgromadzić największą liczbę Libańczyków od czasu wizyty św. Jana Pawła II w 1997 roku. Na miejscu są dziennikarze Radia Wnet – Krzysztof Skowroński i Kazimierz Gajowy, którzy relacjonują zarówno atmosferę, jak i symboliczne gesty papieża Leona XIV i libańskiej młodzieży.Dzień wczorajszy – jak podkreśla Skowroński – był pełen znaczeń. Zaczęło się od wizyty Ojca Świętego u św. Szarbela.Tam jest przesłanie dla świata dotyczące modlitwy i tego, żeby nie płynąć głównym nurtem– mówi redaktor.Papież zdefiniował, jakim symbolem dla świata jest św. Szarbel: pustelnik, który przez modlitwę i milczenie staje się wyrzutem sumienia dla kultury hałasu i pośpiechu.Harissa w LibanieKolejnym punktem była Harissa – najważniejsze sanktuarium maronickie w Libanie. Leon XIV podarował tam Matce Bożej różę.To też bardzo ważny symbol dla Libańczyków– zaznacza Skowroński. Gest prosty, ale czytelny: zawierzenie kraju, który od lat mierzy się z kryzysem politycznym, gospodarczym i społecznym.Następnie papież wziął udział w spotkaniu ekumenicznym. To właśnie tam padły słowa, które dobrze streszczają libańską mozaikę religijną: Liban jest miejscem, gdzie „krzyże stoją tuż obok meczetów, gdzie znaki i symbole chrześcijańskie towarzyszą znakom muzułmańskim”.Spotkanie z młodymi w BejrucieNajbardziej poruszające okazało się jednak wieczorne spotkanie z młodymi.Młodzież naprawdę pokazała, co potrafi. Ja takiego Leona XIV uśmiechniętego jeszcze nie widziałem– opowiada Kazimierz Gajowy. Młodzi Libańczycy mówili o wojnie, kryzysie, emigracji, ale też o decyzji, by mimo wszystko zostać.Na scenie wystąpiła także młoda muzułmanka, która opowiedziała, jak jej chrześcijańska koleżanka przyjęła ją z rodziną, gdy musieli opuścić południe kraju.Przyjęła ją jak siostrę, a jej matkę jak kuzynkę– relacjonuje Gajowy.Dary dla papieżaNajmocniej zapisały się jednak w pamięci symboliczne dary wręczone papieżowi:garść ziemi – „że ta ziemia nie jest na sprzedaż, że ona jest nasza i my tu zostaniemy”;cedr – znak głębokich, silnych korzeni Libanu;zboże z wysadzonych silosów w bejruckim porcie – przypomnienie tragedii, o której świat szybko zapomniał.Młodzież powiedziała: nikt o nas nie pamiętał. Jest tylko jeden kraj, jest tylko jedna instytucja – Kościół i Watykan. „Liczymy na ciebie, Ojcze Święty, że nam pomożesz, byśmy tu zostali”– relacjonuje korespondent Studia Bejrut.Krzysztof Skowroński podkreśla, że papież usłyszał od młodych coś jeszcze: rachunek sumienia wobec poprzednich pokoleń.Powiedzieli, że ich ojcom i matkom nie udało się doprowadzić do pokoju i dobrobytu. „My jesteśmy nowym pokoleniem – my to zrobimy”. To najbardziej papieża ucieszyło– mówi Gajowy.Msza święta w Zatoce św. JerzegoDziś papież będzie sprawował mszę w Zatoce św. Jerzego, miejscu, gdzie w 1975 roku wybuchła wojna domowa.To właśnie tu rozpoczęła się wojna. Mam nadzieję, że dziś się zakończy– mówi Gajowy.Niebo jest błękitne, choć są chmury– dodaje Skowroński. To zdanie dobrze oddaje stan libańskiej duszy: kraj nadal rozdarty kryzysami, ale wciąż zdolny do nadziei i do słów kluczowych tej pielgrzymki: „pokój” i „zostań”.

Kazimierz Gajowy, dzień dobry Kazimierzu. Dzień dobry, dzień dobry Państwu. Już ta atmosfera się podnosi i prawie będzie taka sama, a nawet mocniejsza niż wczoraj na Kierkę, czyli tam, gdzie jest patriarkat kościoła maronickiego. Młodzież naprawdę pokazała, co potrafi. Ja takiego Leona XIV uśmiechniętego jeszcze nie widziałem. Rozmocnili go, choć opowiadali o trudnych swoich historiach. Byli chrześcijanie, młodzi, 30-35-letni również, ale również i muzułmanka, która dała wielkie świadectwo o tym, czym są chrześcijanie dla Libanu. Ona razem z swoją rodziną musiała zostawić południe, a i koleżanka przyjęła ją jak swoją siostrę, a jej matkę jak swoją kuzynkę. Ale te dary, które otrzymał papież, są najbardziej wymawiające.

Mówią to, co jest najważniejsze. Garść ziemi, że ta ziemia nie jest na sprzedanie, że ona jest nasza i my tu zostaniemy. Cetr, że on tu rośnie i jego korzenie są bardzo długie, silne i my też tutaj zostaniemy. No i garść zboża, które po prostu wysypało się tutaj nieopodal nas, z tych silosów i nikt o nich nie pamiętał. Łodzius powiedziała, nikt o nas nie pamiętał. Jest tylko jeden... Kraj jest tylko jedna instytucja, to jest Kościół i Watykan. I liczymy na Ciebie, Ojcze Święty, że nam pomożesz, byśmy tu zostali. I stąd, można powiedzieć, wczoraj było dwa słowa. Pokój i zostań. I powiedział nawet więcej. Zachód nas zostawił, co podkreślił, a tylko możemy liczyć na Watykan.

To wielkie przesłanie takiej nadziei dla młodych ludzi. Zresztą my jesteśmy, i to jest bardzo istotne, bo kościół libański, tak jak my tutaj na to patrzymy, jest kościołem ludzi młodych, bo jesteśmy w takim sektorze, gdzie jest mnóstwo... młodych ludzi, którzy nie oszczędzali papieżowi informacji na temat tego, co dzieje się w Libanie. Pokazali mu film dotyczący Libanu i dotyczący całego cierpienia. Tak, pokazali, jak było ciężko, jak było trudno, ale mimo wszystko zostali. I powiedzieli, chybię, coś mniej ważniejszego. Naszym ojcom, naszym matkom nie udało się doprowadzić do pokoju, do dobrobytu, a raczej zawsze cofali się do tyłu. My jesteśmy nowym pokojem

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.