Referendum w Krakowie. „Podpisują się wyborcy od prawa do lewa”
Gościem poranka Radia Wnet był Piotr Bartosz, działacz Konfederacja i Ruch Narodowy, zaangażowany w zbiórkę podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksander Miszalski.Bartosz podkreślał, że zaangażowanie Konfederacji i środowisk narodowych było naturalną konsekwencją wcześniejszej krytyki polityki miejskiej. Choć nie podał oficjalnej liczby zebranych podpisów, zapewniał, że akcja przebiega sprawnie.„Podpisów jest zebrane naprawdę dużo. Z nieoficjalnych źródeł wiem, że zbiórka idzie bardzo dobrze i podpisów jest wiele”.Jak zaznaczył, sam aktywnie uczestniczył w zbiórce — m.in. na Placu Imbramowskim — a reakcje mieszkańców były zaskakująco szerokie politycznie.„Osoby, które podpisują karty referendalne, są od prawa do lewa. Do mnie podchodziły osoby, które głosowały na pana Aleksandra Miszalskiego, ale po prawie dwóch latach jego rządów ogromnie się zawiodły”.Zdaniem Bartosza, inicjatywa nie wymagała aktywnego „nagabywania” przechodniów.„Nie musimy podchodzić do ludzi. Sami podchodzą i dopytują. Na Placu Imbramowskim udało się zebrać prawie 500 podpisów w cztery godziny”.W rozmowie wskazał trzy główne zarzuty, które — według relacji zbierających podpisy — najczęściej podnoszą mieszkańcy Krakowa. Pierwszym jest obsadzanie stanowisk w spółkach miejskich osobami powiązanymi politycznie.„Zatrudnianie partyjnych kolegów w spółkach miejskich to argument, który mieszkańców najbardziej oburza”.Drugim kluczowym problemem jest sposób wprowadzania Strefy Czystego Transportu, przeciwko której — jak przypominał — protestowały różne środowiska obywatelskie.„Procedura była skandaliczna. Ten temat bardzo mocno zdenerwował nie tylko mieszkańców Krakowa, ale też okolicznych miejscowości”.Trzecim zarzutem są premie wypłacane w spółkach miejskich, które — zdaniem Bartosza — stały się dodatkowym impulsem do poparcia referendum. W dalszej części rozmowy polityk krytykował również kierunek światopoglądowy władz miasta.„Widzimy zblatowanie się ze światopoglądową lewicą: patronaty, stanowiska, finansowanie organizacji promujących rozwiązania, z którymi jako środowisko narodowe i Konfederacja się nie zgadzamy”.Na zakończenie rozmowy Bartosz zapowiedział dalsze zaangażowanie w akcję referendalną, podkreślając, że inicjatywa ma charakter oddolny i ponadpartyjny.
Głos z Krakowa dociera do Radio Wnet. Piotr Bartosz, jeszcze raz dzień dobry panu. Dzień dobry panie redaktorze. Teraz już lepiej? Teraz już fantastycznie. Dlaczego zaangażował się pan w zbieranie podpisów i ile podpisów udało się zebrać w tej chwili w Krakowie pod oczywiście pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa? Oczywiście nasz angaż jako Ruchu Narodowego, jako Konfederacji był oczywisty dla wszystkich naszych wyborców, ponieważ to my wielokrotnie krytykowaliśmy zarówno wcześniej pana profesora Majchrowskiego, jak i dziś pana prezydenta Aleksandra Miszalskiego za swoją błędną politykę prowadzenia miastem. Tych powodów oczywiście jest wiele, możemy o nich porozmawiać, natomiast co do kwestii podpisów nie mogę zdradzać szczegółów, bo tak naprawdę ich
To wyszło niedawno. Może te premie im się należały. Jakiej były wysokości? Oj, to jest kwota, nie chcę wprowadzić w błąd, ale koło dwóch chyba miliardów złotych. Nie, nie chcę tutaj wprowadzić w błąd, bo nie pamiętam. Natomiast te kwoty były wysokie. I jest jeszcze jedna rzecz, którą my jako środowisko narodowe tutaj konserwatywne poruszaliśmy w naszej kampanii odnośnie pana prezydenta Miszalskiego, to jest jego... Trochę zblatowanie się ze światopoglądową lewicą, czyli na przykład to coś, czego nie było wcześniej, mimo iż prezydent Majchrowski też nie był z naszej opcji, też był bardziej związany z Platformą, no to mimo wszystko on nie obejmował patronatem Marszu Równości.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Gościem poranka Radia Wnet był Piotr Bartosz, działacz Konfederacja i Ruch Narodowy, zaangażowany w zbiórkę podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksander Miszalski.
Bartosz podkreślał, że zaangażowanie Konfederacji i środowisk narodowych było naturalną konsekwencją wcześniejszej krytyki polityki miejskiej. Choć nie podał oficjalnej liczby zebranych podpisów, zapewniał, że akcja przebiega sprawnie.
„Podpisów jest zebrane naprawdę dużo. Z nieoficjalnych źródeł wiem, że zbiórka idzie bardzo dobrze i podpisów jest wiele”.Jak zaznaczył, sam aktywnie uczestniczył w zbiórce — m.in. na Placu Imbramowskim — a reakcje mieszkańców były zaskakująco szerokie politycznie.
„Osoby, które podpisują karty referendalne, są od prawa do lewa. Do mnie podchodziły osoby, które głosowały na pana Aleksandra Miszalskiego, ale po prawie dwóch latach jego rządów ogromnie się zawiodły”.Zdaniem Bartosza, inicjatywa nie wymagała aktywnego „nagabywania” przechodniów.
„Nie musimy podchodzić do ludzi. Sami podchodzą i dopytują. Na Placu Imbramowskim udało się zebrać prawie 500 podpisów w cztery godziny”.W rozmowie wskazał trzy główne zarzuty, które — według relacji zbierających podpisy — najczęściej podnoszą mieszkańcy Krakowa. Pierwszym jest obsadzanie stanowisk w spółkach miejskich osobami powiązanymi politycznie.
„Zatrudnianie partyjnych kolegów w spółkach miejskich to argument, który mieszkańców najbardziej oburza”.Drugim kluczowym problemem jest sposób wprowadzania Strefy Czystego Transportu, przeciwko której — jak przypominał — protestowały różne środowiska obywatelskie.
„Procedura była skandaliczna. Ten temat bardzo mocno zdenerwował nie tylko mieszkańców Krakowa, ale też okolicznych miejscowości”.Trzecim zarzutem są premie wypłacane w spółkach miejskich, które — zdaniem Bartosza — stały się dodatkowym impulsem do poparcia referendum. W dalszej części rozmowy polityk krytykował również kierunek światopoglądowy władz miasta.
„Widzimy zblatowanie się ze światopoglądową lewicą: patronaty, stanowiska, finansowanie organizacji promujących rozwiązania, z którymi jako środowisko narodowe i Konfederacja się nie zgadzamy”.Na zakończenie rozmowy Bartosz zapowiedział dalsze zaangażowanie w akcję referendalną, podkreślając, że inicjatywa ma charakter oddolny i ponadpartyjny.