Radio Wnet w Libanie - Leon XIV przy grobie św. Charbela
święty Szarbel nie zostawił po sobie żadnych tekstów. Prowadził życie mnicha, żył w izolacji, żył w ciszy. Papież Leon zwracał uwagę na wartość tych zalet, tego stylu życia.
Radiownet w Libanie. I tak proszę Państwa, rzeczywiście Radiownet jest w Libanie. Teraz z Mikołajem Murkocińskim i Lechem Rusteckim siedzimy na plaży w Byblos. Patrzymy na promienie słoneczne, które odbijają się w Morzu Śródziemnym, lekko rażą w oczy. Temperatura myślę, że koło 22 stopni Celsjusza, bo jest bardzo ciepło na plaży. Dwóch młodych mężczyzn gra w piłkę, brodząc w wodzie. Fala jest dosyć wysoka, ale taka temperatura to nie jest temperatura w całym Libanie. Dzisiaj rano doświadczyliśmy chłodu, kiedy byliśmy w wannach i czekaliśmy na... ojca świętego Leona XIV, ale zanim zaczniemy opowieść o Leonie XIV, o tym, co działo się w Annalii, to jeszcze powiedzmy tak.
Widzimy w jakiejś odległości może 20 kilometrów wieżowce Beirutu. My jesteśmy po drugiej stronie czegoś, czego o czym tutejsi nie mówią, że to jest zatoka, ale w każdym razie w miejscu, z którego widać Beirut. Jesteśmy nieopodal fenickiego portu. który ma już 5 tysięcy lat. Są tutaj też odkrywane ciągle ruiny Byblos. To jest bardzo piękne miasto, w którym na ogół przez większą część roku świeci słońce. Czasami tu byli ci mieszkańcy Byblos, chciałem powiedzieć tu byli ci mieszkańcy Byblos. narzekają na wysokie temperatury, ale tak nie było ani wczoraj, ani dzisiaj. Wczoraj i dzisiaj padał deszcz.
Przekonuję pana redaktora, że to raczej był proces bardziej złożony. Nie tylko siedział tutaj na piasku, ale patrzył na te same... I pływał. na te same skały. Nie, panie Krzysztofie. To nie jest możliwe, tym bardziej, że dokładnie w miejscu, w którym się znajdujemy, były stocznie statków fenickich. To akurat jest sprawdzone. Nie, panie Mikołaju. Stocznia była kawałek dalej. W tym miejscu te kamienie leżały i przecież nikt nie przenosi takich kamieni. Tutaj Pana zagnę, ponieważ rozmawiałem na ten temat z archeologiem, który prowadzi tutaj wykopaliska w Byblos, nieopodale Cytadeli, nieopodale Zamku Krzyżowców i gdy staliśmy na wieży tego zamku dwa lata temu,
Jeżeli wiem, że jakiś alfabet został znaleziony i to rzeczywiście jeden z najstarszych alfabetów w historii ludzkości, przynajmniej jakich znamy, został znaleziony, ale nie tutaj, tylko mniej więcej 150 km na północ, na terenie Syrii, w mieście starożytnym, mieście Ugarit. I teraz ten alfabet można oglądać w Muzeum Narodowym w Damaszku. To dlaczego Byblos nazywa się Byblos i dlaczego tu właśnie jest napisane, że w tym miejscu wynaleziono alfabet? Nie wiem, bo historię tworzą zwycięzcy i ci, którzy mają największy posłuch na świecie. A Byblos zresztą to nie Byblos, tylko Żbejl, proszę Państwa, w tym momencie. To jest tak, że jeżeli zwycięzcy tworzą historię, to na pewno do zwycięzców nie można zaliczyć...
Nie słuchać siebie, ale słuchać innego i starać się go zrozumieć. To jest droga do pokoju, o której mówił Leon XIV podczas swojego wystąpienia w Pałacu Prezydenckim. A ja jeszcze wrócę do dnia wczorajszego, żeby Państwu opisać, że w ulewnym deszczu i w dużej mgle zjeżdżaliśmy z serpentynami z wysokości... 1750 metrów i gdyby nie aktywność Lecha Rustewskiego, który cały czas mówił kierującemu pojazd Mikołajowi Murkocińskiemu, że za chwilę skręcasz w lewo, za chwilę skręcasz w prawo, pewno byśmy do Byblos i do naszego hotelu nie dojechali. A teraz przechodzimy do tej opowieści, która dotyczy dnia dzisiejszego.
Wzdłuż drogi, którą z Byblos czy z Bejrutu przyjeżdżał ojciec święty Leon XIV padał. Od czasu do czasu pojawiały się bardzo ciemne chmury, padał rzęsisty deszcz i rzeczywiście było zimno jak na warunki libańskie, bo teraz jeśli podam temperaturę, że to było zimno. 6 stopni Celsjusza, pewno w Warszawie, w Krakowie, w Lublinie, w Białymstoku, w Szczecinie i Wrocławiu. Pomyślą Państwo, że to nie jest ten chłód, którego my doświadczamy, ale rzeczywiście tu było zimno, a czas oczekiwania na Leona XIV wydłużał się, bo wszystko miało się zacząć o godzinie 9 czasu libańskiego. Godzinę później rozpoczęły się uroczystości. Godzinę później rozpoczęły się uroczystości i gdy papież Papa Mobile pojawiło się na horyzoncie, bo to ponieważ droga dochodząca do klasztoru tak wije się serpentyną wzdłuż zbocza góry i można było już z daleka dostrzec konwój Ojca Świętego, zresztą mnóstwo samochodów, bardzo duża delegacja przybyła wraz z papieżem Leonem do Libanu.
Tak, zgadza się. Zresztą tu warto podkreślić, że takich miejsc jest bardzo dużo w Libanie. My mówimy o Anna i to jest chyba taki jeden z najbardziej znanych ośrodków i sanktuarium, bo de facto jest sanktuarium w tym momencie. Natomiast gdzie byśmy nie pojechali, szczególnie tutaj w tym regionie Metn, czyli Mount Liban, Góry Libanu, na północ od Bejrutu, to jest ten obszar, gdzie znajdziemy najwięcej różnych klasztorów, ale te klasztory, te pustelnie są wszędzie oczywiście. Jest to tak zwana Qadisha, czyli Święta Dolina, tutaj niedaleko zresztą od Byblos położona. Ale to również miejsca na południu Libanu, to również miejsca we wschodniej części kraju, w Dolinie Beqa, tam jest również dużo klasztorów i dużo miejsc, gdzie koncentrują się jakieś lokalne kulty.
Ale skoro mówimy o Libanie, to... a że ja byłem jeszcze nieco ponad tydzień temu w Syrii, to chciałbym tylko tutaj uzupełnić, że tych miejsc jest też bardzo dużo właśnie w Syrii, ponieważ kiedy mówimy o Libanie, musimy także wspomnieć o tym kraju bardziej na wschód, który jest położony za górami anty-Libanu, bo to jest chyba taka duchowość, która tutaj przeważa, która jest taką duchowością wschodnią i która też jest jakąś, ma ogromną wartość. Ale idealne miejsce do kontemplacji to jest też ta plaża w Byblos, na której w tej chwili jesteśmy. To jest miejsce, które sprzyja temu, żeby wyobraźnia pracowała i żeby stwierdzić, że tu właśnie w tym miejscu powstał alfabet.
A mogła się pani przedstawić? Izabela Mazur. Bardzo dziękuję za rozmowę. Dziękuję również. Ta rozmowa z Izabelą Maruzur była krótka, bo właśnie wtedy wsiadaliśmy do autobusu, czy właściwie autobusu stopu, bo Mikołajowi Morkocińskiego udało się załatwić transport do Byblos. To była grupa... pielgrzymów, grupa z jednej albo z dwóch, albo z kilku parafii maronińskich, która przyjechała specjalnie do Annai, oczywiście, żeby przywitać Ojca Świętego Leona XIV, ale to był bardzo taki wesoły autobus, kiedy powiedzieliśmy, że kiedy nas zaproszono do tego autobusu, niedużego autobusu, kiedy dowiedzieli się pasażerowie, że jesteśmy z Polski, natychmiast usłyszeliśmy okrzyki, okrzyki dotyczące Jana Pawła II, Jean Paul II, we love you, to wszystko pamiętamy, także poczuliśmy się bardzo swojsko, tak jak swojsko odnaleźliśmy się
Oczywiście to było bardziej malownicze, bo ręce były w górze i ręce tańczyły, a na zakończenie tej krótkiej podróży do Byblos kierowca zrobił nam pewną niespodziankę. Posłuchajmy. Dziękuje. Muzyka
Tak jest, znajdujemy się w Razir. Razir to jest miejscowość położona, można powiedzieć, między Byblos a Bejrutem. Troszeczkę trzeba zjechać z autostrady nadmorskiej i wjechać tak ze 200 metrów w górę. Mówimy tutaj o wzniesieniu nad poziomem morza, tak więc z serpentynkami tutaj wjeżdża się do tej miejscowości. I miejscowość bardzo ważna dla polskiej historii, ponieważ tutaj znajdował się największy ośrodek Polski w Libanie w czasie II wojny światowej. Ośrodek związany oczywiście z naszym uchodźstwem, które tutaj znalazło się w Libanie w roku 1945.
Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
święty Szarbel nie zostawił po sobie żadnych tekstów. Prowadził życie mnicha, żył w izolacji, żył w ciszy. Papież Leon zwracał uwagę na wartość tych zalet, tego stylu życia.