Prof. Henryk Domański: Miasteczko Gniewu obnaża słabość rządu
Z jednej strony upadająca służba zdrowia i rosnące ceny energii, z drugiej – rząd, który brak sukcesów tuszuje pokazowymi rozliczeniami poprzedników. Prof. Henryk Domański na antenie Radia Wnet wziął pod lupę nastroje społeczne przed wielkim marszem Solidarności. Dlaczego związkowcy są dziś dla ekipy rządzącej groźniejsi niż Prawo i Sprawiedliwość?
oczekiwania i tego typu rzeczy, więc tego typu, jak gdyby na to patrzeć, no to to miasteczko jest rzeczą ważną i do dodatków Warszawy. miasteczko, które trwa. Kiedy rządził PiS, to ówczesna opozycja bardzo lubiła z tego korzystać, jako mechanizmu no właśnie mobilizowania, czy wywierania presji. Jakie są cele tego typu działań? Bardziej pobudzanie własnych zwolenników, czy uprzykrzanie życia przeciwnikom? Przeciwnikiem jest rząd w tym przypadku. Myślę, że duża część społeczeństwa porównuje natężenie tych protestów teraz od 2023 roku z tym, co miało miejsce w latach 2015-2023.
Sama Solidarność jako związek zawodowy ma tą siłę, żeby wywiedzać realną presję na rządzących. Taka presja była skuteczna koniec końców za pierwszych rządów Tuska, bo jednak te manifestacje, obudźcie Polsko, protest... Trwający potem wiele lat i opór wobec ustawy wydłużającej wiek emerytalny dla kobiet o 7 lat jednak doprowadził do upadku rządu w wyborach, ale do zakończenia się rządów koalicji PSL Platformy. Związki zawodowe to jest najsilniejsza siła polityczna. poza partiami politycznymi, ale tutaj działanie partii nie jest tak skuteczne jak związków zawodowych, bo one mobilizują ludzi. Są fakt, że dzisiejsza manifestacja, ta duża od dwunastych, właśnie solidarność będzie pozapartyjna, że to będzie pod szyldem solidarności, a nie pod szyldem Konfederacji, czy PiSu, czy innej siły politycznej.
Od czegoś trzeba zacząć. Bo Donald Tusk robił te manifestacje wcześniej, partyjne swoje. To był najpierw, dobrze pamiętam, czerwiec, a potem październik. Więc dość blisko, na parę miesięcy, na kilka tygodni przed wyborami. Gdyby to było za rok, ale pewnie będzie coś takiego. Ale kiedyś trzeba zacząć. Musi być to ogniwo pierwotne i jednym z nich jest w tej chwili ten protest. Chodzi o to tutaj, jeżeli chodzi o konsekwencje polityczne, to myślę, że duże znaczenie miałoby, gdyby to zwiększyło na przykład notowania Prawa i Sprawiedliwości. Co być może się stanie. Trwamy w tym Jakby w tej sytuacji, tej różnicy powiedzmy 10-11% między Koalicją Obywatelską a PiSem po wyborach prezydenckich nic się nie zmienia, no to może warto byłoby coś jednak dorzucić, jakiś kamyczek, może coś to spowoduje.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kasia Jankowski przedstawia gościa, profesora Henryka Domańskiego, i omawia znaczenie manifestacji w polityce.
Profesor Domański omawia znaczenie i skutki manifestacji, takie jak miasteczko gniewu, na politykę i społeczeństwo.
Profesor Domański analizuje zmiany w zachowaniu społecznym w kontekście udziału w protestach i manifestacjach.
Profesor Domański omawia interpretację działań rządu wobec miasteczka gniewu i potencjalnych konsekwencji.
Profesor Domański omawia emocje społeczne i mobilizację w kontekście dużych marszów i protestów w Polsce.
Profesor Domański omawia kwestie cen energii i polityki klimatycznej jako potencjalne powody do mobilizacji społecznej.
Profesor Domański omawia rolę związków zawodowych w mobilizacji społecznej i ich potencjalne wpływ na wyborów.
Profesor Domański analizuje potencjalne konsekwencje wydarzeń na wyborach i jego plan na dzisiejszą manifestację.
Kasia Jankowski pyta o plany profesora na dzisiejszą manifestację i podziękowuje za rozmowę.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Z jednej strony upadająca służba zdrowia i rosnące ceny energii, z drugiej – rząd, który brak sukcesów tuszuje pokazowymi rozliczeniami poprzedników. Prof. Henryk Domański na antenie Radia Wnet wziął pod lupę nastroje społeczne przed wielkim marszem Solidarności. Dlaczego związkowcy są dziś dla ekipy rządzącej groźniejsi niż Prawo i Sprawiedliwość?