Mentionsy Mentionsy
Radio Wnet
Radio Wnet

Porozmawiajmy o Sporcie: Cavaliada, piłkarska reprezentacja Polski przed kolejnymi meczami el. MŚ

13.11.2025 ·56 min 27 s

W programie relacja z kolejnej odsłony Cavaliada Tour na Torwarze, a także omówienie bieżącej kolejki w europejskich ligach piłkarskich.

I o tym nawet pisała prasa polska. I kilka miesięcy potem w wakacje została porwana córka pana Macmillana, pięcioletnia Patsy z warszawskiego parku. Była z Boną 19-letnią opiekunką na spacerze, do Bony poczytał jakiś mężczyzna, delikatnie flirt i finalnie dziecko zaginęło. Sprawa naprawdę, jakiej Warszawa nie widziała. Konsul amerykański, uruchomienie wszystkich możliwych patroli policyjnych. Pojawiło się ponad 100 patroli pieszych policyjnych w Warszawie. No to słuchajcie, na każdej ulicy był patrol. Starano się zamknąć drogi, rysopis dziecka, zapewne pojawił się jakiś dodatkowy telefon w domu państwa Macmillanów, ministerstwo jedno, drugie, no sprawa gdzieś tam polityczna.

Nie wątpliwie, bo to była... Nie wątpliwie, to bezwątpliwie. To nie było nic przyjemnego. Natomiast z całą przyjemnością jest lektura książki pana Bartosza Paluszkiewicza, MENU ZBRODNI. Autora miałem honor gościć przed mikrofonem. Dziękuję panie Bartku. Dziękuję serdecznie. Wszystkiego dobrego dla państwa. A kłania się radiosłuchaczkom i radiosłuchaczom Tomasz Zaperd. Dziewiętnastoletnia Bona, Maria Stanisławek, udała się na spacer do Parku Ujazdowskich wraz z czteroletnią Patsy, córką konsula amerykańskiego stewarda Macmillina. Park znajdował się niedaleko domu konsula, który mieszkał przy Górnośląskiej, toteż opiekunka i jego córka często go odwiedzały.

Dziewczynka bawiła się spokojnie, podczas gdy do opiekunki dosiadł się jakiś mężczyzna. Słodkimi słówkami odrywał jej uwagę i wzrok od dziewczynki, a Patsy była ruchliwym i radosnym, złotowłosym dzieckiem, niebojącym się obcych. I gdy niania umawiała się z mężczyzną na wieczorną kawę, córka konsula w niewyjaśniony sposób po prostu zniknęła. Opiekunka zbyt późno zorientowała się w sytuacji. Dziewczynki nie było widać. Po młodym mężczyźnie ślad także zniknął. Bona biegała, rozglądała się i nawoływała, ale bez rezultatu. Patsy przepadła. W ogromnym stresie Maria zawiadomiła o wypadku pana Macmillina.

Tymczasem na Czerniakowie rozgrywała się nie mniej tajemnicza historia. Na ulicy Czerniakowskiej pod numerem 193 swoją restaurację prowadziła pani Kazimiera Opatowska. Był to klasyczny dla przedmieścia lokal gastronomiczny. Feralnego dnia, gdy z parku zniknęła Patsy, w progu restauracji Opatowskiej stanął nieznany jej mężczyzna wraz z kilkuletnią dziewczynką. Dziecko było zasmucone i miało wilgotne od łez oczy. To zaniepokoiło właścicielkę i wzbudziło podejrzenia względem mężczyzny. Ten przy bufecie zamówił dla siebie butelkę wódki, a dla dziecka wafle i wodę z owocowym sokiem.

Wezwała więc przechodzący patrol, jeden z tych, który wysłano celem odszukania zaginionej córki konsula. Dziewczynka siedziała właśnie na stołku w restauracji opatowskiej. W godzinach wieczornych... W domu konsula Macmillina zadzwonił telefon. Panie konsulu, mała Patsy jest już w drodze do domu. W międzyczasie na piękną szesnaście dotarł kelner wraz z mężczyzną. Okazało się, że mieszkała tam matka porywacza. Ta w progu stanowczo orzekła, że jej syn jest przestępcą i bandytą. Nie zapłaci więc za łachmytę złamanego grosza. Dwie dekady niepodległościowej Warszawy zrodziły kilka oryginalnych grup przestępczych, określanych mianem usypiacze.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.