PiS odpowiada Amerykanom. „Nie będą decydować, kto rządzi w Polsce”
Spór o polityczną przyszłość Polski przenosi się na linię Warszawa–Waszyngton. Kazimierz Smoliński z PiS twardo odpowiada na obiekcje sojuszników zza oceanu dotyczące obecności Grzegorza Brauna w przyszłym układzie rządzącym.
Przy naszym telefonie Kazimierz Smoliński, poseł na Sejmu Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość. Dzień dobry. Też dzień dobry, witam wszystkich radnych słuchaczy. Przed nami posiedzenie Sejmu, ale też dalszy ciąg walki przed Trybunałem Konstytucyjnym. Premier, no, zapowiedział wprost, że celem akcji jest usunięcie z Trybunału prezesa Święczkowskiego. Wszyscy się spodziewają, czy dojdzie do siłowego zaangażowania, czy jednak poznają dwa Trybunały. Jaki ma plan partia opozycyjna, czy partie opozycyjne na ten kryzys? No, my w Sejmie, no to oczywiście to wszystko może się odbywać w formie głosowań. Tam mamy mniejszość, natomiast no wspieramy ten protest, który się odbywa przed Trybunałem Konstytucyjnym.
To, że władza łamie prawo, no to nie tylko są opinie wielu konstytucjonalistów. No ostatnio też zachowanie wobec pana Piotra, który tutaj z Pomorza Ode mnie pochodzi. No też pokazało, że te działania są bezprawne. Nawet sąd, który przychylny jest tej władzy, bo przecież te poprzednie orzeczenia tej samej sędzi dotyczące sędziego pana, przepraszam, nie pana tylko księdza Olszewskiego, no pokazują, że tam nie ma przychylności. No jednak sędzia odmówiła aresztu, uznając to za całkowicie bezpodstawne. Ja jestem jednak dobrej myśli, że władza się aż tak daleko nie posunie, żeby złamać całkowicie konstytucję, bo przecież bez większości, czyli zgromadzenia ogólnego, nie da się odwołać prezesa Trybunału, a im brakuje jednak dwóch sędziów.
Do tych dziesięciu, a tyle musiałoby być obecnych na zgromadzeniu Trybunału Konstytucyjnego, więc myślę, że im w sposób legalny nie uda się odwołać prezesa Święckowskiego. Uda się odwołać prof. Świączkowskiego, ale można sprowadzić nowy Trybunał z panem Bergiem w nowym miejscu, gdzie będzie się kierować sprawy, których decyzje będzie się drukować. No takie zagrożenie jest, bo ośmiu sędziów, czyli większość w tej chwili, no teoretycznie oni mają, tak, czyli to są sędziowie, sześciu jest sędziów elektów, dwóch sędziów, którzy rzeczywiście mają uprawnienia do orzekania, no to mogliby gdzieś poza Trybunałem nagle dostać
Pomieszczenia, tak, gdzie rząd, nie wiem, rzecznik praw obywatelskich i tak dalej zaczną kierować tam skargi. No i tamten quasi-trybunał będzie wydawał orzeczenia. One będą publikowane i będziemy mieli orzeczenia Trybunału, które są wydawane zgodnie z prawem i są niepublikowane. I z drugiej strony, że tak powiem, neotrybunał, który będzie wydawał orzeczenia i które zaczną być publikowane. No bałagan w Sądownictwie Powstałby, którego właściwie, można powiedzieć, jako prawnik, adwokat sobie nie wyobrażam, no ale taki scenariusz jest możliwy. Scenariusz, w którym mamy dwa różne trybunały.
A to uderzenie jest siłowe. Pan prezydent to wyklucza. Czy będą kolejne manifestacje? Sobotnia duża manifestacja, ale wystarczająco duża, żeby Donald Tusk zrezygnował z jakichś planów. A dokładnie jego politycy, pan minister Kierwiński, pan minister podpułkownik Sienkiewicz, pan generał Kujawa, który służbami specjalnymi zarządza, bo to zdaje się ta trójka bezpośrednio pracuje nad tym, jak ewentualnie Zdobyć się i siłowo przyjąć Trybunał. No, myślę, że ta demonstracja rzeczywiście mogła zaskoczyć władzę, no bo to było właściwie no trzy dni, tak? Trzy dni na przygotowanie i zrealizowanie dużej demonstracji. Rzeczywiście kilkadziesiąt tysięcy osób przyjechało.
Służby, ja jeszcze nie słyszałem, żeby służby jakąś ocenę tej wielkości dokonały. No wiadomo, Urząd Miasta Stołecznego no to zawsze zdecydowanie zaniża To jest już ogromny sukces, że tyle osób w tak krótkim czasie przyjechało i zdecydowało się, że tak powiem, protestować przed Trybunałem. Więc władza gdzieś tam jednak z tyłu głowy ma to, że nie jest to tak, że im się uda tą swoją narrację narzucać i całe społeczeństwo im ulega. To dobrze. 11 listopada tutaj był apel, żeby pokazać, że ta prawa patriotyczna strona jest większa, że będzie to największe zgromadzenie.
Zobaczymy, czy do 11 listopada jeszcze coś będziemy robić. Jeżeli będą kolejne działania, to być może, że będą kolejne demonstracje, ale to jest oczywiście... Oni liczą na to, że społeczeństwo się męczy. Ludzie nie będą co tydzień jeździć Przeczekanie, ale też może liczyć na to, że jak nie będzie Trybunału to i MBEP uda się zdobyć, a może i uda się usunąć prezydenta. Oczywiście Trybunał to jest droga do zakwestionowania wyboru prezydenta, bo oni cały czas uważają, że to ta izba nadzwyczajna, która dokonywała oceny wyborów i legalności tych wyborów, nie jest izbą, więc tu byłyby próby jakichś zmian.
Wystarczy, że na krótki okres by uznano, że prezydent no nie jest prezydentem. Musimy to sprawdzić. W tym czasie Marszałek Sejmu obejmuje pełnienie funkcji prezydenta. No i wystarczy im miesiąc, czy tam ileś i te 50 punktów, o których tam się mówi, byłyby szybko realizowane. Marszałek wszystko klepnie, to cokolwiek zostanie zrobione. Trybunał też by Nie będą decydować, kto rządzi w Polsce. Nie będą decydować, kto rządzi w Polsce. Nie będą decydować, kto rządzi w Polsce.
No teraz to się robi dramat, jeżeli chodzi o finanse publiczne. No to wszyscy to widzą, tak? Najgorsza sytuacja w Unii Europejskiej. Więc myślę, żeby to nie pozostało bez odpowiedzi społecznej, to byłby... Jestem przekonany, że byłyby bardzo duże protesty, a władza chyba jednak boi się tego. Boi się protestów, ale mamy też element związany chociażby z prezesem Trybunału. Dzisiaj rano Ryszard Petru mówi tak, trzeba postawić Bogdanowi Święczkowskiemu zarzuty. Zarzuty związane z fizycznym atakiem, blokowaniem i odpychaniem sędziego Berka. I zakładam, że prokuratora postawi mu zarzuty, tak mówi Ryszard Petru. No tak, ale zarzut naruszenia nietykalności osobistej nie jest podstawą do pozbawienia wykonywania funkcji przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego.
W języku polskim wobec ma dwa znaczenia. Mówimy, że jestem zobowiązany wobec kogoś, ale też jeżeli coś mówię wobec kogoś, to w obecności tej osoby. I tu w tym zakresie mamy i orzecznictwo, i zwyczaj, tak? No przecież od tych 40 lat funkcjonowania Trybunału zawsze to było w obecności Prezydenta robiony. I nie można stwierdzić, że może to być inaczej, bo tu zwyczaj też jest ważny. Już nie tylko, że tak powiem, semantyka języka polskiego, ale również zwyczaj. Więc tego się nie da. To nawet jeszcze jeden argument, który Komisja Wenecka nie wiem, czy celowo, czy nieopatrznie zwróciła, bo napisali, że prezydent nie może bezpodstawnie odmówić ślubowania.
Co się stało w przypadku pana, no odmowy nie ma, nie ma zaproszenia, za czym pan Berek nie poczekał, udał się do gabinetu marszałka Sejmu i tam formułę wygłosił. Pytanie, czy to jakoś rzeczywiście wpłynie na to, że kiedyś do Trybunału trafi. Politycznie jakie ma to znaczenie? No ja myślę, że władza mimo wszystko jednak zaczyna, obecna koalicja zaczyna na tym tracić, bo chyba jednak społeczeństwo zaczyna zauważać, że ten cały problem wokół Trybunału, że on nie jest taki oczywisty, jakby to chciała przedstawić
Nie będą decydować, kto rządzi w Polsce. Nie będą decydować, kto rządzi w Polsce. Byli tam posłowie też i z Rozwoju Plus i z Konfederacji, więc widać, że zaczynają się trochę w to włączać, trochę dosyć słabo, że tak powiem, ale każda obecność posłów z pozostałych ugrupowań się liczy, więc oni gdzieś tam zaczynają się pokazywać i to pokazuje też, że pod tym względem mamy jedno spojrzenie, że nie zgadzamy się na to, co się dzieje wokół Trybunału Konstytucyjnego. Przynajmniej w tym jednym aspekcie Jesteśmy po jednej stronie i to jest dobrze. No teraz, żeby to przekuć jeszcze na sukces wyborczy, bo jednak jak spojrzymy na całą prawą stronę, no to mamy przewagę.
Bardziej bym widział tutaj prorosyjskość jako niebezpieczny... Ale dobrze, to jest tak, że ambasada będzie wybierać nam koalicję. Jeżeli będzie taka, a nie inna układanka arytmetyczna w Sejmie, to jak wy się do tego będziecie... Nie, jestem przekonany, że Jestem przekonany, że amerykańska ambasada nie będzie nam układać, właśnie nie będzie nam układać większości koalicyjnej. Jeżeli trzeba będzie, to z każdym się dogadamy, kto jest przeciwko Tuskowi i jego ekipie, bo to jest dla nas najważniejsze, żeby odsunąć tę ekipę od władzy i jestem dobrej myśli, że w przyszłym roku to nastąpi. I będzie inny, nowy rząd. Program, jak to będzie wyglądało z programem? Co zrobić z Trybunałem Konstytucyjnym?
Co zrobić z wymiarem sprawiedliwości, z sędziami? Prawo i Sprawiedliwość ma tutaj już pomysł, ma tutaj propozycję. Jeszcze jednoznacznego programu w tym zakresie nie mamy. Przede wszystkim bronimy tego, że to co robiliśmy nie było bezprawne. To jest jednoznaczne, że i Krajowa Rada Sądownictwa działała zgodnie z prawem, czego najlepszym dowodem jest to, że oni według tej samej ustawy Wybrali Krajową Radę Sądownictwa i teraz ona już nie jest Neo KRSM, tylko Krajową Radą Sądownictwa. To samo jest z Trybunałem Konstytucyjnym. Też nie uważamy, że ani my, ani prezydent nie złamaliśmy prawa wobec tego Trybunał Konstytucyjny.
No tak, ale reset konstytucyjny wymaga większości parlamentarnej, której my na razie, no mało prawdopodobne, żebyśmy tą większość uzyskali, tak? No co innego większość Do sformułowania prezydium sejmu i wyboru rządu, a co innego zmiana konstytucji, gdzie tam jest większość kwalifikowana i my tej większości na razie nie mamy, więc bez zmiany konstytucji takiego resetu się nie da zrobić. Natomiast, no mówię, no to jest kwestia już dogadania, którzy sędziowie, no trzeba by wybrać na nowo, tak? Sędziów, którzy mogliby zacząć pracę w Trybunale Konstytucyjnym. I mogliby ten problem dalej prowadzić, bo pewnie z wymiarem sprawiedliwości problemy tak łatwo się nie skończą.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Spór o polityczną przyszłość Polski przenosi się na linię Warszawa–Waszyngton. Kazimierz Smoliński z PiS twardo odpowiada na obiekcje sojuszników zza oceanu dotyczące obecności Grzegorza Brauna w przyszłym układzie rządzącym.