Opieka duchowa w medycynie
Studia podyplomowe „Opieka Duchowa w Medycynie” to inicjatywa skierowana do kapelanów, osób świeckich i konsekrowanych, którzy pragną wspierać chorych w przestrzeni leczenia medycznego i psychologicznego Gośćmi Magdaleny Woźniak byli ks. Artur Kasprzak, mgr Katarzyna Kurek i mgr Waldemar Podgórski.
Dzień dobry. Jak dobrze wstać, skoro Wnet. Dzisiaj moimi państwa gośćmi jest, zacznę od kobiety, od pani magister psycholog Katarzyny Kurek. Dzień dobry. Dzień dobry. Ksiądz doktor habilitowany Artur Kasprzak, który niejednokrotnie już gościł na antenie Radia Wnet w mojej audycji. Szczęść Boże. Szczęść Boże, dzień dobry. I pan Waldemar Podgórski, magister psychoterapeuta, student obecnie psychologii. Pani Katarzyna jest już absolwentką. W marcu 2025 roku ruszyła pierwsza edycja studiów podyplomowych opieki duchowej w medycynie.
I rzeczywiście ten temat, ten wymiar, ten duchowy, który wprowadzam na swoich spotkaniach, jest tutaj poruszany. Aczkolwiek on jest z zupełnie innej strony poruszany, co było dużym dla mnie zaskoczeniem, tak naprawdę. Bo to nie jest strefa tylko religijna. To nie jest, nie chodzi o tradycje, tak? To chodzi O pytania egzystencjalne, które ludzie, którzy chorują, którzy cierpią, którzy odczuwają olbrzymi ból i fizyczny i psychiczny, plus pacjent drugiego kontaktu, czyli ich rodzina, oni potrzebują tak naprawdę nie psychologa, który im odczaruje ich rzeczywistość, tylko kogoś, kto będzie im w tym towarzyszył.
I tak jak jesteśmy uczeni tu na studiach podyplomowych, na koniec zawsze proponujemy modlitwę, zawsze proponujemy, że mamy kapłana, może podejść, może wyspowiadać, może udzielić sakramentu namaszczenia chorych i to są naprawdę czasami Cudowne, przełomowe momenty, nawet jak są osoby niewierzące. Myślę, że samo to, że ten człowiek rozmawia z osobą, która mu proponuje jakiś element tej duchowego Sprzątnięcia swojego życia czy ulgę w cierpieniu poprzez sakrament. Myślę, że to samo to psychologicznie działa na człowieka po prostu, że o Bóg mnie zauważył, przysłał mi kogoś, a ten ktoś mnie jeszcze namawia i mi opowiada, że ja w ogóle mogę tu w tej chwili doświadczyć, tak zawsze ksiądz
Artur nam daje jakiś medalik Matki Boskiej. U księdza Jacka były. Więc braliśmy, żeby rozdawać jak gdyby po rozmowie. Chodzi o taki element, że jestem wtedy takim człowiekiem, którego przysłał Bóg. Żeby ze mną pobył i żeby mi zaproponował to, co Kościół ma najlepsze, tak? Jeśli chodzi o terapię, wygląda to Różnie tak naprawdę, no bo ludzie są różni, są tak jak powiedziała pani, tak w różnych też momentach swojego czy nawrócenia, czy swojego pokłócenia z Panem Bogiem. Czy wyszli z wiarą, ale są anty wręcz religijni, bo dom był tak sformułowany, że tam dostali trochę terroryzmu, jeśli chodzi tak o Kościół, tak?
I im się to z niczym dobrym nie kojarzy. I taka rozmowa o tym, że Kościół jest tylko posługującym, tak? Kapłani to tylko ludzie, mają lepszy, gorszy dzień, sami są w różnych momentach życiowych. Takie odczarowanie trochę tego Kościoła i wyjęcie z tego, że Bóg tam jest, Bóg czeka. Właśnie ja zawsze mówię, że Jeżeli nudzisz się na mszy, to idź na adorację. Jeżeli na przykład ktoś przychodzi do mnie i nie chodzi do kościoła, bo właśnie mieszka z narzeczoną, to ja mówię, ale zastanów się, czy na pewno chcesz wziąć tylko ślub cywilny, bo oczywiście dziś, nazwijmy to kościół,
Nie zaproponuję Ci za dużo ze względu na Twoje decyzje, tak? Ale jest to forma sakramentu, wtedy otwierasz się na całe spektrum, które już w tym Kościele jest, tak? I jak gdyby to są takie rzeczy, które Jako terapeuta w rozmowie wychodzą, tak? Ja zawsze mówię, że jeżeli ktoś przychodzi do mnie jako osoba niewierząca, ja mówię, ale przyszedł Pan, rozumiem, że z polecenia, ale ja jestem osobą wierzącą, więc ja będę mówić jak Boga, jak relacje z Bogiem, jak ona może być uzdrawiająca, jak można ją używać wręcz, tak? ...lepszego życia, do bardziej satysfakcjonujących relacji, do tego, że można mieć wiarę, niekoniecznie będąc w tych wszystkich tradycjach religijnych.
I że to w ogóle nie przeszkadza, bo Bóg i tak kocha. Wiadomo, tu ksiądz profesor mnie zaraz Powie, że ileś rzeczy trzeba zrobić, żeby tam różne teologiczne zaszły, ale pod względem terapii i relacji, pod względem terapii i relacji są jak gdyby, Bóg jest miłością, tak? I jak gdyby to jest główny, jak gdyby w terapii, tak? Ten nurt, który powiem wręcz, że część ludzi rezygnuje, jak słyszy, że Bóg jest miłością. Na zasadzie takim, że oni przyszli, bo chcieli, bo oni mają taką wizję Boga, że to, że Bóg jest miłością, to im się nie mieści.
A oni przyszli przecież tak i miało być tak. Naprawdę są ludzie różni. Naprawdę. To jest cudowne, że jesteśmy tu. Tak absolutnie, tutaj potwierdzam te wszystkie słowa naszej absolwentki studiów. Bóg jest miłością, to jest zapisane zdanie przez świętego Jana, chociażby w jego liście 4.16. Natomiast tutaj właśnie to jest ta wypowiedź naszej Pani Katarzyny. Wpisuje się dokładnie w to, co też właśnie doświadczamy przy każdych naszych praktykach. Tu mam przed sobą taki fragment z warsztatów takiego protokołu rozmowy.
Respektując oczywiście RODO, rozmowa w hospicjum szpitalnym. Jedna z naszych studentek, notabene pani doktor, która rozmawia z panem, starszym panem, który oczekuje właściwie ostatnich chwil swojego życia. Jesteśmy w hospicjum szpitalnym, gdzie naprawdę ludzie każdego dnia umierają. I w rozmowie okazuje się, że pan Nie narzucał się Panu Bogu. Nasza Pani doktor ustaliła, że 20 lat ów Pan mógł nie być w kościele. W rozmowie okazało się, że w poważnych sytuacjach przypominał sobie tylko, że jego mama, czyli przypominał sobie tylko dzieciństwo.
W tych poważnych sytuacjach jego mama otwierała Biblię, Kazała mu wtedy klękać, modlić się. W rozmowie nasza studentka wyjaśniła, że jesteśmy właśnie tu po to, żeby ewentualnie pomóc w tym, że uświadomić, że ta potrzeba kontaktu z Panem Bogiem jest cały czas możliwa do zrealizowania. I w rozmowie tutaj odwołała się do postaci Nikodema, Czyli tego fragmentu z Ewangelii według księdza Jana, pokazując, że nawet w Biblii mamy takie różne sytuacje, które odpowiadają temu, co przeżywamy w naszej ludzkiej egzystencji dzisiaj. I cała ta rozmowa kończy się rzeczywiście zachętą do spotkania z księdzem, jako prowadzący kierownik tych studiów, zawsze jest tam obecny z praktykantami.
Kiedy to rozmawiano o małżeństwach. Notabene bardzo wiele sytuacji, to są sytuacje właśnie skomplikowane, związane z małżeństwami. Że mianowicie nie będziemy w stanie jakby podprowadzić tej osoby do pełni łaski, to znaczy sakramentu pokuty, pojednania, komunii świętej, ale będziemy mogli podprowadzić tę osobę do kolejnego etapu życia duchowego, do jego rozwoju, do zbliżenia się do Pana Boga. I bardzo często te rozmowy, już nawet na etapie tych praktyk naszych, pokazują, że naprawdę tego typu spotkania są wskazane, wręcz potrzebne. I teraz bym chciał też podkreślić to, co jest zamysłem tych naszych studiów, takim generalnym zamysłem, a mianowicie to, że potrzeba dzisiaj opieki nie tylko duszpasterskiej, to co tradycja kościoła w języku włoskim powie asystencja religiosa,
Come here? Że ten człowiek będzie nas błogosławił. Ja w ogóle był zdezorientowany. Kto nas będzie błogosławił? Teraz pracujemy, jest tutaj jeszcze sporo ludzi, nie? Więc jesteśmy, jedziemy dalej. A się okazało, że jednym z tych mężczyzn, właśnie tym niewidomym mężczyzną był ksiądz. Był wyświęcony prezbiter katolicki, nie? Który się bardzo wzruszył podczas tego błogosławieństwa. Dziękował nam bardzo. I tam właśnie doświadczyłem tego, że przed Bogiem to jesteśmy równi, wszyscy. Jesteśmy tacy nadzy i bezradni, nie? Wszyscy kiedyś zakończymy żywot na tej ziemi, w różny sposób, ale Nawet w sprawności w sile, czy w sile wieku, tak czy inaczej przed Bogiem jesteśmy tacy sami, tak samo bezradni i nieudolni.
Tak do mojej praktyki też dołożyłam zawsze jeszcze większy tak naprawdę nacisk na to, że my zawsze mamy wybór. Mamy wybór też względem naszej choroby, jak ja będę to interpretować, jak ja będę Chcieć przeżywać to moje cierpienie, tą moją starość, ten mój ból, czy to moje umieranie w hospicjum, to jest już dość oczywiste. I to, co różni się szpital od hospicjum, To to, że w hospicjum zupełnie nie mówi się o śmierci, ani o zabiegach, tam naprawdę nikogo to już nie interesuje. To co się mówi, rozmawia się o tym w szpitalu, o tym, że właśnie człowiek się boi, czy idzie na jakiś zabieg, że nie wie jak będzie.
Tutaj jest Dużo też takiego pokoju, takiego pojednania. Ta Pani miała nad łuskiem krzyż i ona mówi, że my ze sobą rozmawiamy. Poziom relacji z Panem Bogiem po prostu najwyższy, który w życiu spotkałam. Rozmawiałyśmy, modliłyśmy się, śmiałyśmy się z różnych rzeczy. I to naprawdę była tak pogodna osoba, że ja bym sobie życzyła takiego procesu umierania. Takiego, że podchodzi się do kogoś i się samemu może napełnić Bożą obecnością. Czyli podejście do naszego ucieczkowania to czasami jest wybór.
Myślę, że my bardzo często zapominamy o tym, że to jest nasz wybór. I jak tu zapytała się mnie pani wcześniej o tego Boga na terapii, ja zawsze mówię, że no tak, wybór. Boga można wybrać. Mogę wybrać tożsamość Dziecka Bożego, mogę wybrać bycie w obecności Bożej, bo ludzie niewierzący zawsze zarzucają, tak, no i co ten Bóg? No dobrze, no to jesteś niewierzący, to sobie wybierz, czy ci jest lepiej żyć mając tego Boga, czy ci jest lepiej żyć nie mając. Skoro ci jest źle nie mając, to może spróbuj uwierzyć. Że On z Tobą jest, że On jest z Tobą w tym cierpieniu, bo Bóg mówi, że On jest.
I tak naprawdę to, co na studiach się pojawia, ten element obecności, bardzo często właśnie ma ten wymiar Boży. Jesteśmy trochę takimi glinianymi naczyniami, które Bóg posłał, żeby się porozumiały z drugim człowiekiem w Jego imię, w Jego narracji. I bardzo często, tak jak to już padło, Bóg działa na naturze. Bóg nas potrzebuje, żeby nas posłać. On sobie poradzi z tym, jacy my jesteśmy. Wie, jacy jesteśmy, w końcu nas stworzył. Więc tutaj zasłanianie się tym, że ja się nie nadaję, a co ja mam powiedzieć, jest trochę bez sensu, jak jesteśmy
Jak mamy w sobie tak naprawdę, nie to, że jesteśmy, tylko jak mamy w sobie taką zgodę, że dobrze Boże poślij mnie, ja zawsze się śmieję, że to jest najszybciej wysłuchiwana przez Boga modlitwa. Jak się pomodlimy, Boże poślij mnie, to zaraz będzie Dobrze, to idź. Ja ci tutaj wyznaczę kierunek i myślę, że te studia też dają taki obraz tego, że ja sobie poradzę. Jak gdyby też taki element w nas, który się zmienia, że nawet jak nie będę wiedział, albo tak jak tu powiedział kolega, będę stać w tej mojej bezradności wobec tego cierpienia, To Bóg będzie nie tylko z tą osobą, ale też ze mną w tym, żeby tak pomóc, żeby to pomogło w wymiarze często właśnie tym duchowym.
Bo ja na przykład też miałam takie rozmowy, że rozmawiałam i ta osoba nagle widzę, że jest napełniona, że jest więcej w niej nadziei, że jest jakaś radośniejsza. Ale nie miałam takiego poczucia, że ja coś tak specjalnego powiedziałam, czy nie wiem, jakoś tak zrobiłam coś, co tak bardziej powinno zadziałać, nie? No bo my jako psychologowie to tak lubimy, jak coś zadziała. A tutaj tak w sumie rozmowa o kotletach, I zadziałało, tak? Więc skoro zadziałała rozmowa o czymś prostym, to znaczy, że Bóg w tym był i to miało zadziałać, a ja po prostu miałam siedzieć i tej pani słuchać. I być narzędziem. I być narzędziem, tak, dokładnie tak. I myślę, że te studia też właśnie uczą tej pokory, żeby być po prostu narzędziem.
Bo idziemy tak naprawdę w nieznane, tak? Co innego, jak ktoś przychodzi na terapię, mówię, z motywacją, jest godzina czasu i tak dalej, tak? Jest uwarunki, a tutaj często idziemy do szpitala, gdzie jest kilka łóżek, nie ma tej intymności, konwersacji, tak? Ktoś przychodzi, wchodzi, ktoś musi iść na zabieg. Takie polebiście trochę, prawda? Tak i jednak, a jednak to się dzieje. Jednak to naprawdę się dzieje i myślę, że warto tego doświadczyć, że jak rzeczywiście jesteśmy otwarci i chętni, to Bóg się nami posłuży. Księże Arturze? Myślę, że wśród wielu doświadczeń, spotkań z ludźmi cierpiącymi najbardziej jakby zapadło w moją pamięć spotkanie z moim profesorem z Paryża, u którego pisałem doktorat pod jego kierunkiem.
Niech Bóg Wszechogący nam błogosławi, Ojciec, Syn i Duch Święty. Amen.
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Studia podyplomowe „Opieka Duchowa w Medycynie” to inicjatywa skierowana do kapelanów, osób świeckich i konsekrowanych, którzy pragną wspierać chorych w przestrzeni leczenia medycznego i psychologicznego
Gośćmi Magdaleny Woźniak byli ks. Artur Kasprzak, mgr Katarzyna Kurek i mgr Waldemar Podgórski.