Niemcy na czele NATO w Europie? Generał Samol: Rosjanie poczuliby się bezkarni
Berlin Security Conference przynosi polityczne trzęsienie ziemi: USA mówią o Niemczech na czele NATO. Gen. Samol przypomina, że kluczem pozostaje amerykański parasol nuklearny nad Europą.Na Berlin Security Conference ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker stwierdził, że „czeka na dzień, w którym Niemcy powiedzą, że są gotowe przejąć stanowisko Supreme Allied Commander Europe” – czyli naczelnego dowódcy sił NATO w Europie (SACEUR).To tradycyjnie najważniejsza funkcja wojskowa w Sojuszu, od 1951 roku zawsze powierzana czterogwiazdkowym generałom amerykańskim.Słowa Whitakera wywołały dyskusję w całej Europie – również w Polsce. W rozmowie z Radiem Wnet były dowódca Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego NATO, gen. broni Bogusław Samol – obecnie wykładowca Akademii Sztuki Wojennej – ostrożnie, ale jednoznacznie wskazał na konsekwencje takiego ruchu.„Tylko USA są realnym gwarantem odpowiedzi nuklearnej”Generał Samol przypomniał, że w NATO kluczową rolę odgrywa amerykański parasol nuklearny.Jedynym takim gwarantem odpowiedzi nuklearnej wobec Rosji, jeżeli by ta użyła broni jądrowej, są Stany Zjednoczone– podkreślił.Zwrócił przy tym uwagę, że francuska broń jądrowa, zgodnie z deklaracjami Paryża, ma służyć wyłącznie obronie Francji, a zasady użycia brytyjskiego arsenału nuklearnego nie są publicznie znane. W praktyce oznacza to, że to decyzja prezydenta USA jest rozstrzygająca w scenariuszu nuklearnej eskalacji.W tym kontekście pomysł, by niemiecki generał objął stanowisko SACEUR, generuje poważne pytania.Jeżeli dowódca natowski, amerykański generał, widzi potrzebę użycia broni jądrowej, to przede wszystkim musi otrzymać zgodę od prezydenta Stanów Zjednoczonych. W wypadku wyznaczenia generała spoza USA automatycznie pojawia się komplikacja: jaka będzie droga decyzyjna i czy w ogóle niemiecki generał będzie mógł proponować użycie tej broni?– mówił Samol.Wycofanie broni jądrowej USA z Europy?Najdalej idąca obawa generała dotyczy jednak nie tylko łańcucha dowodzenia, ale samej obecności amerykańskiej broni jądrowej w Europie.Widzę jeszcze trzecie dno: że w takim razie Amerykanie tę broń jądrową z terytorium Europy by wycofali. I to jest największe zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa– stwierdził.Zdaniem byłego dowódcy Korpusu Północno-Wschodniego, taki krok mógłby radykalnie zmienić poczucie ryzyka po stronie Rosji.Wtedy Rosjanie czuliby się bezkarni. Jeżeli nie będzie użyta broń jądrowa amerykańska w obronie krajów natowskich, przede wszystkim takich jak Polska, które nie posiadają broni jądrowej, to powoduje swobodę działania Federacji Rosyjskiej w zakresie użycia tych środków rażenia– tłumaczył w Radiu Wnet.Polska poza grą o najwyższe stanowiska w NATO?W rozmowie pojawił się również wątek pozycji Polski w strukturach dowódczych NATO. Gen. Samol ocenił, że przy obecnym systemie dowodzenia w polskiej armii USA nie będą proponować Polsce objęcia funkcji naczelnego dowódcy NATO w Europie ani nawet jego zastępcy.Amerykanie widzą, że system, który mamy w Polsce, nie jest w stanie przygotować generała do poziomu czterogwiazdkowego i odpowiedzialności, która pozwalałaby przejąć dowodzenie siłami zbrojnymi NATO– mówił.Przypomniał przy tym nieudane polskie próby zdobycia kluczowych stanowisk natowskich – m.in. przewodniczącego Komitetu Wojskowego NATO – i wskazał, że brak pełnego, trójpoziomowego systemu dowodzenia (strategiczny–operacyjny–taktyczny) ogranicza rozwój polskich oficerów do wymaganego przez Sojusz poziomu.Wypowiedzi gen. Bogusława Samola wpisują się w coraz gorętszą debatę o tym, jak powinna wyglądać przyszła architektura dowodzenia NATO w Europie, jaka będzie w niej rola Niemiec i czy ewentualna zmiana na stanowisku SACEUR nie odbije się rykoszetem na bezpieczeństwie państw frontowych – w tym Polski.
Mało tego, z rozpoczęciem przedsięwzięć, realizacji przedsięwzięć mających na celu certyfikację określonych dowództw, żeby nasze dowództwa były kompatybilne na poziomie strategicznym z dowództwami Sojuszu Północnoatlantyckiego, a przede wszystkim z dowództwem szejpu. Do tej pory nic nie stało. Oczywiście od czasu do czasu pojawiają się głosy o konieczności zmiany tego systemu, natomiast te głosy są bardzo krytykowane przez autora i wykonawcę tego systemu, obecnego senatora i przewodniczącego Sejmowej Senackiej Komisji Obrony Narodowej, generała Różańskiego. On to implementował. Szef Sztabu Generalnego deklarował chęć zmiany tego systemu, ale widzimy, że przez to ustalenie ustawą o broni ojczyzny innymi ustawami, no Szef Sztabu Generalnego jest ubeznasowolniony, jeżeli chodzi o propozycję, czy może inaczej.
Mamy trzech dowódców, którzy, oczywiście szef stawu rzekomo stoi na czele wojsk, ale ma pod siebie dowódcę, wojsk dowódcy generalnego, który tak na dobrą sprawę dowodzi całymi siłami zbrojnymi. A dowódca operacyjny dowodzi paru samolotów, czyli środkami dyżurnymi. Na miłość boską, to nie jest strategia i system dowodzenia na poziomie strategicznym. I mi się wydaje, że Amerykanie Oczywiście nie będą proponować Polsce głównego stanowiska, a więc naczelnego dowódcy, który się nazywa Saker. Supreme Commander tutaj w tej mutatorze natowskiej. Dlatego, że widzą Amerykanie, że ten system, który mamy w Polsce, nie jest w stanie przygotować generała do stopnia czterogwiazdkowego stopnia i do poziomu, który mógłby przejąć odpowiedzialność za dowodzenie siłami zbrojnymi. Ja się obawiam nawet, że nie dostaniemy stanowiska zastępczej, bo przynajmniej jeżeli Niemcy by tak wstały się, że Niemcy są naczelnym dowódcą...
A to wyszło z inicjatywy, znam dokładnie, ale to też jak pani mówiła, zauważyła, nie jest sposób wyjaśnić słuchaczom wszystkiego. To będzie w książce opisane przeze mnie. I generalnie dzięki inicjatywie premiera Wielkiej Brytanii Camerona i kilku generałów, którzyśmy znali się nawzajem, a jeden z nich stał się doradcą Camerona i Cameron to ogłosił wtedy na szczycie w swoim wystąpieniu, że ten korpus będzie odgrywał bardzo ważną rolę na północno-wschodniej flance NATO. I tutaj obawiam się, że nie do końca nasi politycy, a w tym i wojskowi strategzy, rozumieją istoty powiem brutalnie, położenia Polski i korzystania z tego położenia w zakresie wykorzystywania ich do przejmowania określonych stanowisk. Ale z drugiej strony też
Musimy zmienić system dowodzenia, żeby pokazać wszystkie poziomy dowodzenia. Tych nie ma. Jest poziom strategiczny i taktyczny, a brakuje poziomu operacyjnego, bo przez poziom operacyjny kształtuje się oficerów o pojęciu strategicznym. Tego nie mamy. I NATO-wcy to widzą i na pewno się nie zgodzą. Panie redaktor, tutaj nie dotykamy nazwisk. Były dwie próby, czy nawet trzy, przez Polskę podejmowane, już tak nawet przy dobrym wsparciu politycznym, w zakresie objęcia stanowiska przez polskich generałów. Dwukrotnie. Przekrwa Komitetu Wojskowego NATO. To było w 2008 roku. Niestety polski generał nie spełnił wymagań. Następnie było tutaj z byłym szefem Sztabu Generalnego. Podobnie przegrał konkurs. Dlaczego? NATO-wcy oceniają drogę generała, który musi iść przez dowodzenie do szczebla przynajmniej operacyjnego, ale też musi być w instytucjach NATO-wskich na kierowniczych stanowiskach służbowych.
To jest na wojnie. Do tego pory... Tutaj się zdarzyło, że mieliśmy w Brunsum dwóch generałów na stanowisku szefa sztabu dowództwa połączonych sił. I oni teraz zniknęli, ci generałowie. Nikt ich nie zatrudnił na wyższych stanowiskach służbowych w Polsce. A tylko na takie naczelne stanowiska główne w NATO, tak jak zastępca, saker i tak dalej, mogą być promowani generałowie czy prezentowani generałowie o określonym doświadczeniu strategiczno-operacyjnym. Tego niestety nie mamy. Była szansa w 2017 roku, kiedy został zakończony strategiczny przegląd obronny. I tak jak powiedziałem na wstępie, moje propozycje przez zespół, rekomendacje były tutaj szczególnie przez ministra Szatkowskiego, byłego wiceprzewodniczącego szefa strategicznego przeglądu obronnego.
I nie chcieli mnie wykorzystać. Nawet w tamtym okresie wykorzystano moje umiejętności przy planowaniu, organizacji, przeprowadzeniu wraz z panem ministrem Błaszczakiem ćwiczenia. Oczywiście znalazły się siły po drugiej stronie, przede wszystkim wojskowe. Panie redaktor, ja nie zajmowałem się polityką, ja po prostu wykonywałem polecenia jako wojskowy, nawet jako rezerwista, bo byłem powołany również na ćwiczenia przez ministra Błaszczaka. co spowodowało taką reakcję szefa sztabu, że sprawdzał w Wojewódzkim Sztabie Wojskowym w Warszawie, jakim prawem zostało mi przydzielone stanowisko na czas wojny. Czyli rozumiem, zbyt dużo upolityczniania, bo my za kilka chwil też porozmawiamy o... służbach specjalnych w Polsce i myślę, że też tutaj niestety taki obraz się wyłania, że kiedy to jest już jakby zbyt dużo tej polityki i też w praktyce są karani za wykonywanie właśnie swoich obowiązków jak najrzetelniej, bo jest jakaś wola polityczna, albo oni jej szkodzą, albo pomagają, no to niestety działa w sposób paraliżujący, bo potem boją się wykonywać dobrze swoje obowiązki.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Berlin Security Conference przynosi polityczne trzęsienie ziemi: USA mówią o Niemczech na czele NATO. Gen. Samol przypomina, że kluczem pozostaje amerykański parasol nuklearny nad Europą.
Na Berlin Security Conference ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker stwierdził, że „czeka na dzień, w którym Niemcy powiedzą, że są gotowe przejąć stanowisko Supreme Allied Commander Europe” – czyli naczelnego dowódcy sił NATO w Europie (SACEUR).
To tradycyjnie najważniejsza funkcja wojskowa w Sojuszu, od 1951 roku zawsze powierzana czterogwiazdkowym generałom amerykańskim.
Słowa Whitakera wywołały dyskusję w całej Europie – również w Polsce. W rozmowie z Radiem Wnet były dowódca Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego NATO, gen. broni Bogusław Samol – obecnie wykładowca Akademii Sztuki Wojennej – ostrożnie, ale jednoznacznie wskazał na konsekwencje takiego ruchu.
„Tylko USA są realnym gwarantem odpowiedzi nuklearnej”
Generał Samol przypomniał, że w NATO kluczową rolę odgrywa amerykański parasol nuklearny.
Jedynym takim gwarantem odpowiedzi nuklearnej wobec Rosji, jeżeli by ta użyła broni jądrowej, są Stany Zjednoczone– podkreślił.
Zwrócił przy tym uwagę, że francuska broń jądrowa, zgodnie z deklaracjami Paryża, ma służyć wyłącznie obronie Francji, a zasady użycia brytyjskiego arsenału nuklearnego nie są publicznie znane. W praktyce oznacza to, że to decyzja prezydenta USA jest rozstrzygająca w scenariuszu nuklearnej eskalacji.
W tym kontekście pomysł, by niemiecki generał objął stanowisko SACEUR, generuje poważne pytania.
Jeżeli dowódca natowski, amerykański generał, widzi potrzebę użycia broni jądrowej, to przede wszystkim musi otrzymać zgodę od prezydenta Stanów Zjednoczonych. W wypadku wyznaczenia generała spoza USA automatycznie pojawia się komplikacja: jaka będzie droga decyzyjna i czy w ogóle niemiecki generał będzie mógł proponować użycie tej broni?– mówił Samol.
Wycofanie broni jądrowej USA z Europy?
Najdalej idąca obawa generała dotyczy jednak nie tylko łańcucha dowodzenia, ale samej obecności amerykańskiej broni jądrowej w Europie.
Widzę jeszcze trzecie dno: że w takim razie Amerykanie tę broń jądrową z terytorium Europy by wycofali. I to jest największe zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa– stwierdził.
Zdaniem byłego dowódcy Korpusu Północno-Wschodniego, taki krok mógłby radykalnie zmienić poczucie ryzyka po stronie Rosji.
Wtedy Rosjanie czuliby się bezkarni. Jeżeli nie będzie użyta broń jądrowa amerykańska w obronie krajów natowskich, przede wszystkim takich jak Polska, które nie posiadają broni jądrowej, to powoduje swobodę działania Federacji Rosyjskiej w zakresie użycia tych środków rażenia– tłumaczył w Radiu Wnet.
Polska poza grą o najwyższe stanowiska w NATO?
W rozmowie pojawił się również wątek pozycji Polski w strukturach dowódczych NATO. Gen. Samol ocenił, że przy obecnym systemie dowodzenia w polskiej armii USA nie będą proponować Polsce objęcia funkcji naczelnego dowódcy NATO w Europie ani nawet jego zastępcy.
Amerykanie widzą, że system, który mamy w Polsce, nie jest w stanie przygotować generała do poziomu czterogwiazdkowego i odpowiedzialności, która pozwalałaby przejąć dowodzenie siłami zbrojnymi NATO– mówił.
Przypomniał przy tym nieudane polskie próby zdobycia kluczowych stanowisk natowskich – m.in. przewodniczącego Komitetu Wojskowego NATO – i wskazał, że brak pełnego, trójpoziomowego systemu dowodzenia (strategiczny–operacyjny–taktyczny) ogranicza rozwój polskich oficerów do wymaganego przez Sojusz poziomu.
Wypowiedzi gen. Bogusława Samola wpisują się w coraz gorętszą debatę o tym, jak powinna wyglądać przyszła architektura dowodzenia NATO w Europie, jaka będzie w niej rola Niemiec i czy ewentualna zmiana na stanowisku SACEUR nie odbije się rykoszetem na bezpieczeństwie państw frontowych – w tym Polski.