Kapalong: tam, gdzie kończy się internet, a zaczyna przygoda
Nocna podróż skuterami przez góry, brak zasięgu, deszcz i poranek nad „morzem chmur” – tak wyglądała wyprawa do Kapalong w regionie Filipiny. Małgorzata Kleszcz i Maciej Mikurda opisują miejsce, które dopiero otwiera się na świat, a wciąż pozostaje jedną z najbardziej dziewiczych części wyspy Mindanao.
A kraina, drodzy Państwo, przepiękna. Mieliśmy okazję widzieć ją w dwóch odsłonach, ponieważ wybraliśmy się tam nocą, gdzie było zdecydowanie chłodniej. To był chyba pierwszy raz, być może ostatni, kiedy potrzebowałam No właśnie, że zazwyczaj wybieramy się dużą ekipą. To tak jak ruszyliśmy trzema skuterami, tak mam wrażenie, że to tarliśmy na miejsce może sześcioma skuterami, a więc podłączali się pod nas różni znajomi. No ale oczywiście nie byliśmy sami. Z tyłu, na plecach Filipińczyków W sensie na skuterze ruszyliśmy i mogliśmy obserwować tę właściwie skąpaną już w mroku, skąpaną w nocy krainę i w którymś momencie zupełnie traciwszy internet i połączenie pozostało nam patrzeć tylko na palmy, na góry, góry i doliny i na to właściwie po co tam głównie pojechaliśmy, czyli na przepiękny krajobraz takiej mgły, którą zobaczyliśmy mniej więcej o 4-5 nad ranem.
Filipińczycy jak na to mówią? Sea of Cloud i to jest zjawisko spowanowane tym, że w dolinie znajdującej się między dwoma pasmami górskimi płynie rzeka. No i właściwie jest to gwarantowane, jeżeli tutaj się przyjeżdża właśnie o takiej godzinie typu 5-6 rano, Więc najlepiej przyjechać po prostu dzień wcześniej i w tych górach spędzić noc, że woda z tej rzeki paruje, no i ta para jest na tyle gęsta, że właśnie w tym zagłębieniu między górami tworzy się taki gęsty dywan, gęsty dywan chmur nazywany właśnie Sea of Clouds, czyli Ja może jeszcze tylko tak dodam, że jak Państwo lubicie zaglądać sobie w mapy, no to to miejsce, w którym my się znajdujemy, ono jest w prowincji Davao del Norte i można znaleźć miejscowość Kapalong i daleko na północ od Kapalong miejscowość Butuan.
Myślałam też o tym, podczas tej drogi, mniej więcej, może trochę ponadgodzinnej, myślałam o tym, czym jest zaufanie, ponieważ właściwie usiedliśmy na skuter de facto obcych osób, przynajmniej dla mnie, I zagłębiając się w zupełnie odcięte od cywilizacji przestrzenie, trzymając się jedynie może tam za boki, pojechaliśmy w głąb tej dżungli, licząc bez kasków, drodzy państwo, czego oczywiście nie polecamy, ale no trzeba było się dostosować. Zaczęło też padać, co po pierwsze trochę no na pewno utrudniło te warunki. No i człowiek, można to nazwać albo głupotą, albo zaufaniem. Natomiast jakoś ciężko mi było sobie wyobrazić, że to osoby tak przyjazne, nienastawione, tak śmiejące się cały czas, bo to jest charakterystyczne dla Filipińczyków.
Więc... Podsumowując, no, piękne życie, rajskie, sielskie. Na pewno jeżeli państwo szukacie czegoś niezwykłego, żeby doświadczyć w formie jakiejś wyprawy, wypoczynku, to warto tu się na tydzień, dwa zawędrować, zaszyć, zagubić. No ale podejrzewam, że takie codzienne problemy mogą być naprawdę czasami olbrzymimi trudnościami, z którymi muszą się mierzyć lokalni mieszkańcy. Chociaż rzeczywistość tam też się zmienia, chociażby ze względu na internet. Internet, który dociera, który daje jakąś myśl o rzeczywistości tym najmłodszym. Dzisiaj właściwie każdy może zarabiać się będąc influencerem, czy wrzucać coś w internet, a więc myślę, że niejeden Filipińczyk z takich miejsc może na coś takiego się zdecyduje.
No i w ten sposób mogłaś też doświadczyć dobrodziejstwa kąpieli w wodospadzie. No i już masz komplet doświadczenia wodnego na Filipinach, morze, basen i wodospad. Więc czas, żeby zadać Ci pytanie. Jak oceniasz te trzy możliwości zaznania kąpieli na Filipinach i czy jesteś fanką któregoś z nich szczególnie? Jako ta syrena oczywiście fanką jestem zawsze każdego zbiornika wodnego, ale również jako ta syrena odpowiedź brzmi im bardziej dziki zbiornik, im większy i im bardziej pod gołym niebem, tym lepiej. Natomiast faktycznie te wodospady to też wspaniałe doznanie i chyba wiem czym jest kraina mlekiem i miodem płynąca, bo poza tym, że można było wskoczyć do takiego Wodospadu, tam nawet jeden Filipińczyk opierał się o drzewo, grając sobie spokojnie na gitarze klasycznej.
No i Filipińczycy mają ogromny talent. Uwielbiają śpiewać, to jest ich bardzo popularna rozrywka. Wczoraj też właściwie do późnych godzin pomiędzy górami śpiewaliśmy. Nawet się zastanawiałam, czy to aby na pewno nie spłoszy tej dzikiej zwierzyny, ale pewnie już przywykła, skoro sama jest z Filipin. No i właśnie mamy przygotowany taki utwór Bukas Palat. To jest właśnie chrześcijański utwór wykonywany w W tym języku urzędowym, czyli w Tagalogu. Drugi to angielski, przypomnijmy. No i posłuchajmy. To taki spokojny utwór, który na pewno nam trochę odda nastrój tego miejsca, a później wracamy do opowieści filipińskiej. Godzina 12.23 na Filipinach, a 6.23 w Polsce.
To był utwór, który też często wybrzmiewa tutaj w kościele, w kościele katolickim, te pełne w niedzielę, ale jest ich bardzo dużo, zatem nie jest najmniejszym problemem nawet w mniejszej Miejscowości, żeby dostać się na mszę. My już weszliśmy w takie dużo bardziej schłodzone miejsce. Filipińczycy uwielbiają klimatyzację. To jest coś, co właściwie im pomaga chwilę sobie ulżyć w te upalne dni, bo mimo, że mamy sezon deszczowy, tak pogoda codziennie właściwie upalna. No a my trochę teraz, drodzy Państwo, przejdziemy na tematy polityczne, bo te tutaj się dzieją i też Są obecne w rozmowie z Filipińczykami. Dwa dni temu, kiedy właśnie postanowiliśmy pojeździć po okolicznych wodospadach i wioskach, natrafiliśmy na fiesta, na miejsce bardzo pełne Filipińczyków, pełne rodzin, pełne pikników, no bo to była sobota.
No i też warto powiedzieć o tym, że Filipińczycy lubią spędzać czasy z dużą ilością innych przyjaciół i rodzin, i chociaż ta ilość dzieci w rodzinach się zmniejsza, bo kiedyś to było nawet do dziesięciu i nawet więcej, dzisiaj było dwoje, troje dzieci, tak dalej te dzieci są i ta rodzina, i to często wybrzmiewa Dla Filipińczyków jest najważniejsza. Natomiast właśnie docierając do jednego z takich miejsc, na jeden z pikników, udało mi się chwilę porozmawiać z panią, która pracuje w kanadyjskiej firmie i trochę także podpytałam o tę sytuację polityczną, a więc posłuchajmy, niech to może będzie pewnym wstępem do naszej opowieści. Czy Filipiny to dobre miejsce do życia?
Tak, ponieważ właśnie tak żyjemy. To jedna z cech Filipińczyków. Nawet gdy sytuacja jest trudna, potrafimy znaleźć powód do radości, być wdzięczni i zachować pozytywne nastawienie. Niezależnie od tego, jak negatywne jest otoczenie, staramy się patrzeć na życie z nadzieją. To właściwie jedna z najważniejszych rzeczy, które możemy zrobić dla samych siebie. Mamy rodziny, które musimy utrzymać, dlatego nie poddajemy się mimo przeciwności. Ciężko pracujemy i robimy wszystko, co w naszej mocy, aby przetrwać i zapewnić bliskim lepsze życie. Rodzina jest dla nas bardzo ważna, dlatego zawsze staramy się znaleźć czas, żeby spotkać się razem i spędzić wspólnie dobre chwile.
Nawet jeśli zarabiamy niewiele, potrafimy cieszyć się tym, co mamy. Potrafimy tworzyć szczęśliwe wspomnienia mimo ograniczonych środków. Jakie jest Twoje marzenie? Moim marzeniem jest to, aby moje dzieci w przyszłości miały lepszy kraj. I takie słowa pojawiają się często właśnie w ustach Filipińczyków, chociaż jest trochę problemów politycznych, jak zapewne w każdym kraju i trochę narzekań z ich strony, tak ta nadzieja się wciąż w sercu tli i to można i zobaczyć i poczuć, bo Filipińczycy pełni No ale właśnie, jak wchodzimy na te strony polityczne, no to Maciej Mikurda, który jest moim gościem i który także tutaj od dwóch lat poznaje Filipiny, także w miniony weekend badał newsy, co się dzieje na tej azjatyckiej scenie politycznej i właściwie, co najciekawszego można powiedzieć, jaki wątek tutaj najbardziej jest do poruszenia, Maćku?
Jakby to powiedzieć, nie wiem czy można użyć takiego słowa, no tak wystraszyć. Użyj to, powiem ci czy można użyć. Zastraszyć, o zastraszyć, chyba to będzie takie pasujące to słowo. Zastraszyć Filipińczyków tym, że wojsko, marynarka wojenna Chin napadała na kutry rybackie, które operowały na tym morzu południowochińskim nazywanym przez Filipińczyków Tak bardzo chcą swoją siłę wymierzać w tamtym kierunku. Jak to jest?
To kraj z domeną ancestralnej, który pochodzi od indywidualnych ludzi w Kapalong. Anita bardzo się cieszy, że była częścią naszej przygody, właściwie nam przewodniczyła. Nie wiem jak Maciek, ale ja przy jej boku czułam się bardzo bezpiecznie i cieszę się, że mogliśmy zobaczyć właściwie jak żyje część Filipińczyków pośród palm kokosowych i bananowców w bardzo malutkich chatkach. I mimo, że właściwie chyba położyła się na moment na bambusowym łóżku i za chwilę otworzyła oczy, a więc bardzo krótko spała, ale jest radosna i szczęśliwa i nie jest zmęczona, więc dziękujemy jej za to, że mogliśmy tak wiele zobaczyć. Maciek, ty Anitę już jakiś czas znasz, może ją o coś zapytasz, może ma też jakieś spostrzeżenia po wczorajszej wycieczce.
Opowiadałam o wilkach, opowiadałam o innych niedźwiedziach, o tych niedźwiedziach brunatnych, próbując tak trochę oddać. Oczywiście o drzewach iglastych, o choinkach. Próbując tak trochę oddać atmosferę tych naszych lasów i naszych przecież także bardzo pięknych wsi. Godzina 12.52 tutaj na Filipinach, a więc już za chwilę koniec poranka. Początek poranka, a koniec dziennika z podróży. U Państwa godzina 6.52, a więc może jeszcze na zakończenie, nim się pożegnamy z Państwem, wyjawiając jaki będzie następny przystanek. I tak zaśpiewała dla nas Nina Simon o poranku, chociaż na Filipinach 56 minut po godzinie 12. Drodzy Państwo, ta kraina, z którą powoli się żegnam, ostatnie dwa dni tutaj poznawania i przybliżania się do bardzo otwartych i bardzo szczęśliwych Filipińczyków, chociaż
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Maciej Mikurda omawia politykę międzynarodową Filipin, skupiając się na relacjach z Japonią i Chinami, a także na potencjalnych konfliktach zbrojnych w Azji.
Anita opowiada o swojej pracy w Tribal Office, pomagając rdzennym mieszkańcom Filipin, a Maciej Mikurda omawia jej doświadczenia podczas podróży.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Nocna podróż skuterami przez góry, brak zasięgu, deszcz i poranek nad „morzem chmur” – tak wyglądała wyprawa do Kapalong w regionie Filipiny. Małgorzata Kleszcz i Maciej Mikurda opisują miejsce, które dopiero otwiera się na świat, a wciąż pozostaje jedną z najbardziej dziewiczych części wyspy Mindanao.