Imperialnej Rosji nie zaspokoi nic”. Wildstein ostrzega Europę
W Poranku Radia Wnet Bronisław Wildstein przedstawił twardą diagnozę rosyjskiej strategii i zachodniej odpowiedzi na wojnę na Ukrainie. Jego zdaniem ewentualny rozejm – nawet korzystny dla Moskwy – nie będzie końcem konfliktu, lecz jedynie przerwą w realizacji długofalowego projektu Kremla.Wildstein podkreśla, że Rosja cofa się wyłącznie po porażce, a obecna agresja to element szerszej, otwarcie deklarowanej polityki odbudowy strefy wpływów. W tym kontekście Ukraina jest tylko jednym z celów.Nazwijmy to po imieniu: Rosja cofa się tylko w wypadku przegranej. A co więcej, atak na Ukrainę jest tylko częścią projektu Putina i projektu Kremla. Ten projekt, ogłaszany oficjalnie od lat, to odbudowa strefy wpływów z czasów Związku Sowieckiego – de facto zajęcie takich krajów jak Ukraina– mówił.Publicysta wskazuje, że ambicje Moskwy nie kończą się na Kijowie. Wprost wymienia państwa bałtyckie oraz kraje Europy Środkowo-Wschodniej, które w rosyjskiej wizji miałyby zostać podporządkowane.To są także kraje bałtyckie, a jednocześnie podporządkowanie sobie takich krajów jak Polska i cała środkowo-wschodnia część Europy. To jest wprost mówione. W związku z tym nawet jeśli rozejm nadejdzie i będzie korzystny dla Rosji, to nie zaspokoi jej imperialnej ambicji– podkreśla.Zdaniem Wildsteina jedyną realną barierą dla tego projektu jest klęska Rosji – scenariusz trudny, ale możliwy. Problem polega na tym, że Zachód wciąż nie podjął wystarczająco zdecydowanych działań, by taki wynik przyspieszyć.W tym kontekście publicysta krytycznie ocenia postawę Donalda Trumpa. Zaznacza, że prezydent USA bywał skuteczny w innych obszarach, jednak wobec Ukrainy sprawia wrażenie powściągliwego, być może z powodu koncentracji na globalnej rywalizacji z Chinami.Być może Trump dobrze rozpoznaje sytuację, ale nie chce za bardzo angażować się w Ukrainę, dlatego że jest zaangażowany gdzie indziej – w tym wielkim teatrze globalnym, czyli konfrontacji z Chinami. Woli udawać, że z Rosją będzie prowadził jakieś negocjacje paragospodarcze, parahandlowe, coś im odda, żeby zrezygnowali z reszty– ocenił.Jednocześnie Wildstein zauważa, że polityka USA wymusiła zmiany w Europie. Po raz pierwszy Unia zdecydowała się na tak znaczące wsparcie finansowe dla Ukrainy, zaciągając wspólną pożyczkę.Publicysta wskazuje jednak, że rozwiązanie mogłoby być dużo bardziej zdecydowane: przejęcie zamrożonych aktywów rosyjskich. Ich wartość – jak podkreśla – przewyższa kwotę pożyczki, a uderzenie w Rosję byłoby znacznie dotkliwsze.Ta pożyczka to jest 90 miliardów euro. Aktywa rosyjskie szacuje się na blisko 200 miliardów euro. To nie byłaby pożyczka i byłoby to bardzo mocne uderzenie w Rosję. Ale z powodu oporu Belgii to nie dochodzi do skutku– mówił.Ten przykład, zdaniem Wildsteina, obnaża wewnętrzne sprzeczności Unia Europejska. Z jednej strony słyszymy o rzekomej niemocy dużych państw, z drugiej – sprzeciw jednego, relatywnie niewielkiego kraju potrafi zablokować strategiczną decyzję./fa
To znaczy ten wariant koreański. Ja przypominam, że... Wojna koreańska. Właściwie się nie zakończyła ta przerwana rozejmem. Ten rozejm trwa do teraz. Nie ma żadnego układu pokojowego między oboma częściami Korei. Północną, czyli komunistyczną i południową, czyli demokratyczną. A więc teoretycznie możemy sobie wyobrazić taki scenariusz w wypadku Ukrainy, chociaż tutaj nie wydaje mi się to prawdopodobne, to znaczy ten rozejm to byłoby na czas jakiś, to znaczy nazwijmy czy po imieniu Rosja, cofa się tylko w wypadku przegranej. A co więcej, atak na Ukrainę jest tylko częścią projektu Putina i projektu Kremla dzisiaj.
To znaczy, ten projekt ogłaszany oficjalnie już od lat, powtarzany ciągle, chociaż nie brany pod uwagę przez Zachód, to jest odbudowa strefy wpływów, że tak powiem. eufemistycznie z czasów Związku Sowieckiego. Czyli de facto zajęcie takich krajów jak Ukraina, jak kraje bałtyckie, a jednocześnie podporządkowanie sobie takich krajów jak Polska, jak cała ta środkowo-wschodnia część Europy. I to jest wprost mówione. W związku z tym, jeśli nawet ten rozejm nadejdzie, jeśli nawet będzie on na korzystnych warunkach dla Rosji, to to nie zaspokoi Rosji, imperialnej ambicji Rosji, nie zaspokoi nic.
Chyba, że totalne zwycięstwo, które jest niemożliwe, albo oklęska, która na szczęście możliwe jest. No ale w tej chwili Zachód, no bo to Zachód musi przeprowadzić tą operację pokonania. Rosji, Zachód nie robi dużo, żeby rzeczywiście zrealizować ten projekt. Tutaj niestety Donald Trump, który okazał się sprawczy w różnych sferach polityki międzynarodowej i wewnętrznej, to tutaj niespecjalnie okazuje się, że W ogóle rozpoznawać sytuację, być może zresztą, to nie jest tak, być może jest tak, że on rozpoznaje dobrze sytuację, ale nie chce po prostu za bardzo angażować się w Ukrainę, dlatego że jest zaangażowany gdzie indziej.
Przede wszystkim w tym wielkim teatrze globalnym, czyli konfrontacji z Chinami. Ale i w związku z tym woli udawać, że z Rosją to on będzie prowadził takie negocjacje paragospodarcze, parahandlowe, co się im odda po to, żeby oni zrezygnowali z reszty, że to jest teatr, który on uprawia. To jest też możliwe oczywiście. Natomiast to, co się dzieje, dość znaczące jeszcze i zasadniczo zmieniające, to też na skutek polityki Trumpa, to są wydarzenia w Europie. Znaczy nie tylko na skutek polityki Trumpa, ale przede wszystkim Trump postawił sprawy jasne.
bronić sama. No i rzeczywiście po raz pierwszy tak znacząco Europa zaangażowała się w tym sensie, że zaciągnęła pożyczkę na rzecz pomocy Ukrainie. Oczywiście sensowniej byłoby, gdyby przejęła aktywa rosyjskie. Ta pożyczka to jest 90 miliardów euro, aktywa szacuje się na blisko 200 miliardów euro i nie byłaby to pożyczka wtedy i to w ogóle byłoby uderzenie w Rosję bardzo mocne, ale z powodu oporu Belgii głównie to nie dochodzi do skutku, co zresztą pokazuje ten dziwny stan z Unii Europejskiej obecnie, bo słyszymy na przykład, że Polska nic nie może zrobić, ba, że Niemcy nie są w stanie zablokować tego klimatycznego szaleństwa, czyli tej zielonej polityki, a tutaj opór małej, wewnętrznie rozdartej konfliktami słabej Belgii potrafi doprowadzić do tego, że te aktywa
wewnątrz Unii Europejskiej z różnymi krajami. Na przykład po drodze nam jest z Niemcami, aby przeciwstawiać Rosji, a w tej chwili Friedrich Merz... jednoznacznie jednak postawił na to, że trzeba ograniczyć te imperialne zakusy rosyjskie. I tu jest nam po drodze z Niemcami, a nie z Francją, która w ogóle tego nie widzi i nie traktuje tego poważnie, czy krajami takim Hiszpanią. Natomiast jeśli chodzi o Mercosur jest dokładnie odwrotnie. W związku z tym Polska powinna starać się znaleźć i prowadzić samodzielną politykę.
Zawsze powinna to robić, a niestety tego nie robiła, ale w tej chwili jest to takie ostentacyjne. Wewnętrzna polityka nie polega na podczepianiu się pod kogoś, tylko na tym, żeby wchodzić w sojusze. na rzecz naszych interesów. To znaczy na przykład w sojuszu z Francją, Włochami i innymi krajami przeciwko Mercosur, z Niemcami na rzecz obrony Ukrainy przed Rosją. Generalnie w taki sojusz krajów Europy środkowo-wschodniej, a właściwie można powiedzieć północno-wschodniej, dlatego że bardzo zaangażowała się w ten sojusz i powinniśmy to brać pod uwagę.
No i że Polska wystąpi z NATO, jak ostatnio ogłosił kolejną jakieś idiotyczne postulat Brown, no to wtedy będzie nic jej nie będzie groziło. Wcześniej wierzyliśmy, że sam NATO nas obroni bez reszty, więc sami nic nie musimy robić. Teraz z kolei, a w ogóle oszczędzać to powinniśmy głównie na armii. Teraz z kolei, że jak tylko wystąpimy z NATO, to już w ogóle będziemy i przestaniemy wspierać Ukrainę, to będziemy bezpieczni. ze strony Rosji, co jest kolejnym nonsensem, ale ta ucieczka przed poczuciem zagrożenia, które powinno nam towarzyszyć, ono nie powinno paraliżować, ale powinno nam towarzyszyć. jest jednak jakimś takim symptomem.
A to byśmy natychmiast się do tego podłączyli, nie myśląc o tym, że powinniśmy swoje własne budować. To jest absurdalne działanie, dlatego że te siły zbrojne europejskie wcale nie mają służyć realnemu zabezpieczeniu flanki wschodniej. Jeżeli by w ogóle one były, a w tej chwili widać wyraźnie, że... Niemcy postawiły na budowę swojej własnej, swojej własnego przemysłu obronnego i armii swojej własnej. Więc to mamy z jednej strony takie wyobrażenie, a z drugiej strony wyobrażenie, że jak tylko przestaniemy pomagać Ukrainie, wyjdziemy z NATO i w ogóle będziemy mogły, jeśli my jesteśmy narodem pokojowym, to będziemy, prawda, Szwajcarią chronioną tutaj przez miłującą pokój Rosję.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W Poranku Radia Wnet Bronisław Wildstein przedstawił twardą diagnozę rosyjskiej strategii i zachodniej odpowiedzi na wojnę na Ukrainie. Jego zdaniem ewentualny rozejm – nawet korzystny dla Moskwy – nie będzie końcem konfliktu, lecz jedynie przerwą w realizacji długofalowego projektu Kremla.
Wildstein podkreśla, że Rosja cofa się wyłącznie po porażce, a obecna agresja to element szerszej, otwarcie deklarowanej polityki odbudowy strefy wpływów. W tym kontekście Ukraina jest tylko jednym z celów.
Nazwijmy to po imieniu: Rosja cofa się tylko w wypadku przegranej. A co więcej, atak na Ukrainę jest tylko częścią projektu Putina i projektu Kremla. Ten projekt, ogłaszany oficjalnie od lat, to odbudowa strefy wpływów z czasów Związku Sowieckiego – de facto zajęcie takich krajów jak Ukraina– mówił.
Publicysta wskazuje, że ambicje Moskwy nie kończą się na Kijowie. Wprost wymienia państwa bałtyckie oraz kraje Europy Środkowo-Wschodniej, które w rosyjskiej wizji miałyby zostać podporządkowane.
To są także kraje bałtyckie, a jednocześnie podporządkowanie sobie takich krajów jak Polska i cała środkowo-wschodnia część Europy. To jest wprost mówione. W związku z tym nawet jeśli rozejm nadejdzie i będzie korzystny dla Rosji, to nie zaspokoi jej imperialnej ambicji– podkreśla.
Zdaniem Wildsteina jedyną realną barierą dla tego projektu jest klęska Rosji – scenariusz trudny, ale możliwy. Problem polega na tym, że Zachód wciąż nie podjął wystarczająco zdecydowanych działań, by taki wynik przyspieszyć.
W tym kontekście publicysta krytycznie ocenia postawę Donalda Trumpa. Zaznacza, że prezydent USA bywał skuteczny w innych obszarach, jednak wobec Ukrainy sprawia wrażenie powściągliwego, być może z powodu koncentracji na globalnej rywalizacji z Chinami.
Być może Trump dobrze rozpoznaje sytuację, ale nie chce za bardzo angażować się w Ukrainę, dlatego że jest zaangażowany gdzie indziej – w tym wielkim teatrze globalnym, czyli konfrontacji z Chinami. Woli udawać, że z Rosją będzie prowadził jakieś negocjacje paragospodarcze, parahandlowe, coś im odda, żeby zrezygnowali z reszty– ocenił.
Jednocześnie Wildstein zauważa, że polityka USA wymusiła zmiany w Europie. Po raz pierwszy Unia zdecydowała się na tak znaczące wsparcie finansowe dla Ukrainy, zaciągając wspólną pożyczkę.
Publicysta wskazuje jednak, że rozwiązanie mogłoby być dużo bardziej zdecydowane: przejęcie zamrożonych aktywów rosyjskich. Ich wartość – jak podkreśla – przewyższa kwotę pożyczki, a uderzenie w Rosję byłoby znacznie dotkliwsze.
Ta pożyczka to jest 90 miliardów euro. Aktywa rosyjskie szacuje się na blisko 200 miliardów euro. To nie byłaby pożyczka i byłoby to bardzo mocne uderzenie w Rosję. Ale z powodu oporu Belgii to nie dochodzi do skutku– mówił.
Ten przykład, zdaniem Wildsteina, obnaża wewnętrzne sprzeczności Unia Europejska. Z jednej strony słyszymy o rzekomej niemocy dużych państw, z drugiej – sprzeciw jednego, relatywnie niewielkiego kraju potrafi zablokować strategiczną decyzję.
/fa