Funkcjonariusz SOP groził śmiercią dziennikarzowi Republiki. Piotr Nisztor: To dopiero początek tej sprawy
Telewizja Republika ujawniła nagrania, z których wynika, że Wojciech B. ps. Biszkopt, jeden z funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa, w prywatnej rozmowie kierował groźby pod adresem dziennikarza Piotra Nisztora„Na nagraniach z początku 2024 roku, do których dotarliśmy, wprost opowiadał o planowanym morderstwie. Porwanie, połamanie nóg, polanie zwłok ropą, zamordowanie psów, to tylko niektóre słowa, które padały podczas rozmowy funkcjonariuszy SOP, jako zapowiedź działań przeciwko Piotrowi Nisztorowi”– opisywała stacja.W reakcji na ujawnione informacje SOP poinformowała, że złożyła zawiadomienie do prokuratury w związku z możliwością popełnienia przestępstwa.Zawieszono także funkcjonariusza, którego dotyczą zarzuty, oraz podjęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Służba twierdzi przy tym w komunikacie, że nie była wcześniej w posiadaniu materiałów dziennikarskich zawierających groźby, o których mówią media.Sprawę komentował w Poranku Radia Wnet Piotr Nisztor. Jak wyjaśniał na antenie, sama rozmowa została nagrana w lutym 2024 roku, a on sam zapoznał się z nią dopiero niedawno.Ja z tym nagraniem zapoznałem się całkiem niedawno. Samo nagranie pochodzi z lutego 2024 roku, czyli już z okresu rządów obecnej koalicji– mówił Nisztor, dodając, że do opinii publicznej trafiły jedynie wybrane fragmenty.Nie zdecydowaliśmy się na publikację całości nagrania. Ono zawiera bardzo wiele kwestii obyczajowych, które w mojej ocenie nie powinny znaleźć się w przestrzeni publicznej. Skupiliśmy się na wątkach kluczowych – na groźbach– dodał.Rozmowa, jak relacjonował dziennikarz, nie była bezpośrednią wymianą zdań z nim samym.Była to rozmowa trzech osób – podpułkownika SOP, kobiety oraz jego kolegi, biznesmena– wyjaśniał. Funkcjonariusz, o którym mowa, to Wojciech B., pseudonim „Biszkop”, wówczas członek zespołu ochronnego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.W dalszej części rozmowy Piotr Nisztor przedstawił szerszy kontekst sprawy, sięgający roku 2014. Wówczas – jako współpracownik „Wprost” – opublikował artykuł dotyczący handlarza bronią współpracującego z polskim przemysłem zbrojeniowym.Opisałem, że Pierre Dadak przez lata współpracował z Bumarem i sprzedawał polskie uzbrojenie za granicę. W styczniu 2012 roku leciał samolotem prezydenta Gambii, a ochronę zapewniali mu funkcjonariusze BOR, w tym Wojciech B.– mówił.Jak podkreślał, sprawa ta – mimo zapowiedzi postępowania wyjaśniającego – nie miała realnych konsekwencji służbowych.W mojej ocenie została zamieciona pod dywan. Wojciech B. bardzo szybko wrócił do normalnych zadań– zaznaczył. W kolejnych latach funkcjonariusz miał trafiać do ochrony m.in. Zbigniewa Ziobry, a po zmianie władzy ponownie do zespołu ochronnego Radosława Sikorskiego.Dziennikarz zwracał uwagę, że groźby z nagrania nie dotyczyły jego bieżącej pracy, a były związane z dawnymi publikacjami.Do momentu, kiedy to nagranie do mnie nie trafiło, tematu dla mnie osobiście nie było. Zajmuję się faktami, nie plotkami– podkreślał.Najpoważniejszy – jak mówił – jest fragment, w którym funkcjonariusz SOP zapowiada realizację gróźb po odejściu ze służby.Tam jasno pada stwierdzenie, że te groźby zostaną zrealizowane, gdy on odejdzie ze służby. I teraz jest ten moment, bo on właśnie odchodzi– relacjonował.W związku z tym Piotr Nisztor złożył zawiadomienie do prokuratury i pozostaje w kontakcie z policją.Prokuratura naprawdę profesjonalnie podeszła do sprawy. Nie chciałbym mówić o szczegółach ze względów bezpieczeństwa– zaznaczył. Zawiadomienie złożył również prezes Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz, a osobne zawiadomienie – jak potwierdził Nisztor – przekazała także sama Służba Ochrony Państwa.Dziennikarz wyrażał jednocześnie wątpliwości co do tempa reakcji instytucji.Pytania do SOP trafiły w piątek, a jeszcze w poniedziałek – według moich informatorów – Wojciech B. normalnie pełnił służbę– mówił, dodając, że decyzja o zawieszeniu i odejściu funkcjonariusza zapadła dopiero później./fa
Ono jest... Zawiera bardzo wiele kwestii obyczajowych i takich, które w mojej ocenie nie powinny znaleźć się w przestrzeni publicznej, dlatego skupiliśmy się na tych wątkach kluczowych, w tych groźbach, które są po prostu dla mnie osobiście szokujące i naprawdę włosy na głowie jeżdżą. Ale między kim a kim była ta rozmowa Wojciecha B., pseudonim Biszko, oficera Służby Ochrony Państwa? Ta rozmowa odbyła się między dwoma jeszcze innymi osobami. W tej rozmowie uczestniczyła kobieta, zresztą tak jak to było przedstawione w materiałach, i kolega, czy przyjaciel wręcz Wojciecha B., biznesmen.
I w tym czasie, podczas tego lotu, towarzyszył obu dwóch funkcjonariuszy wówczas Biura Ochrony Rządu, czyli poprzedniczki Służby Ochrony Państwa, między innymi właśnie Wojciech B. Oni odpowiadali za, właśnie Wojciech B odpowiadał za ochronę tego handlarza bronią. No było to o tyle bulwersujące, że w tym samym czasie był on szefem ochrony Radosława Sikorskiego, wówczas również szefa polskiej dyplomacji. Sprawa w mojej ocenie została zamieciona pod dywan, bo było rzekomo wprowadzone postępowanie wyjaśniające w tej sprawie w Biurze Ochrony Rządu, no ale sprawa została zamieciona pod dywan. Wojciech B. bardzo szybko wrócił do... Normalnych zadań zresztą w okresie PiS-u bodajże w 2017 roku trafił do ochrony Zbigniewa Ziobro, ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego, a potem po zmianie, czyli po 13 grudnia 2023 roku trafił już ponownie do Radosława Sikorskiego, do jego zespołu ochronnego.
Potem również o tej sprawie, zresztą bardzo szczegółowo już, Pisałem w książce Rekiny Wojny o kulisach handlu polską bronią. Tam właśnie jest taki duży rozdział na temat w ogóle historii Piera Dadaka. No i z tego wynika, że ten handlarz bronią był po prostu chroniony przez nie tylko Wojciecha B., ale też innych funkcjonariuszy ówczesnego biura ochrony rządu. Zresztą sporo jest na ten temat również w tym nagraniu. My w sobotę szczegółowo będziemy to analizować i pokażemy widzom programu ściśle jawnej Republiki o co w tym wszystkim chodzi i to, że po prostu po godzinach ci, którzy chronią najważniejsze osoby w państwie, no wykonują zadania dla osób prywatnych, dla na przykład takich osób jak handlarz bronią, pierdadak, ale ciekawe w tej całej sprawie jest to, że
Wojciech B., to mogę ujawnić, tego jeszcze nigdzie nie było. Z tego nagrania wynika, że brał udział na przykład w ochronie papieża Franciszka w czasie Światowych Dni, które miały miejsce w 2016 roku. I zresztą to się zbiegło z zatrzymaniem Piera Dadaka przez hiszpańskie służby, które właśnie wtedy przeprowadziły gigantyczną operację. To była jedna z największych operacji hiszpańskich służb od czasów ETA, czyli terrorystów baskińskich. 200 funkcjonariuszy hiszpańskich służb nad ranem weszło do luksusowej, okazałej willi handlarza bronią na Ibizie.
Ja powiem tak. Słyszałem, że ta cała sprawa, którą ujawniłem w 2014 roku mało nie skończyła się dla niego końcem kariery. Gdzieś dochodziły do mnie informacje, że to mogło być końcem jego kariery. Ostatecznie tak się nie stało. Dochodziły do mnie od też pewnego czasu informacje, że Wojciech B. takie różne wątpliwe, ja to tak nazwę enigmatycznie, pod moim adresem teksty w różnych rozmowach przedstawiał. Ja nie miałem dochodu na to, więc ze względu na to, że różne plotki do mnie dochodzą, ja się plotkami nie zajmuję, ja się zajmuję faktami, opisywaniem faktów.
Zobaczymy. W każdym razie formalnie zawiadomienie zostało złożone. Zresztą zawiadomienie złożyła też sama służba, czyli Służba Ochrony Państwa, która poinformowała o tym w swoim komunikacie. I to jest w ogóle coś, co dla mnie jest niezrozumiałe, bo... Ja miałem takie informacje, a ważne jest to, że same pytania w ogóle na temat tego, że jest takie nagranie, że my je posiadamy i jak to komentuje Służba Ochrony Państwa, do tej instytucji trafiły w piątek. I trochę mi się nie chce wierzyć, ale my mieliśmy potwierdzone informacje, że jeszcze w poniedziałek, czyli minęło te trzy dni, tak liczmy, trzy dni od momentu, kiedy te pytania zostały do SOP-u wysłane, to jeszcze w poniedziałek, jak twierdzą moi informatorzy, Wojciech B. był normalnie w służbie.
To się w głowie nie mieści, jeśli jest to prawda. To jest niebywałe. A potem okazuje się, że jest informacja, że on zostaje zawieszony i w trybie jakimś turbo-ordynaryjnym składa papiery i odchodzi ze służby. Moim zdaniem dzisiaj niestety trwa proces zamiatania tej sprawy pod dywan z bardzo prostego powodu. Wojciech, bo jesteś człowiek o ogromnej wiedzy. Na temat osób, które ochraniał, w tym Radosława Sikorskiego, wicepremiera i szefa MSZ-u, więc ta sprawa moim zdaniem to jest dopiero jej początek. I będzie o tym opowiadać Piotr Nisztor nie tylko w Telewizji Republika, ale również w Radio Wnet oczywiście, jeśli wyrazi zgodę.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Telewizja Republika ujawniła nagrania, z których wynika, że Wojciech B. ps. Biszkopt, jeden z funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa, w prywatnej rozmowie kierował groźby pod adresem dziennikarza Piotra Nisztora
„Na nagraniach z początku 2024 roku, do których dotarliśmy, wprost opowiadał o planowanym morderstwie. Porwanie, połamanie nóg, polanie zwłok ropą, zamordowanie psów, to tylko niektóre słowa, które padały podczas rozmowy funkcjonariuszy SOP, jako zapowiedź działań przeciwko Piotrowi Nisztorowi”– opisywała stacja.
W reakcji na ujawnione informacje SOP poinformowała, że złożyła zawiadomienie do prokuratury w związku z możliwością popełnienia przestępstwa.
Zawieszono także funkcjonariusza, którego dotyczą zarzuty, oraz podjęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Służba twierdzi przy tym w komunikacie, że nie była wcześniej w posiadaniu materiałów dziennikarskich zawierających groźby, o których mówią media.
Sprawę komentował w Poranku Radia Wnet Piotr Nisztor. Jak wyjaśniał na antenie, sama rozmowa została nagrana w lutym 2024 roku, a on sam zapoznał się z nią dopiero niedawno.
Ja z tym nagraniem zapoznałem się całkiem niedawno. Samo nagranie pochodzi z lutego 2024 roku, czyli już z okresu rządów obecnej koalicji– mówił Nisztor, dodając, że do opinii publicznej trafiły jedynie wybrane fragmenty.
Nie zdecydowaliśmy się na publikację całości nagrania. Ono zawiera bardzo wiele kwestii obyczajowych, które w mojej ocenie nie powinny znaleźć się w przestrzeni publicznej. Skupiliśmy się na wątkach kluczowych – na groźbach– dodał.
Rozmowa, jak relacjonował dziennikarz, nie była bezpośrednią wymianą zdań z nim samym.
Była to rozmowa trzech osób – podpułkownika SOP, kobiety oraz jego kolegi, biznesmena– wyjaśniał. Funkcjonariusz, o którym mowa, to Wojciech B., pseudonim „Biszkop”, wówczas członek zespołu ochronnego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.
W dalszej części rozmowy Piotr Nisztor przedstawił szerszy kontekst sprawy, sięgający roku 2014. Wówczas – jako współpracownik „Wprost” – opublikował artykuł dotyczący handlarza bronią współpracującego z polskim przemysłem zbrojeniowym.
Opisałem, że Pierre Dadak przez lata współpracował z Bumarem i sprzedawał polskie uzbrojenie za granicę. W styczniu 2012 roku leciał samolotem prezydenta Gambii, a ochronę zapewniali mu funkcjonariusze BOR, w tym Wojciech B.– mówił.
Jak podkreślał, sprawa ta – mimo zapowiedzi postępowania wyjaśniającego – nie miała realnych konsekwencji służbowych.
W mojej ocenie została zamieciona pod dywan. Wojciech B. bardzo szybko wrócił do normalnych zadań– zaznaczył. W kolejnych latach funkcjonariusz miał trafiać do ochrony m.in. Zbigniewa Ziobry, a po zmianie władzy ponownie do zespołu ochronnego Radosława Sikorskiego.
Dziennikarz zwracał uwagę, że groźby z nagrania nie dotyczyły jego bieżącej pracy, a były związane z dawnymi publikacjami.
Do momentu, kiedy to nagranie do mnie nie trafiło, tematu dla mnie osobiście nie było. Zajmuję się faktami, nie plotkami– podkreślał.
Najpoważniejszy – jak mówił – jest fragment, w którym funkcjonariusz SOP zapowiada realizację gróźb po odejściu ze służby.
Tam jasno pada stwierdzenie, że te groźby zostaną zrealizowane, gdy on odejdzie ze służby. I teraz jest ten moment, bo on właśnie odchodzi– relacjonował.
W związku z tym Piotr Nisztor złożył zawiadomienie do prokuratury i pozostaje w kontakcie z policją.
Prokuratura naprawdę profesjonalnie podeszła do sprawy. Nie chciałbym mówić o szczegółach ze względów bezpieczeństwa– zaznaczył. Zawiadomienie złożył również prezes Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz, a osobne zawiadomienie – jak potwierdził Nisztor – przekazała także sama Służba Ochrony Państwa.
Dziennikarz wyrażał jednocześnie wątpliwości co do tempa reakcji instytucji.
Pytania do SOP trafiły w piątek, a jeszcze w poniedziałek – według moich informatorów – Wojciech B. normalnie pełnił służbę– mówił, dodając, że decyzja o zawieszeniu i odejściu funkcjonariusza zapadła dopiero później.
/fa