Europa kontra „28 punktów” Trumpa. Kijów lepiej ocenia plan pokojowy UE
Europejski plan pokojowy dla Ukrainy coraz wyraźniej odcina się od tzw. 28 punktów kojarzonych z Donaldem Trumpem. Korespondent Radia Wnet na Ukrainie Paweł Bobołowicz podkreśla, że dokument przygotowany przez Unię Europejską i Wielką Brytanię wygląda jak propozycja realnego porozumienia – w przeciwieństwie do wcześniejszego projektu, który w Kijowie i w Waszyngtonie często opisywany jest jako zbiór żądań Kremla.Punkty zaproponowane, czy te, które zostały ustalone przez Unię Europejską, ale też Wielką Brytanię, to są punkty, które rzeczywiście bardziej jednak przypominają porozumienie pokojowe, a nie akt kapitulacji Ukrainy– mówi Bobołowicz.Najważniejsze różnice? Europejski plan nie nakłada ograniczeń na państwa UE, w tym Polskę, i nie zakazuje Ukrainie wejścia do NATO czy Unii.W tych punktach Unii Europejskiej nie ma żadnego punktu, który dotyczyłby państw Unii Europejskiej (…) I nie ma też tej perspektywy politycznej zakazywania Ukrainie wstępowania czy do Unii Europejskiej, czy do NATO– zaznacza korespondent. Podkreśla też, że w przeciwieństwie do „28 punktów” nie ma mowy o trwałej, prawnej rezygnacji z ukraińskich terytoriów.W Kijowie plan europejski jest znacznie lepiej oceniany przez komentatorów, choć oficjalna dyplomacja waży słowa.Wszyscy podkreślają, że doceniają starania pokojowe Donalda Trumpa, ale jednocześnie widać po prostu olbrzymią różnicę pomiędzy jednym i drugim planem– relacjonuje Bobołowicz. Jednocześnie dodaje, że wielu republikańskich senatorów uważa projekt Trumpa „jako zbiór żądań Federacji Rosyjskiej”.Problemem pozostaje jednak nie tylko różnica między Waszyngtonem a Brukselą, ale przede wszystkim brak woli po stronie agresora.Doświadczenia tej nocy, wcześniejsze doświadczenia i to, co dzieje się na froncie, poddaje wątpliwość, czy Federacja Rosyjska jest w ogóle zainteresowana jakimkolwiek działaniem pokojowym– ostrzega Bobołowicz. Zwraca uwagę, że z Moskwy płyną sygnały, iż europejski plan (i jego modyfikacje) są „nie do przyjęcia”, a narzucony termin 27 listopada jako data podpisania porozumienia wygląda dziś nierealnie.Dmytro Antoniuk również nie widzi przestrzeni do szybkiego kompromisu między Zachodem a Kijowem.Z jednej strony Ukraina nie może przyjąć tego, co narzucają nam Amerykanie, a z drugiej strony Amerykanie chyba nie chcą przyjąć tego planu europejskiego. Czyli na razie nie widzę, że jest jakiś konsensus– podsumowuje.
Wypowiedź prezydenta Załęskiego, który stwierdził właśnie, że tym bardziej w tym okresie, gdy trwają te tak zwane negocjacje pokojowe, nie należy lekceważyć alarmów. Za każdym razem, gdy prezydent Załęski coś takiego mówi, to rzeczywiście oznacza, że Rosja doprowadza do tego zmasowanego ataku i w te wszystkie podziemia, ale przede wszystkim metro. jest po prostu wypełnione ludźmi. To ludźmi, którzy tam nie oczekują na pociąg metra, tylko od wielu godzin chronią się przed rosyjskimi rakietami, przed szachetami. Ludzie mają ze sobą kalimaty, śpiwory. Udostępniona jest woda. Część osób, tak jak ja, przemieszczają się gdzieś w tej sytuacji takiej strasznej, ale jednocześnie przecież sytuacji, w której olbrzymia część stolicy po prostu normalnie
Ten plan europejski jest zdecydowanie lepiej przyjmowany na Ukrainie przez komentatorów, bo świat polityczny, a przede wszystkim świat decydentów, prezydent Załęski, jeśli chodzi o inicjatywę amerykańską, też nie wypowiadał się krytycznie. Wszyscy do tego bardzo podchodzą ostrożnie, używają takiego języka, w którym wyraźnie starają się nie obrazić w żaden sposób Donalda, Wszyscy podkreślają, zresztą Unia Europejska też tak to określa, że doceniają starania pokojowe Donalda Trumpa, ale jednocześnie widać po prostu dwie, olbrzymią różnicę pomiędzy jednym i drugim planem. Tym pierwszym, który zresztą tak jest traktowany też przecież przez bardzo dużą część senatorów republikańskich, uważany jest po prostu jako zbiór żądań Federacji Rosyjskiej, a drugi,
Krótki komentarz Paweł Bobołowicz. To ja tylko jeszcze odniosę się do tego, co powiedział Dmytro Antoniuk, bo już wiadomo, już jest oficjalna informacja, że do spotkania Trumpa i Załęskiego w tym tygodniu na pewno nie dojdzie. Nie bardzo mam ochotę odnosić się do czegokolwiek, co zamieszcza tygodnik do rzeczy akurat, który rozpowszechnia bardzo często narrację zgodną z rosyjską. A jeśli chodzi o kwestię korupcji, jest to choroba, która od dawna toczy Ukrainę i wszystkie zmiany, które nastąpiły od 2014 roku. To właśnie są zmiany, które mają przeciwdziałać korupcji. Bunt społeczeństwa był buntem przeciwko skorumpowanej Ukrainie, która służyła Federacji Rosyjskiej. I te ostatnie wydarzenia, ta afera tak zwana Midasa, w którym jest zaangażowany jeden z bliskich współpracowników prezydenta Zeleńskiego, w pewnym sensie z jednej strony oczywiście obnaża mechanizmy korupcyjne,
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Europejski plan pokojowy dla Ukrainy coraz wyraźniej odcina się od tzw. 28 punktów kojarzonych z Donaldem Trumpem. Korespondent Radia Wnet na Ukrainie Paweł Bobołowicz podkreśla, że dokument przygotowany przez Unię Europejską i Wielką Brytanię wygląda jak propozycja realnego porozumienia – w przeciwieństwie do wcześniejszego projektu, który w Kijowie i w Waszyngtonie często opisywany jest jako zbiór żądań Kremla.
Punkty zaproponowane, czy te, które zostały ustalone przez Unię Europejską, ale też Wielką Brytanię, to są punkty, które rzeczywiście bardziej jednak przypominają porozumienie pokojowe, a nie akt kapitulacji Ukrainy– mówi Bobołowicz.
Najważniejsze różnice? Europejski plan nie nakłada ograniczeń na państwa UE, w tym Polskę, i nie zakazuje Ukrainie wejścia do NATO czy Unii.
W tych punktach Unii Europejskiej nie ma żadnego punktu, który dotyczyłby państw Unii Europejskiej (…) I nie ma też tej perspektywy politycznej zakazywania Ukrainie wstępowania czy do Unii Europejskiej, czy do NATO– zaznacza korespondent. Podkreśla też, że w przeciwieństwie do „28 punktów” nie ma mowy o trwałej, prawnej rezygnacji z ukraińskich terytoriów.
W Kijowie plan europejski jest znacznie lepiej oceniany przez komentatorów, choć oficjalna dyplomacja waży słowa.
Wszyscy podkreślają, że doceniają starania pokojowe Donalda Trumpa, ale jednocześnie widać po prostu olbrzymią różnicę pomiędzy jednym i drugim planem– relacjonuje Bobołowicz. Jednocześnie dodaje, że wielu republikańskich senatorów uważa projekt Trumpa „jako zbiór żądań Federacji Rosyjskiej”.
Problemem pozostaje jednak nie tylko różnica między Waszyngtonem a Brukselą, ale przede wszystkim brak woli po stronie agresora.
Doświadczenia tej nocy, wcześniejsze doświadczenia i to, co dzieje się na froncie, poddaje wątpliwość, czy Federacja Rosyjska jest w ogóle zainteresowana jakimkolwiek działaniem pokojowym– ostrzega Bobołowicz. Zwraca uwagę, że z Moskwy płyną sygnały, iż europejski plan (i jego modyfikacje) są „nie do przyjęcia”, a narzucony termin 27 listopada jako data podpisania porozumienia wygląda dziś nierealnie.
Dmytro Antoniuk również nie widzi przestrzeni do szybkiego kompromisu między Zachodem a Kijowem.
Z jednej strony Ukraina nie może przyjąć tego, co narzucają nam Amerykanie, a z drugiej strony Amerykanie chyba nie chcą przyjąć tego planu europejskiego. Czyli na razie nie widzę, że jest jakiś konsensus– podsumowuje.