Mentionsy Mentionsy
Radio Wnet
Radio Wnet

Dr Gocłowska-Bolek: Reżim w Wenezueli nadal kontroluje państwo

05.01.2026 ·14 min 13 s

 Gościem „Poranka Wnet” była Joanna Gocłowska-Bolek, latynoamerykanistka z Uniwersytetu Warszawskiego, która szczegółowo opisała rzeczywistą sytuację polityczną w Wenezueli po zatrzymaniu Nicolása Maduro. Jej zdaniem spektakularne usunięcie prezydenta nie przełożyło się na faktyczną zmianę władzy.„Struktura rządu w Wenezueli, którą ustanowił reżim Maduro, nadal sprawuje władzę. Reżim kontroluje wojsko, siły bezpieczeństwa, gospodarkę – ta praktyczna władza została zachowana.”Jak wyjaśniała, sytuacja przypomina moment śmierci głowy państwa – formalnie prezydenta już nie ma, ale cały aparat państwowy funkcjonuje bez większych zakłóceń. Tymczasowo urząd przejęła wiceprezydent Delcy Rodríguez.„Delcy Rodríguez została zaprzysiężona na prezydenta tymczasowego na trzy miesiące, z możliwością przedłużenia. I prawdopodobnie tak to będzie wyglądało.”Według dr Gocłowskiej-Bolek obecnie w Wenezueli trwają zakulisowe negocjacje i przetasowania wewnątrz elity rządzącej – zarówno w relacjach z administracją Donalda Trumpa, jak i w samym obozie władzy.„My tego nie widzimy, o tym się nie mówi, ale najprawdopodobniej trwają rozmowy z administracją Donalda Trumpa oraz ruchy w samym reżimie – zabezpieczanie kapitału, przetasowania personalne.”Ekspertka zwróciła uwagę, że Donald Trump otwarcie zapowiada kontrolowanie Wenezueli przez Stany Zjednoczone, ale bez natychmiastowego demontażu istniejącego systemu.„Wiemy z ust Donalda Trumpa, że to on zamierza rządzić Wenezuelą. Wydaje się, że reżim zostanie pozostawiony, przynajmniej przez pewien czas, pod kontrolą USA.”Kluczowym problemem pozostaje całkowite pominięcie opozycji. Zdaniem rozmówczyni Radia Wnet naturalną kandydatką do udziału w procesie transformacji byłaby Maria Corina Machado – laureatka Pokojowej Nagrody Nobla i liderka opozycji.„Maria Corina Machado aż się prosi, by uczestniczyć w tym procesie. To ona zjednoczyła opozycję i doprowadziła do wyborów wygranych przez Edmundo Gonzáleza – prezydenta-elekta.”Tymczasem, jak podkreślała, Donald Trump publicznie umniejsza jej rolę i nie traktuje jej jako realnego partnera.„Trump powiedział, że nawet z nią nie rozmawiał, że to miła kobieta, ale nie cieszy się szacunkiem w Wenezueli i nie ma kontroli nad wojskiem i siłami bezpieczeństwa.”W ocenie dr Gocłowskiej-Bolek ewentualne szybkie przekazanie władzy opozycji wymagałoby realnej obecności militarnej USA – czego Waszyngton raczej unika.„To kraj skrajnie skorumpowany, z silnymi grupami przestępczymi. Poukładanie tego wymaga czasu, pieniędzy i ogromnej rozwagi.”Ekspertka zwróciła uwagę na jeden szczególnie istotny szczegół w wystąpieniach Trumpa.„Słuchałam uważnie jego wypowiedzi i ani razu nie padło słowo ‘demokracja’. Głównym tematem była ropa naftowa i kontrola nad nią.”Jej zdaniem realne, wolne wybory w Wenezueli to perspektywa raczej lat niż miesięcy.„To może potrwać półtora roku, dwa lata. Dopiero wtedy mogłyby się odbyć wolne i powszechne wybory z udziałem opozycji.”W rozmowie pojawił się także wątek Chin, które domagają się uwolnienia Maduro. Dr Gocłowska-Bolek oceniła, że Pekin raczej nie zdecyduje się na realną interwencję.„Chiny są obecne w Wenezueli głównie ze względu na ropę. Interwencja militarna jest bardzo mało prawdopodobna, choć region stał się polem rywalizacji USA i Chin.”Zaznaczyła jednak, że działania USA tworzą niebezpieczny precedens w polityce międzynarodowej.„To lekcja dla innych, że prawo międzynarodowe nie jest aż tak ważne. Taki precedens może być wykorzystywany w innych regionach świata, także przez Chiny.”Na koniec rozmowy ekspertka odniosła się do gróźb Donalda Trumpa wobec Kolumbii i Meksyku.„Trump pokazuje, że obie Ameryki są jego strefą wpływów. To powrót do roli ‘policjanta’, choć sytuacja Kolumbii jest inna, bo tam władza pochodzi z demokratycznych wyborów.”

Wiceprezydentka Delsi Rodriguez, która została wybrana razem z Nikolasem Maduro, była jego bardzo bliską współpracowniczką, ona została zaprzysiężona na prezydenta. tymczasowego, więc sprawuje tę funkcję przez następne trzy miesiące, ale jest możliwość przedłużenia, prawdopodobnie tak to będzie. I cała struktura jakby została, to znaczy w tej chwili my tego nie widzimy, o tym się nie mówi, ale najprawdopodobniej trwają zakulsowe, po pierwsze rozmowy z administracją Donalda Trumpa, a po drugie różne takie przetasowania, czyli ktoś tam jeszcze jakiś chce swój kapitał gdzieś tam wysłać, ulokować tu, prawda, te pieniądze zabezpieczyć.

Tego odsuwają, tego gdzieś tam wyciągają ze cienia, jakieś tam w reżimie ruchy są. I to jest to, co w Wenezueli się dzieje, jeśli chodzi o tę polityczną strukturę. Ona została generalnie rzecz biorąc zachowana. Przy czym wiemy z ust samego Donalda Trumpa, że to on zamierza rządzić Wenezuelą i wydaje się, że to będzie w ten sposób rozwiązane, że będą kontrolować ze strony Stanów Zjednoczonych, będą kontrolować działania tego reżimu, ale pozostawiony zostanie reżim. przynajmniej przez pewien czas, kiedy, też tutaj ja spekuluję, zostaną przygotowane następne wybory prezydenckie, w których prawdopodobnie będzie uczestniczyła już opozycja.

Ona została odsunięta, Donald Trump powiedział, że nawet nie rozmawiał z Marią Coriną Machado, bo on uważa ją... że to jest miła kobieta, ale nie cieszy się szacunkiem w Wenezueli, no i że, prawda, umniejszając jej rolę może, że nie jest w stanie tutaj w tym procesie, no skutecznie. objąć posiadanie tej kontroli wojska, sił bezpieczeństwa. To jest dzisiaj najważniejsze. Także taka sytuacja, w której jest pewne oczekiwanie, coś się wydarzy, ale ta sytuacja tak naprawdę dla Wenezuelczyków dzisiaj się nie zmieniła wiele.

No właśnie, bo chciałam pani doktor tutaj, bo mamy z jednej strony takie deklaracje, ale już prezydent Donald Trump przyzwyczaił nas do mocnych wypowiedzi, bo przecież w kontekście wojny na Ukrainie jeszcze w czasie kampanii prezydenckiej mówił, że to kwestia jednego dnia, jeżeli on byłby prezydentem zakończyłby ten konflikt. Tutaj trochę mamy podobne wypowiedzi, bo prezydent Trump mówi, że Stany Zjednoczone będą rządzić krajem do czasu, aż uda się przeprowadzić właściwą, rozsądną, bezpieczną transformację. Ale tutaj to pytanie, o czym też pani doktor powiedziała, w jaki sposób konkretnie chce to przeprowadzić i jak chce to zrobić, bo to przecież nie jest taka prosta sprawa, jak obserwujemy. To jest bardzo skomplikowana sprawa i gdyby tam rzeczywiście chcieć... w tej chwili już oddać władzę opozycji, no to rzeczywiście tam potrzebna byłaby obecność militarna Stanów Zjednoczonych.

Dlatego, że tam przecież jest mnóstwo osób związanych z reżimem. które wcale nie są skłonne rezygnować ze swojej pozycji, ze swoich już tych ułożonych jakichś relacji, z tych wszystkich korzyści, które czerpały z tej współpracy z reżimem. To pamiętajmy jest kraj niesamowicie skorumpowany, gdzie również działają różne grupy przestępcze, zarówno w biznesie, jak i takie pospolite, przestępcze. Tam są też to prawda, co nam Trump próbował przekazać, że tam też przecież działa ogromna siatka przestępstwa zorganizowanego, gdzie się zajmuje przemytem tych narkotyków, niech im będzie, chociaż to nie jest przecież główny temat w Wenezueli, absolutnie, ale różną działalnością przestępczą.

To wszystko poukładać jest niesamowicie trudno i wymaga czasu, pieniędzy, oraz ogromnej rozwagi przy poszanowaniu woli narodu wenezuelskiego. Ja szczerze mówiąc nie widzę tego tutaj, w tej chwili, wypowiedzią Donalda Trumpa zupełnie. Słuchałam uważnie, ale tam nie padło ani razu słowo demokracja. Więc tutaj jakby to nie jest temat, który zaprząta uwagę Donalda Trumpa. Tam raczej była mowa o tych złożach ropy naftowej, że my to przejmiemy, będziemy kontrolować i tam po swojemu zarządzać. To jest jakby główny temat dla Donalda Trumpa. Mówi też o zmianie, mówi o tym, że będzie odzyskiwać na tą ropę wenezuelską, bo to tak naprawdę należy do Amerykanów.

I kontraktów właśnie z Chinami zostało podpisanych, więc tutaj takie słowa Donalda Trumpa, że on teraz będzie zarządzał tą Europą Naftową, będzie odbudowywał tam, a tylko amerykańskie firmy będą. Myślę, że będzie bardzo trudne do spełnienia, no bo te kontrakty już są z Chińczykami przez Wenezuelę podpisane, wieloletnie, obarczone jakimiś tam... I teraz, no cóż, to będzie Donald Trump wywłaszczał tam Chińczyków, prawda? To już mamy wiele znaków zapytania, w jaki sposób to mogłoby być i do czego doprowadzić. Natomiast jeśli chodzi o jakąś interwencję Chin, to wydaje mi się to bardzo, bardzo mało prawdopodobne. Nie sądzę, aby Chińczycy tutaj chcieli jakieś... swoje takie dalej idące działania.

Na pewno militarnie nie będą w tym procesie uczestniczyć. Chociaż Ameryka Łacińska stała się takim polem bitwy czy przeciągania siły po prostu między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. To nie jest region, na którym aż tak mocno Chinom zależy. Będzie oczywiście pokazywał swoje niezadowolenie. Ale też pamiętajmy o tym, że taki przykład Donalda Trumpa, że można zainterweniować sobie w innym kraju, porwać przywódcę i zaprowadzić swój własny porządek, to jest taka lekcja dla innych, że może to prawo międzynarodowe to nie jest takie ważne, że można coś zdziałać w zupełnie inny sposób i ten precedens myślę, że będzie...

Tutaj mógł być wykorzystywany w innych regionach świata, a właśnie Chiny na Indo-Pacyfiku też mają swoje interesy, które być może teraz w jakiś przyspieszony sposób mogą realizować właśnie z użyciem przemocy. No właśnie, czyli to może zachwiać albo już tak naprawdę zachwiało tym globalnym porządkiem. To już na zakończenie pani doktor, bo prezydent Donald Trump grozi też Kolumbii, grozi Meksykowi. Padły też te słowa na temat Grenlandii, to już nie pierwszy raz. Ale jeżeli chodzi o Kolumbię, to tutaj prezydent Trump oświadczył, że prezydent Kolumbii, Gustavo Petro nie będzie już więcej wysyłał narkotyków do Stanów Zjednoczonych. I nie wyklucza też operacji wojskowej wobec tego kraju.

Jak pani ocenia ryzyko takiego scenariusza? Panowie wybitnie się nie lubią i to widać od początku kadencji Donalda Trumpa. Tam po prostu jest na krawędzi noża i wypowiedzi w mediach społecznościowych są po obu stronach. Takie, które potem my komentujemy przez długi, długi czas. Kolumbia znalazła się też tu na celowniku działań Donalda Trumpa i on już kilkukrotnie się wypowiadał, grożąc po prostu prezydentowi Gustavo Petro. Z tym, że pamiętajmy, sytuacja jest inna, bo Gustavo Petro to jest prezydent wybrany w procesie demokratycznych wyborów, uznany przez Stany Zjednoczone i przez inne kraje. Nikolaus Maduro nie był uznawany jako prezydent. I to też w jakiś sposób nastawiło takie usprawiedliwienie.

Nie wiem, czy wystarczające, ale jednak dla Donalda Trumpa. Natomiast taka groźba jest kierowana wobec samej Kolumbii, jak i innych krajów. To wybrzmiewa. Po pierwsze, Donald Trump próbuje pokazać, i chyba to robi dobrze, że obie Ameryki to są jego strefą wpływów i mają się zachowywać tak, jak sobie Stany Zjednoczone myślą. Więc powrót do tej roli policjanta. No i druga rzecz, myślę, że to też jest ważne, że w Kolumbii niedługo będą przeprowadzone wybory prezydenckie. Nastąpi najprawdopodobniej zmiana na stanowisku, znaczy w ogóle zmiana w podejściach, ten lewicowy pomysł na Kolumbię, który przez cztery lata obserwowaliśmy, on odejdzie prawdopodobnie w niebyt.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.